Piszecie do mnie, dlaczego mnie ostatnio tak mało w sieci i co też się u nas dzieje. Otóż, dzieje się dużo i faktycznie, znacznie mnie więcej w realu niż online.

Jak wiecie (jeśli śledzicie mnie na Facebooku), na przełomie marca i kwietnia intensywnie pracowałam nad nową książką, która już szczęśliwie powędrowała do wydawnictwa i rozpoczęły się nad nią prace redakcyjne.
Dla tych, którym spodobał się mój „Szlak Kingi” mam dobrą wiadomość – nowa powieść będzie w podobnym klimacie i tematyce, choć tym razem więcej będzie się działo i pojawi się nawet wątek śledztwa i zagadkowych zdarzeń 🙂
Oczywiście wkrótce podam Wam więcej szczegółów, kiedy wydawnictwo eSPe, czyli mój wydawca, da mi do tego zielone światło 🙂

Kolejna sprawa, która odciągała mnie od blogowania, jest już znacznie mniej przyjemna – to stan zdrowia Syna na Szczycie. Niestety, w ostatnich miesiącach nie było z tym najlepiej, aż w końcu trafiliśmy na oddział laryngologiczny i dostaliśmy dwie ostateczne opcje, które mogą coś pomóc…
Jedna z tych opcji była bardzo przyjemna, druga znacznie, znacznie mniej, więc oczywiście postanowiliśmy wypróbować najpierw tę pierwszą i liczymy, że pomoże.

I tak spontanicznie, nieplanowanie i nieoczekiwanie wylądowaliśmy nad Bałtykiem, bo właśnie pobyt nad morzem i wdychanie jodu było tą pierwszą opcją 🙂
Powiem Wam, że spontan był konkretny, bo w sobotę podjęliśmy decyzję, a w poniedziałek byliśmy już nad morzem 🙂
Biorąc pod uwagę, że w naszym przypadku jest to cała Polska do przejechania, od granicy południowej do północnej, a do tego było mnóstwo spraw do ogarnięcia przed wyjazdem, była niezła spina, ale daliśmy radę 😀

Bałtyk przywitał nas… mega zimnem! Nie wiedziałam, że gdzieś może być zimniej niż na Szczycie i że gdzieś może później docierać wiosna, a po przyjeździe do Międzyzdrojów, naszym pierwszym zakupem były rękawiczki!
Na szczęście następnego dnia pogoda zmieniła się o 180 stopni i teraz mamy lato, piękne słońce, ciepło i cudownie, więc korzystamy na maksa! I dlatego znowu mniej mnie w sieci 😉

Więcej o naszej nadmorskiej przygodzie napiszę Wam w kolejnym wpisie, tym bardziej, że mam świetne miejsce noclegowe do polecenia, a na razie pokazuję Wam rzeczy, które dotarły do mnie tuż przed wyjazdem, ale z powodów opisanych powyżej, nie zdążyłam wcześniej wrzucić wpisów z tymi stylizacjami.
Nie ma jednak tego złego…, bo dzięki temu, że wcześniej się nie wyrobiłam, teraz mam pierwsze w historii bloga nadmorskie sesje 🙂

Białe spodnie & pastelowe spodnie Bonprix -> Bonpix/Kobieta/Spodnie
Pastelowa bluzka z haftemBonprix -> Bonprix/Kobieta/Bluzki
Kurtka w kwiaty – Bonprix -> Bonprix/Kobieta/Kurtki
Czerwona bluza & kurtka z napisami Naoko Store/ kolekcja Edyty Górniak
Torebka srebrna & torebka pastelowaFabiola

Na marginesie muszę Wam powiedzieć, że tak się zakochałam w torebkach od Fabiola, że ostatnio nie noszę żadnych innych – te z Fabioli są naprawdę wyjątkowe, piękne, pełne pasji i idealne pod każdym względem, a jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o nich i o samej marce, to zajrzyjcie do TEGO wpisu.

Ach, miało być jeszcze o błędach
Błędem jest mój kolor włosów 😉 Na szybko przed wyjazdem kupowałam farbę i nie dotarło do mnie, że to kruczoczarna, bo na zdjęciu na pudełku wyglądała na brąz… Teraz codziennie myję głowę po dwa razy, licząc, że się wypłucze 😉

A Wam co przyniosła ta wiosna? 🙂