Życie zaskakuje – zawsze to powtarzam. Zaskakuje pozytywnie i niestety, czasami, również negatywnie. Wszystko jest dobrze, jeśli te dobre zaskoczenia przebijają te złe. I tak było również tym razem! 
Mój wieczór autorski, związany z promocją mojej najnowszej powieści – „Jesień w Brukseli” był planowany od początku czerwca. Gdzie się miał pierwotnie odbyć – niektórzy wiedzą, a powtarzać nie będę, bo nie chodzi o to, by kogokolwiek w tym wpisie rozliczać z nieczystych zagrywek. Dość powiedzieć, że w ostatniej chwili wszystko wzięło w łeb z przyczyn leżących po stronie – niedoszłego, jak się okazało – współorganizatora.
Przez chwilę byłam całkiem rozbita, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ale – jak to ja, „wstałam, poprawiłam koronę i zasuwałam dalej”;) 

Z pomocą przyszedł REZERWAT. Wspaniałe miejsce, o którym już kiedyś Wam pisałam – TUTAJ.
Niesamowity, kameralny i ciepły klimat, który jest tworzony nie tylko przez wyjątkowy wystrój, i nie tylko przez wszechobecne książki, lecz również przez przesympatyczną, pełną pozytywnej energii ekipę ludzi, która prowadzi tę KsiążKAwiarnię!
I tak oto, całkiem nieoczekiwanie, okazało się (nie pierwszy zresztą raz), że obrót spraw, który w pierwszej chwili wydawał się negatywny, wyszedł na dobre. Na bardzo dobre! Teraz zastanawiam się, dlaczego od początku nie planowałam całej imprezy właśnie w Rezerwacie!? 

 

 

O przebiegu samego wieczoru wiele pisać nie będę, bo wszystko przedstawiam Wam na zdjęciach. Było wiele emocji, było wesoło, czasem znów bardzo poważnie. Byli wspaniali ludzie i cudowna atmosfera. Byli znajomi, byli czytelnicy i byli całkiem nieznajomi:) 

 

 
 

Wiele radości sprawiło mi przyjście dwóch szczególnych osóbKaroliny z bloga CUKROMANIA (która jechała z dość daleka!) – współautorki Zwierzaków Pocieszaków (które oczywiście także były obecne)… 

…oraz pani Doroty – mojej stałej czytelniczki, na co dzień mieszkającej w Wiedniu – jednej z najsympatyczniejszych osób, jakie miałam okazję kiedykolwiek poznać. 

Gości witała Gosia – głównodowodząca w Rezerwacie, wraz z Wydawnictwem JanKa we własnych osobach;)

Spotkanie prowadziła Janina Koźbiel z Wydawnictwa JanKa, poddając mnie serii – czasem bardzo trudnych – pytań. 

 

 Obecne były książki…

 

– oczywiście z główną bohaterką tego wieczoru – „Jesienią w Brukseli”, której fragmenty czytała autorka:)


…Byli i zainteresowani książkami czytelnicy.

 


były autografy🙂

oraz drobne upominki ze Szczytu dla gości:)

I oczywiście obecna była Matka na Szczycie:) w sukience własnego projektu – tutaj już po wszystkim w chwili oddechu przy wyjątkowych napojach serwowanych przez Rezerwat:)


Ojciec na Szczycie pełnił rolę fotoreportera, a Syn na Szczycie wcale nie był zainteresowany tym, co matka miała do powiedzenia;) Na szczęście zaopatrzony był w transformersy i telefon dziadka z ulubionymi grami;) 


Porządku pilnowała ochrona w postaci Kulki Kulkowskiej🙂


Na koniec chciałam gorąco podziękować wszystkim, obecnym na spotkaniu:
gościom za przybycie (nieraz z całkiem daleka), wysłuchanie, pytania i rozmowy;
Janinie i Janowi Koźbiel z Wydawnictwa JanKa za współorganizację spotkania; 


mojej rodzinie za wsparcie (nie tylko duchowe, ale także ogarnianie żywiołu, jakim jest Syn na Szczycie;p), 


Karolinie za zrobienie mi cudowniej niespodzianki;
pani Dorocie i pani Beacie za ich ciepło i nieziemskie uśmiechy; 

Panu Matt’owi za aktywne włączenie się w dyskusję; 
– i każdemu z osobna oraz wszystkim razem, a jeśli kogoś pominęłam w powyższej szczegółowej wyliczance, to wybaczcie, tak wiele było emocji, że coś mogło wypaść mi z pamięci.
– a przede wszystkim Gosi i całej ekipie z Rezerwatu za cudowne przyjęcie, pomoc, życzliwość, otwartość i wielką dawkę pozytywnej energii! 

 

Na koniec – tradycyjnie już – dziękuję Ojcu na Szczycie za to, że zawsze jest przy mnie, zawsze mnie wspiera i zawsze stoi u mego boku! A także dziękuję mu za tę wymarzoną torebkę, którą sprezentował mi specjalnie z okazji mojego wieczoru autorskiego:)