Przy okazji świąt zazwyczaj życzymy sobie na wzajem dużo radości. Ale jak to jest u nas z tą radością?
Mam wrażenie, że ostatnio, w tym przedświątecznym czasie, dominowały dwie skrajne postawy.

Pierwsza to całkowity brak radości, udręczenie i narzekanie – że tyle trzeba zrobić, tyle przygotować, że okna umyć (nie wiem o co chodzi z tym myciem okien przed świętami, ja nigdy tego z tej okazji nie robię 😉 ), itd.
Druga z kolei to wielki huraoptymizm – pieczmy pierniki na potęgę, róbmy ozdoby ze wszystkiego, z czego się tylko da, dekorujmy domy niczym rodzina Grislawdów, itp. No i niby fajnie, bo radość jest, ale jak dla mnie, to takie podejście jest jakieś za bardzo euforyczne.
To znaczy, nie zrozumcie mnie źle, to wspaniale, kiedy nadchodzące święta inspirują i czujecie w sobie mnóstwo zapału do przygotowań, tylko gorzej, kiedy u niektórych te wszystkie wypieki i ozdoby stają się celem samym w sobie i przesłaniają to, o co naprawdę w świętach chodzi.
Poza tym, wszystkie skrajne emocje mają to do siebie, że są krótkotrwałe i… męczące.

Jest i trzecie podejście, również nie najlepsze, a może nawet najgorsze – obojętność. I mnie to podejście ostatnio długo trzymało.

Przyjmowałam do wiadomości, że idą święta, ale niewiele to dla mnie tak naprawdę znaczyło. Nie chciało mi się biegać za prezentami, ekscytować zdjęciami choinek, czy wysyłać kartek z życzeniami.
Z pewnością wpływ na mój nastrój miało to, że końcówka tego roku była dla mnie dość burzliwa. Z jednej strony pełna sukcesów (jak publikacja dwóch moich książek w październiku, czy wyczerpanie pierwszego nakładu „Szlaku Kingi” w półtora miesiąca), pełna również fajnych wydarzeń i spotkań, jak Targi Książki w Krakowie czy Gala „Kobiety dla kobiety”.
Ale jednocześnie mnóstwo spraw było na głowie, po drodze choroby, problemy, porażki.

Jak już wcześniej napisałam, skrajne emocje są na dłuższą metę męczące, a moje życie w ostatnich miesiącach było właśnie taką huśtawką pełną wzlotów i upadków, co w końcu doprowadziło mnie do zniechęcenia i zabrało moją energię.

Aż przyszedł sobie taki zwykły piątek, kiedy wybraliśmy się na Jarmark Świąteczny do Nowego Targu.
Jarmark skromniutki, żadne cuda, ale może właśnie dlatego pomógł mi zrozumieć mój stan i wyrwać się z obojętności.
Zrozumieć, że na co dzień zwyczajne rzeczy są znacznie lepsze od nie wiadomo jakich atrakcji, że wcale nie potrzebujemy super-hiper rzeczy czy wrażeń. Zresztą, czy nie jest często tak, że im bardziej przygotowujemy się do świąt w sensie gromadzenia prezentów, ozdób i potraw, im większe przykładamy starania do tej otoczki, tym większa potem pustka, gdy święta miną?

Bo tak jak w świętach nie chodzi o ozdoby, pierożki i prezenty, tak w życiu nie chodzi o te wszystkie „ozdobniki”, jak wielkie wydarzenia i sukcesy. Oczywiście, fajnie, gdy one się zdarzają, ale przede wszystkim, chodzi o spokojną codzienną radość. Nie tę gwałtowną, niczym opakowaną w złoty papier z czerwoną wstążką, która nie jest żadną sztuką, bo gdy zdarza się coś fantastycznego, to łatwo się cieszyć, ale o tę która powinna towarzyszyć nam cały czas, mieszkać w naszym sercu.
Radość mimo wszystko! Mimo problemów, które raz po raz się pojawiają, mimo braku czasem możliwości lub środków, by zrobić to, co się pragnie.
To, co możesz, z tym co masz – to jedna z moich najważniejszych dewiz, o której ostatnio, przytłoczona najróżniejszymi zawirowaniami, jakoś zapomniałam, a to podejście, które znacznie ułatwia życie, a do tego przypomina właśnie o tym, że w każdej sytuacji są jakieś pozytywy i wszystko zależy jedynie od naszego podejścia!

Mam w moim życiu naprawdę mnóstwo powodów do codziennej radości i jestem pewna, że i Wy je macie. Poza tym, dla ludzi wierzących, źródłem największej radości jest Ten, którego narodzenie będziemy za kilka dni świętować i nie powinniśmy nigdy o tym zapominać! 

Tak łatwo dać się zwariować w obecnym świecie, przeglądając zdjęcia w necie, nabrać przekonania, że najważniejszy jest konkurs na najpiękniejszą choinkę albo że trzeba z okazji tych świąt wymyślić coś mega oryginalnego i być super trendy, bo inaczej nasze święta będą do bani.
A jedyne, co trzeba, to żyć w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami, zachwycać się każdego dnia tym, co wokół nas, nie dać sobie wmówić, że świat jest złym i ponurym miejscem, po prostu mieć codzienną radość, nie tylko od święta i tego Wam z okazji Bożego Narodzenia życzę – abyście, abyśmy potrafili doceniać to, co mamy, kochać, uśmiechać się i ozdabiać naszą radością świat!
I tak na marginesie – nasza radość i uśmiech będzie piękniejszą ozdobą świąt niż wszystkie bombki i światełka!

P.S. A teraz zaprzeczę sama sobie, bo niekonsekwencja to jedna z moich głównych cech – niby piszę, że rzeczy szczęścia nie dają, ale naprawdę bym się bardzo cieszyła z tego stołka-barana 😀

Z pod samiućkich Tater dlo syćkich cytelników:

Coby się Wom gębusia wse cieszyła
i nigdy nie smuciła!
Cobyście scynśliwi byli
i się nicym nie martwili!
Cobyście życie swe doceniali
i za inksym nie płakali.
Cobyście wse mieli
(nie ino przy niedzieli)
powody do wsela
oraz dutków wiela!
Coby mały Jezusicek
błogosławił Wom obficie
i w to swoje narodzenie
wselkie przyniósł Wom spełninie.
Zdrowio oroz pomyślności
i wselakiej Wom radości,
wselakiego dobrobytu –
zycy Matko ze Szczytu.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Staram się odnależć zloty srodek 🙂 mialam faktycznie w planach porzadki i inne przygotowania – a potem zupelnie nagle je przerwalam i calkiem spontanicznie wyjechalam na drugi koniec Europy 😉 takze tego … 😉

    • Widziałam! Cudowna podróż, Alpy zimą są fantastyczne! 🙂

  • Justyna Gross

    Kasiu ja na takim pięknym jarmarku oszalałabym z radości. Mnie święta cieszą, bo są. Najczęściej nie wyrabiam się z wielkimi porządkami, za to dekoracje muszę mieć, by wieczorem siadać z synem i się nimi cieszyć. Oboje lubimy też słuchać świąteczne piosenki. Zawsze radzę, aby celebrować ten czas tak jak się lubi, nawet lenistwem i pizzą, jeśli o tym się marzy. Świąteczny duch jest w nas i wg mnie dobrze, że raz w roku jesteśmy bardziej euforyczni. Wczoraj byłam na koncercie i śpiewałam z dziećmi pastorałki i kolędy. Bardzo się wzruszyłam. Mam to po babci. Wszystkiego dobrego ci życzę.

    • Dokładnie – o tym właśnie piszę, o życiu w zgodzie ze sobą i tej wewnętrznej radości. Jeśli tę radość potęgują piękne świąteczne ozdoby, to super, ale chodzi o to, żeby nie było tak, że wynika ona tylko z zewnętrznych czynników, ta radość powinna wypływać z naszego wnętrza 🙂

  • Sam fakt, że są święta, już cieszy. Oczywiście, święta mają ważny wymiar duchowy, religijny (pewnie nie dla wszystkich) i o tym trzeba pamiętać. Nic z pierników i światełek, jeśli przeżywanie świąt nie będzie mieć większego, głębokiego sensu. Dla mnie od 7 lat Boże Narodzenie jest wyjątkowe, o czym już u Ciebie pisałam:-) Od kiedy zostałam mamą i wigilię przeleżałam w bólach w szpitalu, ale z dzieckiem, Boże Narodzenie jest wyjątkowe. Kocham te święta, ale od kiedy jesteśmy w trójkę (a potem w czwórkę) jeszcze nie miałam idealnych świąt jak z obrazka;-) A to choinka stała w kącie ubrana tylko z jednej strony, a to awaria wody, itp.;-) Przygotowujemy tyle, ile dajemy radę, i odwiedzamy się;-)

    • Dokładnie, najważniejsze jest to, co w nas i naszych bliskich, a wszystko inne, wszystkie ozdobniki, to tylko dodatek, który cieszy, ale nie on jest źródłem radości, jeśli najpierw nie mamy jej w sobie:)

  • Cudne te wszystkie rzeczy na jarmarku. Dla mnie dni, w których moja rodzina jest szczęśliwa, zawsze są świętem. Też ostatnio mi się nic nie chce, a to u mnie raczej niezwykła sprawa, więc cieszę się na te święta, trochę odpoczniemy 🙂 Dziękuję za życzenia i dla Was też wszystkiego najlepszego 🙂

    • „Dla mnie dni, w których moja rodzina jest szczęśliwa, zawsze są świętem” – pięknie powiedziane <3

  • Honorata Dyjasek

    Zawsze marzę o tym, by moje córki miały takie święta, jakie sama wspominam z dzieciństwa. Pełne magii i pewności, że w tym okresie wszystko jest możliwe. Że jeśli nie usłyszą o północy zwierzęcych rozmów ludzkm głosem, to nie dlatego, że to niemozliwe, ale dlatego, że przegapiły ten moment. Że święta są ważne nie tylko ze względu na Mikołaja i prezenty. Podobnie z przygotowaniami. Ubieranie choinki, sprzątanie czy przygotowywanie świątecznych potraw to element, w którym warto by brały udział, bo właśnie wtedy możemy już wspólnie słuchać kolęd i opowiadać, jak wyglądały święta, kiedy z mężem byliśmy jeszcze dziećmi.

    Kasiu, to był dla Ciebie pracowity rok, ale też Twoja praca została nagrodzona sukcesami. Życzę Ci, by przyszły rok był równie owocny, a w okresie Świąt dużo miłości i samych powodów do uśmiechu.

    • O, tak, te przygotowania w naszym dzieciństwie miały w sobie zupełnie inny wymiar. Teraz, mam wrażenie, że w wielu przypadkach to jest taka gonitwa i bardziej liczy się żeby na choince były najmodniejsze bombki, niż jej wspólne ubieranie. Oczywiście nie u wszystkich tak jest, ale taki obraz gdzieś tam przebija.

      Dziękuję za życzenia i dla Was również wszystkiego dobrego, nie tylko na święta, ale na każdy dzień <3

  • Pięknie napisane! Ja zawsze cieszę się świętami:) I tego uczę Tosię!

    • To życzę Wam jeszcze więcej tej świątecznej oraz codziennej radości, bo radości nigdy za wiele 🙂

  • Piękne zdjęcia. To magiczny czas… I tak pięknie wszystko ubrałaś w słowa. Cieszmy się chwilą i róbmy wszystko by mieć jak najlepsze wspomnienia…

    • Dziękuję, miło słyszeć 🙂
      Dokładnie, warto doceniać każdą chwilę, bo tylko od nas zależy jak odbieramy to, co nas w życiu spotyka i jaki nadajemy temu sens 🙂

  • Tak, to prawda, ludzie często zapominają o tym, co najważniejsze w Świętach Bożego Narodzenia. Pogoń za tym co modne przesłania oczy i często gubimy sens świąt. U nas te święta będą wyjątkowe – pierwszy raz we troje (i tylko nas troje). Bez suto zastawionego stołu, bez miliona ozdób. Spędzimy je w małym, ale kochającym się gronie. Będziemy razem, a to najważniejsze!Przygotowania w toku – na luzie, bez kłótni i stresu. Co zdążymy, to zrobimy, a jeśli nie zdążymy, to świat się nie zawali. Klimat Świąt, z lekką niecierpliwością i podekscytowaniem, zachowany a nieprzyjemności zepchnięte na bok. Takich Świat to ja się doczekać nie mogę 🙂

    • Brzmi to jak „przepis” na święta idealne! Tak trzymajcie! 🙂

  • Anna Kozakiewicz

    Mądry tekst. Ale tych gór to Wam strasznie zazdroszczę

    • Przyznam, miło mieć je za oknami 🙂

  • U mnie w tym roku święta bardzo minimalistyczne, ale robienia kartek świątecznych, ozdób na choinkę i pierniczków nie mogło zabraknąć. Dla moich dzieciaków wspólne tworzenie, ozdabianie i pieczenie to codzienność, w święta zmienia się tylko temat przewodni i może zużywamy więcej brokatu i dzielimy się naszymi dziełami ze światem 😉 Uwielbiam patrzeć na te małe podekscytowane buźki, kiedy wreszcie odpalimy światełka na choince. Ale i tak dla mnie najważniejsze, że jesteśmy razem.

    • Dokładnie, takie przedświąteczne przygotowania są fajne, jeśli sprzyjają rozwojowi tej rodzinnej i świątecznej atmosfery 🙂
      U nas też święta minimalistyczne, bo chyba nie mamy w tym roku nastrojów na wielkie fetowanie, ale to nie znaczy, że nie będą udane 🙂 Podobno ma spaść mnóstwo śniegu, więc i tak pewnie większość czasu spędzimy na sankach 😉

      • Tego śniegu to Wam zazdroszczę, bo u nas się nie zanosi nawet na gram.

        • Trzymam kciuki za to, żeby jednak się pojawił! Albo chętnie oddam część naszego 😉

  • matkapolka89

    Ale Twój syn podobny do Ciebie !! wow ! 🙂 super !
    Niestety ja mam wrażenie, że co po niektórzy tylko narzekają, że muszą okna umyć – bzdura ! i bez tego święta się odbędą, dlaczego nie sprzątają na bieżąco – a otwierają oczy dopiero w ostatnich tygodniach, wystarczyłoby sprzątać regularnie to nie musieli by siedzieć tydzień i sprzątać, a jedynie przetrzeć kurze, odkurzyć i cieszyć się magią cudownych świąt 🙂 ja już odpuściłam totalnie, jeżeli nie umyję okien nic się nie stanie, za to wolę robić z synem ciasteczka, tyle frajdy i wspólnych chwil 🙂 sprzątanie mi nie ucieknie, a najlepsze momenty są właśnie w tak magicznych chwilach 🙂

    Życzę cudownych Świąt ! 🙂

    • Jak był mniejszy, to był taką małą kopią tatusia, a teraz faktycznie z czasem coraz bardziej się do mnie podobny robi (z charakteru niestety też ;)).

      No, właśnie, dobrze mówisz, jak się sprząta na bieżąco, to nie ma potrzeby wielkich porządków przed świętami robić. Ja sprzątam praktycznie codziennie, nie dlatego, że jestem fanatyczką czystego domu, ale dlatego, że gdybym tego nie robiła, to po kilku dniach musiałabym się chyba wyprowadzić, bo nie dałoby się już tego bałaganu ogarnąć 😉

      Również dla Ciebie i Twojej rodzinki – cudownych świąt i wiele radości <3

  • Antyterrorystka

    Przybijam piątkę 🙂 U mnie plany były, ale w łeb je wzięło, najpierw badania, później weekend z jelitówką, jutro szkolenie, w czwartek i piątek dentysta ( ja i Młoda na przeglądy) także ten tego nie wiem co będzie 🙂
    Ale nie spinam się, najwyżej będzie pizza.
    Tobie życzę Kochana spokojnych i radosnych świąt. Na Nowy Rok będą później. Buziaki i pozdrowienia dla całej rodziny :*

    • Pizza jest zawsze mile widziana, przynajmniej u nas, a że mnie – oprócz karpia – nie smakuje właściwie żadna z wigilijnych potraw, to pizza by była dobrą opcją 😀
      Dla Was również cudownych świąt spędzonych w spokojnej i radosnej rodzinnej atmosferze <3

  • Jakie piekne góralskie życzenia 🙂
    Czasem taki mały jarmark a zdziała więcej niż mnóstwo innych rzeczy! Ja nie latam ze sprzątaniem, po sklepach też nie biegam. Są święta i super 🙂 Nie mam ochoty paść na twarz ze zmęczenia przy wigilijnym stole, poza tym-jeszcze tydzień normalnej pracy przede mną 🙂

    • No, a u Was teraz w pracy chyba sporo roboty, co? Te wszystkie piękne świąteczne stroiki i dekoracje!
      I wreszcie ktoś docenił góralskie życzenia 😀 Dzięki, kochana :*

  • Ja w tym roku czuję jak czas przcieka mi przez palce – nowe życie w domu, do tego podjęłam się blogowania i Youtubowania, także jest co robić, choinka przyjedzie do nas jutro, a reszta ozdób już na swoim miejscu, zatem gonitwa pomieszana z radością 🙂
    http://www.blisko-lasu.pl

    • Jeśli gonitwa wynika z pasji i daje radość, to można i gonić 😉

  • Ja mieszkam tez trochę na szczycie, ale bliżej Bieszczad, bo na Podkarpaciu. I stąd Cię bardzo serdecznie pozdrawiam 🙂 I jeszcze powiem, że Twój punkt widzenia bardzo podobny jest do mojego. Dzisiaj sens Świąt został jakoś zatopiony, zagubiony w komercji, w szaleństwie prezentów, a to przecież nie o to chodzi.

    • Szczyt ze Szczytem się zawsze dogada 😉 Ale mam wrażenie, że bliżej gór żyje się jednak wolniej i spokojniej, nie oddziałuje tak na nas te pęd dzisiejszego świata, jak na innych.

  • Masz rację, co roku naprawdę łatwo o ten dziwny pęd, wariowanie, stresowanie się. Można sobie obiecywać, że w tym roku będzie inaczej…a często jest jak zwykle. Dlatego trzeba mieć w sobie wiele samozaparcia, żeby się nie dać, żeby znaleźć w sobie tę radość…prawdziwą i niewymuszoną

    • Wydaje mi się, że kluczem jest znalezienie równowagi, żadna skrajność nie jest dobra, nie ma co dawać się zwariować 🙂

  • Krystyna Polek

    Wiesz, że ja nigdy nie byłam na takim jarmarku Bożenarodzeniowym? Chociaż w Bydgoszczy jest co rok…. i co rok obiecuje sobie, że będę i nie jestem…. Ale to nic, najważniejsze – tak jak piszesz, cieszyć się z tego co jest, rozkoszować tym przedświątecznym zamieszaniem, docenić to, że mamy dla kogo wymyślać prezenty 🙂 Kuba pozdrawia Szymona a nasza rodzinka ściska serdecznie i świątecznie Waszą 🙂

    • Ja jarmarki uwielbiam od czasu, jak byłam na pierwszym z nich w Szwajcarii. Wtedy to było dla mnie ogromne przeżycie, bo w naszym kraju jeszcze nie było tego zwyczaju i zachwycałam się tam wszystkim 😉
      Dziękujemy i również Was mocno ściskamy, wszystkiego dobrego na te święta i na każdy dzień! :*

  • Święte słowa! U mnie chwilę potrwało zanim zrozumiałam, że najaważniejsza jest „zwyczajność”. Sukcesy także, ale w ślepym podążaniu za nimi, przestajemy się cieszyć drobnostkami, które pchają nas do przodu i sprawiają, że chce nam się wstawać z łóżka. Ostatnio zaczęłam doceniać chwile, które mam. I święta… stają się jeszcze piękniejsze 😀

    A u nas zamiast mycia okien.. remontowa rozwałka 😉 Co prawda już ogarnięta, ale na pierniki i pierogi czasu zdecydowanie nie było.

    • Świetnie to powiedziałaś, zgadzam się z każdym słowem! Poza tym, myślę, że jeśli nie będziemy szczęśliwi w codzienności, to i te wielkie wydarzenia nam szczęścia nie dadzą. Owszem, ucieszą na chwilę, ale potem wróci niezadowolenie, bo życie już to do siebie ma, że w większości składa się z tej zwyczajnej codzienności 🙂

  • Dla mnie najważniejsze jest to, że jesteśmy w ten czas z sobą i dla siebie. Ale miałam też czas, że o tym zapominałam.

    Kasiu, wszelkiej pomyślności dla całej Waszej rodziny 🙂
    Uściskaj Chłopaków swoich :*

    • Dziękujemy i wzajemnie – wszystkiego dobrego dla Was, cudownych świąt i wiele radości każdego dnia! :*

  • Pięknie i bardzo mądrze napisane. 🙂
    Tobie oraz Twojej rodzinie życzę Wspaniałych świąt Bożego Narodzenia
    spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze.
    Ściskam 🙂

    • Dziękujemy, kochana, i dla Was również – cudownych świąt i wiele radości każdego dnia!

  • U mnie podobnie właśnie, ani za bardzo czasu, ani ochoty, ale wszystko ma swój czas i raz jest lepiej, raz gorzej, raz fruwamy nad ziemią, a raz z trudem kuśtykamy, najważniejsze byle do przodu 🙂

  • Rzeczywiście, często oczekujemy czegoś wow, super i fajerwerków, przez co omijamy to, co dzieje się naokoło. Trzeba nauczyć się cieszyć codziennością. Od razu życie staje się przyjemniejsze 🙂

    • Ty bardziej, że to właśnie ta „codzienna codzienność” jest w życiu dominująca 🙂

  • Nas jakoś także w tym roku szał świąteczny ominął, dopiero teraz, kiedy „ospa” pomału zanika, nastrajamy się świątecznie 🙂 Ale też nigdy jakoś do Świąt nie przygotowywałam się z tzw. POMPĄ, raczej tradycyjnie, a Święta zawsze kojarzyć mi się będą ze spotkaniami rodzinnymi i życzliwością ludzi, bo jakby na to nie patrzeć, jakoś w tym okresie, większość ludzi jest o wiele serdeczniejsza w stosunku do innych, niż na co dzień 🙂

    Kasiu, Wszystkiego dobrego! Radosnych i Spokojnych Świąt w gronie Najbliższych :*

    • Ja też dopiero na ostatniej prostej przed świętami, naprawdę poczułam, że się zbliżają 🙂
      Dziękujemy i dla Was również – wspaniałych świąt i wszystkiego dobrego 🙂

  • Po raz kolejny z pełnym przekonaniem zgadzam się z Tobą!!!! <3 Myślę, że to co najpiękniejsze i najbardziej wartościowe odbywa i kryje się w naszym sercu… I właśnie to należy pielęgnować ze wszystkich sił…
    p.s u mnie okna nadal nie umyte!;p

    • Bo my to w ogóle pokrewne dusze jesteśmy <3
      P.S. U mnie to pewnie gdzieś na wiosnę będą umyte dopiero :p

      • Ojjj tak – cieszę się, że też to czujesz!;) :* <3
        Kurcze ja to chyba będę musiała umyć tylko od środka, bo wszędzie są Kubusia łapki odbite, ale dla bezpieczeństwa zrobię to w piątek!;p

        • No właśnie, u mnie sprzątanie ma sens też tylko na ostatnią chwilę, bo inaczej porządek nie ma szans dotrwać do świąt 😉

  • Czasem przed świętami łape „doła” jak przeglądam internety… Piękne choinki, udekorowane stoły, masa jedzenia… A u mnie… Zwykła choinka ze zwykłymi ozdobami w zwykłym nie wypicowanym pokoju, mistrzem kulinarnym też nie jestem, a i nowej sukienki nie kupiłam. Z jednej strony lekko zazdroszczę a z drugiej czy mi to do szczęścia potrzebne? Święta odbędą się nawet jak nie umyje jakiegoś okna a na stole nie będzie 12 potraw.
    W tym roku zresztą siedzieć będziemy w malutkim 5 osobowym gronie więc wolę obejrzeć rodzinnie film czy pójść na spacer niż padać ze zmęczenia.

    • Właśnie, przeglądając zdjęcia w necie, można czasem dojść do wniosku, że odbywa się jakiś konkurs na najmodniejszą choinkę i najbardziej trendy ozdoby, a przecież to nie tak! Ważne, żeby święta i każdy inny dzień, obchodzić po swojemu, bez spiny, ciesząc się tym, co mamy i tym, co najważniejsze 🙂
      P.S. Ja też nie kupiłam nowej sukienki, zresztą na Szczycie w zimie sukienki średnio się sprawdzają 😉

  • Z początku miałam wrażenie, że opisujesz mój stan. Jedyna różnica, że mój cały ten rok był taki kiepski. A reszty tekstu było mi trzeba. Czytając, zaczęłam się uśmiechać. Bardzo dziękuję.

    • Bardzo się cieszę, kochana, że mogłam jakoś tym tekstem pomóc i przesyłam mnóstwo pozytywnej energii ze Szczytu! Wiadomo, czasem trzeba tej codziennej radości szukać wręcz na siłę, ale im bardziej się ją docenia każdego dnia, tym więcej się jej pojawia 🙂

  • Otóż to! Mam wrażenie, że wszystkie kobiety z mojego otoczenia biorą udział w jakimś wyścigu: dekoracje, potrawy, nowe buty, kosmetyczka. Tylko po to, by w czasie świąt wszystko było idealne. U mnie w domu od 3 lat królują dekoracje hand made. Głównymi twórcami są moje kilkuletnie dzieci, więc w tym roku na choince będzie wisiał różowy renifer 🙂 Szkoda, że ludzie nie potrafią się cieszyć z bycia razem, ze spędzonego wspólnie czasu. W imieniu swojej ferajny życzę Wam dużo zdrowia, spokoju, pogody ducha, uśmiechu na buźkach, a Tobie Kasiu, jeszcze więcej tak dobrych książek!

    • Różowy renifer brzmi fantastycznie! 🙂 My mamy fioletowe 🙂
      Dziękujemy za piękne życzenia i Wam również – wspaniałych, radosnych świąt i wszystkiego dobrego na każdy dzień <3

  • Twoje wpisy są zawsze pełne życiowej mądrości. Tobie i całej rodzinie życzę mnóstwo miłości każdego dnia <3

    • Dziękuję, miło słyszeć :* I dziękuję za życzenia, dla Was również cudownych świąt i wszystkiego dobrego na każdy dzień 🙂

  • Pieknie u Was! Ja nie wiem jak Ty to robisz że wszystko tak w stylu u Ciebie gra 😉

    • Dziękuję, miło słyszeć 🙂 Tym milej, że właśnie ostatnio jakoś nie poświęcam temu uwagi i ubieram to, co pierwsze na półce, byle było ciepłe 😉

  • Masz rację, dobrze jest wyważyć emocje i dawkować je rozsądnie 🙂 Dla nas Święta to przede wszystkim czas nie tyle radości i skrajnych emocji, bo czas rodzinny – mąż nie chodzi do pracy, nie zajmuje się wykańczaniem domu, tylko skupiamy się na sobie i naszej codzienności 🙂 Odwiedzamy rodzinę i po prostu celebrujemy bycie razem. Co do świątecznych przygotowań, to tylko raz dałam się ponieść szałowi sprzątania, gotowania i zakupów – w moje pierwsze samodzielne Święta w swoim domu. Teraz dzielimy się obowiązkami i rozkładamy je w czasie, także teraz mamy czas na spacerowanie, spokojną kawę i wieczór w wannie 🙂 <3
    P.S. ja też nigdy nie myję okien przed Świętami 😛

    • I to jest chyba świetny sposób – ze spokojem, po kolei i bez spiny 🙂 Najważniejsze to cieszyć się tym czasem i wspólnym świętowaniem, super, że tak właśnie macie i potraficie <3

  • Życzenia są bombowe i wyjątkowe! 🙂
    Moja końcówka roku to również była huśtawka. Po raz kolejny nie udało mi się dopiąć Świąt na ostatni guzik, ani nawet wyrybić z kupieniem wszystkich prezentów. Staram się, dokładnie jak Ty napisałaś, ucieszyć z małych rzeczy, docenić to, że jesteśmy razem, mamy dla siebie więcej czasu niż na codzień 🙂

    • Ja również nie wyrobiłam się ze wszystkimi prezentami i o to mam trochę żal do siebie, że nie zabrałam się wcześniej do tematu, bo lubię zawsze mieć dla bliskich te najbardziej idealne prezenty. Ale cóż, może to właśnie dobra lekcja dla mnie, że bez idealnych prezentów święta też mogą być cudowne 🙂

  • uwielbiam jarmarki 🙂 u nas najbliższy i dużu jest we Wrocławiu, dlatego co roku to miejsce obowiązkowe 🙂

    • My co roku jeździliśmy do Krakowa, ale w tym roku wszystko było jakieś takie dziwne w ostatnim czasie, że ani czasu, ani specjalnej ochoty na wyjazd nie było i musiał nam wystarczyć ten niewielki nowotarski 🙂

  • jaki śliczny sweterek (na pierwszym zdjęciu) 🙂 u mnie w tym roku nie ma dekorowanie na potęgę, bo akurat jesteśmy w trakcie przeprowadzki 🙂

    • No, to faktycznie macie inne sprawy na głowie 🙂
      P.S. Byłam przeszczęśliwa, jak dorwałam ten sweterek, bo faktycznie jest super 🙂

  • Mówiąc szczerze, to ja polubiłam święta, dopiero wtedy, kiedy założyłam własną rodzinę, bo zaczęłam je spędzać na swój sposób…Wszystkiego najlepszego

    • Ja również, na co złożyło się wiele powodów, a do tego, oglądanie radości dziecka w święta jest świetnym bodźcem do przypomnienia sobie tej naszej dziecięcej radości z tego czasu 🙂
      Wesołych Świąt! 🙂

  • Mialam w tym roku wene na przygotowania, oj mialam. I skonczylo sie tylko na wenie 🙂 ale jakos tak mi dobrze i zycze Ci, zeby i Tobie i calej rodzinie bylo dobrze w te święta 🙂

    • Ja, jak byłam w ciąży, to nawet cienia weny nie miałam, ani chęci, ani sił do niczego 😉
      Dziękujemy i dla Was również – cudownych świąt i wszystkiego dobrego na każdy dzień <3

  • Przepiękne zdjęcia! „Mimo wszystko” nie kojarzy mi się jednak z radością, przynajmniej nie z taką pełną, prawdziwą radością. Jeśli o mnie chodzi, podchodzę do Świąt z ekscytacją, ale też ze spokojem. Co zdążę zrobić, to zdążę. Najważniejsze jest to, co w sercach, a nie ustrojony dom i dwanaście potraw.

    • Dokładnie, ze spokojem i rozsądkiem to świetna recepta, by nie dać się zwariować 🙂
      Wesołych Świąt! <3

  • Wesołych, zdrowych, pełnych radości i miłości świąt! <3

  • Gosia

    Kasiu uwielbiam do Ciebie zaglądać. Zazwyczaj jednak lektura mnie tak wciąga, że ciężko mi ja skończyć. Kasiu wszystkiego najlepszego dla Was

    • Wesołych Świąt dla Waszej rodzinki :* <3

  • Ja żyję w dużym tempie i pod ogromnym stresem, więc dla mnie święta to przede wszystkim czas, żeby zwolnić, pobyć ze sobą i cieszyć się czasem. Ozdoby, pierniki, zakupy, tony jedzenia – to dla mnie naprawdę rzecz wtórna.

    • Mam nadzieję, że udało Ci się zwolnić i odpocząć w te święta 🙂

  • Ja Zwykła Matkaa

    Taki Jarmak to jest cudowne przeżycie, mam siostrę w Wiedniu podobno ten wiedeński jest jednym z najpiękniejszych w Europie I ja muszę tam być. Co do nastawienia świątecznego tyle się nasłuchałam w sklepach maridzących bab. Obiecałam sobiw że ja w tym tonie się nie odnajdę. Ca£uję mocno I kocham ten czas. Klaudia

    • O tak, wiedeńskie jarmarki są rewelacyjne, uwielbiam je, choć najbardziej lubię Wiedeń wiosną, jak z mojej „Wiosny po wiedeńsku” 🙂

  • Żyć nie umierać

    Też jakoś niemoc mnie dopadła, tej magii świąt mi brakło i dalej brakuje – u nas temp. na plusie, błoto takie, że z podwórka problem wyjechać autem – jak tu się cieszyć ze świąt?! Jedynie dzieci się cieszyły – ale im głównie o prezenty chodziło. No cóż, sama jako dziecko też się cieszyłam z prezentów – dziś już nie odczuwam tej radości. Ale już po świętach, a następne takie za rok 😉

    • Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach mamy za dużo na głowie i w ogóle za dużo wszystkiego dookoła i dlatego coraz trudniej jest się po prostu cieszyć. Na przykład pamiętam, że ja, jako dziecko, potrafiłam godzinami siedzieć i wpatrywać się w choinkę, tak była dla mnie piękna i wyjątkowa, a obecnie, kiedy choinki są w każdym sklepie, na poczcie, na każdym placu, itd., dla dzieci nie są już niczym niezwykłym…

  • Ja sie cieszylam na Swieta, ale tez stresowalam. Czy lotu nie odwolaja, czy wszyscy dojada na czas. A w koncu spedzilam Swieta chora, marzac o lozku, ledwo w ogole wysiedzialam na Wigilii. Nie mowiac juz, ze nic nie zjadlam 🙂 Za rok sie nie bede nakrecac, bo to faktycznie nie ma sensu!

    • Ojoj, współczuję, ale pomyśl, że wszystko ma swoje plusy – teraz większość narzeka, że przez święta się przejadła i utyła 😉

  • Anna Sakowicz

    U mnie w tym roku na spokojnie wszystko się odbyło. Święta mnie trochę przybiły. To chyba ostatnie, kiedy moja mama nas poznaje. Straszna sprawa. 🙁

    • Przykro mi, ale na upływ czasu nic niestety nie poradzimy 🙁 Mój dziadek powtarzał, że to pewnie jego ostatnie święta, ale każdy z nas mógłby to samo powiedzieć, bo nikt nie wie, co mu pisane…

  • Twój wpis jest bardzo prawdziwy… Święta to zdecydowanie okres popadania ze skrajności w skrajność. Mimo wszystko, to jeden z najpiękniejszych okresów w ciągu roku!

    Dużo radości dla całej rodziny na Szczycie :*

    • Dziękujemy i wzajemnie – dużo radości (i powodów do niej) na każdy dzień 🙂

  • Piękny wpis 🙂 ja tak uwielbiam ten czas swiat że czasu przed samymi swietami miałam bardzo mało 🙂 gonitwa była ogromna, dopiero teraz odpoczywam 🙂 z okazji świąt nie złożyłam Ci życzeń ale z Nowym Rokiem życzę wszystiego co najlepsze, miłości, zdrowia i szczęścia i zeby Was nigdy nie opuszczało 🙂

    • Dziękuję :* I dla Was wiele pomyślności i wszystkiego dobrego na Nowy Rok :*

  • Przeczytane z lekkim opóźnieniem, ale już wiem, czego mi w te święta brakowało. Twojego stany ducha! Nic dodać, nic ująć 🙂

    • To życzę Ci wiele tej codziennej radości na Nowy Rok! 🙂

      • Kasiu, Tobie również :* I sukcesów, i porażek – z naciskiem na to pierwsze. A porażki niech będą łaskawe 🙂

  • Bo szczęście dają zazwyczaj te najprostsze, najmniejsze rzeczy, o których czasem zapominamy.

    • Dokładnie tak! Szczęście zależy od naszego sposobu patrzenia na świat i podejścia do życia, a nie od tego, ile pomyślnych wydarzeń nas spotyka. Jak wielu jest pięknych, sławnych i bogatych, którzy leczą depresję i nałogi…

  • Kasiu, zachwycasz mnie tą swoją codziennością mądrością! Serio! ♥ Ostatnie miesiące, ba, cały ubiegły rok dał mi w kość, a jednocześnie utwierdził, że nie ma nic cenniejszego od zdrowia i miłości najbliższych.

    • Dziękuję za miłe słowa :* Są rzeczy, na które nie mamy wpływu, ale grunt to działać tam, gdzie się da, zmieniać to, co się da na swoją korzyść, być wdzięcznym za to, co dobre i akceptować to, na co nie mamy kompletnie żadnego wpływu. A jak zdrowie i miłość jest, to właściwie na wszystko inne możemy mieć mniejszy lub większy wpływ 🙂

  • Im jestem starsza tym bardziej cenię sobie spokojne rytmy, bliskie kontakty, otwartość na drugiego człowieka, mniej biorę, a więcej daję z siebie. 🙂

    • Ja generalnie „na starość” 😉 bardzo sobie cenię spokój i najlepiej mi na moim bezpiecznym Szczycie 🙂

      • Ważne znaleźć sobie takie miejsce 🙂

  • Bardzo inspirujący wpis. Coraz częściej w natłoku obowiązków zapominamy o takiej prostej radości z małych i codziennych spraw. 🙂

  • Bebe Talent

    U nas w tym roku było spokojnie, bez szalonych przygotowań, które zakłóciły nam przedświąteczne choroby. Ale radości nie brakowało i na pewno te święta będziemy długo wspominać.

    • U nas też akurat w tym świątecznym okresie były różne zawirowania i specjalnie nie czułam klimatu świąt, ale też było bardzo przyjemnie, bo nie zawsze musi być z fajerwerkami 🙂