Ostatnio pisałam Wam o „mojej Norwegii” (TUTAJ), a dziś, pozostając w klimatach mroźnej Północy, zapraszam Was do „mojej Laponii” 🙂
Choć obecnie myśli lecą już bardziej ku wiośnie, za sprawą ciepłego frontu, który zagościł nad Szczytem, ja chcę pokazać Wam miejsce, w którym króluje zima i w którym można się poczuć jak w świecie Królowej Śniegu.

Snowlandię, bo o niej mowa, odwiedziliśmy już w zeszłym roku i pokazywałam Wam to miejsce TUTAJ. Jednak teraz było jeszcze fajniej i to z kilku powodów.

Po pierwsze towarzyszyli nam nasi wspaniali przyjaciele – ekipa z bloga Cukromania. Po drugie, mieliśmy możliwość zwiedzić dodatkowe atrakcje, na które nie załapaliśmy się w zeszłym roku. A po trzecie, tym razem zwiedzaliśmy je w większości po zmroku, co nadało naszej wyprawie wyjątkowy klimat.

Snowlandia jest zlokalizowana w Zakopanem, pod samą Wielką Krokwią. Znajdują się w niej takie atrakcje jak Śnieżny Zamek, Pałac Królowej Śniegu, Mini Zoo, a przede wszystkim, budzący najwięcej emocji – Lodowy Labirynt.

Nam najbardziej podobał się Pałac Królowej Śniegu z licznymi lodowymi rzeźbami, komnatami ze śniegu i lodu, pięknym oświetleniem, a nawet wystawą z Playmobil, gdzie takie atrakcje, jak figurki z Pogromców Duchów, czy nasz ulubiony Szczerbatek 🙂

Za to Lodowy Labirynt, jak zawsze, przysporzył nam mnóstwa wrażeń, można w nim nieźle pobłądzić, ale tym większa jest satysfakcja z jego przejścia.

Snowlandia to świetna atrakcja nie tylko dla dzieci. Ja również jestem nią zachwycona i miałam dzięki niej lapońskie klimaty bez dalekiej podróży, a kolorowe światła dały mi nawet namiastkę zorzy polarnej 🙂

Jeśli będziecie się tam wybierać, to pamiętajcie o jednej bardzo ważnej i koniecznej rzeczybutach z porządnym bieżnikiem, gdyż na ścieżkach Snowlandii jest bardzo, ale to bardzo ślisko i wielu zwiedzających zaliczyło wiele upadków!