Tak, wiem, zazwyczaj pisze się o drogach na szczyt prowadzących. Te bardziej wszystkich interesują. Bo na szczyt, wiadomo, wejść trudno, a spaść z niego już całkiem łatwo.
Ale okazuje się, że droga ze Szczytu także może być niezwykle trudna do pokonania. Spadanie, spadaniem, ale z naszego Szczytu bardziej prawdopodobny jest swobodny ślizg

Droga ze Szczytu, niestety na zdjęciu nie widać, jak bardzo stromo w dół ona biegnie.
Po lewej stronie dość spora przepaść.

 

Droga ze Szczytu

 

Krzyżówka „drogi ze Szczytu” z drogą krajową nr 49

 

Droga KRAJOWA nr 49

 

Droga krajowa nr 49, Białka Tatrzańska

Niedziela. Ferie. Tak zwana „zmiana turnusów„. To pojęcie rodem z komunizmu. Turnusy już prawdopodobnie nie istnieją, chyba że w piosence – „dla sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego…”. Ale u nas ciągle tak właśnie się określa weekendową wymianę turystów. Do tego dodajmy jeszcze ekstremalną śnieżycę i prawdziwy „atak zimy„.
Efektem jest paraliż komunikacyjny i ekstremalne warunki na zakopiance

ul. Szaflarska w Nowym Targu, jedna z głównych ulic w tym mieście, przelotowa na zakopiankę

 

Zakopianka w Nowym Targu i godzinny korek…

Gdy dodałam wczoraj jedną z tych fotek na fb, ktoś w komentarzu rzucił mi coś w stylu „to trzeba było nie jechać„. Wyjaśniam więc, że pokonanie tego dnia trasy Bukowina Tatrzańska-Wadowice nie było naszym wolnym wyborem i świadomym pragnieniem. Była to konieczność. Jechaliśmy na pogrzeb, a trudno byłoby mieć pretensje do zmarłego, że „wybrał” akurat taki czas na śmierć…

Chociaż… Ja także dziwiłam się tym wszystkim kierowcom, widząc ten sznur samochodów z nartami na dachach. Każdy podejmuje swoje wybory, ale ja wolałabym stracić kasę za jeden nocleg i odłożyć podróż na następny dzień, niż w taką pogodę pokonywać trasę na Podhale, tym bardziej z dziećmi (które były w wielu autach).
Jestem panikarą, przyznaję. Przerażają mnie takie warunki. Przeraża mnie także stan zimowego utrzymywania dróg w Polsce. Jak jest u nas, a jak jest w innych krajach – np. Austrii, Niemczech czy Szwajcarii, to chyba większość z Was wie, czy z doświadczeń, czy z opisów, więc nie będę się nad tym rozwodzić. Ale jest to dla mnie skandal, by droga krajowa, do tego w szczytowym momencie nasilenia ruchu, wyglądała tak:

Zakopianka w Chabówce

 

Zakopianka w Chabówce

Miałam Wam opisywać różne dziwa, które nas wczoraj w trasie spotkały – jak np. auta jadące pod prąd dwupasmówką w Rabce, ale chyba nie chce mi się już do tego wracać. Zdjęcia wystarczą by dać Wam ogólny pogląd na naszą wczorajszą podróż.

Zakopianka w okolicach Klikuszowej

 

 


Tę trasę pokonujemy często, jeżdżąc do Wadowic do rodziny. Zazwyczaj zajmuje nam nieco ponad półtorej godziny. Wczoraj jechaliśmy pięć godzin. Tyle w temacie.

Korek w Rabce

 

 


Mój mąż w korku miał rozrywkę dzięki swojemu ulubionemu CB (przyznaję, czasem można się nieźle pośmiać i pozdrawiam Szymka z pługa z okolic NT;p), a ja nie uświerkłam (jak to mówiła moja kochana babcia) podczas baaaardzo długich przestoi dzięki tej książce – „Złodziejce marzeń” Anny Sakowicz, o której jeszcze Wam opowiem (tzn. o książce, chociaż o Ani może trochę też;p), kiedy skończę. Jest w tej książce coś niesamowitego, ale na razie nie zdradzam nic więcej;)

I jeszcze na koniec taka ciekawostka – tak wyglądał dojazd do miejsca, w którym spędzaliśmy noc (nie mieliśmy najmniejszej ochoty na powrót na Szczyt w tych warunkach po zmroku). Droga zniknęła;)