buty stylistka radzi

Ostatnio czytałam artykuł na temat mody – TEN.  Generalnie nie czytuję tego typu tekstów. Tak, sama czasem piszę o modzie, ale nigdy nie czynię z niej wielkiej sprawy, nie wynoszę do rangi tematów mających znaczący wpływ na życie. Traktuję jak zabawę i rozrywkę, którą, moim zdaniem, jest.
Roztrząsanie, kto jak powinien się ubierać, kto robi to dobrze, a kto źle, gloryfikowanie branży modowej – męczy i śmieszy mnie taka tematyka, jednak jakoś tak mi się kliknęło. Raz na jakiś czas każdemu zdarzy się zrobić coś nie w jego stylu.

Artykuł jak artykuł, te ładnie ubrane, te źle ubrane, bla, bla, bla. Podziwiam, że ludziom chce się analizować tego typu rzeczy, ale każdy ma swój świat. Mnie na przykład ciekawią stacje metra i okręty marynarki wojennej, i też wielu może się dziwić moim zainteresowaniom 😉

Co mnie jednak zmroziło we wspomnianym artykule, to odpowiedź na ostatnie pytanie, w której stylistka mówi: „Niewyczyszczone buty to grzech śmiertelny„.
Ło, Matko na Szczycie! Padłam!

Wiecie, zbawienie duszy jest dla mnie akurat bardzo ważną kwestią, więc w popłochu spojrzałam na swoją dość pokaźną kolekcję butów. I, o zgrozo, połowa z nich niewyczyszczona!
Ale nie to jeszcze jest najgorsze, okazuje się, że ryzykuję również duszę własnego dziecka, bo i jego butów regularnie nie czyszczę. Kiedyś nawet przyklejoną psią kupą zajęłam się dopiero na drugi dzień, zostawiając buty w ogrodzie i olewając temat! Toż to – kierując się wypowiedzią pani stylistki – na ogień piekielny zasługuje!

Chciałabym widzieć minę księdza w konfesjonale, gdybym powiedziała, że zdarza mi się chodzić w niewyczyszczonych butach. Ale spowiadać się z tego nie mogę, bo niespecjalnie odczuwam żal za tego typu „grzechy”, a żal za grzechy jest niezbędnym warunkiem dobrej spowiedzi.

No, wygląda na to, że mam przechlapane, tym bardziej, że będę trwać w tym „grzechu”. Na Szczycie nawet wyczyszczone buty za chwile stają się brudne, wystarczy przejść z domu do auta. No, chyba że spadnie śnieg. Śnieg może moją duszę ocalić, bo on tylko ewentualnie buty moczy, a w mokrych butach grzechu nie ma.

A teraz poważnie – może to mój problem, ale denerwuje mnie używanie wielkich słów w odniesieniu do bzdur. Lepiej byłoby, gdyby ludzie tę uwagę i powagę, którą rezerwują dla rozdmuchanych błahostek, kierowali w stronę naprawdę poważnych kwestii.

P.S. I wiecie, drażnią mnie też takie wpisy, jak ten mój dzisiejszy, bo zawsze, czytając, myślę sobie: „Babo, jak to ci tak przeszkadza, to weź się zajmij czymś innym i o tym nie myśl, zamiast robić z igły widły!”. Ale, jak już napisałam na początku, każdemu zdarzy się czasem zrobić coś w nie jego stylu 😉

P.S.2 A spowiadać się z grzechów, tych prawdziwych, najlepiej w pięknym Ludźmierzu, gdzie nie tylko działa „stały konfesjonał” w Sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej, ale też przy okazji można pospacerować po uroczym parku.

Ludźmierz sanktuarium

Brama do jesieni

Matka na Szczycie

Brama wiary Sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej