Jak już zapewne dobrze wiecie (bo trąbię o tym wszem i wobec przy każdej okazji), miejsca są dla mnie największym źródłem inspiracji w mojej literackiej twórczości.
Oprócz nich, natchnienie przynoszą mi także pory roku i związane z nimi przemiany oraz własne przeżycia. A przeżycia są nierozerwalnie związane z… miejscami.

Wyznaję zasadę, że trzeba pisać o tym, co się dobrze zna (naprawdę, nie mam pojęcia, jak radzą sobie autorzy fantasy 😉 ), więc akcja każdej z moich powieści jest osadzona w miejscu, które nie tylko jest mi z jakiś względów bliskie, ale także w takim – które bardzo dobrze zdążyłam poznać.

*

Gdyby nie moja przeprowadzka do Wiednia wiele lat temu, być może nigdy nie zostałabym pisarką. Choć chciałam pisać od dzieciństwa, to właśnie mój pobyt w stoicy Austrii był bezpośrednim bodźcem do stworzenia mojej pierwszej powieści. Czas, który tam spędziłam, przyniósł mi tyle niezwykłych wrażeń, że po prostu musiałam coś z tym zrobić 😉 Ludzie, których tam poznałam, byli tak nietuzinkowi, że byli właściwie gotowymi materiałami na bohaterów książki 🙂
I tak, we „Wiośnie po wiedeńsku” czytelnicy mogą wraz z bohaterką spacerować po Wiedniu, poznawać jego zakamarki, wszystkie istniejące w rzeczywistości (a zobaczyć co nieco możecie TUTAJ).

Każda z moich powieści ma też takie swoje najważniejsze miejsce, kluczowe dla akcji. We „Wiośnie po wiedeńsku” jest to ławka w Stadtparku.

Nie, nigdy nie byłam w Brukseli, ani nawet w jej pobliżu, skąd więc wzięła się „Jesień w Brukseli”? Jej czytelnicy wiedzą 🙂
Bruksela z książki to nazwa bloku na krakowskim Osiedlu Europejskim, osiedlu, na którym spędziłam najbardziej niezwykły i przełomowy rok mojego życia.
I tutaj zdradzę Wam małą tajemnicę – nie mieszkałam w budynku „Bruksela”, lecz w bloku naprzeciwko – o nazwie „Ateny”, jednak „Jesień w Atenach” nie brzmiała mi tak dobrze 😉

Oczywiście w tej powieści główną rolę gra Kraków, moje ukochane miasto, w którym spędziłam 7 lat życia, ale najważniejszą lokalizacją jest nie samo miasto, a pobliski Tyniec (więcej na temat miejsc z tej powieści znajdziecie TUTAJ).

Moją trzecią powieścią wcale nie jest „Szlak Kingi”, który już za kilka dni będziecie mieli okazję przeczytać, bo pojawi się w sprzedaży właśnie w tym tygodniu 🙂
Moją trzecią powieścią jest książka „zimowa”, czyli trzecia część powyżej opisanej serii, związanej z porami roku. Zawiłości procesu wydawniczego sprawiły jednak, że wcześniej ukazała się na rynku powieść, którą napisałam później, jako czwartą.

Nie będę zbyt wiele mówić o tej „zimowej” książce, by za wcześnie nie zdradzać informacji, ale… Jeśli już mowa o moich ulubionych i dobrze znanych mi miejscach – akcja tej książki toczy się w okolicach Bukowiny Tatrzańskiej, miejsca, które znam chyba najlepiej ze wszystkich 🙂
Znajdziecie w niej sporo lokalnego kolorytu i okolicznych atrakcji. A jednym z kluczowych w niej miejsc (nawet tytułowym) jest pewna górska droga, którą zablokował powalony świerk.
I jakie było moje zdziwienie, kiedy – już po napisaniu powieści – pojechałam na tę drogę i… zobaczyłam pozostałości powalonego świerka!!!

Bo tak to właśnie jest – moje powieści wynikają z życia, a czasem wręcz do niego przenikają. Czasem jest tak, że przeżycia z danego miejsca przynoszą mi inspirację, a kiedy indziej – jadę w dane miejsce w jej poszukiwaniu.

Tak było właśnie przy pisaniu „Szlaku Kingi”. Choć od wielu, wielu lat dobrze znam Krościenko nad Dunajcem – miejscowość, w której toczy się akcja tej powieści, to kiedy zaczęłam ją pisać, wybrałam się tam ponownie w poszukiwaniu natchnienia (pisałam Wam o tym TUTAJ).

Przeszłam ścieżkami, którymi miała kroczyć bohaterka, zjadłam lody w kultowej lodziarni, do której miała zajść bohaterka, oddychałam powietrzem, którym ona miała oddychać, obejrzałam domek, w którym miała mieszkać, przemierzyłam jej szlak – Szlak Kingi…
I  po powrocie do domu byłam gotowa do napisania tej książki 🙂

A najważniejszym w niej miejscem jest kapliczka świętej Kingi stojąca przy drodze do Krasu w Pienińskim Parku Narodowym.
Jeśli zaś chodzi o inne miejsca z tej powieści, to już niedługo, w jednym z kolejnych wpisów, zabiorę Was w podróż Szlakiem Kingi 🙂
Za to już w następnym wpisie, będę rozdawać tę książkę – będzie konkurs, więc trzymajcie rękę na pulsie 🙂