I dare you to walk in my shoes…
„Hard To See”, Five Fiinger Death Punch

Jak wiecie, długo mnie nie było w sieci. Przez ten czas obchodziliście urodziny, zaręczaliście się, pobieraliście, rodziły się Wam dzieci i odnosiliście różne inne sukcesy. Przepraszam wszystkich, którym nie składałam z tej okazji życzeń, ale…
No właśnie… Przez cały ten czas dostawałam od Was wiadomości z pytaniami i słowami otuchy. Podejrzewaliście, że stało się u mnie coś złego, a nawet pojawiły się spekulacje, które sprawiły, że poczułam się niczym celebrytka z pierwszych stron gazet, w której życiu publiczność doszukuje się jakichś skandali 😉

Dziękuję wszystkim za troskę i przepraszam, że nie zawsze mogłam odpowiedzieć na każdą wiadomość. I napiszę jeszcze raz to, co pisałam Wam indywidualnie – nie, nie stało się nic złego i nic spektakularnego, natomiast życie na Szczycie w krótkim czasie bardzo się pozmieniało i znalazłam się w takim miejscu, w którym nie jestem pewna, w którą stronę chcę dalej iść. Musiałam dać sobie czas, odpuścić, przewartościować pewne sprawy i odciąć się od nadmiaru bodźców.

Z początku planowałam dokładnie Wam to wszystko opisać, bo społeczność, która istnieje wokół Matki na Szczycie jest mi bardzo bliska i wiem, że mam tu wielu dobrych przyjaciół, jednak zrozumiałam, że nie mam co tłumaczyć tego, jak to jest w moich butach. To moje buty i ja w nich idę. I ja muszę sprawić, żeby było mi w nich wygodnie.

Pierwszy wpis na tym blogu pojawił się 22 października 2014 roku, czyli równo cztery lata i siedem dni temu. Przez cały ten czas blog był dla mnie pasją i istotnym elementem mojej twórczości. Pomagał mi w kontaktach z czytelnikami moich książek i był moją przestrzenią w sieci.
I nie chcę z tego rezygnować, a jednocześnie, kiedy weszłam w życiu na nowe tory, poczułam, że to, co było do tej pory, już mi nie pasuje. Wiele spraw mnie zmęczyło, wiele przestało wydawać się istotnych.
I nadal nie wiem, gdzie pójdę dalej w tych moich butach, wciąż to rozkminiam…

Ale dziękuję Wam za to, że jesteście i za Waszą sympatię. Dziękuję za te wszystkie maile i wiadomości, za dobre słowa, za wsparcie, którego dowody otrzymałam od tak wielu z Was.
Kiedy chodzi się w moich butach, czasami bywa dziwnie, czasami ścieżka jest zawiła (jak to w górach 🙂 ), ale mam nadzieję, że w końcu się ona wyprostuje i choć wiem, że na pewno moje podejście do blogowania nie będzie takie samo, jak było wcześniej, to że będziemy się tutaj nadal spotykać 🙂

Spódnica i sweterek – yups.pl
kurtka, buty i szaliki – lokalny outlet
torebka – bik bok
kolczyki – TrendyOutlet/ Allegro

  • Justyna Gross

    Cudowne zdjęcia! Stylizacja też bardzo w moim typie. Rozumiem twoje rozterki.

    • Dziękuję, kochana! Widzę na avatarze, że jakaś nowa fryzura u Ciebie 🙂 Wiele mnie ominęło przez ten czas nieobecności 🙂

  • ZMiany czasem są potrzebne, a kolczyki wymiatają 🙂

    • Z tym że, jak zmian jest za dużo naraz, to ciężko się w nich odnaleźć, ale faktycznie, od czasu do czasu trzeba zmienić tory 🙂

  • Kasiu, przede wszystkim trzymam kciuki żebyś była szczęśliwa i szła, nawet i krętą, ale tylko swoją drogą. Wierzę, że tak będzie i wszystko się wyjaśni, wyprostuje. Mam dokładnie taki sam okres w życiu, więc pewnie dobrze wiem, jakie to silne emocje – niepewność, stres, ale i ciekawość. Trzymam kciuki bardzo mocno,

    • Dziękuję, kochana i ja również trzymam kciuki za Ciebie. Ja mi to trafnie napisała jedna z czytelniczek na Insta, łatwe okresy w życiu są niebezpieczne, bo łatwo wtedy wpaść w utarte tory i takie rewolucje życiowe są potrzebne, by wkroczyć na nowy szlak 🙂

  • Jedno się nie zmieniło – nadal są przepiękne zdjęcia! Kasiu, dobrze rozumiem twoje podejście. Nie musisz nic tłumaczyć. Najważniejsze, żeby Tobie się poukładało. Ja sama nigdy nie byłam wylewna w sieci, nawet chciałam bardziej się otworzyć, pokazywać naszą codzienność, dom, dzieci itp, ale jakoś nie pasowało mi to do końca. Pozostałam więc przy pokazywaniu książek i czasem wyjazdów:-) Przez ostatnie tygodnie bywałam rzadko w sieci, nie jestem na bieżąco z tym co się dzieje. Mocno przeorganizowałam swoje życie zawodowe, uczę się i przyzwyczajam do nowego;-)

    • Ja miałam etap wylewności, ale właśnie mi się zmieniło podejście. Jakoś już nie czuję potrzeby dzielić się swoimi osobistymi sprawami, a wręcz przeciwnie, wolę zostawiać je dla siebie. Nie bardzo też interesują mnie prywatne sprawy innych, dlatego cała blogosfera nieco mnie zmęczyła. Długo myślałam nad tym, czy w ogóle warto wracać i stwierdziłam, że tak, ale na nowych warunkach 🙂

      • Trudno mi sobie wyobrazić sieć bez Ciebie:-)

        • Haha, że niby ja taka sieciowa ważna persona? :p 😉 Dzięki, kochana :*

  • Kasiu, bardzo bliskie jest mi to, co piszesz. Może dlatego, że dotyka to mojej obecnej codzienności. Początkowo było mi z tym niedobrze, bo (nie)pisanie jest dla mnie czymś nienaturalnym. Po długich tygodniach wiem, że cisza jest potrzebna, a milczenie bywa oczyszczające. Często czujemy presję, bo na wszystko musimy znaleźć czas, tylko w tym pędzie nie dajemy czasu sobie. Na spokój, na poukładanie myśli. Dobrze, że potrafiłaś się zatrzymać.

    Wszystkiego dobrego! ♥

    • Oj, tak, presja nawet najbardziej wylajtowaną osobę w końcu dopadnie (o czym się przekonałam), jeśli za dużo na siebie weźmiemy i chcemy we wszystkim być na 100%…
      Dlatego właśnie muszę sobie wytyczyć nową drogę i przewartościować wiele spraw. Dziękuję, kochana :*

  • Ja się nie odzywałam i nie pytałam co u Ciebie nie dlatego, że to mnie nie interesowało (wręcz przeciwnie), ale stwierdziłam, że skoro zamilkłaś, to należy tą ciszę uszanować. Cieszę się, że się odezwałaś i rozumiem Twój stosunek do bloga, bo mój jest podobny. W każdym razie powodzenia, ja jestem z Tobą zawsze!

    • Dziękuję, kochana i powiem Ci, że takie milczenie też bardzo, bardzo doceniam, bo… Zresztą, co ja się będę rozpisywać, pewnie doskonale rozumiesz. Dziękuję, że jesteś <3

      • Super dzieciaczki

        Ja widzę mam takie samo podejście jak Sabina, że skoro milczysz masz swoje prywatne powody. Czekałam, aż sama się odezwiesz, cały czas o Tobie pamiętając. Ps. A może nawet kiedyś mnie zaprosisz na tą herbatę, jak będę tak blisko Ciebie 🙂 a może nie 🙂

        • Dziękuję, kochana :* A zapraszam na herbatę już teraz – wykorzystasz, kiedy będziesz chciała 🙂 Czy może już zaparzać? 😉

  • Jestem u Ciebie od kilku lat, po cichu 🙂 bo tak lubię… Mam nadzieję, że się nadal będziemy w sieci widywać 🙂 nawet jeśli zmienisz szlak!

    • Bardzo mi miło, kochana i cichą obecność doceniam równie mocno, a czasem nawet mocniej, bo czasem właśnie to ciche wsparcie jest najbardziej potrzebne! Uściski! :*

  • Bardzo mi Twojej obecnosci w blogosferze brakuje, dzieki Tobie moge ogladac moje ukochane polskie gory i czytac przy okazji fantastyczne wpisy. Sciskam mocno i nawet jak bedziesz pisac jeden wpis na rok to i tak tutaj bede 🙂 Buziaki!!!

    • Dziękuję, kochana! Rozczulacie mnie Waszymi pięknymi komentarzami i wspaniale wiedzieć, że mam tu tyle przyjaznych duszyczek :* <3

  • Nowe buty trzeba rozchodzić i nikt za ciebie tego nie zrobi, to fakt. Ale naprawdę bardzo się cieszę, że wróciłaś 🙂

    • Dziękuję, bardzo mi miło o słyszeć i wiedzieć, że mam tu tyle przyjaznych osób 🙂

  • Kasiu jesteś najlepsza poniedziałkową wiadomością <3 I nie podlizuję się, bo pomimo braku realnego kontaktu jesteś mi bardzo bliska z wielu względów!Cieszę się, że jesteś! :* Rób jak uważasz, rób tak by serce nie bolało, a buty nie narobiły odcisków! Ściskam mocno :*

    • Kochana, bardzo Ci dziękuję za takie miłe słowa :* <3 Mam nadzieję, że już teraz pójdzie mi sie wygodniej i że będę mogła wrócić, może nie na stare tory, ale do Was tutaj 🙂

  • Cieszę się, że wróciłaś i trzymam kciuki, byś odnalazła swój szlak. 🙂

    • Ola, bardzo mi miło, kochana i tak sobie teraz myślę, że ten szaliczek w paski to taki dedykowany Tobie 🙂

  • Anna Sakowicz

    Dobrze, że wróciłaś. Każdy ma swoje buty i musi je dobrze rozchodzić, by poczuć, że są wygodne. 🙂

    • Oj tak, zmiana butów narobiła mi trochę odcisków, ale tak bywa i trzeba sobie z tym dać radę 🙂

  • A ja się zastanawiałam czy do Ciebie napisać, czy się nie odezwać, bo często o Tobie myślałam. Chociaż widziałyśmy się parę razy, ale głównie „znam” Cię z bloga doszłam do wniosku, że ja chyba wolałabym milczeć i się nie narzucać.
    Sama wiem, że człowiek potrzebuje ciszy, pobycia ze sobą sam na sam, przemyślenia, przetrawienia…
    Cieszę się, że jesteś i że czasem się tu pojawisz.
    Zjawiskowe zdjęcia 🙂

    • Oj, tak, kochana, właśnie takiego spokoju potrzebowałam, tym bardziej, że jestem takim typem osoby, że jak mam trudności, to zamykam się przed światem. Dziękuję za przyjazne milczenie i za to, że tu ze mną jesteś :*

  • Karola

    Ach, jak doskonale rozumiem tą sytuację. Choć bloga nie prowadzę, to jednak wiele z mojego życia wędrowało na mój profil na portalu społecznościowym. Ale przyszedł taki moment, kiedy zaczęłam się zastanawiać, po co w zasadzie tego aż tyle?
    Odkąd otrzymaliśmy diagnozę syna, jakoś inaczej patrzę na wiele spraw, bo wiele z tego, co kiedyś wydawało się być istotne, nagle przestało takim być. Po prostu człowiekowi otwierają się oczy, że tyle rzeczy w istocie jest błahych, nie wartych aż tak wielkiej uwagi i poświęconego czasu. Poczułam lekki przesyt i zmęczenie. Więc gdzieś tam sobie działam nadal, ale już nie tak, jak kiedyś. I na pewno mojego udzielania się w sieci jest dużo mniej, ale jakoś paradoksalnie jest mi z tym lepiej.
    Powodzenia Kasiu.

    • Mam podobnie, choć oczywiście okoliczności u mnie są inne, ale też przyszedł przesyt i zmęczenie, i przewartościowanie wielu spraw. Mam nadzieję, że w Waszej codzienności wszystko dobrze się układa i nadal tak pięknie się uśmiechacie, jak to pamiętam z Waszych zdjęć 🙂

      • Karola

        Jak to w życiu bywa, z samych uśmiechów niestety się nie składa. Ale uśmiechy oczywiście też są, zwłaszcza teraz, kiedy udało nam się zdobyć wolne miejsce w placówce, w której nasz syn może uczęszczać na zajęcia terapeutyczne systematycznie, codziennie po 8 godzin, a nie jak wcześniej – sporadycznie, w wymiarze 1 godziny zajęć na tydzień. I co najważniejsze, widzimy już pierwsze efekty, czym nas bardzo pozytywnie zaskoczył, tak więc dla mnie pełnia szczęścia i powodów do uśmiechu baaaardzo dużo! 🙂

        • Ooo, super wiadomości!!! Bardzo się cieszę i oby tych pozytywnych efektów było jak najwięcej!

          • Karola

            Dziękuję! Na to też liczymy, żeby tak się stało. Dla nas każda, nawet najdrobniejsza poprawa jest ogromnym osiągnięciem i powodem do dumy, bo wiemy jak wiele wysiłku i pracy ona kosztuje nasze dziecko.

            A skoro już tu piszę, to przy okazji pozwolę sobie życzyć Tobie wszystkiego, co najlepsze z okazji Twoich kolejnych urodzin. 🙂 Zdrowia, Bożej opieki każdego dnia, spokoju ducha i wewnętrznej równowagi, wiele radości oraz sukcesów! :*

          • Dziękuję, kochana :* Piękne życzenia <3

  • Sol

    Zakochałam się w tej bluzce! <3
    Powodzenia w nowym blogowaniu. Ja sobie też ostatnio odpuściłam. Mam bardzo ciężko w pracy, nie nadążam ze wszystkim, a przez to nie mam zupełnie czasu na bloga i strony na FB. Jakoś już do tego przywykłam… 😉 Chyba mi z tym dobrze, bo jakoś tak odpuściłam sobie to i nie czuję z tego powodu wyrzutów sumienia. Coraz mniej mnie ciągnie do tej cyfrowej rzeczywistości…

    • Z jednej strony mam podobnie, a z drugiej jednak blogowanie było przez długi czas istotnym elementem moich pasji i nie chcę z tego całkiem rezygnować. Najważniejsze, to układać sobie wszystko w zgodzie ze sobą 🙂

  • Mocno trzymam kciuki, żeby szło Ci się wygodnie i żeby droga okazała się ciekawa i dawała na co dzień wiele satysfakcji! Wyglądasz przepięknie! <3

    • Dziękuję, kochana za takie miłe słowa :*

  • Doskonale Cię rozumiem! Chyba sama mam ostatnio podobny okres w życiu i też nie wiem co dalej z tym wszystkim zrobić 🙂

    • Teraz już z pewnego dystansu mogę powiedzieć, że trzeba dać sobie czas. Zmiany i przewartościowanie różnych spraw wymagają czasu, czasem nawet bardzo dużo, ale wiem obecnie, że warto sobie ten czas dać 🙂 Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje wybory 🙂

  • Już od dłuższego czasu się zastanawiam, co u Ciebie. Trzymała po cichu kciuki, że to nic więcej, jak właśnie niewygodne buty, że tak nawiążę. Znam te dylematy. Teraz kciuki trzymam za to, aby buty zrobiły się wygodne. 🙂

    • Dziękuję, kochana! Miło słyszeć i mam nadzieję, że buty wreszcie się rozchodzą 🙂 🙂

  • Ooo, to teraz mnie zaciekawiłaś, co to za plany! 🙂

    • Karolina Km Codzienności

      Ostatnio bardzo dużo czytam, chciałabym włączyć się w recenzje. Niestety czas…wszystko czas. Natchniona jestem blogiem Gosi, wracam, czytam, oglądam i kiedy zaczynam u siebie…coś mnie woła i musze pisanie odłożyć na pozniej. Jest jeszcze kilka pomyslow, ale sa tak dalekie od realizacji, ze musze jeszcze poczekac 😉

      • Na wszystko jest odpowiedni czas, na razie dużo się u Ciebie dzieje i ciesz się codziennością, choć trzymam również kciuki za blogowe plany 🙂

  • Oj tak, takie odcięcie było mi bardzo potrzebne, odnalezienie dystansu i wypracowanie nowego spojrzenia. Dziękuję, kochana :*

  • Natalia

    W życiu bywa różnie… wzloty i upadki są nieuniknione jednak najważniejsze, to podążać za sobą i swoimi potrzebami. Mimo, że jestem u Ciebie pierwszy raz bardzo miło czytało się wpisy 🙂 Powodzenia!

    • Dziękuję i zapraszam częściej 🙂

  • Spódnica jest boska! już odpaliłam stronę producenta 😉

    • Tak, ja też jestem nią zachwycona, więc polecam 🙂

  • Życzę zatem aby Twoje buty były na tyle wytrzymałe, by poprowadzić Cię każdą ścieżką którą zapragniesz…nie tylko pod górkę;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    • U nas przeważnie te pod górkę 😉 Dzięki, kochana :*

  • To teraz po górach się chodzi na obcasach? 😉 Kurcze, ja jakaś zacofana jestem 😉 Powodzenia, cokolwiek tam sobie wymyśliłaś.

    • Mało jest niestety okazji i większość moich butów na obcasie leży zapomniana, ale czasem jednak mam ochotę poczuć się bardziej kobieco 🙂 Dzięki :*

  • Trzymam kciuki! 🙂

  • Kochana życzę Ci, abyś żyła tak, jak chcesz i czujesz, nie bojąc się zmian i nowych pomysłów na swoją drogę, na siebie. Bądź sobą i słuchaj głosu w sobie. On wie, co dla Ciebie i dla Twoich bliskich jest dobre. Na wszystko w życiu przychodzi czas. Życzę Ci dużo zdrówka i dokonywania dobrych wyborów, swoich dróg. Bądź szczęśliwa.

    • Dokładnie, wszystko ma swój czas i miejsce, właśnie na ten temat będzie jeden z moich kolejnych wpisów 🙂 Dziękuję, kochana :*

  • matkapolka89

    Masz przecudowną spódnicę, wyglądasz w niej obłędnie. Wspaniale napisałaś, że w sumie nie ma co tłumaczyć innym jak to jest w Twoich butach, muszę zapamiętać to i wbić sobie do głowy. Mądrze napisane.
    Najważniejsze, że nic poważnego się nie wydarzyło, wiadomo, że każdy z nas ma gorsze dni i są sytuacje losowe, które po prostu musimy ogarnąć same. Pozdrawiam Cię ciepło !!

    • Dzięki za miłe słowa i za wsparcie, kochana :*

  • fajnie, że znów jesteś, wszystkiego dobrego:)

  • Wspaniale, że jesteś i nie znikniesz z blogosfery 🙂
    U mnie tez różnie bywa z tym blogowaniem, czasami brak weny, brak czasu bo przy mojej młodszej córci zdarza się, że mam problem by wykonać podstawowe czynności w domu 🙂 Buziaki kochana :*

    • Niestety, w życiu tyle różnych spraw, a rozdwoić się nie da 😉

  • Kasiu fajnie ze wróciłaś 🙂 każdy z nas ma swoje życie, a blog i blogowanie poczeka, są rzeczy ważne i ważniejsze i niestety na tych ważniejszych musimy się skupić 🙂
    pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego 🙂

  • Mam nadzieję, że te zawiłości niedługo znikną i będzie wszystko u ciebie dobrze. Ale nie martw się czasem potrzebny jest te w życiu reset i warto chwilę odetchnąć 🙂

    • Dokładnie tak, teraz, z perspektywy czasu widzę, że ten oddech był mi bardzo potrzebny 🙂

      • Taki przestój jest bardzo ważny, bo w tym życiowym pędzie można bardzo się pogubić 🙂

  • Żyć nie umierać

    Super, że wróciłaś. 🙂 Życzę Ci „rozchodzenia tych butów” no i niech wszystko się powoli układa, a jak będziesz czuła wenę do pisania, to pisz – ja i wielu innych będziemy zaglądać 😉 Pozdrawiam 🙂

  • Aldona Zakrzewska

    Najfajniejsze jest to, że życie na szczycie dalej się toczy i że tam jest tak pięknie! Moi znajomi mają podobny dom w Grywałdzie – z tarasu widać Pieniny, Gorce, czasami Tatry, a nawet Słowację. Czasem jeździmy tam na Sylwestra. Super mieć to na co dzień przed oczami 🙂 Ja bym się stamtąd nie ruszała za bardzo, więc po co buty? 😉 Ale tak na poważnie rozumiem, że ruszyć się czasami trzeba, żeby zmienić widok <3

    • U mnie to zawsze wszystko na odwrót i podczas gdy ludzie jeżdżą w góry, żeby odpocząć, ja w tym celu z gór uciekam 😉 Ale tak naprawdę, to nie ma nic wspólnego z górami, czy ich brakiem, tylko po prostu zmianą otoczenia i oderwaniem się od codzienności 🙂

  • Cudnie, że do nas wróciłaś! Chwila odpoczynku jest każdemu potrzebna 🙂 Szybkiego rozchodzenia butów i żeby jak najrzadziej uwierały :*

  • Marta Lewandowska-Sobolewska

    Bardzo się cieszę, że wróciłaś, wcześniej Cię nie znałam, a teraz chłonę. Pozdrawiam

    • Dziękuję, bardzo mi miło i zapraszam do częstego zaglądania na Szczyt 🙂

  • Aleksandra Załęska

    Czasem trzeba odpocząć, zdystansować się 🙂 Piękne zdjęcia :)A ten szalik – boski 🙂

    • Z szalikiem to w ogóle miałam farta, bo inna osoba go sobie w sklepie odłożyła, ale po niego nie przyszła, więc udało mi się go dorwać 😀

  • ważne, żeby odnaleźć się w swoim życiu 🙂