Matka na Szczycie Anyterrorystka

Gdy zjawiają się antyterroryści, zazwyczaj dużo się dzieje, wszystko przebiega szybko i akcja nadbiera tempa. I choć na Szczyt przyjechali Antyterroryści przez duże „A”, choć nie byli zamaskowani i nie posiadali broni, to u nas także przez ostatnie dni bardzo dużo się działo! 🙂
Dzięki naszym gościom, na koniec wakacji i my mogliśmy poczuć się jak turyści i zwiedzać na co dzień przez nas niedoceniane atrakcje regionu.

Oczywiście nie mogło zbraknąć też grilli, rozmów, zabaw. Wspięłam się nawet na dostępne mi wyżyny sztuki kulinarnej i podałam słynną (w niektórych kręgach) sałatkę z „Wiosny po wiedeńsku” 🙂

Wiosna po wiedeńsku

Syn na Szczycie i córeczka Antyterroryski nieraz dawali nam popalić, ale tak to już jest, jak trafi swój na swego, czyli dwoje wyjątkowo rozbrykanych dzieci w podobnym wieku 😉 W tym czasie Dom na Szczycie rozbrzmiewał od pisków i wrzasków, ale także od serdecznych śmiechów radości. Wszystko przeleciało jak z bicza strzelił i zanim do mnie dotarło, że naprawdę mam u siebie moją serdeczną blogerską koleżankę z drugiego końca Polski, to już trzeba było się żegnać…

I widzicie – to właśnie są te największe plusy blogowania – nie (wątpliwa) sława, (wątpliwe) pieniądze, gadżety, prezenty i eventy, ale właśnie takie niezwykłe znajomości, które dzięki blogowaniu się rodzą i w zaskakujący nieraz sposób wzbogacają życie!
Nam tak wspaniale się złożyło, że w tym samym czasie na Podhale zjechała również inna cudna dziewczyna – Karolina (Kilometry Codzienności)  i dzięki temu mogłyśmy zorganizować sobie własne, indywidualne spotkanie blogerskie w naprawdę doborowym gronie 🙂

Blogerki
Fot. Antyterrorystka

Jeszcze trudno mi zebrać myśli, by wszystko ładnie opisać, bo wrażeń i emocji było co niemiara, więc niech zdjęcia mówią same za siebie! Gosia strzeże prywatności swojej rodziny, co bardzo szanuję, więc zdjęć jej męża i córeczki w tym wpisie nie zobaczycie (chociaż uważni mogą gdzieś tam ich w tle wypatrzeć), ale zapewniam Was, że cały czas byli z nami 🙂

NIEDZICA I CZORSZTYN

Każda kobieta ma w sobie coś z małej dziewczynki, więc obie z Gosią na zamku w Czorsztynie skorzystałyśmy z okazji, by poczuć się księżniczkami 😉 Syn na Szczycie za to stał się dzielnym rycerzem i ratował królewnę Lenę przed złym smokiem. Chwilę później był już łucznikiem! Zaraz potem mógł wcielić się również w rolę sternika, podczas rejsu po Jeziorze Czorsztyńskim.

Jezioro Czorsztyńskie

Rejsy po Zalewie Czorsztyńskim

Zalew Czorsztyński

Zamek Czorsztyn

Czorsztyn zamek

Zamek Czorsztyn

Zamek w Czorsztynie

Czorsztyn

Strzelanie z łuku

Łucznicy Czorsztyn

Niedzica zamek

GUBAŁÓWKA

Rodzina na Szczycie stara się w sezonie omijać Zakopane szerokim łukiem i za żadne skarby nie wybrałaby się na zatłoczoną Gubałówkę. Ale co innego, gdy okoliczności są wyjątkowe! Dzięki naszym gościom, Syn na Szczycie miał pierwszy raz w życiu okazję, by wjechać na Gubałówkę kolejką (choć on uważa, że to był tramwaj) i na jej szczycie skorzystać z licznych atrakcji.

Matka na Szczycie

Blogerki na Gubałówce

JARMARK PODHALAŃSKI W NOWYM TARGU

Bardzo lubię tę imprezę i co roku nie może nas tam zabraknąć. Folk i rękodzieło – czyli coś, co uwielbiam. Dużo folku i dużo rękodzieła! :)Do tego dmuchańce, karuzele, wata cukrowa, popcorn, itd. – czyli coś, co uwielbiają dzieci 🙂 W tym roku nowością i sporą atrakcją była średniowieczna karuzela, która zachwyciła nie tylko najmłodszych.

Jarmark Podhalański

Jarmark Podhalański

Jarmark Podhalański w Nowym Targu

Jarmark Podhalański Nowy Targ

Jarmark Podhalański

Jarmark Podhalański Nowy Targ

LITWINKA, RUSIŃ-SKI, JURGÓW-SKI

Wyciągi są wszędzie dookoła Szczytu. W zimie to zatłoczone i gwarne miejsca. W lecie – idealne spacerowe destynacje. I tak – puszczaliśmy latawce na RUSIŃ-SKIm, testowaliśmy zawieszenie na JURGÓW-SKI i podziwialiśmy widoki na Litwince – górze, na której znajduje się replika krzyża z Giewontu i która jest idealnym punktem widokowym na cztery pasma górskie – Gorce, Beskidy, Pieniny i oczywiście Tatry.

Jurgów-ski

Jurgow-ski wyciąg

Rusiń-ski

Litwinka

Litwinka

RABKOLAND

Rodzina na Szczycie już trzeci raz tego lata odwiedziła Rabkoland, ale jak tu nie odwiedzać, jak to takie świetne miejsce! Za jedyne 29zl można mieć cały dzień szalonej zabawy! Odważna Antyterrorystka korzystała ze zwariowanych karuzel, na które ja nawet patrzeć nie mogłam bez zawrotów głowy 🙂 Matka i Syn na Szczycie za to, jak zwykle, najlepszą zabawę mieli na wirujących pontonach 🙂 No i wreszcie miałam okazję spróbować pysznej pizzy, w skosztowaniu której ostatnim razem przeszkodziła nam burza.

Rabkoland

Rabkoland wioska wikingów

Rabkoland Rabka

Rabkoland atrkcje

Rabkoland

Rabkoland

Rabkoland

Diabelski Młyn Rabka

Antyterrorystka

Rabkoland

IMG_1423

Rabkoland

Rabkoland pontony

Rabkoland

Rabkoland

Rabkoland

Rabkoland pizza