Nigdy nie byłam fanką i miłośniczką poradników. Wręcz przeciwnie. Jako osoba nieco przemądrzała  i mocno indywidualistyczna, zawsze sama wolałam wyrabiać sobie zdanie na każdy temat, nie potrzebując w tym niczyjej pomocy.
Ale książka, o której chcę Wam dziś powiedzieć, nie jest zwykłym poradnikiem. Jest czymś znacznie więcej. To lektura, która otwiera oczy i wyzwala, a do tego pozwala znacznie lepiej zrozumieć nie tylko własne dziecko, ale także własnego męża oraz (co może najważniejsze) siebie.


Publikacja jest przeznaczona dla matek chłopców, ale znajduje się w niej wiele uniwersalnych prawd ważnych dla wszystkich rodziców.
A dlaczego dla matek chłopców? Dlatego, że analogiczna książka istnieje także dla OJCÓW DZIEWCZYNEK („Ile znaczy tata”, Kevin Leman).
Najważniejszym założeniem, które stoi za tymi dwoma publikacjami jest – podkreślane w książce wiele razy – stwierdzenie, że najważniejsza dla dziecka jest relacja z rodzicem płci przeciwnej (co jednocześnie tłumaczy mi, dlaczego długi czas miałam w życiu pod górkę…).

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str. 23

 

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str.210

Ile znaczy mama – każda z nas mniej więcej wie. Znaczy najwięcej dla małego człowieka. Ale już niekoniecznie zdajemy sobie sprawę, jak bardzo nasze zachowanie i wzorce, które nieświadomie przekazujemy, wpływają na życie naszych synów.
Książka uświadamia nam, jak wielka odpowiedzialność na nas spoczywa, a jednocześnie zdejmuje ciężar z naszych barków, wprowadzając wiele zdrowego rozsądku w myślenie czytelniczki.
Zawsze uważałam, że nie da się być matką idealną, choć mamy obowiązek co dzień starać się być jak najlepszą wersją siebie, na jaką nas stać i ucieszyłam się, czytając potwierdzenie swoich teorii;)

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str.53


Książka przeprowadza każdą mamę przez wszystkie etapy życia chłopca, otwierając nam oczy na to, czego czasem nie rozumiemy.
Dowiedziałam się przy okazji, że za jakieś 10 lat będę miała naprawdę przechlapane;) Już teraz boję się tego, co będzie się działo, gdy Syn na Szczycie wejdzie w okres dojrzewania;)

Są także opisane różnice pomiędzy rodzeństwem z jednoczesnym wytłumaczeniem, skąd one się biorą. Wygląda na to, że Syn na Szczycie ma wszystkie cechy najmłodszego dziecka – choć jest dzieckiem jedynym;)

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str. 81

 
A w tym momencie pomyślałam, że chyba sama jestem chłopcem, bo mam dokładnie tak samo:)

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str.19


Co ważne, czytając dowiemy się także wiele o sobie, o tym, jakim typem rodzica jesteśmy i o przyczynach, jakie stoją za takim, a nie innym sposobem w jaki wychowujemy nasze dziecko.

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str. 58

A skoro książka w dużej mierze skupiona jest na chłopcach, to znajdziemy w niej także sporo o naszych mężach/partnerach i naszych z nimi relacjach.
Jestem ciekawa, czy Wy też odpowiedziałybyście podobnie na to pytanie? Ja w pierwszej chwili się zdziwiłam, ale właściwie, sporo w tym chyba racji:)

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str. 195

A tu coś, co zawsze denerwowało mnie w facetach – ja chciałam się wygadać, pomarudzić sobie, o tym i o tamtym, a większość znanych mi mężczyzn natychmiast kotwiczyła się na pierwszym z wymienionych przeze mnie problemów, szukając jego rozwiązania. Ja się wściekałam, że nie chcą mnie wysłuchać, a oni nie rozumieli, czemu nie doceniam ich prób pomocy;)

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str. 199

 
I na koniec coś, co jest chyba najważniejsze w tej publikacji – znajdziemy w niej sposoby na zrozumienie syna i poradzenie sobie z małym buntownikiem. 

Znacie tę bezsilność, jaka ogarnia matkę, gdy syn nie słucha? Kłótnie, wrzaski, odmowy, demonstracje niezadowolenia? Otóż – koniec z tym!:) Natychmiast po przeczytaniu książki, wcieliłam w życie jedną z podanych w niej zasad i… – szok! Zadziałało! 

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str. 109

 

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str. 117

Oczywiście, jak w każdej chyba publikacji, nie jest tak, że można zgodzić się z każdym słowem i wszystko kropka w kropkę przyjąć. Opisywany sposób z zamknięciem dziecka na tarasie wydał mi się drastyczny i nie do przyjęcia, ale przecież nie chodzi o to, by wszystko wdrożyć w życie. 
Książka jest raczej źródłem inspiracji dla każdej mamy chłopca (a w dużej mierze dla wszystkich mam) i kopalnią odkrywczych pomysłów. Jest też wyzwalająca, zdejmuje z nas ciężar i stres, dzięki takim oto fragmentom:

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str. 216

 

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str.221

 

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str.225

  
 A dzięki takim, przypomina nam, że jednocześnie mamy wciąż się starać i nie poddawać:

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str.

  Znajdziecie w niej także niezaprzeczalne życiowe prawdy😉

„Ile znaczy mama?”, Kevin Leman, str.124

W serii, w której ukazała się ta książka, wyszły także inne wartościowe pozycje. Mogę Wam polecić również „Dzikie Stwory” – czyli książkę o wychowaniu chłopców, z której także bardzo wiele można się dowiedzieć.



Dla rodziców dziewczynek – analogiczna pozycja – „Niesforne księżniczki” oraz „Ile znaczy tata„.

Zaznaczę na koniec, że ten wpis nie jest wpisem sponsorowanym, ani nie otrzymałam tej książki do recenzji. Znalazłam ją na półce księgarni (o której pisałam Wam TUTAJ) i pochłonęłam w kilka godzin. Uznałam, że jest naprawdę rewelacyjna i dlatego Wam polecam🙂