„Konie zielone przebiegły galopem,
a spod ich kopyt wytrysnęły kwiaty
(…)
patrzyłeś w gwiazdy na samym dnie stawu,
mówiłeś do mnie, że przemija lato”

piosenka obozowa

Jakoś zawsze pod koniec lata przypomina mi się ta stara piosenka. Wakacje, jak zawsze minęły szybko i jak zawsze, jestem jedną z nielicznych osób, która się z tego cieszy 🙂
Wakacje to na Szczycie trudny czas, podobnie jak ferie i długie weekendy, kiedy trudno cokolwiek załatwić, gdziekolwiek pojechać… Wszędzie dzikie tłumy, korki, brak miejsc parkingowych, itd.
W zeszłym tygodniu wybraliśmy się z Ojcem na Szczycie na krótki urlop w okolice Krynicy Zdroju i byłam w szoku, że tam, mimo trwających wakacji, można odpocząć od tłumów, bez problemu wszędzie dojechać i łatwo zaparkować! Niestety, u nas w wakacje to się nie zdarza…

To lato było dla mnie dosyć ciężkie pod względem… emocjonalnym i zdrowotnym. Sporo się działo rzeczy, które były wymagające dla psychiki, a wyjątkowe upały, które zazwyczaj się na Szczycie nie zdarzają, nieźle dały mi w kość.
Jak już wiecie, bo pisałam o tym TUTAJ, Syn na Szczycie pierwszy raz pojechał na obóz. Do tego dołączyły różne zawirowania. Koniec końców, urlop z dala od wszystkiego i wszystkich, tylko sam na sam z mężem, był mi bardzo potrzebny i taką odskocznię znaleźliśmy w małej drewnianej góralskiej chatce (na co dzień mieszkam w dużej, więc zmiana była 😉 :p ).

Mam nadzieję, że wraz z nadejściem nowego roku szkolnego i powrotem do utartego rytmu życia będę mogła powrócić i do normalnego rytmu blogowania. Lato pod tym względem było całkiem niekorzystne i w większości przypadków w ogóle nie chciało mi się zaglądać do sieci.

Spędzaliśmy czas bez spiny, zanurzając się w codzienności, nie robiąc nic spektakularnego i smakując zwykłe chwile. Ukręciliśmy dziesiątki wat cukrowych, jeździliśmy na krótkie wycieczki, kibicowaliśmy na różnych imprezach sportowych, spotykaliśmy się z przyjaciółmi i gościliśmy mnóstwo osób na Szczycie (Oliwia, kiedy znowu nas odwiedzisz, bo ćwiczymy w bilarda na kolejne rozgrywki? 😀 ).

Miłym wydarzeniem było spotkanie z czytelnikami podczas Zakopiańskiego Festiwalu Literackiego i promocja „Powierzchni” na tym wydarzeniu.

Na początku lata zamieszkał z nami nowy domownik, a obecnie przygotowujemy się na przyjęcie następnego, który już za tydzień dołączy do naszej wesołej gromadki.
Jeśli śledzicie mnie na Facebooku, to już wiecie kim on będzie. A, jeśli nie wiecie, to podpowiedź macie na koszulkach z Aliexpress, na których punkcie ostatnio oszalałam (na równi z modą kowbojską, ale o tym będzie innym razem) 🙂

I na koniec pokazuję Wam nasz sposób na przedłużenie wakacyjnego klimatu i powrót do niego nawet w jesienne słoty – gra Monopoly Tatry, o której więcej będzie tu już wkrótce 🙂

A jak Wam minęło lato?