Łatwo się wpada w rutynę i utarte schematy, szczególnie, jeśli jest się żoną i matką pracującą w domu.
Ja zawsze byłam indywidualistką robiącą wszystko po swojemu, więc jakim cudem dopadła mnie ostatnio rutyna myślenia i działania? I jak to możliwe, że przez długi czas nawet tego nie zauważyłam?

Głównym winowajcą jest tu zima! Tak, tak, właśnie ona. Zima na Szczycie to całkiem inna zima niż ta, którą Wy znacie. Zaczyna się w październiku i trwa nawet do maja. Jest śnieżna i mało zmienna. Jak już sypnie śniegiem, to ten śnieg mamy cały czas; przez wiele tygodni, a nawet miesięcy, oglądamy świat tylko na biało.
Na początku jest wielka radość – snaki, lepienie bałwanów, bitwy na śnieżki, spacery na wyciąg, podziwianie ośnieżonych szczytów. I tak codziennie, dzień w dzień…

Tej zimy praktycznie nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, jakoś tak się złożyło. Tej zimy w ogóle nie prowadziłam auta, co jest w moim przypadku przedziwne. Samochodem jeżdżę od 18 lat i to zawsze była jedna z moich podstawowych aktywności, jednak w tym roku wyszłam z założenia, że skoro Ojciec na Szczycie ma auto idealne na zimowe górskie warunki, a moje słabo sobie w nich radzi, to po co się męczyć…
Kolejnym moim mylnym założeniem było to, że skoro mamy tak bajeczną zimę i mieszkamy w miejscu, w które pół Polski zjeżdża na ferie, to po co gdziekolwiek wyjeżdżać…

No i siedziałam na Szczycie jak borsuk w norze. Patrzałam jedynie na ośnieżone góry i hale. Dni mijały, wszystkie podobne, choć obfitujące w wydarzenia, bo u nas zawsze coś się dzieje.
I nawet nie zauważyłam kiedy, w mojej głowie zaczęły funkcjonować tylko utarte ścieżki myślenia, odpowiednie do utartej sytuacji.
Pojawiły się u mnie problemy z koncentracją, trudności w tworzeniu, znużenie, obniżenie nastroju. Nie wiedziałam skąd, bo przecież, mimo codziennych problemów, które zawsze przychodzą, wszystko było dobrze i dobrze się bawiłam, ciesząc się zimą.

Zrozumiałam wszystko w ostatni weekend, kiedy zrobiliśmy sobie spontaniczną wyprawę do miasta i to do miasta bez śniegu!
Możecie tego nie zrozumieć, ale już samo zobaczenie krajobrazu bez śniegu było dla mnie niezwykle odświeżające i właściwie szokujące, wręcz nie umiałam uwierzyć, że nie tak daleko od Szczytu są miejsca, gdzie zimy nie ma!

Nie robiłam niczego niesamowitego, ot zwykły wypad we dwoje, droga, zakupy w wielkim markecie (zaznaczam, że w okolicy Szczytu nie ma wielkich marketów 😉 ), prowadzenie auta po długiej przerwie, atmosfera dużego miasta, tak inna od klimatu górskiego kurortu, i nagle mój mózg zaczął zupełnie inaczej pracować!
Wyskoczył z tych utartych ścieżek, w które go sama wpędziłam, dostał nowe bodźce, które wybudziły go z zimowego snu.

Większość z kobiet, z tego, co widzę, bardzo lubi planować, co potwierdza obecna moda na wszelakie plannery. Ja nigdy tego nie lubiłam i nie robiłam, ale też nie mówię, że planowanie jest złe. Natomiast czasem na pewno warto odpuścić kontrolę i dać życiu się zaskoczyć, bo jeśli wszystko skrupulatnie sobie zaplanujemy to nie pozostawimy miejsca na to, by mogło się dziać. 

Ja, mimo iż nie planowałam, to też nie wykorzystywałam nadarzających się okazji, nie zmagałam się z nowymi sytuacjami, nie ryzykowałam. Schowałam się w zimowym ciepełku (tak, wiem, to nieco sprzeczne), niczym niedźwiedź w hibernacji czekający na wiosnę i wpadłam w psychiczne odrętwienie, z którego nawet nie zdawałam sobie sprawy!
Nie wiem teraz, jak mogłam na to pozwolić, szczególnie przy moim niespokojnym charakterze!
Ale jestem już mądrzejsza, zbudziłam się z zimowego snu i choć zima na Szczycie będzie jeszcze pewnie długo trwać, to nie zamierzam więcej w niego zapadać. Teraz – niech się dzieje!

I tego Wam życzę na zbliżający się Dzień Kobiet – niech się dzieje i niech się dzieje dobrze, a Wy rozkwitajcie w tym wirze pozytywnych zdarzeń 🙂

srebrna kurtka – Szachownica
spodnie – ASOS/ Lav-Mag
bluza – sh
szalik – H&M
buty – no name

 

 

 

 

 

  • aneta

    Masz super kurtkę! i mega zdjęcia

    • Dzięki 🙂 A kurtkę faktycznie uwielbiam 🙂

  • Zimą łatwo przychodzi zniechęcenie. Krótkie dni, mało słońca, warstwy ubrań… Na szczęście wiosna nadciąga!

    • Oj tak, te warstwy ubrań już mnie też zmęczyły, już z chęcią wskoczyłabym w coś lżejszego, nie mówiąc o ubieraniu dziecka! 😉

  • Piekne zdjecia, zdecydowanie powinnas pomyśleć o fotomodelingu 🙂
    Wcale ci się nie dziwię, że utknęłaś, ile można wytrzymać w tym śniegowym krajobrazie? Nam się podoba, ale na Twoich zdjęciach, bo nie mamy tego codziennie 🙂

    • Fotomodeliniem zajmowałam się ponad 15 lat temu, teraz to już nie ten wiek 😉
      Właśnie o to chodzi, że jak ma się codziennie, to aż do zanudzenia i mnie zachwycił w ten weekend zwykły miejski krajobraz szarych ulic, bo był tak inny od tego, do czego jestem przyzwyczajona 😉

  • Aleksandra Załęska

    Czasem tak się zdarza, że wpadamy w rutynę i choć początkowo nam nie przeszkadza, czujemy się w niej komfortowo, to ostatecznie i tak okazuje się, że ta rutyna nas przytłacza, powoduje rozgoryczenie. Warto czaasem zaszaleć i zrobić coś spontanicznie 🙂 Boskie stylizacje 🙂

    • U mnie to jakoś tak niezauważalnie przebiegło, że nawet się nie zorientowałam do czasu, aż się „zbudziłam” 😉
      Dzięki, miło mi, że się podoba 🙂

  • Ja lubię planowanie, bo dzięki temu czuję, że czas nie ucieka mi przez palce, ale ja mam nieco inną sytuację, więc muszę i chcę planować (ale bez plannera i innych narzędzi). Grunt to planować tak, by nie popaść w rutynę – a to nie jest łatwe. Wcale ci się nie dziwię, że musiałaś odetchnąć od zimy na Szczycie:-) Zmiany klimatu dobrze robią i rzeczywiście działają „odświeżająco” na psychikę. Wiem, co mówię:-) I już łaknę kolejnego wyjazdu, a że jestem mało wymagająca pod tym względem, cieszą mnie nawet wyjazdy jednodniowe. Bo najważniejsze to umieć się cieszyć. Cudne zdjęcia, ale to chyba piszę pod każdym Twoim wpisem 🙂

    • Ja to w ogóle lubię jedynie krótkie wyjazdy, bo jak jestem poza domem kilka dni, to już mnie to męczy (to chyba starość 😉 ). W każdym razie właśnie postanowiliśmy z Ojcem na Szczycie, że musimy sobie znacznie częściej robić takie wypady, bo za bardzo ostatnio osiedliśmy w miejscu, a spontaniczne wycieczki działają bardzo odświeżająco 🙂

      • U mnie jest nieco inny „problem”. Mój mąż jest w ciągłych rozjazdach, także tych które trwają baaardzo długo:-( i jego kolejne wyjazdy już tak nie cieszą;-) Na szczęście jest coś takiego jak kompromis:-):-)

        • No tak, dla niego codziennością są podróże, więc pewnie potem woli dla odmiany posiedzieć w domu 😉

          • Dokładnie, właśnie tak jest;-)

          • W takim razie dobrze, że potraficie wypracowywać te kompromisy, żeby każdy był zadowolony 🙂

  • Ja już mam dość tej zimy i odliczam ,,tupiąc nóżkami” 😀 Zwróciłam uwagę na Twój kolor włosów, jest piękny <3

    • Dziękuję, miło słyszeć, choć mnie ostatnio żaden kolor włosów nie satysfakcjonuje, jakoś nie umiem znaleźć takiego, w którym poczułabym, że to ten idealny 😉
      Ja też już bym z chęcią pożegnała zimę, bo choć bardzo ją lubię, to przez pół roku zdążyłam się już aż do przesytu nią nacieszyć 😉

  • Super dzieciaczki

    Masz rację, czasami trzeba odpocząć od własnej rutyny i od razu psychika lepiej działa

  • A jednak trochę Ci tego szczytu zazdroszczę 🙂 Bombowy szalik <3

    • Ja Szczyt uwielbiam i nie chciałabym mieszkać nigdzie indziej, ale jednak co za dużo, to niezdrowo i potrzebna jest odmiana od czasu 🙂

  • Każdemu z nas potrzebna jest odskocznia. Takie odświeżenie umysłu. A u Ciebie jest tak pieknie kochana- zazdroszczę

    • No właśnie, pięknie i pięknie, i w kółko tak samo 😉 Teraz cieszyłam się zwykłymi kamienicami i szarymi ulicami, bo są takie inne od tego, co mnie otacza 🙂

  • Kolejny raz mam wrażenie, że piszesz o mnie. U mnie tylko bez patrzenia na śnieg, a miejscowość turystów widzi tylko latem. Nie ma tylko chwilowo jak od tego uciec. Wyjazd do większego miasta też jest już rutyną. Nie ma co narzekać, trzeba zabrać się do pracy.

    • Od czasu do czasu potrzebna jest jakaś odskocznia, ale jeśli nie ma szans na wyjazd (bo wiadomo, że różnie z tym bywa), to może być na przykład jakaś nowa aktywność, po prostu coś innego od tego, do czego na co dzień przywykliśmy 🙂

  • Elwira Zbadyńska

    Grunt to nie dać się rutynie, na czas reagować i mieć wyobraźnię.

  • Czasami potrzeba takiego czasu na odpoczynek, wyciszenie, bez auta i dalekich wypraw 🙂 A tego patrzenia na śnieg to akurat Ci zazdroszczę 🙂

    • U mnie właśnie za dużo tego wyciszenia bez wypraw i wyjazdów było 😉

      • Tak, ale z Twoim zapałem na pewno szybko to się zmieni. Nie mam wątpliwości

  • Niekiedy taka mała rzecz jak widom innego krajobrazu jest potrzebny! I fakt, trzeba dać się czasami porwać i oderwać od schematów do których przywykliśmy.
    PS. Jaka Ty jesteś fotogeniczna!!!!

    • Tylko że u nas na odwrót niż u większości – jedziemy się oderwać do miasta i w industrialne przestrzenie, bo góry i lasy to nasza codzienność 😉
      Dziękuję :*

  • Bardzo klimatyczne zdjęcia, ale osobiście nie znoszę zimy 🙂

    • Dziękuję 🙂 Ja uwielbiam zimę, ale jednak trwająca pół roku to już lekka przesada 😉 :p

  • Doskonale wiem o czym piszesz… Choć widoki mam nieco gorsze…;p I u mnie tak ostatnio z kilku przyczyn, ale na szczęście dochodzę do siebie i do formy! Pomimo tego wyczekuję już tej wiosny jak nie wiem co! :)) :* Niech się dzieje! ;D

    • Taka chyba specyfika tego okresu w roku, że dopada pozimowe zmęczenie, a wiosenne odświeżenie jeszcze nie nadchodzi… Życzę prędkiej wiosny Tobie i sobie 🙂

  • Ja rozumiem doskonale co masz na myśli. My też mamy zime pół roku na Podkarpaciu. I w pewnym momencie też tak zaczynam sie czuć.

    • Oooo, to przynajmniej ktoś mnie doskonale rozumie 😉

  • dy z nas potrzebuje odskoczni i czegoś innego, o rutyna może nas wykończyć 🙂 Kasiu zdjęcia przepiękne, oglądam i oglądam i końca nie ma 🙂 t srebrna kurtka na tym śniegu to strzał w dziesiątkę 🙂 pięknie

    • Dziękuję, bardzo mi miło, że się podobają :* Ja z kolei uwielbiam oglądać Wsze zdjęcia z podróży 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Wszystko może się z czasem człowiekowi znudzić i opatrzyć – dlatego taka odmiana jest bardzo wskazana 🙂 Cieszę się, że udało Ci się przełamać rutynę – i na pewno wejdziesz w wiosnę z zupełnie nową energią 🙂

    • Mam taką nadzieję, choć życiowe zawirowania nie ułatwiają obecnie sprawy 😉

  • Mi planowanie daje niesamowite poczucie spokoju. Ale odmiana i spontan też jest bardzo potrzebny dla naszej psychiki. Warto kierować życiem tak aby było wszystkiego po trochu

    • Dokładnie, złoty środek to jest to 🙂 Choć mnie z planowaniem jakoś nie po drodze 😉

  • Zdecydowanie bardzo potrzebuję jakiejś odmiany, dlatego bardzo dobrze Cię rozumiem i cieszę się, że wyrwałaś się z rutyny 🙂

    • Przynajmniej na chwilę, ale mam nadzieję, że to był taki pozytywny bodziec do pożegnania się z rutyną 🙂

  • Mama do Sześcianu

    Bardzo dobrze cię rozumiem, również w zimie czuję się jak w letargu, choć gdzieś po prawdzie wiem, że to trochę moje „zaleniwienie” – za zimno, za ciemno, za duży smog, poczekam, jak wiosna przyjdzie … itp. A przecież szkoda każdej chwili naszego życia! Warto, czasami poddać się chwili, która otworzy nam oczy i dostarczy energii.
    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet!
    Ps. Cudowne zdjęcia, kolejny raz muszę napisać 🙂

    • Dzięki, kochana :* Mnie właśnie zima na początku dodaje energii, ale pod koniec jestem zawsze już nią bardzo zmęczona, tym bardziej, mając świadomość, że w innych częściach kraju już wiosna…

  • Ja tez troche nie rozumiem tej obsesji z planerami i planowaniem kazdej sekundy dnia, chociaz jakies takie „wstepne” planowanie zawsze sie przyda. Tez ostatnio sie czulam jakas taka bez energii i srednio zmotywowana do zycia, ale moze to przez przedwiosnie? Zawsze jestem wtedy jakas otumaniona 🙂 Mam nadzieje, ze Twoj nastroj juz jest o wiele lepszy i rutyna poszla sobie w sina dal 🙂

    • Ja lubię określać sobie cele, ale też wiem, że w moim życiu właściwy czas na wszystko sam przychodzi, więc pozwalam się dziać 🙂
      U Ciebie już pewnie robi się wiosennie, ja muszę jeszcze kilka tygodni poczekać 😉

  • zmiany (chociaż takie małe, na chwilę) bardzo sprzyjają działaniu 🙂 u nas zimy tak naprawdę nie było w ogóle…

  • kobiecy nieporadnik

    Tak zwany reset jest każdemu potrzebny – i nie ważne gdzie go doznasz bo każdy ma inne potrzeby, ale na pewno będzie to miejsce inne niż na co dzień. Codzienność pomimo, ze ją kochamy potrzebuje odskoczni, żeby móc za nią zatęsknić 😀

    • Tak to już jest, że połowa Polski jeździ w góry, żeby odpocząć, a my dla odmiany uciekamy z gór 😉

  • Ja nie znoszę planować, głowa mnie od tego boli :). A co do zimy, to całkowicie Cię rozumiem, u nas dwa dni napadało, a ja miałam dość, choć tęsknię za zimą. Ale taką piękną, w górach, jak na Twoich zdjęciach.

    P.S. W życiu żadnego planera nie kupiłam, a kalendarze książkowe dałam dzieciom do porysowania.

    • Haha, mam podobnie, choć kalendarze książkowe to mi się przydają do zapisywania pomysłów na książki lub wpisy 😉

      • Ja kiedyś pomysły do zeszytów wpisywałam, ale teraz przy dwóch małych dzieciach nie ma o tym mowy :). Same chcą pisać, więc idę na żywioł, lub zapisuję w wordzie.

        • No tak, przy dzieciach to żywioł króluje 😉

  • Moje dzieciaki zwariowałaby ze szczęścia widząc taką zimę

    • My się nią nacieszyliśmy aż do przesytu 😉

  • Nie lubię rutyny i rozumiem cię aż za dobrze

    • Odskocznie są potrzebne, a w zimie o nie u nas trochę trudniej 😉

  • Piękna jak zwykle! U mnie to norma, zawsze mam takie zimowe odrętwienie i w tym roku jedynie się to zmieniło, że wpadłam w dziki szał planowanych zmian i porządków 🙂 Niby dziki szał, ale jednak wszystko na spokojnie, choć w mim przypadku typowego misia, który o tej porze smacznie śpi, to i tak niezłe dokonanie, moje kości chyba już Wiosnę czują 🙂 A planować tak na prawdę, skrupulatnie, to nie potrafię, wszystko na kartce zapisane pod hasłem: DO ZROBIENIA, a kiedy? Kiedy będzie czas i wena 😀

    • O, tak, tak, mam dokładnie tak samo – kiedy będzie czas i wena 😉 Ale moje życie nauczyło mnie, że ten właściwy czas sam przychodzi i to, co wydawało się trudne, w odpowiednim momencie jest nagle proste 🙂

  • Czasami nawet nieświadome wpadamy w taki letarg. Najważniejsze T jak najszybciej się obudzić i zacząć odkrywać życie na nowo 🙂

    • No właśnie, to przyszło niepostrzeżenie, a teraz przecieram oczy ze zdumienia 😉

  • u nas jakby zaczyłał topnieć, w końcu, mam dosyć zimna i tęsknię za zielenią. Moze i do maja u Ciebie ale później ile krokusów zobaczysz…..

    • Ja już też bym z chęcią pożegnała zimę 😉

  • Nigdy o tym nie myślałam, ale dużo w tym racji… pewnie dlatego, żeby rozwiązać jakiś problem, warto zmienić otoczenie i spojrzeć na niego z dystansu.

  • Rutyna zabija , Ty siedzisz na szczycie, a ja w wielkim mieście. Lubię jednak te swoje miasto i zycie w nim. Cudowne zdjęcia 🙂

    • A ja uwielbiam swój Szczyt, ale czasem odmiana jest niezbędna 🙂

  • matkapolka89

    Uwielbiam plannery, ale planować nie umiem i nigdy nie jestem systematyczna w ich uzupełnianiu, czasami nawet myślę, że to strata czasu, zapisywanie różnych rzeczy. Owszem mam notes, ale zapisuję spotkania i to co jest bardzo ważne i mogę o tym zapomnieć, ale każdy ma swoje plany i sposoby.
    Niestety mój rok zaczął się okropnie i wszystko co złe, nadal ma swoje znamię. Mam nadzieję, że wkrótce wyjdę na prostą. Chociaż już zaczęłam działać.

    • W takim razie życzę z całego serca, żeby wszystko się poukładało, a los przynosił już tylko pozytywne wydarzenia!

  • Chyba każdego koniec końców dopada rutyna i potrzebujemy, żeby coś nas z tego wytrąciło. U Ciebie był to wypad do miasta, u kogoś innego może to być właśnie wyjazd w góry. Chodzi o to tak jak napisałaś żeby pozwolić na działanie, na to żeby coś się wydarzyło. Nie zamykać się na możliwości 😉

    • Haha, no właśnie, większość ludzi jako relaks tratuje wypad w góry, a my z tych gór wtedy uciekamy 🙂

  • Niestety, u nas zapowiadają właśnie na najbliższe dni powrót zimy i mrozów, co mnie już w ogóle nie cieszy…

  • Anna Sakowicz

    Popieram całkowicie. Dziać się musi, bo inaczej człowiek gnuśnieje. A przecież potrzebne są świeże powiewy wiatru w żagle. 🙂

  • Myślę, że każdy z czas zmaga się czasem z rutyną i w nią wpadnie, ważne, że udało Ci się szybko z niej wydostać. Jak widać, nie wiele trzeba żeby poczuć się na nowo. 😀

    Srebrna kurtka jest świetna! <3

  • Moja zima minęła podobnie, chociaż miałam kilka wyjazdów. Kiedyś jeździłam na nartach i w tamtym czasie uwielbiałam ten okres. Aż smutno się robiło na myśl o zakończeniu sezonu. Ostatnio stwierdziłam, że będę planować wszystkie wypady. Na początku roku rozpisałam sobie co warto zrobić w danym miesiącu, żeby znowu mi coś nie umknęło 🙂

    • Ja nic nie planuję, ale „notuję” sobie w głowie miejsca do odwiedzenia i mam nadzieję, że tej wiosny uda się je zobaczyć 🙂

  • Czasami zatracamy się w tej codzienności, warto czasami odskoczyć od tej naszej codzienności

  • Rutyna jest jak stary małżonek, jak dobrze by Wam się nie układało, od czasu do czasu czujesz nieodpartą ochotę, by zwiać z domu na Filipiny i wrócić po pięciu latach 😉 To chyba wiosna tak działa na człowieka, że ma ochotę ruszyć z miejsca. Pozdrawiam serdecznie z Pirenejów! (1100 m npm)

    • O, to całkiem podobna wysokość 🙂 Ja może aż tak daleko jak na Filipiny to nie, bo nie kręcą mnie dalekie podróże, ale po prostu gdzieś indziej, gdzie są inne widoki 🙂

  • To faktycznie sporo nas łączy 🙂 <3 Mnie pociąga raczej Ameryka Północna, ale długi lot samolotem jest skutecznym odstraszaczem od planowania takiej podróży 😉

  • Mnie rutyna trzyma w swych objęciach całą zimę, a może i dłużej dlatego tak nie mogę doczekać się wiosny, która mam nadzieję da mi porządnego powera do działania i funkcjonowania po za domem. 🙂
    Pozdrawiam

    • No niestety, zima ma to do siebie. U nas na początku jest wielka radość i korzystanie z jej uroków, ale po czasie przychodzi zmęczenie, bo ileż można… Życzę, żeby wiosna przyniosła Ci wiosenne przebudzenie i nowe siły 🙂

  • Żyć nie umierać

    Ja taką rutynę złapałam na koniec ubiegłego roku i jakoś ciągle mnie trzyma. Ja to najpierw nazywałam przesilenie zimowe, teraz wiosenne. No nie umiem przebudzić się z tego snu zimowego. Ale trzeba będzie, bo jak zaśpię to i zbliżające się urodziny środkowego syna zawalę i komunię jego tak samo. A do tego doprowadzić nie mogę! Więc czas chyba się obudzić!!!

    • Różne etapy przychodzą w życiu, ale i odchodzą, więc na pewno odzyskasz zapał do działania, czego gorąco życzę 🙂

      • Żyć nie umierać

        Dzięki! Przyda się!

  • Ech, żeby tak człowiek potrafił tak po prostu odpuścić… A tu mózg staje okoniem i każe myśleć, planować, przewidywać, nie ma lekko 🙂

    • Myślę, że to zależy od charakteru, bo ja na przykład w ogóle nie potrafię planować i aż do przesady żyję daną chwilą tylko 🙂

      • Ha, to też jakiś dar 🙂 Ja żyję dzięki intuicji i spontaniczności, ale planowanie to wewnętrzny przymus, inaczej czuję się jak łódka w czasie burzy 🙂

        • Najważniejsze to układać sobie wszystko tak, jak pasuje do naszej osobowości i życiowej sytuacji 🙂

  • Chyba jesteś taką osobą, która do czego się nie dotknie – zamienia w złoto <3
    Dlatego nie śpij, tylko działaj, niech powstanie złota jak najwięcej 🙂

    prawda jest taka, że czasami trzeba na chwilę 'uciec' w zimowy sen', by nabrać mocy! A moc jest potrzebna do działania :*

    Swoją drogą – uwielbiam planować! Bez kalendarza żyć nie mogę – niestety czego nie zapiszę, tego potem nie zrobię! Czy wyobrażasz sobie, że mam wielką podkładkę, która jest notatnikiem, i na której zapisuję WSZYSTKO, co muszę zrobić?
    – wyjmij pranie!
    – zapakuj zmywarkę!!!
    – przynieś ręczniki do WC.
    itp.

    Walczę ze swoim rozkojarzeniem jak tylko mogę!

    • A, tego typu rzeczy to ja też sobie notuję, bo zwyczajnie bym o nich zapomniała (zresztą o praniu i tak ciągle zapominam i potem muszę prać drugi raz 😉 ) 😉
      Dzięki za miłe słowa :*

  • Jaka piękna sesja! Dawno mnie tutaj nie było, a tu takie wyznania! U nas już wiosna, już słońce i pięknie. Pochowałam zimowe kurtki, rękawiczki i nic, tylko się cieszyć 🙂 szkoda, że Poli wychodzą zęby i jest dramat… 😉

    • Ja też ostatnio pochowałam, ale mam obawy, że się pospieszyłam… W zeszłym roku 30tego kwietnia mieliśmy po kolana śniegu 😉

  • Piękna ta Twoja górska zima, ale jestem w stanie uwierzyć, że może być jej za dużo. 🙂 U nas, Na Warmii mamy wiosnę w rozkwicie, powoli planuję już aranżację balkonu, przesadzam i zazieleniam moje kąty. Tobie zaś życzę, aby nowe pomysły kiełkowały w Twojej głowie. 🙂
    Ściskam!

    • Trwa ponad pół roku, więc może się w końcu znudzić, choć fakt – jest piękna 🙂 Teraz jednak z utęsknieniem czekam, żeby się zazieleniło, co u nas stanie się za jakiś miesiąc dopiero…

  • Haha, „zaborsuczyć” – cudne określenie, bardzo mi się podoba 🙂

  • Nawet takie niewielkie, krótkie wypady potrafią zdziałać cuda. Wystarczy zmienić na chwilę otoczenie by mózg lepiej zaczął działać. U mnie do tego dochodzi podróżnicze uzależnienie, więc ja staram się raz w miesiącu zmienić swoje otoczenie.

  • Właściwie to ja uwielbiam takie klimaty, ale też wszystko szybko mi się nudzi, więc jak zima za długo trwa, to tęsknię za odmianą 🙂