Agnieszka i Klemens Murańka

Życie potrafi zaskakiwać, zawsze Wam to powtarzam. Moje życie w tym względzie bywa wyjątkowo aktywne, ale między innymi za to tak je lubię:)
O tym, że wybieramy się na ślub okrzyknięty „wydarzeniem roku na Podhalu„, wiedziałam już od dawna. Nawet radziłam się Was w kwestii stroju na tę okazję (TUTAJ).
A co się okazało na dwa dni przed dniem imprezy? Okazało się, że nagle połowa Rodziny na Szczycie poległa złożona różnymi chorobami. Pogodziłam się więc z faktem, że na ślub nie idziemy.
A co się okazało w dniu ślubu?🙂 Okazało się, że Rodzina na Szczycie cudownie wróciła do zdrowia (przynajmniej częściowo) i dosłownie w ostatniej chwili zdecydowaliśmy, że jednak damy radę iść:)


Był jeden minus całego tego zamieszania – ponieważ wyjścia do ostatniej chwili się nie spodziewałam, nie zdążyłam ułożyć włosów i miałam naprawdę potworną fryzurę, a raczej – nie miałam żadnej fryzury;) Z tego też względu, fotek Matki na Szczycie w tym wpisie nie zobaczycie już więcej;)
W tym miejscu muszę jednak oficjalnie podziękować pani kelnerce z karczmy ZADYMA, która w damskiej toalecie zupełnie spontanicznie zaplatała mi warkocze:)

Zanim przejdę do kluczowej kwestii, jeszcze tylko kilka słów o Rodzinie na Szczycie. Wiecie, że miałam problem z wyborem stroju. Jak każda baba, chciałam mieć na tę szczególną okazję nowy ciuch, w którym mnie jeszcze nikt wcześniej nie widział;) Ale ostatecznie poszłam jednak w moim ulubionym komplecie od Marii Fedro, ponieważ nic bardziej wyjątkowego nie znalazłam, mimo długich poszukiwań.
Moi mężczyźni założyli koszule z naszego ulubionego Hafcika.

 


I dość już o nas, ponieważ tego dnia to oni byli najważniejsi – piękna Młoda Para!


 

 
 


Ślub był jak z bajki. Góralskiej bajki:)
Ogromne brawa dla Agnieszki i Klemensa za wierność tradycji

 

Życzenia składają koledzy Klimka ze skoczni / Kapela góralska pięknie przygrywała

Tak pięknej sukni ślubnej (i tak pięknej Panny Młodej) w życiu nie widziałam! Agnieszka olśniewała!

 

 

 

Gdy dodać do tego jeszcze cudowną wiosenną pogodę, pyszne jedzenie i przesympatyczną obsługę karczmy Zadyma, a także góralską muzykę, bryczki i piękną, wzruszającą ceremonię w kościele – wyszedł ślub i wesele idealne!:)

Liczny dziennikarze oczywiście obecni;)

 

 

 


Bardzo dziękujemy Młodej Parze za zaproszenie, cieszymy się, że mogliśmy być z Wami w tym szczególnym dniu!
Niech Wam się darzy, kochani, niech miłość i szczęście nigdy Was nie opuszczają!
Wiwat Młoda Para!