Bardzo się cieszyłam, kiedy w konkursie przeprowadzonym przez portal Zadowolony Konsument wygrałam weekendowy pobyt dla dwóch osób w Rezydencji pod Ochorowiczówką w Wiśle.
Zresztą, kto by się nie cieszył z takiej nagrody? 🙂

Początkowo planowaliśmy z Ojcem na Szczycie wykorzystać voucher, aby spędzić romantyczny weekend z okazji naszej czerwcowej rocznicy ślubu. Jednak plany się zmieniły i postanowiliśmy jechać do Wisły całą rodziną.
I to była świetna decyzja!

Gdybyśmy pojechali tylko we dwoje, na pewno nie doświadczylibyśmy tylu atrakcji i fantastycznych przeżyć, co będąc z dzieckiem. Pewnie poprzestalibyśmy na dobrym obiedzie, spacerze i wieczornym wyjściu na drinka.
Natomiast Wisła oferuje mnóstwo atrakcji dla dzieci i warto je wykorzystać!
A spędzając czas z dzieckiem na wyjeździe, zawsze mam podwójną radość, bo nie dość, że sama dobrze się bawię, to jeszcze cieszę się radością syna 🙂

Czas urlopowy mamy w pełni, a jeśli nie możecie sobie pozwolić na dłuższy wyjazd, to weekend w Wiśle jest świetną opcją.
Poniżej prezentuję Wam polecajkę, osobiście przetestowaną i sprawdzoną przez Rodzinę na Szczycie z miejscami i atrakcjami, które warto odwiedzić, będąc w tej miejscowości.

Co zobaczyć?

1. Deptak

Ważny punkt w każdej miejscowości turystycznej 🙂
Zakopane ma swoje Krupówki, Sopot – Monciaka, Wisła deptak również posiada.
A na deptaku znajdziecie to, co zawsze w takich miejscach – stragany, lodziarnie, knajpy i inne tego typu atrakcje.

My musieliśmy zaliczyć salon gier dla dzieci i młodzieży, bo takie salony gier ostatnio niezmiernie pociągają Syna na Szczycie 🙂
Oczywiście był też zakup pamiątek z najważniejszą z nich – kolejnym jeżem do kolekcji 🙂

A najwięcej frajdy dała nam fotobudka, gdzie zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia 🙂

2. Dom Zdrojowy

Idąc deptakiem, nie sposób go nie zauważyć. Znajduję się tuż obok niego, przy placu z fontanną.
Właściwie nie mam pojęcia, co w nim jest, bo my weszliśmy tylko po to, żeby zobaczyć posąg Adama Małysza wykonany z białej czekolady, o którym opowiadał nam przewodnik w Ciuchci Martusia (o ciuchci będzie za chwilę).

Na tyłach Domu Zdrojowego, w jego przyziemu znajduje się „Galeria u Niedźwiedzia” – sklepik, który będzie gratką dla wszystkich miłośników rękodzieła.
Ja wyszłam z niego z bransoletką z koniakowskiej koronki, a Syn na Szczycie z… kolejnym jeżem 😀

3. Amfiteatr

Mijając Dom Zdrojowy i kierując się w stronę parku wejdziemy prosto na niego. Ciekawa, warta zobaczenia konstrukcja, gdzie odbywają się różne koncerty, przedstawienia, itd.

4. Park Zdrojowy

Mam coś takiego, że uwielbiam parki miejskie (zresztą, jeśli czytaliście moją Wiosnę po wiedeńsku, to powinniście o tym wiedzieć 😉 ). W parku zawsze mi się podoba, więc mogę być nieobiektywna, ale ten wiślański totalnie mnie zachwycił.
Miejsce z cudowną atmosferą wakacyjnego relaksu, z Wisłą płynącą z jednej strony i urokliwymi alejkami z drugiej. Kwitnące kwiaty, pachnące lipy – coś cudownego.
Oba wieczory podczas naszego pobytu spędziliśmy właśnie tam.

W parku można znaleźć punkty z grillem, gdzie można smacznie zjeść i wypić piwko, a dla dzieci jest fajny plac zabaw. Na sezon rozstawiły się także dmuchańce i wesołe miasteczko, więc sami rozumiecie, że nikt z nas nie chciał praktycznie z parku wychodzić.
Warto też wspomnieć o takiej atrakcji, jak porozstawiane po parku budki z książkami! Uważam, że to fantastyczny pomysł!

5. Pomnik Źródeł Wisły

Niby zwykła fontanna, a jednak o niezwykłym uroku, znajdująca się na przeciwległym końcu parku.
Na pewno warta zobaczenia, tym bardziej, że to miejsce o ciekawej historii, o czym można przeczytać na znajdującej się obok niej tablicy.

6. Kolej Linowa Skolnity

Po drugiej stronie deptaku niż park, zobaczyć możemy kompleks skoczni narciarskich, a obok nich kolej linową na szczyt, gdzie czekają różne atrakcje, jak park linowy, strzelnica, paintball, itp.
Dzięki uprzejmości Rezydencji pod Ochorowiczówką dostaliśmy vouchery na skorzystanie z tej kolejki, lecz niestety nie zdążyliśmy już zaliczyć tej atrakcji, gdyż i tak wykorzystaliśmy pobyt w Wiśle na maksa.

7. Skocznia narciarska im. Adama Małysza w Wiśle-Malince *

Wszystkie wyżej opisane atrakcje znajdują się w samym centrum, jednak teraz pora wybrać się nieco dalej 🙂
Jako wielka fanka skoków narciarskich, byłam w siódmym niebie, mogąc obejrzeć to miejsce!
Oczywiście nie obyło się również bez zakupu pamiątek – narciarskiego kubka oraz akcesoriów kibica w znajdujących się przy skoczni sklepikach 🙂

8. Pałacyk Prezydenki *

Piękną, malowniczą, wijącą się w górę drogą można dotrzeć pod Pałacyk Prezydencki, znajdujący się w przepięknym widokowym miejscu.
Dla leniwych lub zmęczonych najlepszą opcją będzie wypicie kawy na tarasie z bajecznym widokiem na zaporę w dole, a dla nie mogących usiedzieć w miejscu – zewnętrzna siłownia umieszczona w wonnym lesie 🙂

9. Jezioro Czerniańskie i zapora *

Znajdują się przy drodze do wspomnianego wyżej pałacyku, więc warto się tam przy okazji zatrzymać – piękne widoki gwarantowane 🙂

10. Wodospad w Wiśle-Czarne *

Kolejna atrakcja przy tej samej trasie. Bardzo malownicze miejsce z wyjątkowym klimatem.

11. Ciuchcia Martusia

Absolutny hit!
To właśnie ona zawiozła nas do powyższych atrakcji oznaczonych gwiazdką.
Wcześniej wydawało mi się, że takie ciuchcie są dobre dla emerytów, ale po tej przejażdżce całkowicie zmieniłam zdanie! Duża w tym zasługa fantastycznego pana kierowcy-przewodnika, który opowiadał bardzo ciekawie i z wielkim poczuciem humoru, tak że świetnie się go słuchało.

Do tego mieliśmy frajdę z przejażdżki i nie musieliśmy sami główkować, jak dojechać w te wszystkie punkty, martwić się, czy znajdziemy tam miejsca parkingowe, itd.
Na każdej atrakcji było w sam raz czasu, aby się nią nacieszyć i ogólnie mogę polecić wszystkim ten sposób zwiedzania Wisły 🙂
My wybraliśmy trasę nr 1, ale jest jeszcze trasa nr 2, która wiedzie między innymi do…

12. Wiadukt w Wiśle-Głębce

Tak, tam również dotrzecie Ciuchcią Martusią, ale my podjechaliśmy już na własną rękę. Do zwiedzania nic tam nie ma, ale wiadukt robi niesamowite wrażenie, więc warto go zobaczyć.

13. Willa Ochorowiczówka – Muzeum Magicznego Realizmu

To muzeum znajdowało się tuż przy Rezydencji pod Ochorowiczówką (jak można się zresztą domyślić z nazwy). Mieści się ono w przepięknym budynku, a w środku czekają ekspozycje przenoszące niemal do innego wymiaru 🙂

14. Ustroń

Będąc w Wiśle, warto podskoczyć do pobliskiego Ustronia (blisko i szybko zarówno własnym środkiem transportu, jak i busem czy pociągiem), gdzie czekają takie atrakcje, jak Leśny Park Niespodzianek – totalnie wyjątkowe miejsce, o którym pisałam Wam ostatnio (TUTAJ).

Warto też wjechać na Równicę (na sam szczyt można dostać się samochodem, co jest nie bez znaczenia w przypadku osób z maleńkimi dziećmi, osób starszych, czy mających problemy zdrowotne), skąd rozpościerają się bajeczne widoki na całą okolicę.

Gdzie zjeść?

1. Stara Winiarnia i Karczma Regionalna u Karola

Nasz absolutny top!!!
Obie restauracje mieszczą się w tym samym miejscu, „U Karola” z przodu, a „Stara Winiarnia” z tyłu, a dzieli je przepiękny ogród, w którym można usiąść na posiłek, obok szumi strumyk, a na dzieci czeka placyk zabaw.

My wybraliśmy jedzenie ze Starej Winiarni, która totalnie nas urzekła wystrojem. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej byłam w tak pięknej restauracji, a do tego mieści się w niej też sklep z tak przepięknymi rzeczami, że dostałam oczopląsu 😉

Ale, jak to w przypadku restauracji, najważniejsze jest jedzenie, a jedzenie w „Starej Winiarni” to po prostu niebo w gębie i tyle! 🙂
No i właśnie tam po raz pierwszy spróbowałam Mioduli, której zapas przywiozłam potem z Wisły 🙂

2. Chata Olimpijczyka Jasia i Helenki

Miejsce z historią i tradycją. A do tego z regionalną śląską kuchnią i ogromnym tarasem z widokiem na beskidzkie stoki.
Piękny regionalny wystój, galeria zdjęć sławnych gości i sławnego właściciela, no i mój hit – sposób podawania rachunku – w starym żeliwnym żelazku 😀
Chyba nikt nie uchyla się od płacenia, kiedy kelnerka ma w dłoniach taki sprzęt 😉

Steki pierwsza klasa, a rolada śląska – jak u babci (o ile ktoś, tak jak ja, miał babcię na Śląsku 🙂 ).

Gdzie spać?

No i na koniec najważniejsze, bo przecież wygodne i przyjemne zakwaterowanie to podstawa udanego pobytu.
Jak już wiecie, nas gościła Rezydencja pod Ochorowiczówką i to gościła po królewsku 🙂
Ale nie chodzi o to, że mieliśmy jakieś specjalne fory. To po prostu super wygodne i miłe miejsce, a co ważne – przyjazne rodzinie!

Pokoje bardo wygodne, czyste i jasne, co dla nas ważne – z balkonami 🙂
Jednak, jak już powinniście wiedzieć z moich poprzednich tego typu wpisów, my natychmiast robimy straszny bałagan w pokoju i nie nadaje się on do fotografowania, więc jeśli chcecie obejrzeć wnętrza rezydencji, to zajrzyjcie na ich stronę 😉

Łazienką byłam oczarowana, bo sama miała rozmiar niemal pokoju.

Ogromnym plusem było wyposażenie – w Rezydencji pod Ochorowiczówką goście znajdą wszystko, czego im potrzeba!
Dla mnie najważniejsze było istnienie na korytarzu aneksu kuchennego z czajnikiem elektrycznym, akcesoriami kuchennymi, lodówką, kuchenką mikrofalową, itd., bo wiecie, dla mnie najważniejszą rzeczą po przebudzeniu jest KAWA 😀

Do dyspozycji gości była też deska do prasowania i żelazko, suszarki i różne inne gadżety, zabawki dla dzieci, a nawet parasole. Na dzieci czeka też drobna niespodzianka w pokoju w postaci kredek i kolorowanek związanych z Wisłą.

W recepcji znajduje się wiele folderów i mapek z okolicznymi atrakcjami, co jest bardzo przydatne dla osób, które tak jak my, nie znają okolicy. To właśnie dzięki plakatowi wiszącemu w Rezydencji pod Ochorowiczówką poznaliśmy Ciuchcię Martusię.

Trzeba jeszcze wspomnieć o pysznych śniadaniach, które można było jeść również w uroczym ogrodzie, no i oczywiście o wyjątkowym mieszkańcu Rezydencji pod Ochorowiczówką – żółwiu Pyziu, który fascynował wszystkie dzieci 🙂

W Rezydencji pod Ochorowiczówką było nam niezwykle miło i wygodnie, więc polecam z czystym sumieniem tę miejscówkę, czy to na rodzinny weekend, czy na dłuższy pobyt!

Jej dodatkowym atutem jest to, że położona jest nieco dalej od centrum, w cichej i spokojnej okolicy.
Jedynym hałasem, jaki do niej dociera jest odgłos przejeżdżających nieopodal pociągów, jednak myślę, że dla większości dzieci, tak jak to było dla Syna na Szczycie, możliwość obserwacji z balkonu przejeżdżających pociągów będzie dodatkową atrakcją 🙂