matkanaszczycie.pl

Jak w zeszłym roku, tak i w tym, Sabina (Kluseczka po włosku), obdarowała mnie wyjątkowym prezentem urodzinowym – specjalnym opowiadaniem w stylu, w którym tylko ona potrafi tak rewelacyjnie pisać. I jak w zeszłym roku, tak i w tym, nie mogłam oprzeć się pokusie stworzenia kontynuacji.
Wprawdzie z mistrzynią gatunku równać się nie mogę, ale mam mnóstwo frajdy, wymyślając tego typu opowiastki 🙂 Początek i oryginał, czyli historię stworzoną przez Sabinę, znajdziecie TUTAJ.

* * *

Po druzgocącej porażce na oczach tłumów, nie łatwo się podnieść. Matka na Szczycie do spółki z Donem Koralone zadali Drżącemu i Kabanosowi bolesny cios. To był koniec ich kariery. Jednak para projektantów na tę sytuację zareagowała całkiem odmiennie. Drżący, po początkowym pogrążeniu się w czarnej depresji, postanowił zacząć wszystko od początku. Na start zapisał się na warsztaty o nazwie „Zamień kłębek nerwów na kłębek włóczki”, gdzie uczono radzić sobie ze stresem za pomocą robót szydełkowych. Drżący bardzo się wciągnął i nawet stworzył już swój pierwszy, własnoręcznie wykonany świąteczny sweter.
Ale Kabanos nie zamierzał odpuścić. Wrzał w nim gniew gorący jak rozżarzone węgle i był żądny zemsty. Pragnął zniszczyć Matkę, a cały ten Szczyt zrównać z ziemią. Niestety, nie znał się ani na zemście, ani na równaniu z ziemią, musiał więc znaleźć człowieka odpowiedniego do tej roboty. Spieniężył swoją kolekcję majtek gwiazd kina z lat pięćdziesiątych i stać go było na wynajęcie prawdziwego specjalisty, typa, którego imię budziło postrach w całym powiecie, zbira znanego jako Krótki-Malutki.

Krótki-Malutki splunął na dłoń, roztarł ślinę i tak przygotowaną substancją przejechał po tłustych lokach, odgarniając je z czoła. Jeszcze raz przyjrzał się szkicowi z przekrojem glebowym, nad którym był pochylony, a potem zawyrokował:
– Nie będzie łatwo zrównać z ziemią tak wysoki szczyt!

W tym samym czasie, niczego nieświadoma Matka na Szczycie, nucąc pod nosem heavy metalową piosenkę, odgarniała śnieg sprzed domu. Nagle, rozbryzgując zaspy na wszystkie strony, podjechał – bez pisku opon, gdyż w kopnym śniegu jest to zjawisko niemożliwe do osiągnięcia – czarny terenowy ford. Matce zaświeciły się oczy na widok takiego auta i nawet nieśmiało pomyślała, że to kolejny wspaniały prezent od jej ukochanego, Ojca w Dole.
Niestety, nadzieje rozwiały się, gdy z samochodu wysiadł zabójczo przystojny facet w markowym garniturze. Takiego prezentu to już na pewno Ojciec w Dole by jej nie przysłał.
-Witam, agent Długi – przedstawił się gość. – Zajmuję się sprawą Krótkiego-Malutkiego.
Mina Matki na Szczycie była bezcenna i nie sposób ubrać ją w słowa. Stała zbaraniała z łopatą w ręku, więc gość kontynuował:
– Czy zna pani tego człowieka?
– Nie, nie miałam przyjemności, czy też raczej – biorąc pod uwagę jego ksywkę – nieprzyjemności.
– Mam informacje, z których wynika, że wziął panią na celownik – oznajmił poważnie Długi.
– Mnie? Ja przecież jestem tylko prostą, wiejską kobietą.
– Och, mnie nie nabierze pani na fałszywą skromność. W agencji dobrze wiemy o pani działaniach w Mediolanie oraz kontaktach z Donem Koralone.
Matka na Szczycie sapnęła zdenerwowana, ale Długi wcale jeszcze nie skończył.
– Na wypadek, gdyby dalej chciała pani zaprzeczać, powiem, że wiemy także o pani znajomości z Katarzyną Przemyt, dobrze znaną Agencji przemytniczką cennych dzieł literackich, no i oczywiście o przyjaźni z Antyglobalistką, odpowiedzialną za ostatni atak na Zjeździe Światowych Producentów Frankfurterek!
Uff, dobrze, że przynajmniej nie wiedzą o Pyzie po Śródziemnomorsku, pomyślała Matka na Szczycie, jednak tutaj Długi miał dla niej sporą niespodziankę.
– Zapewne teraz zastanawia się pani, skąd to wszystko wiemy. Otóż, od naszej najlepszej włoskiej agentki – Pyzy po Śródziemnomorsku, która od lat zbiera dla nas informacje na pani temat. A teraz koniec żartów, niech pani odłoży to narzędzie zbrodni i wszystko mi wyśpiewa!
Matka na Szczycie spojrzała na trzymaną w ręku łopatę do śniegu, na wielkiego forda pośród zasp, późnej w piękne ciemne oczy agenta Długiego i pomyślała – ale mam temat na nowy wpis!

* * *

Dokończenie historii pozostawiam Antyglobalistce i Katarzynie Przemyt 😀