Jak mówi tytuł, ten czerwiec na Szczycie był niezwykle gorący, choć wcale nie chodzi o temperaturę. Owszem, pogodowo też było całkiem gorąco, raz nawet dobiło do 30tu stopni, co u nas jest nie lada wydarzeniem, bo zdarza się raz na rok, albo i rzadziej 😉
Ale ten czerwiec był przede wszystkim, chyba najbardziej intensywnym miesiącem w moim życiu. Głównie z jednego powodu, ale o tym na końcu. Najpierw o tym, że w tym miesiącu ogólnie dużo się działo.
I nawet za bardzo nie było czasu, żeby cieszyć się zachwycającymi widokami, jakimi tegoroczny czerwiec nas rozpieszczał.

Czerwiec to jeden z moich ulubionych miesięcy. W czerwcu też przypada bardzo ważna dla mnie data – rocznica ślubu. Tegoroczną spędziliśmy na wypasie, dzięki temu, że otrzymałam od Fundacja 3-4-Start voucher do Hotelu Kotarz w Brennej.
Hotel był mi już znany, ponieważ w marcu bawiłam tam na spotkaniu koronującym akcję Kobiety dla Kobiety, a otrzymany voucher był dla mnie nagrodą za zaangażowanie właśnie w tę akcję.
I tak, Małżeństwo na Szczycie wyjechało na swój pierwszy wyjazd tylko we dwójkę od czasu pojawienia się Syna na Szczycie na świecie. Pogoda nam dopisała i w ogóle było bajecznie, tylko… był taki jeden problem – jakoś tak nam dziwnie było bez dziecka 😉

W czerwcu, mimo kosmicznego nawału obowiązków zawodowych, udało nam się odbyć kilka wycieczek – na przykład do Rezerwatu Bór w Nowym Targu, pięknego, kojącego nerwy i pachnącego lasem miejsca, oraz – bardzo ważną dla mnie – wycieczkę do Krościenka nad Dunajcem – choć to akurat był dla mnie wyjazd zawodowy, ale o tym za chwilę.

Czerwiec przyniósł także przemiłe spotkanie, kiedy mogliśmy gościć na tarasie na Szczycie Krysię z bloga Twardo na Ziemi Miękko w Chmurach, wraz z jej rodziną.

No i spotkanie, które zawsze sprawia, że moje serce szybciej bije – z naszymi kochanymi, cudownymi i jedynymi w swoim rodzaju Cukromaniakami, czyli rodzinką z bloga Cukromania.
Wiecie, gdyby mnie ktoś zapytał (a czasami pyta), co mi dało blogowanie, to ta znajomość jest zdecydowanie na samym przedzie listy.
Poznałyśmy się z Karoliną przy okazji pracy nad blogerską książką Zwierzaki Pocieszaki i nawet nie sądziłyśmy wtedy, że będzie to początek takiej wspaniałej przyjaźni. I to nie tylko naszej, bo również nasi mężowie i synowie szybko złapali wspólny język.

A tym razem wybraliśmy się wspólnie do miejsca, które od dawna chciałam zwiedzić, czyli do kopalni soli w Wieliczce.

Czerwiec to także koniec roku szkolnego. Syn na Szczycie ukończył zerówkę i po wakacjach pójdzie… do zerówki 😉 No, takie to skutki zamieszania w ustawach w naszym kraju, chociaż ja się akurat bardzo cieszę, że cofnięto obowiązek szkolny dla sześciolatków.
Przedszkole mamy super, więc niech dziecko jeszcze przez rok korzysta z beztroski i zabawy.
A tak w ogóle, musicie przyznać, że Syn na Szczycie elegancko się prezentował na góralskiej gali z okazji zakończenia roku, prawda? 🙂

A teraz dwie sprawy, które sprawiły, że w tym czerwcu miałam naprawdę sporo na głowie i chwilami byłam już tak zakręcona, że z trudem pamiętałam, jak się nazywam.

Pierwsza z nich to koncerty z cyklu Muzyka na Szczycie.
Ponieważ czytacie w tej chwili bloga, który nazywa się Matka na Szczycie, to zapewne domyślacie się, że z koncertami o podobnie brzmiącej nazwie musiałam mieć coś wspólnego 🙂

Tak, byłam zaangażowana w ich organizację, a głównie w wykonanie fotorelacji.
A co najważniejsze i najbardziej zaskakujące – koncerty były fantastyczną zabawą. Naprawdę, nie spodziewałam się po nich tylu cudownych wrażeń, bo – przyznaję się szczerze i otwarcie – troszkę mi przeszkadzały w wykonywaniu ważniejszej pracy, więc nie byłam do nich nastawiona za bardzo optymistycznie.
Okazało się jednak, że przyniosły tyle fantastycznych emocji, że na długo pozostaną w naszej pamięci.

W pierwszym koncercie wystąpiły solistki Opery Śląskiej w Bytomiu, czyli miejsca, w którym, można powiedzieć, się wychowałam. Wróciło do mnie mnóstwo wspomnień i wzruszeń. A co jeszcze było niesamowite, Syn na Szczycie, niespełna sześciolatek, był również zachwycony występem solistek operowych i nawet wraz z nimi wyszedł na scenę 🙂

Po tygodniu, na drugim koncercie, wystąpił nasz fenomenalny Bukowiański Chór Parafialny, zachwycający nie tylko śpiewem, ale również cudownymi strojami. Było więcej akcentów regionalnych i wspólnego śpiewania z publicznością (przy Rocie strasznie się wzruszyłam, bo zrobiło się bardzo uroczyście 🙂 ).

No i na koniec najważniejsza sprawa. Dlaczego właściwie ten czerwiec był dla mnie taki gorący? Ano dlatego, że pobiłam swój rekord – napisałam powieść w najkrótszym dotąd czasie!

Wiecie, to jest u mnie dziwne, że kiedy robię coś, bo po prostu chcę to robić, to wtedy idzie mi to wartko i gładko, ale kiedy mam jakiś narzucony termin i określony z zewnątrz cel, wtedy nie umiem zupełnie się za to zabrać. A tym razem miałam.

Bo oto spotkała mnie wielka nobilitacjawydawnictwo samo zgłosiło się do mnie z propozycją, bym napisała książkę, którą pragną wydać.

Radość i duma! A jednocześnie presja. I tak zwlekałam, zwlekałam, aż w końcu został mi miesiąc do terminu i coś trzeba było z tym fantem zrobić 😉

Jak już Wam wspominałam powyżej, pojechałam do Krościenka. A pojechałam poszukiwać inspiracji, ponieważ właśnie tam toczy się akcja tej mojej najnowszej powieści.
No, a potem siadłam i pisałam. Pisałam i pisałam. I napisałam 😀

Nie było łatwo, tym bardziej, że jednocześnie jestem w trakcie wydawania i innych moich książek, ale to właśnie mój styl. Żadne tam rozkładanie na raty, planowanie, itd.
Nie, u mnie pisanie to jazda po bandzie, zarwane noce, nieprzytomne spojrzenie, trans. Ale o tym będzie w którymś z następnych wpisów 🙂

W sobotę, pierwszego lipca postawiłam ostatnią kropkę, a w niedziele rano usłyszałam od Ojca na Szczycie (kochany mąż, przeczytał powieść w jedną noc) – „TO NAJLEPSZA TWOJA KSIĄŻKA” 😀

I wiecie, chyba tak rzeczywiście jest. A niedługo będziecie mieli okazję sami to ocenić, ponieważ już niebawem ukaże się ona w sprzedaży, nakładem Wydawnictwa eSPe.
A poniżej najważniejsze miejsce akcji z tej powieści 🙂

  • WOW dużo się u Was dzieje 😉 super! 😉 a za tą tęczę uwielbiam <3

    • Ten czerwiec był u nas szalony, ale też bardzo owocny 🙂

  • Honorata Dyjasek

    o kurcze. Naprawdę zaszalałaś w czerwcu 🙂 a książki szczerze gratuluję i już nie mogę się jej doczekać 🙂

    • Dziękuję 🙂 Powinna niedługo się pojawić, bo to wydawnictwo ma bardzo sprawne tempo 🙂

  • gratuluję napisania książki 🙂 ja też bardzo lubię pisać, ale jakoś nigdy nie mogę się do tego zmotywować 🙂

    • Dziękuję 🙂 Właściwie to już czwarta, którą napisałam w tym roku, ale pozostałe utknęły w procesie wydawniczym, a ja zajęta pisaniem tej najnowszej, nie miałam kiedy dopilnować tematu.

  • życzę sukcesu wydawniczego

    • Dzięki :* Z tak fantastycznym wydawnictwem, nie ma innej opcji 🙂

  • Pięknie wyglądasz 🙂 Gratuluję ukończenia kolejnej książki no i czekam na więcej! 🙂

  • Kasiu, Ty to jesteś kobieta dynami, cały czas mnie zaskakujesz :). Koniecznie napisz coś więcej o swojej książce, bo mnie zeżre ciekawość:). A z Syna, to widzę jest Górol jak się patrzy! 🙂

    • Haha, dzięki za miłe słowa 🙂 :* O książce wkrótce będzie więcej, a i sama książka powinna szybko się pojawić 🙂

  • Karolina

    Nie mogę doczekać się Twojej najnowszej książki 🙂 na pewno dołączy do grona poprzednich na mojej półce <3 Taki czerwiec, że aż czerwca brakło ! Od samego czytania aż się zgrzałam 😛 O kurczę 😀 Wieliczkę sama chciałabym zwiedzić, może kiedyś mi się to uda 🙂 Co do znajomości blogowych to uważam, że są cudowne 🙂 Patrząc na każdą Twoją relację z takiego spotkania przekonuję się o tym jeszcze bardziej 🙂
    Jeśli chodzi o koncerty…bez najmłodszego górala nie byłyby tak wspaniałe 🙂 Nadał charakter całemu wydarzeniu :*

    • To książka całkiem inna od poprzednich, myślę, że dla wielu będzie zaskoczeniem 🙂
      A wycieczka do Wieliczki idealnie mi się zgrała właśnie z… tematyką tej książki 🙂

      • Karolina

        Tym bardziej nie mogę się doczekać !!! 😀

  • Gratuluję Kasiu (wszystkich tych wspaniałości) a na książkę czekam z niecierpliwością 🙂

    • Dziękuję 🙂 Książka już wkrótce 🙂

  • Antyterrorystka

    Widzę, że czerwiec u większości intensywny, ale u Was szczególnie dużo się dzieje 🙂 Super

    • Oj, ja to się teraz zastanawiam, jak w ogóle dałam radę przetrwać ten czerwiec na tak wysokich obrotach 😉

  • Moja ciekawość została zaspokojona:-) Intensywny czerwiec miałaś, ale efekty niezłe. Jestem bardzo ciekawa nowej powieści, jak i pozostałych tytułów;-) Gratulacje!!! <3

    • Dzięki :* Myślę, że teraz już wreszcie wszystko będzie się pojawiać, bo po skończeniu tej książki, będę mieć czas by zająć się nadaniem tempa publikacji tych pozostałych 🙂

  • Rzeczywiście gorąco u Was było! Ale u Was zawsze gorąco – nawet gdy śniegiem jesteście zasypani 😉 Ciekawa jestem tych Twoich książek – chyba sobie kupię którąś gdy będę w Pl we wrześniu 🙂

  • Jakże mocno wypełniony wydarzeniami i emocjami czerwiec, a przy tym jakże pracowity. 🙂 Takie miesiące dają nam ogromną satysfakcję, radość z każdego dnia, choć momentami nie jest łatwo wszystko pogodzić, to jednak właśnie one cieszą najbardziej. 🙂
    Bookendorfina

  • Cudnie spędzony miesiac to i fotki cudne!
    Widzę, ze masz Canona i obiekty Tamrona do niego-pasował ci od razu czy musiał dać do skalibrowania? Na jakich ustawieniach wychodzą ci takie cuda?

    • Nie, obiektywy mam z Canona, zakupione w zestawie z aparatem. Nawet nie wiedziałam do tej pory, co to Tamron, ale już sobie wygooglałam 😉
      A, co do ustawień, to trudno tak jednoznacznie odpowiedzieć, bo wiadomo, że praktycznie przy każdym zdjęciu są inne, zależne od warunków i tego, co chce się uzyskać.
      A tak na marginesie, większość fotek w tym wpisie jest robiona z komórki, pozostałe aparatem Sony, a tylko nieliczne tym Canonem 😉

  • Tak można spędzać czas. 🙂 Rozmarzyłam się oglądając zdjęcia.

  • entomka

    I w tym całym gorącu widać, że czujesz się jak ryba w wodzie 🙂 To teraz życzę odpoczynku i cieszenia się czerwcowymi aspektami 🙂

    • Myślę, że od jutra będę mogła wreszcie odetchnąć, albo… zabiorę się zaraz za nowe projekty 😉

      • entomka

        Coś mi się zdaje, że nie umiesz długo odpoczywać i nic nie robić i już w twojej głowie pewnie coś się nowego kotłuje 🙂

        • No, niestety, tak właśnie jest 😉 Niestety – bo może czasem trochę odpoczynku by się przydało, ale faktycznie, ja odpoczywać nie potrafię 😉

  • Co za miesiąc! Ile realizowania siebie! U mnie weekendy minęły na spotkaniach ze znajomymi i lekkim odpoczynku. Mam nadzieję, że kolejne wakacje będą obfitsze w wyjazdy, bo już mi brakuje wycieczek. Choćby na wieś! 😉 Rozczulają mnie Wasze góralskie stroje i Syn na Szczycie <3
    Powodzenia z książką, trzymam kciuki!

    • Dzięki 🙂 Teraz to już praktycznie nic nie zależy ode mnie, ewentualnie jakieś drobne wprowadzenie poprawek po redakcji książki, ale ja już swoją pracę wykonałam, reszta należy do wydawnictwa 🙂

  • Cuudny ten Wasz czerwiec. Gratuluję książki. To naprawdę dokonanie niezwykłe… I uświadomiło mi, ile jeszcze muszę dokonać przed porodem, a się zmobilizować nie mogę. Wygląda na to, że w miesiąc można naprawdę wiele osiągnąć… 😀
    Pozdrawiam,
    Monika
    PS. Cudowne jest to zdjęcie z tęczą. Wygląda to tak, jakby całe miasto było zamknięte w szklanej kopule… 🙂

    • Tak, w miesiąc można sporo zrobić, ale właśnie dziś, kiedy po ostatnich poprawkach wysłałam książkę do wydawnictwa, czyli wykonałam zadanie, poczułam w pełni, jak ten miesiąc dał mi w kość 😉

  • oj działo się działo, a książki jestem bardzo ciekawa:)

    • Już wkrótce powinna się pojawić w sprzedaży 🙂

  • Podziwiam Cię, Kasiu, usiąść i napisać, no jest moc. Wiele moich znajomych blogerek albo już napisało książkę, albo jest w
    trakcie, a ja nic, a też bym chciała :).

    Dobra, dość narzekania! Miałaś bardzo intensywny miesiąc, tyle się działo, tyle wypadów, spotkań, wspaniała sprawa. A Syn Na Szczycie prezentował się naprawdę okazale :).

    • Ja czasami, jak tak się zastanowię, to sama jestem w szoku, że te moje powieści powstają 😉 Przeważnie, jak zsiadam do pisania, to mam w głowie tylko tytuł i bardzo, bardzo mgliste pojęcie, o czym książka ma w ogóle być, a potem się w trakcie jakoś tak samo wszystko klaruje 😉

      • Po prostu natchnienie :).

        • Dokładnie 🙂 Tym bardziej, że ja to jestem właśnie z tej starej szkoły pisarzy, którzy jeszcze wierzą w kapryśne porywy weny i bardziej w artyzm niż rzemiosło 🙂

  • Co za miesiąc. 🙂 Jestem bardzo ciekawa o czym będzie nowa książka. 🙂

    • Będzie zdecydowanie inna od poprzednich moich powieści, tyle mogę na razie zdradzić 🙂

  • Ale masz na myśli pisanie bloga, czy też tworzysz jakieś poważniejsze dzieło? 🙂

  • Po pierwsze: czy Ty byś mogła nie dać rady?! Na żywca niestety się nie znamy, ale obserwuję Cię bacznie wirtualnie i już po samych obserwacjach widać co z Ciebie za Ziółko!;p 😉 Po drugie: Syn na Szczycie w góralskim stroju prezentuje się perfekcyjnie! A po trzecie to już nie mogę doczekać się szczegółów powieści!!!!;))

    • Dzięki za miłe słowa :* No, ja to jestem uparta, więc jak sobie coś założę, to nie ma mocnych, choćby się waliło i paliło, zrobię to 🙂
      Niedługo pojawią się kolejne wpisy, w których będzie więcej na temat tej i innych moich książek powstałych w ostatnim czasie 🙂

  • Właśnie muszę stworzyć wpis, w którym podsumuję wszystkie moje pisarskie osiągnięcia ostatnich miesięcy i wytłumaczę Wam co i jak, bo trochę się w tym zamieszania zrobiło 🙂
    Co do Wieliczki, to trochę się bałam, że dostanę tam ataku klaustrofobii, ale okazało się, że będąc tam, w ogóle się nie czuje, że jest się pod ziemią, a raczej, jakby się było w muzeum, tyle że bez okien 😉

  • Dzięki, miło słyszeć 🙂 Choć przyznam szczerze, że sama się podziwiam, że dałam radę z tym wszystkim wyrobić 😉

  • A ja nadal sie zastanawiam jak Ty to robisz?! Chyba jakoś naciągasz czas 😀 Ale prawdziwy góral Wam się udał.

    • Właśnie też się ostatnio nad tym zastanawiałam, bo wychodzi mi, że naprawdę sporo udało mi się zrobić, no i mnie olśniło – ja nie tracę czasu na gotowanie! 🙂 :p

  • Gratuluję książki! A Syn na Szczycie- wygląda bosko!

  • Ojej! Jaki intensywny miesiąc! Gratuluję zakończenia pracy nad książką i czekam na efekt końcowy!

  • Intensywny, przyjemny miesiąc 🙂 Gratuluję ukończenia książki :*

  • Andrzej

    ale zdjęciów! Kirie Elejson!:) wydawaj te książki, to będę miał co opisywać :). Takie widoków jak u Ciebie, to ja w photoshopie nawet nie zrobię. Może dlatego, że go nie mam? ;P ja bym się bał pisać książkę, bo nie znajdzie się drukarni, która taką ilość egzemplarzy, by mogła wydrukować..:)

    • W zasadzie, to do opisywania jest już moich książek całkiem sporo 🙂 Zapraszam na katarzynatargosz.pl 🙂

  • Marcelina Rzepa

    Wow! Ale masz piękny uśmiech 🙂 A synek przeuroczy 🙂 Dobrze, że znajdujecie czas dla siebie, by pobyć tylko w dwójkę, takie momenty są bardzo potrzebne 🙂 / rzepaczki.pl

    • W sumie we dwójkę to raczej rzadko bywamy, przeważnie jesteśmy w trójkę 🙂

  • Gratuluję tempa z pisaniem książki 🙂 Nie mogę się napatrzeć na Waszego synka 🙂 Śliczności!

  • Ależ intensywny czas!
    Ta tęcza jest nierealna! Nigdy takiej nie widziałam!
    Wieliczka wciąż przede mną (wstyd), muszę ko-nie-cznie w tym roku zwiedzić.
    No i najważniejsze: gratulacje, szacun za wenę twórczą i cóż, nie mogę doczekać się aż przeczytam Twoją powieść!

    • Ja też nigdy wcześniej nie widziałam tak imponującej tęczy, była niesamowita, jak jakiś znak z Nieba 🙂

  • Cudowny czerwiec! Jaki aktywny! Marzy mi się taki wyjazd we dwoje, ale prędko to nie nastąpi. No i też cieszyłabym się, jeśli chodzi o ten obowiązek szkolny 6latków. Cieszę się, że już tego nie ma, bo to nic innego, jak wydłużenie lat pracy w obie strony. Ten rok dzieciakom jest potrzebny na zabawę. Jeszcze zdążą się wszystkiego nauczyć. Jak zacznie się pierwsza klasa, to już tak kolejne kilkanaście lat będą się uczyć. Ten jeden rok niech się jeszcze bawią 🙂

    • Dokładnie, niech się jeszcze cieszą beztroskim dzieciństwem, póki mogą!

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Cudowny ten Twój maj. Ciekawa jestem nowych książek 🙂 Tempo masz niesamowite 😉
    Syn na Szczycie wspaniale wygląda w tym stroju.
    Ale widoki… tęcza boska.

    • Haha, ja myślałam, że jestem do tyłu z czasem, bo cała wiosna mi umknęła nie wiadomo kiedy i nie dociera do mnie, że to już lipiec, ale widzę, że nie jestem jedyna i Ty jeszcze w maju myślami 😉 :p

  • Przepięknie wyglądasz, cudowny czerwiec!

  • Ojej! Cóż za piękny i inspirujący miesiąc <3 U mnie też czerwiec był wyjątkowo intensywny i pozytywny 🙂

    • Ja lubię jak dużo się dzieje, ale tym razem było aż do przesady i nie miałam czasu się nacieszyć urokami tego miesiąca…

  • No to po takiej zapowiedzi nie mogę się doczekać Twojej książki. Mam nadzieję, że pojawi się jeszcze we wakacje, bo wtedy mam luksus pochłaniania sporych ilości książek.

    • No, to konkretne wydawnictwo ma bardzo szybkie tempo, ale żeby książka pojawiła się na rynku w miesiąc to raczej mało możliwe 😉 Publikacja jest planowana na początek jesieni 🙂

      • A ja sądziłam, że jak autorka się sprężyła, to wydawnictwo też 😉 A Ty nam tutaj zapowiadasz bestseller i każesz czekać do jesieni? 🙂 Jak żyć? 🙂

        • Oj, to wydawnictwo jest bardzo sprężone!!! 😉 🙂 Pierwszy raz mam tak szybki termin wydania powieści, czasem to nawet rok zajmuje! 🙂
          W którymś z następnych wpisów będzie więcej na ten temat 🙂

  • Naprawdę bardzo intensywnie! Wow! Ile tego. Chyba w całym roku nie wybrałam się w tyle ciekawych miejsc jak Ty w czerwcu!

    • My bardzo lubimy jeździć, choć najlepsze są dla nas niedalekie wyprawy i odkrywanie okolic 🙂

  • Piękne zdjęcia, dużo wspaniałych chwil. Ja chciałabym kiedyś zobaczyć kopalnie Soli w Wieliczce

    • Ja też od dawna chciałam tam pojechać i w końcu się udało 🙂

      • może i mi sie uda:)) chciałabym tam pod ziemią noc spędzić… fajnie…. chyba…

        • Chyba tak, choć nie wiem, czy ja osobiście bym chciała 😉

  • Trzeba przyznać, że temperatura nas nie rozpieszczała… w zasadzie w tej pierwszej połowie roku – nie tylko w czerwcu.
    Ale to nie wpłynęło jak widać na dobrze spędzony czas 🙂 Niech każdy miesiąc będzie przepełniony takimi właśnie wspomnieniami! :*

    • A o u nas właśnie na odwrót – tak jak napisałam – nawet raz dobiło do 30su stopni, co u nas jest ekstremum i zdarza się nawet rzadziej niż raz na rok 😉 I ogólnie większość czerwca była bardzo ciepła jak na nasze standardy 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ależ się u Was działo! Niektórzy to i przez cały rok nie mają tyłu zajęć i mocnych wrażeń 😉 Gratuluję … wszystkiego ! Ale najbardziej tej książki – i życzę, by była kolejnym wydawniczym sukcesem 🙂

    • Dzięki :* To prawda, dużo się działo, ale u nas tak przeważnie 😉

  • Gratuluję napisania powieści! 🙂 Taki czerwiec, to ja rozumiem 🙂

  • Ale intensywny miesiąc za Tobą! Jesteś zaangażowana w tyle spraw… jak Ty to wszystko godzisz ze sobą? 🙂

    Bardzo chętnie przeczytam Twoją książkę! Mam nadzieję, że się pochwalisz jak już będzie w sprzedaży, żebym mogła kupić. 🙂

    • Będzie jakoś po wakacjach, a na razie polecam do czytania moje wcześniejsze powieści 🙂

  • Na nudę to Ty narzekać nie możesz ;-). Ciągle w ruchu, ciągle coś… Naprawdę podziwiam bo jesteś ambitną, wszechstronną i mądrą kobietą… Och, ale słodzę 😉

    • Ps. Chyba w końcu muszę przeczytać jakąś Twoją książkę 🙂

      • Cóż mogę napisać… Polecam 🙂 I dziękuję za miłe słowa :* 🙂

  • I po raz kolejny szczerze mnie zaskoczyłaś. Niesamowita jesteś. Gratuluję i czekam na zajawkę o książce 🙂

    • Dzięki 🙂 W najbliższym czasie na pewno będzie sporo o moich nadchodzących książkach 🙂

  • Ja to jestem zachwycona tymi Twoimi stylówkami! <3

  • Anna Sakowicz

    O! Widzę, że się działo u Ciebie. Jestem ciekawa, co napisałaś. 🙂 Przez miesiąc książka to naprawdę wyczyn.

    • Kilka książek czeka w kolejce do wydania, niestety niektóre zostały zatrzymane przez niezależne ode mnie okoliczności, ale akurat ta konkretna pojawi się na rynku po wakacjach. Zresztą, w następnym wpisie będzie więcej na ten temat 🙂

      • Anna Sakowicz

        O! To jestem ciekawa. Aż kilka?! Super!

  • Jejku, ile pięknych widoków! Zazdroszczę Ci tak świetnie spędzonego czerwca – u mnie upłynął pod znakiem walki z sesją. 😀

  • Aktywny czerwiec. Nie mogę się doczekać książki!

    • Miło słyszeć 🙂 :* I powiem Ci, że ja też 😀

      • Pamiętam, że jak pisałam kiedyś opowiadania przez kilka lat to też miałam takie fazy z natchnieniem: rzucić wszystko i pisać, póki nie ukończę 😉 Szkoda, że jakoś to mi się w pewnym momencie wyczerpało. Pisałam fantastykę, a teraz chyba jestem na to za poważna. I zdecydowanie za dużo dobrych książek z tego gatunku przeczytałam. Nie wymyślę tak doskonałego świata, jak niektórzy autorzy, więc się za to nie zabieram.

        • Moja pierwsza powieść, którą napisałam jeszcze w liceum też była z gatunku fantastyki, ale nigdy nie ujrzała światła dziennego i dobrze, bo wtedy mój warsztat pisarski był raczej słabiutki 😉

  • Syn wyglądał bombowa! A te lody u Marysieńki to z Krościenka? Uwielbiam je i mogłabym je jeść na kilogramy:) Intensywny miesiąc ale jakie efekty. Nie mogę się doczekać książki – przyznam choć wstyd, że będzie to moja pierwsza Twoja książka. Zdjęcia zjawiskowe, jak zresztą zawsze!

    • Tak, oczywiście, że z Krościenka 🙂 A jeśli lubisz tę miejscowość, to powinna Ci się spodobać moja nowa książka, bo cała jej akcja toczy się właśnie tam i nawet bohaterka te lody je 🙂

      • 🙂 Teraz to już koniecznie. Zaciekawiłaś mnie.

        • Już we wrześniu pojawi się w księgarniach 🙂

  • Krościenko – ileż wspomnień. Tym chętniej sięgnę do powieści 🙂

    • O, tak, powieść jest bardzo „krościenkowa” 🙂

  • Ale super! To będzie mój urlop za rok

  • Niesamowity ten Twój czerwiec, ale widać, że jesteś w swoim żywiole, więc oby jak najwięcej takich miesięcy pełnych pozytywnych i pięknych emocji.

    • Dzięki :* Choć przyznam, że ostatnio jestem już zmęczona tempem życia 😉