Kupujesz nowe auto, wymarzone, piękne i lśniące. Cmokasz nad nim z podziwem i zdejmujesz z karoserii najmniejsze paprochy. Po tygodniu posiadania nowego skarbu uznajesz, że pora wybrać się na dłuższą wycieczkę. Pakujesz rodzinę, umawiasz się ze znajomymi i ruszasz w drogę. Odsłaniasz panoramiczny dach, rozkoszujesz się widokami, a „gablota mota na opony wstęgę szos” – jak śpiewał Kazik w „Królowej Życia”. Nic nie zapowiada, że dobry humor szybko się skończy. A jednak…

Zdarza się. Wypadki chodzą po ludziach, przyszły i do Rodziny na Szczycie. Wczoraj postanowiliśmy wraz z rodziną z CUKROMANIA wybrać się na wycieczkę na Słowację, do mojego ulubionego Szczyrbskiego Jeziora (mój mini przewodnik po pięknych miejscach na Słowacji znajdziecie TUTAJ), ale nie planowaliśmy takich urozmaiceń, jakie nas spotkały.
Przyczyn zdarzenia nie będziemy tu roztrząsać, grunt, że stało się tak, iż naszym nowym Szczytowozem zaliczyliśmy stłuczkę z autokarem.

I oto dzielę się z Wami naszymi doświadczeniami, aby nic na przyszłość nie było Wam straszne. Prezentuję poradnik Matki na Szczycie, jak w 10 krokach zachowywać się w sytuacji kraksy, która zdarzy nam się poza granicami kraju. 

KROK nr 1 Pierwsza reakcja 

Należy, jeszcze przed wyjściem z samochodu, rzucić kilka słów, używanych tradycyjnie w języku polskim w celu wyrażenia szoku, zaskoczenia i zdenerwowania. Ewentualnie można wpaść w chwilowy stupor, ale jest to zachowanie mniej popularne w naszym narodzie niż pierwsza propozycja.

KROK nr 2  Szokujące odkrycia

Pierwsze wrażenie z oceny szkód ustępuje emocjom, jakie wywołuje odkrycie, że wypadek w obcym kraju nie jest jedynym problemem, ponieważ drugi uczestnik wypadku pochodzi z kraju jeszcze innego, co daje nam prawdziwe multi-kulti tło dla całego zdarzenia.
W tym momencie należy dokonać rozeznania, czy można nawiązać jakiekolwiek porozumienie w jakimkolwiek znanym ludzkości języku (czytaj: znanym uczestnikom zdarzenia).

KROK nr 3 Kluczowy moment

Nie policja, nie trzeba policja – powtarzane we wszystkich, wspomnianych wyżej, znanych ludzkości językach.

KROK nr 4 Eliminacja rozproszeń

Oddaj dziecko pod opiekę wspaniałych przyjaciół, którzy zabiorą je na frytki, w czasie, gdy ty przejdziesz do kroku piątego.

KROK nr 5 zebranie myśli

Zapal papierosa (jeśli nie palisz, przejdź od razu do punktu szóstego)

KROK nr 6 Nerwowe telefony

Do assistance, biura ubezpieczyciela i duchowego doradcy.

KROK nr 7 Ogarnięcie sytuacji

Uspokojony przez duchowego doradcę, po kilkunastu minutach wyciszasz emocje i odkrywasz, że mówisz doskonale w nowo odkrytym języku – mieszance polsko-litewsko-rosyjsko-słowackiej. Ba, nawet potrafisz w tym języku wypełnić oświadczenie o szkodzie. 


KROK nr 8 Nić przyjaźni

Po wspólnym karkołomnym wypełnieniu wszystkich dokumentów nawiązuje się nić przyjaźni między tobą, a kierowcami autokaru, w który uderzyłeś. Uśmiechnięci Litwini klepią cię, współczując ci twojej głupoty (no, bo jak można nie zauważyć autobusu?!) i powtarzając „Polacy, nic się nie stało”;)

KROK NR 9 Zamknięcie sprawy

Zapal papierosa (jeśli nie palisz, przejdź od razu do punktu dziesiątego).

KROK nr 10 Chillout

Teraz już spokojnie można kontynuować wycieczkę, ciesząc się urokami odwiedzanego miejsca i wyrzucając z pamięci fakt, że nowy samochód, który masz od kilku dni, nie wygląda już tak pięknie, jak godzinę wcześniej:)

***
Pomijając powyższy, w zasadzie ciekawy i pouczający epizod, dzień spędzony z Karoliną z bloga Cukromania i jej wspaniałą rodziną był rewelacyjny!:) Takich cudownych gości na Szczycie dawno nie mieliśmy! Przy nich to nawet auta się miło rozbija!;)

 
 

 

Kojący widok ze Szczytu, który towarzyszył nam na koniec tego, pełnego emocji, dnia:)