Od miesiąca mieszka z nami jeż pigmejski. Ten miesiąc doświadczeń oczywiście nie czyni mnie ekspertką w temacie, ale myślę, że mogę powiedzieć o niektórych kwestiach, które dla świeżo upieczonego właściciela jeżyka mogą być zaskakującym wyzwaniem.

Istnieje sporo stron internetowych i kanałów na YT, na których można dowiedzieć się wiele o jeżach pigmejskich (czasami aż za wiele, bo niektóre podawane informacje bywają sprzeczne), jest też książka – moja baza wiedzy – „Afrykański Jeż Pigmejski, Instrukcja Obsługi” Katarzyny Kosielskiej, ale – choć przeczytałam i obejrzałam to wszystko – w zderzeniu z rzeczywistością okazało się, że przez pierwsze dni i tak co chwila wpadałam w panikę 😉

Wszystko zaczęło się, kiedy poprzedniej zimy pies przyniósł nam do domu jeża wybudzonego z zimowego snu. Taki jeż raczej nie ma szans na przeżycie w naturze, dlatego trzeba mu pomóc. Zrobiliśmy mu mieszkanie w naszym przyziemiu, gdzie doczekał wiosny karmiony karmą dla jeży i wtedy się wyprowadził. Niby tyle…
Jednak od tamtej pory, pokochaliśmy jeże 🙂
Ta fascynacja początkowo objawiała się kolekcjonowaniem jeży pod każdą postacią (Ojciec na Szczycie twierdzi, że jestem w to bardziej wkręcona od syna 😉 ), aż w końcu przyszła pora na żywego jeża, o którym marzył Syn na Szczycie 🙂

Jeże pigmejskie (afrykańskie) są gatunkiem przeznaczonym do hodowli domowej. To zwierzęta jednocześnie wymagające i niewymagające w hodowli, ale o tym za chwilę.

UWAGA – mam nadzieję, że ten tekst będzie pomocny dla osób, które zastanawiają się nad zakupem jeża pigmejskiego lub właśnie zaczęły wspólne życie pod jednym dachem z takim zwierzątkiem – jeśli nie należycie do tych osób, nie musicie czytać dalej, ponieważ zanudzicie się na śmierć przy opisach karuzelek i termometrów 😉

Jeże, zarówno te dziko żyjące – europejskie, jak i pigmejskie, są zwierzętami nocnymi. Oznacza to, że cały dzień przesypiają i nie ma co liczyć na zabawy z jeżem w ciągu dnia.
Jeże pigmejskie to zwierzęta, które bardzo się różnią między sobą odnośnie charakterów, upodobań, czy właśnie tego, jak dużo śpią. Nam trafił się wyjątkowy śpioch, o czym zresztą poinformowała nas pani z hodowli – budzi się między 21szą a 23cią, a idzie spać nad ranem, choć w trakcie nocy także ucina sobie drzemki.

W tygodniu przeważnie jesteśmy w ciągłym biegu, syn na ostatnią chwilę zbiera się do szkoły i raczej trudno by było dobudzić go pół godziny wcześniej, więc w takie dni przeważnie po jeżu sprzątam ja 😉
Składam rozstawiony na noc wybieg, chowam zabawki, tunele, itd., wyrzucam zabrudzony podkład higieniczny spod mostku (to miejsce nasz jeż upodobał sobie jako swoją „kuwetę”), odkurzam kocyk z wybiegu z drobinek odchodów i zgubionych igiełek (nasz jeż jest w trakcie zmiany igieł), a dodatkowo odkurzam cały pokój – żeby przypadkiem jakaś zagubiona igiełka nie wbiła nam się w stopę, a także, żeby mój włos nie zapodział się w okolicach wybiegu jeża (długie ludzkie włosy są dla jeży niebezpieczne – jeśli wkręcą im się w łapkę, mogą nawet odciąć dopływ krwi do paluszków!).
Wybieg równie dobrze mógłby zostać na dzień, bo wieczorem i tak trzeba go ponownie rozłożyć, ale sprzątam go z dwóch powodów – po pierwsze, zabiera on miejsce w pokoju i przeszkadza w ciągu dnia, a po drugie – na wybiegu pozostawionym na stałe łatwo zbierałyby się różne fruwające przy ziemi włosy i paprochy.

Później zajmuję się terrarium – myje miseczki, nalewam świeżej wody i nasypuję odrobinę karmy, w razie gdyby jeż zechciał coś przekąsić w środku dnia (choć to raczej bardzo mało prawdopodobne), wyrzucam brudną wkładkę z karuzelki (jeże załatwiają się podczas biegania), myję karuzelkę (antybakteryjnym środkiem do czyszczenia klatek i ręcznikiem papierowym), zakładam nową wkładkę. Jeśli w terrarium leżą odchody lub zgubione igły, to je zbieram.
Mniej więcej raz w tygodniu podkłady w terrarium (u nas są to flanelowe ściereczki plus podkłady higieniczne pod nimi) wymagają wymiany. Wtedy, albo przed złożeniem wybiegu, przekładam jeża na wybieg, albo robię to, kiedy syn jest w domu i może zająć się jeżem w tym czasie. Później wyciągam wszystko z terrarium, daję nowe ściereczki, a stare idą do prania.
Wcześniej czytałam, że całe terrarium wraz z wymianą podłoża należy sprzątać raz na dwa tygodnie albo nawet raz w miesiącu. Nie wiem, czy moja potrzeba czystości jest nadmiernie wybujała, czy też mamy jeża-brudasa, ale u nas trzeba to robić częściej!

Jeż śpi i tyle, ale… jeśli zdarzy się (a zdarza się to niestety bardzo rzadko), że mamy w ciągu dnia chwilę na poczytanie książki lub obejrzenie ulubionego programu, wtedy wyciągamy jeża z domku, przekładamy do szaliczka do zacieśniania więzi (opisany niżej) i spędzamy czas z jeżem śpiącym na piersi. Jeż czuje ciepło i zapach opiekuna, co sprawia, że jest bardziej oswojony.
Czasami wyciągam też jeża w ciągu dnia, żeby go zważyć i obejrzeć przy dziennym świetle – stan skóry, stan pazurków, itd. Niestety, tego dobrze nie widać przy nocnej lampce.

Nasz jeż wstaje później, ale w tygodniu 20sta to godzina, o której syn szykuje się do spania. Żeby mógł się chwilę nacieszyć swoim pupilem, rozstawiamy wybieg, gasimy światła, zostawiając jedynie nocną lampkę i budzimy jeża. Zależnie od jego nastroju, albo zacznie on harcować, albo po chwili przytulania, wróci do dalszego spania.

Na noc wybieg zostaje dostawiony do terrarium, w którym uchylamy lekko szybkę, by jeż mógł swobodnie wchodzić i wychodzić. Ważne, żeby szpara nie była za duża, żeby w terrarium się nie wychłodziło i żeby w pokoju było ciepło – u nas jest około 22-23 stopni (uwaga na ewentualne przeciągi!).
Termometr pokojowy to niezbędny gadżet w tym przypadku, należy jednak pamiętać, że temperatura przy ziemi różni się od tej na wysokości np. naszych głów. Warto postawić termometr na podłodze przy wybiegu, żeby wiedzieć, ile tam panuje stopni. Optymalna temperatura dla jeża pigmejskiego to około 24 stopnie. I jest to bardzo ważna kwestia!

22:00 – 5:00 – Jeż harcuje, biega w kołowrotku, je i robi mnóstwo kup 😉

… i ile to kosztuje…

Po opisie naszego dnia, mogliście się już w nich co nieco zorientować. Po pierwsze – jeże potrzebują dużo snu, a co za tym idzie, wygodnego i odpowiedniego miejsca do spania ze stałą temperaturą.
Ta temperatura to czynnik, który w hodowaniu jeża pigmejskiego stresuje mnie najbardziej i kilka razy dziennie sprawdzam wskaźniki na (trzech!) termometrach zamontowanych w terrarium. Tak, mam trochę bzika w tej kwestii 😉
Należy pamiętać, że ciepło ucieka do góry i wziąć to pod uwagę montując czujnik temperatury sterujący termostatem. W naszym terrarium jest tak, że czujnik zamontowany pod sufitem wskazuje 26 stopni, podczas gdy przy podłożu, czyli tam, gdzie egzystuje jeż, są 24 stopnie. Inne odczyty są także w pobliżu emitera, a inne w najdalszym od niego punkcie.
Nie będę się tu rozpisywać na temat tego, jak ważne jest utrzymanie ciepła w jeżowym domu i jak śmiertelnie (dosłownie!) niebezpieczne jest dla jeża pigmejskiego wychłodzenie, bo to znajdziecie na każdej stronie poświęconej temu gatunkowi zwierząt. Poprzestanę na tym, że przestronne terrarium (z odpowiednią wentylacją, najlepiej góra-dół) plus system grzewczy sterowany termostatem to podstawa.

Nasze terrarium ma wymiary 120x40x40cm. Zamówiliśmy terrarium do samodzielnego montażu w firmie Terrpol – co pozwoliło nam zaoszczędzić zarówno czas (na niezmontowane terrarium czeka się krócej) oraz pieniądze, bo to wersja tańsza, szczególnie jeśli chodzi o koszty przesyłki, które są znacząco niższe w przypadku wąsko zapakowanych płyt. Sam montaż w domu tego terrarium nie był skomplikowany, jeśli ktoś kiedykolwiek skręcał szafkę czy komodę, to z tym też sobie poradzi 🙂

Jeśli jednak ktoś nie czuje się na siłach, to może kupić gotowe terrarium, jest nawet wersja z całym wyposażeniem i zamontowanym od razu systemem grzewczym -> znajdziecie je na stronie jezafrykanski.pl

W naszym terrarium zastosowaliśmy ceramiczny emiter ciepła, ale są dostępne i inne opcje, jak żarówki imitujące światło księżyca, albo maty czy kable grzewcze. UWAGA – emiter ciepła bardzo się nagrzewa, więc musi być zamontowany tak, żeby jeż ani elementy wyposażenia nie miały z nim styczności. Raz, sprzątając terrarium przypadkowo dotknęłam emitera szmatką i o mało nie zrobiłam pożaru, bo materiał przykleił się do emitera i zaczął się topić!

Kupiłam małą matę grzewczą na wszelki wypadek, w razie np. awarii żarówki, żeby można było szybko dogrzać choć domek jeża, lub na każdą inną nieprzewidzianą sytuację.

Termometry to kolejna ważna sprawa. Jak Wam wspomniałam, w naszym terrarium są trzy, bo mam obsesję, ale jeden w zupełności wystarczy (ważne, żeby nie był zamontowany za wysoko, bo wtedy będzie pokazywać wyższą temperaturę, niż jest przy ziemi, tam gdzie jest jeż).
Dodatkowo warto mieć termometr w pokoju, żeby kontrolować temperaturę otoczenia jeża, kiedy wypuszczamy go na wybieg.

Pozostając nadal przy terrarium – ważne jest jego odpowiednie wyposażenie. Jeż oczywiście musi mieć domek. My wybraliśmy, jakżeby inaczej – taki z bali, który idealnie pasuje do domu na Szczycie 🙂
W domku musi być miękki polarowy kocyk, w który jeż będzie mógł się zakopać.

W naszym terrarium znajduje się też kuweta, choć nie wiem po co i zastanawiam się nad jej usunięciem, bo nasz jeż jeszcze nigdy się do niej nie załatwił. Podobno wiele jeży korzysta z kuwety, jednak nasz upodobał sobie w tym celu miejsce pod drewnianym mostkiem na wybiegu i nie zamierzam z tym specjalnie walczyć 😉

Jeśli kuweta, to i wypełnienie do kuwety – trociny, koniecznie odpylone, bo te z pyłem mogą powodować u jeży problemy zdrowotne. U nas funkcję trocin spełniają jednorazowe podkłady higieniczne, które kładę pod mostkiem.

A skoro przy trocinach jesteśmy – niektórzy hodowcy uważają, że to dobre podłoże dla jeża i powinno być nimi wysypane całe terrarium, inni z kolei stanowczo to odradzają. Ja zdecydowałam się na włożenie terrarium miękkimi ściereczkami i uważam, że to dobra opcja. Ważne tylko, żeby ze ściereczek nie wystawały żadne nitki, które jeż mógłby wplątać sobie w łapki!

Jeśli chodzi o rodzaj materiałowego podłoża, to hodowcy często polecają VetBed, który może i jest funkcjonalny, miły i ładny (może kiedyś zdecyduję się go wypróbować), ale też jest dość drogi, a materiał na podłoże niezbędny jest minimum w dwóch sztukach (drugi, kiedy pierwszy idzie do prania), więc postawiłam na razie na flanelowe pieluszki z ceratką (koszt ok. 20zł za sztukę), czy miękkie szmatki z Rossmana (koszt ok. 7zł), albo polarowe kocyki (koszt darmowy, bo i tak były w domu 😉 ).

Kolejną bardzo ważną rzeczą w terrarium jest karuzelka. Różne krążą o niej opinie, ale nasz jeż nie wyobraża sobie bez niej życia. W nocy przemierza w niej długie trasy, zaspokajając swoją potrzebę ruchu i – obok drewnianego mostku – jest to jego ulubiony gadżet.

Karuzelka dla jeża musi być duża (jedna z dwóch największych na rynku opcji). Zdecydowanie warto się także zapatrzyć w wymienne wkłady do karuzelki zrobione z falistej tektury, co pomaga zachować czystość (jeże załatwiają się w trakcie biegania!), a kiedy nie ma czasu na mycie karuzelki, wystarczy jedynie wymienić wkład (ja wymieniam je codziennie rano, a karuzelkę myję co drugi dzień).

I wspomniany drewniany mostek, zarówno jako kryjówka, jak i do biegania po nim, a także – u nas – jako kuweta 😉

Ostatnimi rzeczami, jakie koniecznie muszą znaleźć się w terrarium są miseczki – z wodą (przegotowaną lub mineralną) oraz karmą.

O żywieniu jeży napisano naprawdę sporo, więc nie będę tego tu powtarzać – jeśli chcecie zgłębić ten temat, zajrzyjcie na stronę jezpigmejski.pl lub sięgnijcie po polecaną przeze mnie książkę.
Powiem Wam tylko, jak je nasz jeż. Jako podstawa – karma Royal Canin Kitten, a co drugi-trzeci dzień jakieś urozmaicenie. Bywa to: kocia karma mokra, gotowane mięso kurczaka z odrobiną gotowanych brokuła i marchewki (uwielbia!), karma z robaczkami (raczej nie przepada), gotowane jajko albo owoc, choć za owocami nasz jeż niespecjalnie szaleje, ledwo je skubnie. Jakkolwiek uwielbiam naszego jeża i chcę dla niego jak najlepiej, nie jestem w stanie się przełamać, żeby dawać mu żywe robaki karmowe. Te suszone muszą mu wystarczyć 😉

Jeśli chodzi o miseczki, ważne jest, aby były ciężkie i stabilne, a jednocześnie niskie.

Ważne są także szczelne pojemniki do przechowywania karmy, ponieważ nie może ona wysychać i tracić wilgoci.

Kolejnymi akcesoriami niezbędnymi przy hodowaniu jeża pigmejskiego są te, konieczne do zachowania higieny – zarówno jeża, jak i jego otoczenia. Wspomniałam już wyżej o antybakteryjnym sprayu do czyszczenia terrarium (mnie, dzięki podkładom higienicznym i często wymienianym ściereczkom, jeszcze się nie zdarzyło, żebym musiała myć wnętrze terrarium) i karuzelki.

Za to do „czyszczenia” jeża niezbędny jest delikatny szampon hypoalergiczny – hodowcy polecają taki dla szczeniąt, jak widzicie na zdjęciu i miękka szczoteczka. My jeszcze jeża nie kąpaliśmy, ale wiem, że wkrótce nas to czeka, bo jeż – np. biegając w karuzelce, do której jednocześnie się załatwia – niestety się brudzi, choć jednocześnie należy raczej do czystych zwierząt i nie śmierdzi.

Ważnym kosmetykiem jest spray do nawilżania skóry, która u jeży czasem się przesusza. O co chodzi dokładnie i jak prawidłowo nawilżyć skórę jeża, zostało bardzo dobrze opisane w książce, którą prezentuję Wam na początku, a także na stronie jezpimejski.pl – która ogólnie jest skarbnicą cennych jeżowych informacji, więc nie będę się tutaj więcej rozpisywać na ten temat.

Kolejną ważną kwestią jest wyposażenie wybiegu. Ogólne, jeża powinno się co wieczór/noc (w zależności, o której dany jeż wstaje) wypuszczać na kilka godzin na wybieg, lub – jeśli mamy taką możliwość – by pobiegał wolno po mieszkaniu/ pokoju.
U nas niestety jest zbyt dużo niebezpiecznych zakamarków, a poza tym, drewniane lakierowane podłogi nie są zbyt przyjazne dla jeżowych łapek (które się na nich rozjeżdżają), więc po prostu przystawiamy wybieg na noc do terrarium, uchylamy szybkę, aby jeż mógł przez całą noc w razie ochoty na wybieg wychodzić (należy pamiętać o tym, że temperatura w pomieszczeniu musi być odpowiednia dla jeża).
Prawdopodobnie ten system nie sprawdzi się z każdym jeżem, bo są jeżyki-uciekinierzy, które mogłyby w nocy wydostać się z wybiegu. Nasz jest spokojny, nie ma w sobie specjalnej żyłki odkrywcy i nie próbuje uciekać.

Ważne jest także, aby samo ogrodzenie było bezpieczne dla jeża – najlepsze jest takie z drobno rozstawionych pionowych metalowych pręcików – jeż nie zaklinuje się pomiędzy nimi, ani nie wyjdzie górą (przynajmniej teoretycznie, bo podobno niektóre jeże to potrafią, ale nasz, dzięki Bogu, w ogóle nie jest zainteresowany takimi czynnościami).

Podłożem na wybieg może być polarowy kocyk lub miękki dywanik (ale taki bez nitek, o które jeż mógłby zahaczyć pazurkiem!). Ja nasze dywaniki kupiłam po 2zł w lumpeksie, więc był to najtańszy z jeżowych zakupów, a sprawdzają się super 🙂

Na wybiegu rozkładamy takie przedmioty, jak mostki, tunele, piłeczki i inne zabawki (muszą być bezpieczne dla jeża), choć nasz zdecydowanie najbardziej lubi swoją karuzelkę lub bieganie slalomem po wybiegu między rzeczami, a piłeczki i maskotki w ogóle go nie interesują.

Na koniec jeszcze kilka przydatnych (lub nie) akcesoriów. Waga kuchenna przydaje się do kontroli wagi jeża (nagły spadek może być oznaką choroby, a zbyt duży przyrost wskazuje zazwyczaj na niedostateczną ilość ruchu).
Ja kupiłam najtańszą i najzwyklejszą, która ma tę przewagę nad tymi nowoczesnymi ( które są w formie małej gładkiej płytki), że jeż od razu z niej nie ucieknie 😉 A jeże potrafią być niesamowicie szybkie!

Z kolei nietrafionym zakupem okazał się dysk do biegania. Polecany jest przez niektórych hodowców, jako lepsza wersja karuzelki, gdyż biegając po dysku jeż nie wygina kręgosłupa. Jednak nasz jeż wykazał całkowity brak zainteresowania dyskiem i w ogóle nie pojął jego przeznaczenia 😉

Kąpiel piaskowa to wielka przyjemność dla jeży i nasz nie jest w tym wyjątkiem. Podziwianie jeża tarzającego się w piasku to słodki i prześmieszny widok. Żeby zapewnić jemu i sobie tę przyjemność, trzeba mieć kuwetę do kąpieli piaskowych i specjalny piasek do tego celu (zwykły się nie nadaje, głównie z powodu możliwych zanieczyszczeń drobnoustrojami).

Nie sugerujcie się niewielką ilością piasku w kuwecie – powinno być go więcej, jednak przypomniałam sobie o cyknięciu fotki w trakcie jej opróżniania 😉

A na koniec zestaw podróżniczy, choć nie tylko. Transporterek oczywiście przyda się do przewożenia jeża. Na jego spód (jeśli akurat nie ma ciepłego dnia) warto włożyć termoforek, a na nim ułożyć śpiworek dla jeża. Transporter musi być odpowiedniej wielkości – nie za mały, aby jeż miał odpowiednią ilość miejsca, i nie za duży, żeby w nim nie „latał”.

Termofor i śpiworek okazały się u nas hitem i przydają się nie tylko podczas podróży (których z jeżem nie odbywa się zbyt często). Termofora sama czasem używam, a śpiworek przydaje się przy braniu jeża na kolanka.

Jak widać po obrazkach, koszty na start są dosyć spore. Oczywiście można zrezygnować z niektórych rzeczy (jak trzech termometrów na rzecz jednego 😉 ), a inne zrobić własnoręcznie, ale i tak większość będzie nam naprawdę potrzebna i nie da się na nich oszczędzić.

Na jeżowe zakupy polecam sklep www.jezafrykanski.pl, gdzie znajdziecie praktycznie wszystko, czego jeż potrzebuje, do tego bardzo dobrze opisane.

A trzeba dodać do tego jeszcze przecież przede wszystkim koszt samego jeża, który waha się od 200 – 600zł.

W tym miejscu odradzam kupowanie jeża w sklepach zoologicznych, w których te zwierzątka są zazwyczaj przetrzymywane w nieodpowiednich dla siebie warunkach, albo z niesprawdzonych źródeł. Jeśli nie mieliśmy wcześniej jeża, a otrzymamy zwierzątko chore albo wyjątkowo „dzikie” możemy sobie nie poradzić, a dodatkowo zakupem skłaniamy takie osoby/ sklepy do dalszego rozwoju tego nieetycznego „biznesu”.

Nasz jeżyk jest wyjątkowo spokojny, bardzo oswojony i zdrowy, a i tak na początku cały czas panikowałam, bo to zwierze całkiem inne od wszystkich i o bardzo specjalnych potrzebach.

No właśnie – specjalne potrzeby. Z jednej strony jeże pigmejskie są zwierzątkami mało wymagającymi – nie trzeba z nimi jeździć na szczepienia, wychodzić na spacer, w ciągu dnia w zasadzie nie oczekują od nas niczego. A z drugiej strony, mają bardzo specyficzne wymagania, jak odpowiednia stała temperatura w swoim otoczeniu, specjalna, dość kosztowna karma, itd. Kąpiel jeża pigmejskiego i obcinanie mu pazurków także są o wiele trudniejsze niż np. w przypadku szczeniaka. No i nie każdy weterynarz zna się na jeżach, aby w razie czego odpowiednio pomóc temu zwierzątku.

Koszty utrzymania jeża są znacząco niższe w porównaniu z jego początkową wyprawką. Jeż nie je dużo, więc karmy starczają na dość długo. Jedzenie, a także wkładki do karuzelki oraz podkłady higieniczne to właściwie jedyne stałe koszty jeżowego utrzymania. Podkłady i wkładki wprawdzie schodzą u nas jak szalone, ale to groszowe sprawy (niecałe 2zł na dzień). Warto jeszcze wspomnieć o kosztach prądu zużywanego przez system grzewczy. Ja nie mam pojęcia na ten temat, ale autorka książki, do której odwołuję się nieraz w tym wpisie, wylicza, że to około 6zł na miesiąc, więc też niewiele.

Tryb życia jeży może być zarówno plusem, jak i minusem dla rozważających zakup tego zwierzątka. Jeśli dużo pracujemy i nie mamy czasu w ciągu dnia, jeż idealnie się sprawdzi. Nawet jeśli czasami (czasami!) mamy wyjątkowy młyn i nie damy rady wieczorem wypuścić jeża na wybieg, a jedynie ograniczymy się do nalania mu świeżej wody, nasypania karmy i usunięcia odchodów z terrarium, jeż da radę (jeśli ma w terrarium karuzelkę – to konieczny wymóg!).
Z drugiej jednak strony, jeśli chodzimy wcześnie spać, lub jeż ma być zwierzątkiem dla dziecka (a dzieci, szczególnie te, które muszą wstać rano do szkoły, zazwyczaj chodzą wcześnie spać), możemy nie mieć szansy na spędzenie większej ilości czasu z naszym jeżem.
A spędzanie czasu z jeżem jest ważne i to nie tylko dlatego, żeby jeż nas znał, był do nas przyzwyczajony i nie zdziczał. Ważna jest również obserwacja jeża podczas jego zabaw i aktywności, bo tylko tak mamy szansę wychwycić ewentualne nieprawidłowości w jego ruchach i zachowaniu, mogące być wynikiem choroby lub innych problemów.

Każdy jeż jest inny! Jeże to nie labradory, przy których można oczekiwać, że będą z zasady przyjacielskie i wesołe. Jeże mają bardzo indywidualne charaktery! To, że nasi znajomi mają jeża, który chętnie spędza czas na kolankach i uwielbia pieszczoty nie znaczy, że nam też się taki trafi. Oczywiście, czas poświęcony jeżowi i nasze podejście do niego mają wielkie znaczenie, ale jeśli trafił nam się jeż-samotnik albo fukacz, to takim raczej pozostanie (więcej o jeżowych charakterach znajdziecie w polecanej książce i na stronie jezpigmejski.pl).

Nasz jeżyk jest raczej samotnikiem, niespecjalnie pragnie pieszczot, jednak jest też bardzo spokojny i – mimo że przechodzi quilling (o tym za chwile) – bez fukania pozwala brać się na rączki i głaskać.
Ważne jest odpowiednie podejście do jeża. Jeż wymaga naszej cierpliwości i delikatności, ale też częstego kontaktu. Niektórzy hodowcy zalecają, żeby przez pierwsze dni w nowym domu pozostawić jeżyka w spokoju, żeby mógł sam przyzwyczaić się do nowego miejsca. „Nasza” pani hodowca poradziła nam coś przeciwnego – żeby w pierwszych dniach często budzić jeżyka i brać go na rączki, żeby nas poznał i przyzwyczaił się do nas – i z naszym jeżem faktycznie ta metoda sprawdziła się w 100%, ale nie powiem Wam, czy będzie ona odpowiednia dla każdego jeża.
Budząc jeża delikatnie i powoli (to ważne, bo szybkie ruchy straszą jeże), podkładam mu najpierw dłoń do powąchania, daję czas na rozbudzenie i dopiero po chwili – znowu: delikatnie! – biorę na rączki. Gwałtowne ruchy, nagłe hałasy i mocne światło zdecydowanie nie są tym, co jeże lubią!

Wspomniałam Wam wyżej o tym, że nasz jeż przechodzi quilling – czyli wymianę igieł na bardziej dorosłe. Jest to stresujący czas dla jeża (coś jak ząbkowanie u dzieci), kiedy może być on bardziej nerwowy i mniej chętny do współpracy. Często też się intensywnie drapie.
Na wybiegu/ w terrarium znajdujemy w tym czasie sporo zgubionych igiełek.

 

Czy jeż gryzie?

Znajdziecie przeważnie informacje, że nie bardzo, najwyżej podszczypuje ząbkami, a ja Wam powiem, że potrafi ugryźć nawet do krwi! Przynajmniej nasz 🙂 Należy jednak zaznaczyć, że jeż nie robi tego ze złości, a przeważnie, kiedy poczuje intensywny zapach lub… nie wiem dlaczego, ale nasz jeż chce zawsze gryźć metalowe, błyszczące przedmioty – moją obrączkę, zamki błyskawiczne w ubraniach, itp.
Jeże gryzą także palaczy, bo prawdopodobnie drażni je zapach tytoniu.
Raz jeż tak mocno wbił mi się zębami w palec, że kiedy odruchowo natychmiast cofnęłam rękę, miałam na niej uwieszonego na zębach jeża 😉

Nocne hałasy

Trzeba liczyć się z tym, że jeż w nocy robi hałas. Jeśli planujecie trzymać jeża w pokoju, w którym śpicie, a macie lekki sen i byle szelest Was budzi, to może to nie być najlepszy pomysł.

Jeż dla dziecka?

I tak, i nie. Syn na Szczycie kocha jeże, więc marzył o tym zwierzątku, ale z góry liczyłam się z tym, że takie sprawy, jak sprzątanie po jeżu, będą często na mojej głowie 🙂
Zdecydowanie dziecko musi być na tyle duże i dojrzałe, żeby dobrze rozumieć specyfikę hodowania jeżyka. To nie zwierzątko, z którym się pobawi, rzucając piłeczkę (czasami może nie mieć szans w ciągu doby w ogóle zobaczyć swojego jeża), nie przytuli go też jak króliczka, czy nie będzie przenosić z miejsca na miejsce jak kotka. Jeże to bardziej zwierzęta do obserwacji niż interakcji, choć oczywiście, jeśli mamy prawidłowo oswojonego jeżyka o przyjacielskim charakterze (a na to nie ma 100% gwarancji!) możemy go głaskać i brać na kolanka.

Czy jeż kłuje?

Znowu – i tak, i nie. W sytuacjach, które jeż uważa za zagrożenie (czyli czasem jest to gwałtowny ruch lub nagłe zbudzenie jeża ze snu), jeż zwija się w kulkę i stroszy igły. Wtedy może ukłuć, jeśli nierozważnie zapragniemy go chwycić. Ale czasami może się zdarzyć, że nawet, kiedy jeżyk jest zrelaksowany, a my go przenosimy czy tulimy, gdzieś przypadkowo nadziejemy się na jego igiełkę. Nie są to jednak ukłucia dotkliwe. Co innego, jeśli wbije nam się w stopę igła zgubiona podczas quillingu! 😉

Światło i mrok

Należy pamiętać, że jeże w świetle słabo widzą i ogólnie mocne światło może być dla nich czynnikiem stresującym. Wyciągając jeża wieczorami z terrarium, zapalmy nocną lampkę i zgaśmy główne oświetlenie, a na noc zapewnijmy mu ciemność.

Hibernacja

Jeże pigmejskie, odwrotnie do jeży europejskich, NIE HIBERNUJĄ na zimę. W stan hibernacji mogą za to wpaść na skutek zbytniego wychłodzenia, tyle że taki stan doprowadza u nich do śmierci! Dlatego tak ogromnie ważna jest stała, dość wysoka temperatura w terrarium i otoczeniu jeża pigmejskiego.
Należy jeszcze wspomnieć, że zbytnie przegrzanie może się skończyć podobnie, więc z wysoką temperaturą nie można też przesadzić. Teraz rozmiecie, dlaczego kwestia temperatury tak mnie stresuje? 😉
Generalnie, optymalna temperatura dla jeży pigmejskich to 24-25 stopni.

Słodziak

Jeże pigmejskie to przeurocze, śliczne i delikatne zwierzątka. Ja całkiem oszalałam na punkcie naszego, ale… jeżyk to nie ozdoba ani maskotka. Nie dajcie się zwieść śmiesznym lub uroczym zdjęciom z Instagrama, gdzie jeżyki siedzą w kubeczkach – nawiasem mówiąc, nie rozumiem tej idei… Jeżowi w kubeczku na pewno nie jest wygodnie i włożenie do niego nie jest tym, co sprawia mu radość…
W ogóle, jeśli chodzi o zdjęcia, to mnie nie udało się zrobić naszemu specjalnie udanych. Nie chcę go stresować, migając mu lampą po oczach, czy układając w jakiś niewygodnych miejscach.
W każdym razie, chodzi o to, że jeże – jak już wielokrotnie wspomniałam – mają bardzo różne charaktery i trzeba się z tym liczyć! Jeśli trafi nam się fukacz, który na każdą próbę kontaktu będzie reagował fukaniem i stroszeniem igieł, to… No właśnie – to co? Jeśli bierze się pod swój dach nowego domownika, to trzeba go zaakceptować takim, jakim będzie!
Nie chcę nikogo zniechęcać do hodowli jeża pigmejskiego, tylko uświadomić, że musi to być decyzja gruntownie przemyślana – jak zresztą w przypadku decyzji zakupu każdego zwierzaka! Decydując się na hodowanie w domu jeża pigmejskiego, musimy się z liczyć z tym, że nasz jeż może mieć usposobienie inne, niż oczekiwaliśmy (choć oczywiście równie możliwe jest to, że trafi nam się towarzyski przytulasek).
Zresztą, pewnie dobrze wiecie, że normalne życie nie wygląda tak jak na fotkach z Instagrama, więc pamiętajcie o tym i w tym przypadku!

Prawdopodobnie nie poruszyłam tu jeszcze całego mnóstwa jeżowych kwestii, ale jeśli ktoś miałby jakieś pytania, śmiało piszcie, postaram się odpowiedzieć w miarę mojej wiedzy w temacie, która rośnie każdego dnia z naszym jeżykiem 🙂