Grudzień to miesiąc cudu, ale ja dziś nie o tym jednym z dwóch najważniejszych dla ludzi wierzących cudzie, kiedy Pan Jezus przyszedł na świat, bo ja mam jeszcze swój prywatny grudniowy cud.

I choć większość z Was jest dziś zapewne nakręcona mikołajkowo i świątecznie, to na Szczycie mamy inne klimaty.
Pewnie od jutra też podłapię świąteczną atmosferę i zajmę się strojeniem domu, ale do dziś miałam inne sprawy na głowie i w głowie – przygotowania do dzisiejszego dnia.

Najważniejszego dnia w roku.

Bo 6tego grudnia 6 lat temu Pan Bóg uczynił największy CUD w moim życiu.
CUD, na który drukowane litery to za mało.
CUD, za który nigdy nie będę w stanie dostatecznie podziękować, choćbym żyła 1000 lat i każdego dnia spełniała po 100 dobrych uczynków.

Gdyby nie ten CUD, nie pisałabym teraz do Was, bo może w ogóle by mnie nie było.

6 tego grudnia 6 lat temu zajaśniało moje grudniowe światełko.

Ten dzień co roku budzi we mnie ogromne emocje. To rocznica dnia, w którym omal nie umarłam – dosłownie i w przenośni. Dosłownie – z powodu krwotoku, w przenośni – z powodu strachu, jakiego nigdy wcześniej nie znałam. Strachu tak potężnego, że nikt, kto go nie przeżył, nie jest w stanie go sobie wyobrazić. Strachu, który sprawił, że nawet nie myślałam o tym, że sama jestem o krok od śmierci.
Strachu, który odrobinę zelżał, kiedy po dotarciu do szpitala i podpięciu KTG jak przez mgłę, bo byłam na granicy utraty przytomności, usłyszałam słowa: „Jest bicie serca!”.

(No i znowu płaczę).

Ten dzień to wspomnienie największego przerażenia i największego wzruszenia, największej traumy i największej radości, a ostatecznie największego CUDU.
Ten dzień to mieszanina niesamowicie intensywnych uczuć, które wciąż, po latach, doprowadzają mnie do płaczu i chyba tak już będzie zawsze.

Ten dzień, 6 lat temu pod koniec ciąży. Ten dzień, kiedy obudził mnie ogromny krwotok. Ten dzień, w którym mój syn przez pół godziny był praktycznie pozbawiony tlenu i substancji odżywczych z łożyska. Rozumiecie, co to oznacza?!

Ten dzień, w którym mój syn przyszedł na świat nie tylko żywy, ale w 100% procentach zdrowy!!!
Ten dzień, w którym zostały wysłuchane modlitwy i zdarzył się CUD!

A ten wpis musiałam wiele razy poprawiać, bo wciąż wychodził zbyt osobisty i zbyt emocjonalny, a ja nie lubię się nadmiernie uzewnętrzniać na blogu, ale to w końcu najbardziej osobisty i emocjonalny temat mojego życia 🙂

Myślę, że gdyby narodziny mojego syna nie przebiegły w ta dramatycznych okolicznościach i gdybyśmy wtedy oboje nie otarli się o śmierć, to pewnie miałabym większy dystans do tej rocznicy. Ponieważ jednak było tak, a nie inaczej, w ten dzień świętujemy nie tylko sam CUD narodzin, ale także CUD ocalenia i CUD Bożej opieki.
I jest wielka impreza 🙂
A, tak na marginesie, imię „Szymon” – oznacza z hebrajskiego „Bóg wysłuchał” – nie mogliśmy wybrać bardziej adekwatnego, choć decyzja o nim zapadła już, kiedy byłam w połowie ciąży 🙂

Dziś moje „grudniowe światełko” kończy 6 lat.

 

 

  • No i też płaczę, bo u mnie takim dniem jest 1 kwietnia i wbrew pozorom, to co wtedy się wydarzyło, nie było żartem
    100 lat dla Szymonka, niech mu się spełnią wszystkie jego marzenia

    • O, widzisz, nie wiedziałam… Dzięki za życzenia :*

  • Przede wszystkim dużo zdrowia dla Szymona a w dalszej części powiem ci ze rozumiem Cię jak człowiek który tez otarł sie o smierć. Tez przy obydwu porodach miałam krwotoki a przy sierpowatosci płytek kiedy krew słabo krzepnie potrzebowałam dużo krwi. Cuda takie jak ten sa chyba najpiękniejsze dlatego cieszcie sie nim a ja razem z Wami. Najlepszego wam życzymy

    • Dzięki za życzenia i za podzielenie się Twoją historią, teraz wiem, że faktycznie są osoby, które doskonale rozumieją, co czuję :* <3

  • Wszystkiego najlepszego dla Szymona! Choć trudno porównywać nasze sytuacje, bo Twoja jednak była w dramatycznych okolicznościach, tak jak piszesz, to jest tu coś wspólnego. Mój syn miał się urodzić 13 grudnia, ale jakoś się nie spieszyło mu, Urodził się 23 grudnia, dzień przed Wigilią i uważam to za szczególny znal. Ktoś może się z tego śmiać, ale ja uważam, że to cud i ta data, dzięki której w święta mamy dodatkowe święto, ma ogromne znaczenie i dla mnie podkreśla fakt, że nasze dziecko jest dzieckiem Bożym. A córka – miała przyjść na świat 26 maja, urodziła się nieco wcześniej, więc też jest to dla mnie podwójnie ważna data;-) Świętujcie radośnie!

    • To racja, te grudniowe dzieci są jakieś szczególne, a przynajmniej my, grudniowe mamy, mamy prawo tak to widzieć 🙂 Dzięki temu czujemy jakąś jeszcze głębszą więź z Bożym Narodzeniem <3

  • Super dzieciaczki

    Masz rację to był wielki CUD i płaczę i cieszę się zarazem razem z Tobą, a dla Szymona moc życzeń 🙂

  • U nas też było dramatycznie, może nie aż tak jak u Was, ale mój mąż najadł się strachu. Znacznie bardziej, niż ja, bo mnie do CC po prostu uśpili…
    Wszystkiego naj dla sześciolatka! Dużo zdrowia i mnóstwa okazji do uśmiechu!

    • Ja byłam pod narkozą już po około 5 minutach od przyjazdu do szpitala, już w windzie mnie przygotowywano do zabiegu, bo liczyła się każda sekunda, więc w sumie o samym porodzie nic nie wiem, ale za to z drogi do szpitala pamiętam każdą sekundę.
      Dzięki za życzenia :*

  • Wszystkiego najpiękniejszego dla Szymka i Ciebie. Oboje jesteście wielcy 🙂

  • Ewiczka

    Sto lat dla dużego już chlopca i dużo zdrówka dla Was. Mój pierwszy poród równiez byl dramatyczny, pierwordony uparł się wyjrzeć na świat w 29tc i nikt nie wiedział czego się spodziewać.

    • Oj, to faktycznie wcześnie! Co poród, to inna historia, ale jeśli wszystko dobrze się kończy, to w ostatecznym rozrachunku są to piękne historie!
      Dzięki za życzenia :*

  • Dobrze, że wszystko się skończyło szczęśliwie. Wiem co to strach o nienarodzone dziecko i siebie. U mnie na szczęście też szczęśliwe zakończenie, tylko to było w trakcie ciąży i chyba jednak trochę mniej niebezpieczne (bardzo silna duszność u mnie przy zapaleniu płuc).
    Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Szymona!

    • Dokładnie, najważniejsze jest to, że wszystko dobrze się skończyło, ale te trudne wspomnienia zostaną w nas na zawsze i na pewno w pewien sposób nas zmieniają.
      Dzięki za życzenia :*

  • Samych wspaniałości dla Szymona 🙂 I nieskończenie wiele pięknych i radosnych wspólnych chwil dla całej Waszej rodziny <3

  • matkapolka89

    Wszystkiego Najlepszego dla Szymona 🙂 6 lat to już nie przelewki, wspaniały wiek 🙂 Kochana matko ! Z całego serca współczuję tych strasznych uczuć jakie przeżywałaś 6 lat temu, współczuję tego, że się bałaś i otarłaś się z dzieckiem o śmierć. Tylko matka wie ile warte jest życie dziecka i tylko matka wie, że takie traumatyczne przeżycia wzmacniają miłość do dziecka. Pomimo wielu smutków, które przeszłaś dziś doszłaś a szczyt. Życzę Twojemu synowi, by ten przesympatyczny uśmiech nie schodził mu z twarzy, życzę mu dużo zdrowa – przede wszystkim ! bo ono jest priorytetowe, by dojść szczęśliwym na szczyt.
    Pozdrawiam Was bardzo gorąco.

    • Dziękuję, kochana, za takie piękne życzenia! :*
      Tak, ten strach zmienia człowieka, uświadamia wiele rzeczy, ale niestety może być też – jak to jest w moim przypadku – traumą, która wpływa na resztę życia, bo ja właśnie przez te przejścia, boję się mieć kolejne dziecko, mimo że bym chciała :/

      • matkapolka89

        Wcale nie jestem zdziwiona takim podejściem, ponieważ takie przejścia pozostają nam w głowach. Ja mam tak samo… kiedy mój syn w 4 m-cu zachorował na bezobjawowe zapalenie płuc, kiedy byłam z nim sama, kiedy miałam w sercu ból i bezradność… kurcze tego nie da się tak opisać jak my matki to przeżywamy. Życie dziecka jest najcenniejsze i to strach nas unieruchamia.
        Ja np. nie chcę jednak mieć drugiego dziecka, nie chodzi do końca o przeżycia ze zdrowiem syna, a o to, że ze wszystkim zmagam się sama i psychicznie bardzo się to na mnie odbija, a nie chciałabym zaniedbać syna pod sferą emocjonalną. Mogłabym pisać o tym wszystkim tryliony słów, jednak nie wolno skupiać się ,,na ilości – lecz na jakości” może to brzydko brzmi, ale jeżeli wiem, że nie będę w stanie poradzić sobie psychicznie z tym co mnie czeka, wolę nie ryzykować. Chcę mieć szczęśliwe dziecko i pracować na codziennością. Buziaki 🙂

        • Jasne, każda z nas ma swoje życiowe ścieżki, swoje predyspozycje i swoje możliwości. Najważniejsze, to układać sobie życie po swojemu, w zgodzie z własnymi wartościami.
          Ja też czasem myślę, że nie dałabym rady przeżywać tego wszystkiego po dwa razy 😉
          Wszystkiego dobrego dla Was <3

  • Oj, zdecydowanie jest! Starałam się to wszystko opisać najłagodniej, jak umiałam, bo swoje przeżycia wolę zachowywać dla siebie, ale było naprawdę dramatycznie. Teraz, z perspektywy czasu, uważam, że miałam idealny poród, bo idealnie się wszystko skończyło 🙂

  • Karola

    Żałuję, że nie wszystkie modlitwy zostają wysłuchane i że niektóre dzieci dostają jednak w udziale cierpienie i ciągłą walkę o normalny dzień… Dostaliście od Opatrzności wszystkie najwspanialsze możliwe prezenty, więc jest podwójnie co świętować! Najlepsze życzenia dla Syna na Szczycie, zdrowia, spełnienia marzeń i nieskończonej radości oraz tego, aby zawsze umiał docenić ten wielki dar, który otrzymał od Boga i należycie o niego dbać!

  • piekny wpis… mój najmniejszy synek też jest moim cudem choc nie grudniowym ale sierpniowym też było z nim krucho…. wiem jak to człowiek przeżywa czemu ja o tym pisze bo najmniejszy też ma na imie Szymon 😀 to silne imie 😀

    • Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło, choć takie przeżycia na zawsze pozostawiają w nas swój ślad.

  • Niech Szymonowi spełnią się wszystkie marzenia! Ciesz się dziś swoim CUDEM i swiętujecie ten dzien 😀

  • Blondynki Kreatywnie

    Wzruszajacy wpis tez wiele za nami. Cała ciąża to horror spedzony w szpitalu. Wszystkiego dobrego dla Was

    • Dziękujemy :* Ja ciążę miałam zagrożoną, więc też się sporo strachu najadłam i nie wspominam dobrze tego czasu.

  • Kasiu!!!!!!!!!! Kocham Cię jeszcze bardziej!!!!!!!!! Aż mam ciarki!!! Wiem doskonale co czujesz i jak mocno tego doświadczasz, bo identyczne przeżycia (a propos cudu życia) miałam i ja! Z tym, że nie 6 grudnia, a 26, w same święta w 2013 roku! Do dziś dziękuję z całych sił za taki splot zdarzeń, za syna, za wszystko co dzięki niemu było mi dane do tej pory przeżyć… I choć u nas ciężkie okoliczności porodowe zostawiły po sobie ślady, to dziś nasza droga pięknie się prostuje i nadrabiamy wszystko w mgnieniu oka!
    Życzę Twojemu Synkowi dużo radości w sercu i samych ciepłych myśli! A Tobie gratuluję i ściskam Cię mocno, bo ten dzień należy również do Ciebie! Całusy Kochani:*

    • Dzięki za te słowa, takie miłe i takie szczere! I wiem, że doskonale mnie rozumiesz!
      U mnie te okoliczności także zostawiły ślady, na szczęście tylko na mojej psychice, ale trauma jest tak duża, że nie potrafię się zdecydować na drugie dziecko, choć bardzo bym chciała.
      Cieszę się, że Wasza droga pomyślnie się układa i z całego serca życzę, by było jak najlepiej <3 <3 <3 A święta to piękny czas na świętowanie urodzin 🙂

  • SzaroKolorowa

    Wszystkiego njlepszego dla solenizanta! U mnie niestety też dwie ciąże to koszmar.. ale na szczęście moje chłopaki urodzili się zdrowi 🙂

    • To najważniejsze! 🙂
      Dziękujemy za życzenia :*

  • Atut Pielęgnacji

    Wspólczuje tych dramatycznych przeżyc i życze synkowi wszystkiego co najlepsze na 6 urodzinki 🙂

  • Wydawać by się mogło, że dla każdej matki rocznica urodzin dziecka jest wyjątkowa i niepowtarzalna, a jak się okazuje zupełnie inny wymiar ma ona dla mam dzieci zdrowych i szczęśliwie żyjących, inny wymiar dla tych, które – jak Ty – przeżyły te narodziny z traumą, a jeszcze inny dla tych, dla których nie wszystko potoczyło się tak szczęśliwie. Nie mniej jednak mieliście swojego opiekuna, któremu dzięki należą się każdego dnia 🙂 A dla małego solenizanta oczywiście 100 lat! 🙂 pozdrawiam

    https://kobietadozadanspecjalnych.blogspot.com/

    • Oj, zdecydowanie tak – ta wdzięczność mnie czasem aż obezwładnia, bo jest zbyt wielka, żeby móc ją wyrazić.
      Dziękujemy za życzenia :*

  • Justyna Gross

    Ja też ryczę! Samych radosnych chwil dla CUDU.

  • Tak myślę, że pisanie osobiste i emocjonalne jest dobre – z jednej strony porządkujesz myśli, z drugiej niemal zawsze wychodzą teksty, które się świetnie czyta. Wszyscy jesteśmy po trochu schowani za różnymi osobistymi tarczami i zasiekami i nie łatwo pokazać samego siebie, ale gdy to zrobisz, gdy się odkryjesz, wtedy inni postrzegają cię nie jako anonimową autorkę bloga, tylko osobę z krwi i kości, z którą można się zaprzyjaźnić, z radością odwiedzać jej bloga…
    A CUD jest niewątpliwy i już 6-letni. Wszystkiego najlepszego urodzinowo, cudowo i mikołajkowo 🙂

    • Ja lubię dzielić się radością, ale trudne emocje wolę pozostawiać tylko dla siebie. Tak już mam, dziś jednak, w ten wyjątkowy dzień, jest miejsce na zrobienie wyjątku 🙂 A i tak zdecydowałam się na ten wpis dopiero po tylu latach, kiedy jestem już w stanie ubrać jakoś te emocje w słowa.
      Dziękujemy pięknie za życzenia :*

  • Wszystkiego Najlepszego dla Was!

  • Cudowne zdjęcia 😉
    Najlepsze życzenia dla Szymka, Waszego promyczka 🙂

  • Siedzę i ryczę, mimo, że znam już tę historię…zgadzam się to prawdziwy CUD! Najlepsze życzenia od nas raz jeszcze dla Szymona :*

    • Dziękujemy, kochana! :* My już po imprezie i padam z nóg, a tu jeszcze tyle Lego do złożenia 😀

  • Wszystkiego najlepszego dla Szymka☺. Dobrze, że ta historia ma dobre zakończenie.

    • Dziękujemy :* Tak, szczęśliwe, niemal niewiarygodne zakończenie! Jak pomyślę, ile rzeczy mogło pójść nie tak, choćby zwykły korek na drodze, którego cudownie akurat wtedy nie było!

  • Pół godziny? matko!!! to strasznie długo…naprawdę cud, że wszystko dobrze się skończyło. Nie dziwię się, że emocje ciągle są żywe. Wszystkiego najlepszego dla Synka i dla Ciebie :*

    • Mieszkamy daleko od szpitala, więc mniej więcej tyle zajęło dotarcie do niego, na szczęście dzięki cudownej położnej przy wejściu do szpitala już czekało na mnie łóżko i zespół pielęgniarek, a w windzie już przygotowano mnie do operacji, tak że byłam pod narkozą po kilku minutach od przybycia do szpitala. Gdyby nie to…
      Dziękujemy za życzenia :*

      • No tak…Nawet nie wyobrażam sobie, co przeżyliście! :*

        • Ale dzięki temu człowiek jest bardziej świadomy wielu spraw i ma za co być wdzięczny 🙂

  • Życzę wszystkiego, co najlepsze dla Ciebie i Synka! Wiele miłości i zdrówka <3 A wpis bardzo poruszający 🙂

  • W takich chwilach mam dreszcze i z jednej strony nie życzę żadnej mamie takiego strachu ale każdej takiego szczęścia.

    • Piękne powiedziane i w samo sedno! :*

  • Niech Pan Bóg prowadzi Szymona przez kolejne lata. Wszelkiego dobra.

  • Bardzo poruszający i emocjonalny wpis. 🙂 Pieknie, kiedy takie cuda obejmują nas swoją opieką. <3

    • Nie wiem, czym sobie zasłużyłam na tyle cudów w moim życiu, raczej niczym, ale staram się jak potrafię spłacać ten dług 🙂

      • Już samo życie jest cudem, a my je tylko i aż pomnażamy. <3

        • Tak, każde dziecko to cud, ale dla mnie moje dziecko jest cudem podwójnym 🙂

  • Bardzo poruszające i wzruszające słowa.
    Najpiękniejszy cud!

  • Dziękujemy, kochana :*

  • Wzruszający wpis <3

  • Bardzo mnie wzruszyłaś <3 Wszystkiego najlepszego dla Twojego Światełka 🙂

  • Wszystkiego najlepszego dla Twojego CUDU! 😀 Ale już duży chłopak jest! Dobrze że wszystko dobrze się skończyło! A sesja zimowa cudna! Taka nastrojowa 🙂 Buziaki dla WAS!

    • Dziękujemy :* I miło słyszeć, że zdjęcia się podobają, właśnie o takie nastrojowe mi chodziło 🙂

  • Aż człowiek nie wie, co napisać. Teraz i ja będę inaczej patrzała na 6 grudnia.

  • Wszystkiego co najlepsze dla Światełka w takim razie! I dla ciebie, bo naprawdę wzruszyłam się podczas czytania 🙂

  • Masz cudownego synka! Mam brata Szymona 🙂

    Szczerze? Mam łzy w oczach po przeczytaniu tego wpisu! Jest rewelacyjny, bo właśnie emocjonalny i szczery! I…jestem trochę na Ciebie zła, że go tyle razy poprawiałaś…. 😛 🙂 😉

    Uwielbiam tego typu wpisy! Wspaniały CUD…i cudowne zdjęcia! 🙂

    • Bardzo dziękuję za miłe słowa, cudownie mieć takie wsparcie od czytelników :* <3

  • Wycałuj swoje światłeko ode mnie i od juniora 🙂 Niech rośnie zdrowy i będzie dumą swoich rodziców 🙂

    • I tak sobie jeszcze teraz pomyślałam, że kiedyś św. Mikołaj był uważany za patrona dzieci – to chyba nie przypadek, że to było właśnie 6 grudnia 🙂 Myślę, że kiedyś powinnaś o tym koniecznie napisać książkę.

      • Noooo… to jest bardzo dobra myśl! 😀

    • Dziękujemy, kochani :*

  • Piękny wpis i miło mi się go czytało 🙂 piękne zdjęcia i świetny chłopczyk, moja chrześnica to też taki cud z 06.12.12 🙂 wszystkiego dobrego synkowi 🙂 pozdrawiam….

    • Dziękujemy i najlepszego dla chrześnicy <3

  • Cudowny wpis, taki z samego serducha. Wszystkiego dobrego dla Szymona 🙂

  • Ana

    Cudowny ten CUD, to Twoje światełko! I piękny wpis 🙂

  • To się nazywa wola życia! Nie poddałaś się! Śliczne zdjęcia!

  • przeszły mnie ciarki na tę historię, bo naprawdę wiem co to znaczy. Aż łzy stanęły mi w oczacch. Ale dobrze, że wszystko pomyślnie się skończyło <3

    • Mnie również przy tych wspomnieniach przechodzą zawsze ciarki i choć jednocześnie jest to największy cud i największa radość, to takich trudnych emocji też się nie zapomina.

  • Jejku, przeczytałam w pracy i nie mogę przestać płakać. Bardzo się cieszę, że oboje jesteście cali i zdrowi :*

    • Nie sądziłam, że ten wpis wywoła takie emocje, wzruszające jest to, że mam tylu wrażliwych czytelników :* <3 Dzięki, kochana :*

  • Mój Boże… Aż ciarki mnie przeszły czytając Twój wpis… Jesteście cudowni, dzielni i fantastyczni! Ja jeden raz przeżyłam ogromną traumę, później zagrożona ciąża, ale również wszystko pomyślnie się zakończyło i Nadia od 4 miesięcy jest z nami – upragniona i wyczekiwana. Walczyłam o nią każdego dnia i w każdej godzinie ciąży. A 6 grudnia to dla mnie także rocznica, z tym, że śmierci mojej ukochanej babci ;-( Już cztery lata nie ma jej wśród nas ;-(. Oj, troszkę się uzewnętrzniłam, ale nic, pozdrawiam Was gorąco i buziaki dla wspaniałego Szymka <3

    • Dziękujemy :* I wszystkiego dobrego dla Was! Najważniejsze, jak wszystko dobrze się kończy 🙂
      P.S. Moja babcia zmarła tuż przed moimi urodzinami, a w tym roku zmarła babcia męża – dzień przed moimi urodzinami, ale akurat moje urodziny to taki zawsze słodko-gorzki czas, bo urodziłam się w Zaduszki.

  • Wszystkiego dobrego dla Was, wspaniale, że CUDA się zdarzają, masz ślicznego synka:))

  • Boskie zdjęcia <3

    • Dziękuję, miło słyszeć, że się podobają :*

  • Anna Sakowicz

    Uściski dla Światełka. 🙂 🙂 Piękną datę sobie wybrał.

  • Poruszający tekst i piękne zdjęcia. 🙂

  • <3 Jak widać na Waszym przykładzie cuda się zdarzają!! Naprawdę poruszająca historia! Dzielne z Was bestie! ;*

    • Dziękujemy :* I cieszymy się, że możemy mówić światu o cudach 🙂

  • cudownie się na Was patrzy

  • Tekst mnie wzruszył a zdjęcia zachwyciły