Przy okazji „Jesieni w Brukseli” nie ukrywałam, że wiele łączy mnie z Konstancją. Katarina z „Wiosny po wiedeńsku” również miała sporo moich cech. Za to z Kingą ze „Szlaku Kingi” już nie tak wiele miałam wspólnego, nie mówiąc już o siostrze Krescencji z „Sanatorium doktora Kramera” – choć wspólne miałyśmy zamiłowanie do poezji Staffa i Eliota 🙂

Moją najnowszą powieścią „Powierzchnia”, która pojawi się już za kilka dni – 10tego maja, wracam do tworzenia bliskich memu sercu bohaterek i nie bez powodu zaczęłam ten wpis od wspomnienia „Jesieni w Brukseli”, bo pod wieloma aspektami ta powieść i „Powierzchnia” są dla mnie najważniejsze i podchodzę do nich najbardziej emocjonalnie (a dlaczego dokładnie, to wyjaśniam w słowie końcowym w książce).

Ze Skylar i Ksenią – bohaterkami, które (obok już znanej Wam ze „Szlaku Kingi” Kingi) pojawiają się w tej powieści łączy mnie wiele, a nie tylko zamiłowanie do pewnej konkretnej marki odzieżowej z serduszkami 😉

Kinga, zbita tym wszystkim z tropu, nie wiedziała, jak zacząć rozmowę, ale wtedy dostrzegła charakterystyczne logo na modnych trampkach Kseni – czarny napis znajdujący się na czerwonym serduszku.
– Skylar też chyba lubi buty tej firmy – rzuciła tonem przyjacielskiej pogawędki, wskazując na stopy pisarki. – Pewnie są teraz modne, co?
– To moja ulubiona marka – rzuciła sucho Ksenia.
– Cóż, ja się za bardzo nie znam na modzie…
– Skylar moda też chyba zbytnio nie obchodzi – odparła Ksenia w zamyśleniu. – Ona jest taka… Taka wolna. Zazdroszczę jej tej wolności.

Kiedyś byłam pod niektórymi względami całkiem podobna do Skylar i podobnie jak Ksenia, trochę jej zazdroszczę tego, że tak wiele życiowych nauk, wzlotów i upadków dopiero przed nią.
I bywam całkiem podobna do Kseni, z tymi jej humorami, gwałtownymi emocjami i zmianami nastrojów. Poza tym, z Ksenią łączy mnie kolor włosów (przynajmniej dopóki mi się nie wypłukał i naprawdę nie mam pojęcia, jak Kseni udawało się utrzymać ten popielaty odcień :p) i oczywiście wykonywany zawód 🙂

Skylar, Ksenia i ja lubimy te same miejsca, bo – jak już wiecie, jeśli czytaliście moje poprzednie powieści, wszystkie miejsca, które opisuję w książkach istnieją w rzeczywistości.

W „Powierzchni”, obok pienińskich okolic i południowoamerykańskiej wioski, znajdziecie wiele nadbałtyckich miejscówek – międzyzdrojską plażę, port rybacki, ścieżki Wolińskiego Parku Narodowego…
I ja przeszłam się nimi podczas naszego niedawnego kwietniowego pobytu w Międzyzdrojach, ale… Ale o miejscach z powieści będzie w odrębnym wpisie 🙂

(…) Skylar udała się w kierunku zejścia „A”. Lawirując pomiędzy żądnymi wypoczynku tłumami, minęła restaurację Port, mieszczącą się w pięknym zabytkowym wnętrzu dawnej remizy ratownictwa brzegowego, potem przeszła obok wejścia do portu rybackiego, skąd doleciał zapach wędzonej ryby, wspięła się lekko pod górę i już po chwili stanęła pod jego blokiem.

Żałuję, że Skylar i Ksenia nie istnieją naprawdę, bo myślę, że byłybyśmy dobrymi przyjaciółkami. Do tej pory, choć pisanie skończyłam już tygodnie temu, te dwie kobiety siedzą w mojej głowie, a ja przebywam chwilami po części w ich świecie.
A jest przecież i Patryk, taka cicha woda, co potrafi nieźle zaskoczyć i myślę, że byłby świetnym kumplem, jest Michał, którego poczucie humoru i opanowanie uwielbiam, no i Mateusz – pewnie Was nie zaskoczę, jak powiem, że jego też bardzo lubię, choć kiedy przeczytacie książkę, ta moja sympatia może Was zdziwić 😉
A dla mnie jest może nawet najbardziej intrygującym z męskich bohaterów, bo widzę przed nim jeszcze wielkie pole do popisu w przyszłości – nieoczywiści bohaterowie są najlepsi, bo i tacy są realni ludzie – popełniają błędy, żyją z klapkami na oczach, gubią drogę, ale zawsze mogą się zmienić.

Wygląda na to, że ogólnie mam wiele sympatii do stworzonych przez siebie postaci, ale to też poniekąd wynika ze specyfiki mojej pracy. Pisząc, powołuję ich do życia na kartach powieści, spędzam z nimi mnóstwo czasu, aż w końcu się z nimi zaprzyjaźniam 🙂

Czy i Wy ich polubicie? Już niedługo będzie okazja się przekonać, bo premiera książki zbliża się wielkimi krokami – już 10tego maja! 

A już teraz mam dla Was PRZEDPREMIEROWY KONKURS, w którym do wygrania – oczywiście egzemplarze mojej najnowszej powieści „Powierzchnia„.

REGULAMIN:

1. Konkurs jest przeznaczony dla fanów Matki na Szczycie, więc upewnijcie się, czy lubicie mój fanpage na FacebookuTUTAJ
2. Konkurs rozpoczyna się dnia 7.05.2019 i trwa do dnia 12.05.2019
3. Wyniki zostaną ogłoszone w tym wpisie dnia 13.05.2019
4. Udział w konkursie polega na zostawieniu w komentarzu pod tym wpisem odpowiedzi na pytanie konkursowe (znajduje się poniżej).
5. Wygrają dwie odpowiedzi, które najbardziej mi się spodobają.
6. Nagrodą jest książka „Powierzchnia” z dedykacją – po jednym egzemplarzu dla każdego ze zwycięzców. Nagroda zostanie dostarczona przesyłką pocztową.

7. PYTANIE KONKURSOWE: KTÓRY BOHATER/ BOHATERKA LITERACKA JEST CI NAJBLIŻSZA I DLACZEGO?

*EDIT 13.05.2019 – WYNIKI:

Przede wszystkim dziękuję każdej z osób za udział w zabawie i zostawienie piękniej i ciekawej odpowiedzi <3
Tym razem ilość uczestników nie była tak spora, jak przy poprzednich konkursach, jednak odkąd Facebook zaczął skutecznie ciąć zasięgi, coraz mniej osób ma szansę dowiadywać się o nowych wpisach na blogu, a ja nie mam sił i zapału do walki z wiatrakami…

Paradoksalnie to, że uczestników nie było tak wiele, wcale nie pomogło mi w podejmowaniu decyzji. Ta decyzja byłaby trudna nawet wtedy, kiedy trzeba by było odrzucić tylko jedną osobę, bo każda z odpowiedzi była piękna i ciekawa, i każda, w moim odczuciu, zasługiwała na nagrodę. Ale, jak wiecie, nagrody są tylko dwie… 

Jak zawsze w takich sytuacjach, ostatecznie stawiam na odpowiedzi, które czymś szczególnym mnie wyjątkowo ujęły, bo tylko tak, jestem w stanie podjąć tę trudną decyzję.
Wiele z Was pisało o Ani z Zielonego Wzgórza i muszę się z Wami zgodzić, że to kultowa bohaterka, która podbiła serce niejednej czytelniczki. Sama mam sentyment do Avonlea i tamtych czasów, jednak – jak już wspomniałam – aby wybrać dwie odpowiedzi z wielu zasługujących na nagrodę, musiałam sięgnąć po te, które przyciągnęły moją uwagę czymś odmiennym od pozostałych.

I tak nagrody trafiają do:

Magdaleny Miller – ponieważ w jej odpowiedzi pojawiło się stwierdzenie „doceniania tego, co mamy i radości ze zwykłych rzeczy„, a to jedna z moich głównych życiowych maksym, więc – jakkolwiek muszę przyznać szczerze, że za Małym Księciem nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam, to to stwierdzenie plus wspomnienie o szacunku do innych – wartości, która, mam wrażenie, obecnie zanika – sprawiło, że nagroda wędruje właśnie do tej osoby 🙂

Moniki – przyznam, że sprawiło mi ogromną przyjemność to, że wśród wymienianych ulubionych bohaterów literackich znalazła się i postać przeze mnie stworzona, a wielkie znaczenie w wyborze tej odpowiedzi miało też to, iż wiem, że nie jest to wypowiedź ułożona na potrzeby tego konkursu, bo pani Monika pisała do mnie już dość dawno temu na ten temat 🙂

Zwyciężczynie proszę o kontakt (przez e-mail lub fanpage), a wszystkim jeszcze raz serdecznie dziękuję za wspólną zabawę 🙂

  • Monika

    Czy chodzi o bohaterów z dowolnie wybranych utworów?

  • Magdalena Miller

    Moim ulubionym bohaterem literackim od zawsze jest Mały Książę. Ponadczasowo uczy nas jednej z najtrudniejszych rzeczy- doceniania tego,co mamy i radości ze zwykłych rzeczy. Dzięki Małemu Księciu zawsze pamiętam, jak ważna w życiu jest przyjaźń oraz szacunek do innych ludzi, roślin, zwierząt i całego świata. 🙂

    Pozdrowienia!

    • Dzięki za dołączenie do konkursowej rozgrywki 🙂

  • Agnieszka Słomba-Wienciorek

    Witam 😉 moją ulubioną bohaterką jest Ania z Zielonego Wzgórza. Chce dobrze a różnie Jej to wychodzi. Samo życie.Jest bardzo do mnie podobna.Na pewno byłybyśmy najlepszymi przyjaciółkami na całe życie. Mam wszystkiego części Ani , przeczytane jednym tchem… Tak samo jak Twoje książki 😉 Pozdrawiam 😉

  • Ależ pytanie. Przeczytałam i…zamyśliłam się na dłuższą chwilę. Gdybym miała napić się z kimś kawy, z pewnością byłby to Herkules Poirot- jego logiczne myślenie, trafność osądów i wewnętrzna charyzma czaruje, Gdybym miała jechać z kimś na weekend do SPA, to byłaby to Bridget Jones- bo z kim mogłabym się lepiej bawić, jak nie z tą szaloną kobietą? A gdybym miała ochotę na filozoficzne dywagacje, z pewnością byłby to Voland z Mistrza i Małgorzaty – cała książka przepełniona jest charakterystycznymi postaciami ale ta jest najbardziej…charyzmatyczna 🙂
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    • Faktycznie, różni bohaterowie psują do różnych sytuacji 🙂

  • Wielopokoleniowo 3

    Czekam niecierpliwie na premierę książki, a wszystkim uczestnikom konkursu życzę powodzenia :*

  • Anna Anna

    Życzę powodzenia i gratuluję ksiaksi.

  • Bardzo mi przykro 🙁 Ale Ania z Zielonego Wzgórza to faktycznie był taki promyk radości i pozytywnego podejścia do życia 🙂

    • Do dziś w wielu aspektach utożsamiam się z nią, mogę nawet stwierdzić, że w pewien sposób ukształtowała moje dzieciństwo. 🙂

      • Myślę, że dla wielu Ania z Zielonego Wzgórza jest taką kultową postacią, choć ja bardziej lubiłam innych bohaterów z Avonlea 🙂

  • Czekam na tą książkę Kasiu, z pewnością będzie mi się podobała 🙂

  • Gratulacja nigdy za wiele, a więc gratulacje. A książką mocno zaciekawiasz. 🙂

  • W takim razie trzymamy kciuki za wszystkich uczestników!

  • Żyć nie umierać

    Niby takie proste pytanie, a jednak sprawia mi trudność. Ponieważ jedną z pierwszych samodzielnie przeczytanych przeze mnie książek była „Piękna i Bestia”, więc bliska memu sercu jest Bella – główna bohaterka tej bajki. Zawsze podobała mi się i dalej podoba jej mądrość, jej miłość do ojca, jej chęć pomocy ojcu ale i Bestii, jej słowność – no po prostu jej czyste serce! Brzmi bajkowo, ale to przecież bohaterka bajki, a choć jestem już dorosłą kobietą, to czasem lubię poczuć się jakbym przeniosła się do bajki. A co! Dorosłej, zamężnej i dzieciatej kobiecie też wolno i marzyć, i przenosić się w inne wymiary, a także cofać się do dzieciństwa 🙂 Jednak w moim serduchu jest jeszcze miejsce dla Ani Shirley. Nooooo… Taką marzycielką jak ona to ja zawsze chciałam być. I czasem sama się śmieję, że łączy mnie z nią nie tylko imię, ale i trochę podobnego do jej Gilberta ja trafiłam na swojego Rafała. Też z początku nie pałałam do niego sympatią, on mnie zaczepiał, ja go unikałam – a jednak los i tak nas połączył i jesteśmy małżeństwem. Mogłabym tak długo szukać podobieństw i jeszcze by się pewnie coś znalazło. Ale najbardziej zazdrościłam Ani tego Zielonego Wzgórza. Dziś mieszkam też wśród zieleni, choć nie na wzgórzu.

    • Widzę, że Ania ma wiele wielbicielek 🙂

  • puchzesłów.pl

    szkoda że trzeba Facebook w to mieszać 😉 ….. jeszcze raz gratulacje i majowe pozdrowienia książki górą! 🙂

  • Dagmara Stolarczyk

    Książka zapowiada się cudownie! <3 oj niestety chyba nie będzie dane mi jej wygrać, bo nie mogę wpaść na bohatera, który by skradł wyjątkowo moje serce, ale jak na to wpadnę to wracam tutaj 🙂

  • Iwona Pietrucha

    Zdecydowanie i od lat Pollyanna z powieści E. H. POrter. To ona nauczyła mnie „grać w zadowolenie” i cieszyć się codziennymi promykami słońca, które składają się na słoneczny dzień. I nawet wtedy, gdy pada deszcz smutku, zniechęcenia i mam „doła” zawsze przypomina mi się ta lektura sprzed lat. I te deszczowe smuteczki w zestawieniu z receptą Pollyanny zamieniają się od razu w tęczowe chwile. Czyż nie jest to bohaterka, która mogła uwieść?

    • Czy to taka dziewczyna z warkoczami, czy myli mi się z Pippi? 🙂

      • Iwona Pietrucha

        Nie. Pollyanna nie miała warkoczy. Wg adaptacji filmowej jasne włosy spięte w ogon.

  • Ciężko jest zdecydować się na jedną bohaterkę literacką, czuję zarówno bliskosc z Silje z Sagi o Ludziach Lodu, jej imię to mój pierwszy pseudonim internetowy, używam do dziś. Równie bliska jest mi Clair z Obcej. Sledzilam jej losy przez wszystkie przetłumaczone na język polski tomy powieści.
    Obie kobiety są niezwykle silne, pewne siebie, niezlomne i bohaterskie.

    • Nie znam żadnej z nich, trzeba będzie nadrobić 🙂

  • Monika

    Postać literacką, która jest mi najbliższa?
    Przeczytałam w życiu tyle książek tych mniej i bardziej wartościowych, że aż ciężko wybrać.
    Jednak skłaniam się ku wybraniu jednej i to z książki pani Targosz (i nie dlatego, że to ona ogłasza konkurs :p). Jest to Szymon ze „Szlaku Kingi”. Dlaczego jest mi ta postać najbliższa?
    Dlatego, że kiedy „spotkałam ją” na kartach książki to było dla mnie jak powrót do wydarzeń sprzed siedmiu lat. „Mojego Szymona” (inne miał imię, ale nie chcę go ujawniać) poznałam jakoś w marcu, ale maj był miesiącem, w którym nasza znajomość stała się niezapomnianą dla mnie relacją. Miał podobnie głębokie przemyślenia, jak bohater książki i odbywaliśmy wiele różnych rozmów podczas spacerów w okolicznych lasach. Miał podobne rozterki, jak Szymon, a ja miałam bardzo podobne uczucia jak bohaterka do momentu kiedy dowiedziała się, że idzie do zakonu. Mój przyjaciel też tamtego lata wstąpił do seminarium. Rok temu miałam okazję uczestniczyć w jego Mszy Prymicyjnej.
    Postać opisana w książce pani Targosz poruszyła mnie do tego stopnia, że pierwszy raz w życiu napisałam do samej autorki dzieląc się tymi przeżyciami.
    Książkę posłałam dalej. Może inne dziewczyny też skorzystają z poznania tego bohatera tak jak niektóre osoby z poznania młodego księdza.

    • Nie mogę ukryć, że ogromnie mi miło, iż postać z mojej książki znalazła się wśród odpowiedzi 🙂

      • Monika

        Cieszę się, bo miałam rozterki 😀

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Pomyślę nad odpowiedzią, bo tak na szybko żadna postać nie przychodzi mi do głowy. Gratuluję kolejnej książki – i życzę , by w mgnieniu oka znikała z półek 🙂

  • Monika

    Wow, ale mi miło. Bardzo dziękuję. Gratuluję drugiej zwyciężczyni.

  • O kurczę! Chyba się zgapiłam 🙁 Ale muszę pochwalić Twój kolor włosów – jest zjawiskowy! 🙂

    • Dziękuję, choć na zdjęciach wychodzi on nieco inny niż jest w rzeczywistości 🙂

  • Wielka szkoda, że dopiero teraz odkryłam, że u ciebie był konkurs, bo z chęcią przeczytałabym tą książkę i wstawiła u siebie recenzje 🙂

    • Niestety, ostatnio na Facebooku tak tragiczne zasięgi, że mało co do mało kogo dociera :/

  • Iwona Pietrucha

    Gratuluję serdecznie:)

  • Anna Sakowicz

    Gratuluję premiery! Ja za jedną z Twoich bohaterek mogę tylko powtórzyć, że na modzie się nie znam. 🙂

  • Kasieńko gratulacje 🙂 ja chyba nie mam swojego bohatera, lubię czytać ale nie wiążę się jakoś z bohaterami 🙂
    pozdrawiam…

  • Ale buty to ty masz czadowe 😉

  • Gratuluję wydania kolejnej książki! 🙂

  • Roksana Jurga-Kasprzyk

    Gratuluję zwycięzcom 🙂 Komentarze piękne, miałam też wziąć udział w konkursie i nie wiem jakim sposobem mi umknęło 🙂 A jeszcze nic Twojego nie czytałam, muszę sobie zakupić zatem 🙂

    • Doskonale rozumiem, bo mnie codziennie umyka mnóstwo spraw i czasami się zastanawiam, jakim cudem jakoś jeszcze to wszystko dookoła mnie funkcjonuje 😉