Co i rusz powstają jakieś akcje blogerskie, jedne bardziej, inne mniej udane. Przeważnie nie biorę w nich udziału, bo taki ze mnie outsider, że wolę na swoim Szczycie znajdować własne tematy, a nie iść wraz z tłumem. Tym razem jednak stało się inaczej, bo akcja zorganizowana przez Mocem jest mi bardzo po drodze.
Nie wiem, czy wiecie, że właśnie trwa Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa i z tej okazji blogerzy włączyli się w projekt #MałżeństwoJestFajne.

Zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach, więc nie mogłam przejść wobec akcji obojętnie. Problem pojawił się dopiero, gdy przystąpiłam do pisania tego tekstu. Okazało się bowiem, że nie mam zupełnie pomysłu, o czym Wam w nim opowiedzieć.
Moje refleksje na temat małżeństwa ograniczają się do – wspomnianego już – małżeństwo jest fajne. Małżeństwo jest super. Małżeństwo – obok macierzyństwa – to najlepsza sprawa, jaka mnie w życiu spotkała.
Tylko, co to wnosi do życia czytelników? Niewiele.

I nie jestem w stanie Wam podać żadnej recepty na udane małżeństwo. Ja po prostu trafiłam na idealnego dla siebie mężczyznę. Na swojego Księcia z Bajki, o którym zawsze marzyłam.
Bo, wiecie, miałam w życiu tak naprawdę tylko dwa wielkie marzenia – chciałam pisać książki i poznać wspaniałego faceta, z którym stworzę szczęśliwą rodzinę. Oczyma wyobraźni widziałam naszego synka (tak, synka 😉 ), który kiedyś się pojawi i nasze wspólne życie, kiedy wszystko już będzie dobrze.

I moje marzenia, marzenia być może dla kogoś banalne, spełniły się całkowicie. Zawsze, nawet w najciemniejszych chwilach mojego życia wiedziałam, że KIEDYŚ to nastąpi. Mam za sobą dość ponurą przeszłość, gdy zmagałam się z wieloma problemami, a moja życiowa droga była kręta i wyboista. I przez wiele, wiele lat tylko to „kiedyś” napędzało mnie do kroczenia naprzód, bo byłam pewna, że KIEDYŚ wszystko będzie dobrze.

To „KIEDYŚ” jest dziś.
A wszystko dzięki jednemu człowiekowi, znanemu Wam, jako Ojciec na Szczycie. Mojemu mężowi, mojej sile, przyjacielowi, najbliższej osobie, bez której nie wyobrażam sobie świata. On mnie uratował, kiedy nawet nie wiedziałam, że potrzebuję ratunku, uzdrowił, dał szczęście i spełnił wszystkie moje marzenia.
Ale powiecie, co to ma wspólnego z małżeństwem?
Choć znaliśmy się na bardzo długo przed ślubem, to dopiero po ślubie przyszło moje „KIEDŚ”, czas, gdy wszystko się ułożyło, ustabilizowało, gdy nie byliśmy już nią i nim, ale jednym organizmem. Bo tym jest dla mnie właśnie małżeństwo – jednością, stanem, w którym idziemy przez życie zjednoczeni i zawsze razem.
Jak może wiecie, jestem osobą bardzo wierzącą i sam sakrament małżeństwa ma dla mnie ogromne znaczenie. To moment, w którym sam Bóg włącza się w nasz związek ze swoim błogosławieństwem, a skoro „Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8, 31).

I znowu, nie mogę Wam podać recepty na szczęśliwe małżeństwo, oprócz jednej – iść przez życie z miłością. I rozsądkiem. Mam wrażenie, że wiele związków rozbija się o nierealne oczekiwania i wydumane pretensje. Oczywiście, zdarzają się sytuacje ekstremalne, zdarzają się ludzie, którzy potrafią wszystko zniszczyć, jednak ja mówię o takich codziennych zwyczajnych sprawach w normalnie funkcjonujących małżeństwach.
Pokora, umiejętność cieszenia się drobiazgami, docenianie pozytywów, akceptacja drugiego człowieka takim, jakim jest i świadomość własnych wad, radość życia, nie szukanie problemów na siłę i wspólne rozwiązywanie, tych które się pojawiają oraz, przede wszystkim, docenianie swojego małżeństwa – ta świadomość, że małżeństwo, to stan, gdy dwoje staje się jednym.

Dla mnie jest ono fundamentem życia i świętością i niech sobie przeciwnicy takiego podejścia gadają, co chcą. A miłość małżeńska jest znacznie lepsza od tej, tak zachwalanej, świeżej, romantycznej, pełnej uniesień miłości z początku związku. Owszem – te uczucia, które pojawiają się najpierw są odurzające i intensywne, ale też wypalające. Bo ileż można żyć w ciągłym uniesieniu? Miłość małżeńska jest dojrzała, radosna, stała. To miłość, która kwitnie każdego dnia, choć bez bukietów kwiatów, butelek wina i słodkich serduszek. Miłość, która prowadzi nas przez życie.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Świetny tekst! Ja nie mam nic przeciwko parom, które żyją ze sobą bez ślubu – ale sama cieszę się, że zdecydowaliśmy się na zawarcie małżeństwa. Pomijając już wszystkie inne kwestie i zalety takiego rozwiązania – gdybyśmy nie mieli ślubu, to i Bąbla nie byłoby teraz z nami. (Choć oczywiście w momencie zawierania małżeństwa jeszcze o tym nie myśleliśmy i nie mieliśmy pojęcia, że w przyszłości skierujemy swoje kroki ośrodka adopcyjnego).

    • Każdy ma swoją drogę i każdy dokonuje własnych wyborów, nie nam je oceniać, ale najważniejsze, żeby samemu być zadowolonym z tego, jak ta nasza droga wygląda. Super, że Wam się tak wszystko szczęśliwie udało! 🙂

  • Antyterrorystka

    Powiem krótko- jesteście wspaniałą parą i tak trzymajcie <3

  • Ewiczka

    Piękny tekst, niby prosty a tak wiele mówi. Też uważam, że małżeństwo jest fajne 🙂

    • Dzięki :* Cieszę się, że tekst się podoba 🙂

  • Też uważam, że małżeństwo jest fajne :). Nigdy jakoś nie przepadałam za małżeństwem i byłam pewna, że zostanę starą panną, ale poznałam męża i wszystko się posypało ;). Na lepsze oczywiście, chociaż małżeństwo to nie tylko piękne chwile i wieczne szczęście, lecz też proza życia i problemy, które zawsze się pojawiają. Ważne, abyśmy stanęli na wysokości zadania, kiedy nie jest różowo. Jeśli przetrwamy ciężkie chwile razem, przetrwamy wszystko. I choć nie cierpię tego stwierdzenia, to jednak je napiszę- piękna z Was para!

    • Dzięki :* Ja też kiedyś myślałam, że zostanę starą panną i że nikogo wartościowego w życiu nie poznam, ale Ojciec na Szczycie rozwiał te przewidywania 😉

      • Czyli wynika z tego, że jeśli się znajdzie odpowiedniego mężczyznę, to nawet małżeństwo nie jest takie straszne ;).

        • Z odpowiednim mężczyzną to można góry przenosić, albo… w nich nawet zamieszkać 😉

    • Ja też byłam pewna, że zostanę starą panną! I co? Na mojej drodze pojawił się pewien niezwykły żandarm, którego znałam od zerówki;-)

  • Pieknie i przybijam piątke, bo małżeństwo jest cudowne!!!! Mimo, że pochodzę z tzw „rozbitej rodziny”, marzyłam o tym , by stworzyć zwiążek idealny, uczyłam sie na błędach moich bliskich i chyba mi się udało! W czerwcu minie 11 lat od ślubu mojego ze Zwykłym Tatą i póki co jesteśmy mega szczęśliwi 🙂

    • Wydaje mi się, że właśnie te doświadczenia dziecka z rozbitej rodziny, którym sama jestem, tym bardziej umacniają potem w małżeństwie, bo mamy większą świadomość, jakie ono jest ważne, nie tylko dla małżonków, ale i dla dzieci.
      Gratulacje dla Wasi tak trzymajcie! 🙂

      • My tak myślimy, ale wiem, że są ludzie, którzy przez swoje dzieciństwo bali się w ogóle zaczynać związek 🙁

        • Też racja, każdy jest inny, każdy inaczej odbiera rzeczywistość. Ale wierzę, że na każdego czeka coś dobrego, trzeba tylko chcieć i umieć to znaleźć, nie przegapić, gdy przechodzi tuż obok nosa.

  • Zgadzam się – małżeństwo jest fajne:) Nie do końca rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że jest przereklamowane i im do niczego niepotrzebne. Ale każdy kroczy własną drogą i sam podejmuje decyzje.
    Dużo szczęścia dla Was na kolejne lata:)

    • Dokładnie, każdy ma swoją drogę i ja się nikomu do tego nie mieszam, ale dla mnie małżeństwo to cudowna sprawa 🙂
      Dzięki :*

  • Cukromania

    Achhh, Wzruszyłaś mnie 🙂 Potwierdzam, jako małżeństwo, ludzie, rodzina pasujecie do siebie idealnie 🙂 No i nie zdradzę niczego niestosownego jeśli napiszę, że ja też uwielbiam Ojca na Szczycie 😛 Życzę Wam miłości spełnionej i pięknej aż do końca świata i jeden dzień dłużej <3 <3 <3

    • Dzięki, kochana :* <3 No i rozumiem Cię doskonale, bo jak tu Ojca na Szczycie nie uwielbiać? 😉 🙂

  • Anna Sakowicz

    Masz rację, miłość małżeńska jest cudowna, ale pod warunkiem, że faktycznie mąż to ten wymarzony, idealnie pasujący. Mam za sobą jedno nieudane małżeństwo, drugie za to cudowne (takie jak być powinno), więc mam porównanie. Niestety bywa, że małżeństwo jest koszmarem, z którego trudno się obudzić. A bywa (mam nadzieję częściej), że to niezwykła wspólna podróż przez życie. 🙂

    • Bywa różnie, jak to w życiu i na nic nie ma gotowej recepty, ani nie ma żadnych ustalonych schematów, ale dobrze, że odnalazłaś tę właściwą osobę, z którą mogłaś stworzyć bezpieczną przystań po wcześniejszych burzach 🙂

      • Anna Sakowicz

        To prawda. I nawet myślę, że warto było przeżyć wszystkie chwile w swoim życiu (te złe też), bo wtedy bardziej docenia się to, co się ma. 🙂 🙂

        • Zgadza się! Ja też wiem, że musiałam przejść swoją krętą drogę, żeby znaleźć się ostatecznie w tym miejscu 🙂

  • Bo właściwie nie ma gotowej recepty na małżeństwo, każde jest inne, niepowtarzalne, z własnym bagażem szczęśliwych i tych rozczarowujących chwil. Świetnie jest mieć u boku partnera, na którego zawsze możemy liczyć, a i nam sprawia radość wspieranie go. Testem dla wielu małżeństw stają się dzieci, to czy żyjemy wciąż wspólnie dla siebie, czy też może już tylko życiem dzieci. Generalnie, małżeństwo to rodzina, a rodziny są cudowne. 🙂

    • Dla mnie rodzicielstwo jest dopełnieniem małżeństwa i jego naturalną konsekwencją, choć – tak jak piszesz – każdy ma swoją drogę, swoje podejście, swoje oczekiwania, więc mogę się wypowiadać tylko za siebie 🙂

      • Jakby nie patrzeć na małżeństwo, jakby go nie układać, to jednak trzeba o nie dbać, tak jak o wszystko, co wartościowe i niosące spełnienie. 🙂

  • Nie słyszałam o tej akcji, ale przyznaję, że małżeństwo jest fajne:-) Jest najlepsze, łącznie z macierzyństwem.

  • To wspaniałe, budujące uczucie, że masz przy sobie osobę, z którą możesz wszystko. Życzę nieustającego szczęścia i spokoju na Szczycie. 🙂

  • W samo sedno kochana. I powiedz jeszcze, że zdecydowałaś się natychmiast, niezależnie od wieloletniej znajomości 🙂

    • Nasza historia nie była taka prosta (ale która jest? 😉 ), za to, jak już przyszło co do czego, to ślub zorganizowaliśmy ekspresowo. Oczywiście najpierw były zaręczyny w mim ukochanym Wiedniu 🙂

  • zgadzam się z każdym Twoim słowem:)

  • I cóż ja mogę powiedzieć- cudowne zdjęcia to przede wszystkim. Odnośnie małżeństwa…tu większość zaskoczę, bo mimo że mówimy o sobie mąż, żona, mamy dwóch wspaniałych synów, jesteśmy ze sobą od 10lat i wciąż się kochamy…ślubu JESZCZE nie mamy 😉

    • No, to faktycznie zaskoczenie i… jaka fajna okazja, żeby wybierać suknię ślubną 😀

  • Doskonale to wszystko ujęłaś! Podpisuję się pod tym 🙂

  • Wielkie dzięki za wzięcie udziału w akcji 🙂 Nie spodziewałam się tak dużego odzewu.
    Dla mnie małżeństwo też jest świętością. Miło sobie uświadomić, że to „kiedyś” właśnie trwa, i że marzenia stały się rzeczywistością. 🙂 Wszystkiego dobrego!

    • Dzięki :* Akcja bardzo fajna i przyjemnością było wziąć w niej udział 🙂

  • Krystyna Polek

    jak pięknie napisałaś…. Ujęłaś słowa w sedno, to co większość myśli ale nie umie tak zobrazować słowami jak Ty zrobiłaś 🙂 Pięknie, że spełniły się Twoje największe marzenia 😀 I że jesteś szczęśliwą kobietą – bądźcie szczęśliwą rodziną zawsze 🙂

  • Piękne napisane… Z uczuciem i dojrzałością…
    A ja… Cóż… Jednego męża już nie mam a drugiego jeszcze nie 😉

    • Każde życie to inna historia, ale wierzę, że na każdego gdzieś tam czeka jego własne „kiedyś” 🙂

  • Pięknie to napisałaś! 🙂 Również uważam, że małżeństwo jest fajne i jeżeli dobrze się dobierzemy to małżeństwo może być najlepszą rzeczą, jaka w życiu się przytrafiła. 🙂 Gratuluję Wam! ;*

    • Dzięki i cieszę się, że – jak widzę – jest wiele osób, które myślą podobnie i mają podobne doświadczenia 🙂

  • Kiedyś należałam do grupy, która myśli, że ślub tak naprawdę nic nie zmienia. Ale potem wyszłam za mąż i zmieniłam zdanie 🙂 i w 100% zgadzam się z Twoimi słowami.

    • No, to brawa dla pana męża, że tak pięknie Twoje zdanie odmienił 🙂

  • Nic dodać, nic ująć z Twoich słów. Ja jak na razie tylko chłonę wiedzę i oglądam, jak inni zachowują się w małżeństwie. Kto wie, czy tak nie zostanie na resztę życia.

    • Każdy ma swoją drogę i nigdy nie wiadomo, co nas jeszcze na niej czeka 🙂

  • „A miłość małżeńska jest znacznie lepsza od tej, tak zachwalanej, świeżej, romantycznej, pełnej uniesień miłości z początku związku.” – zgadzam się w 100% 🙂

    • Cieszę się, że tyle osób dzieli ten pogląd 🙂

  • entomka

    ilekroć piszesz o Ojcu na szczycie bije z Twoich słów miłość, wasze wspólne uczucie, a te słowa powyżej są tylko kropką nad i tego, co wcześniej dało się już wyczuć u ciebie miedzy wierszami 🙂

  • Przepiękny tekst – chyba najfajniejszy jaki przeczytałam do tej pory. Bije z niego lekkość, ciepło i dobroć.
    Często właśnie ludzie pytają: jaka jest recepta na udane małżeństwo, jak stworzyć fajne małżeństwo, a mi się wydaje, że pierwszym krokiem (który sporo osób wypiera) jest znalezienie dobrego człowieka. Nam się wydaje, że jest jakaś recepta na fajne życie po ślubie, ale jeśli choć jedna osoba w małżeństwie jest bierna, obojętna albo jakaś taka wypalona, to druga niewiele z tym zrobi. Nawet jeśli przeczyta miliony poradników o tym, jak stworzyć udaną relację.

    • Dziękuję, bardzo mi miło. I zgadzam się z Twoimi słowami, dlatego ja w sumie niewiele mogę poradzić w temacie, jak mieć udane małżeństwo, bo zwyczajnie miałam to szczęście i błogosławieństwo, że trafiłam na odpowiedniego mężczyznę. Ale z drugiej strony, trzeba też umieć tego odpowiedniego mężczyznę rozpoznać, bo w obecnych czasach, mam wrażenie, wiele kobiet myśli, że „ten jedyny” to pojawi się z fajerwerkami i różą w zębach 😉

  • Pięknie to napisałąs. Czesto gdy mówię otwarcie, że dla mnie ślub był ważny, że naprawdę coś zmienił w moim/naszym życiu to patrzą na mnie jak na kosmitkę. Mowią to tylko papierek, nawet ci, którzy przyrzekali przed Bogiem w kościele nie bardzo wiedzą w czym rzecz….Dlatego takie wpisy i taka akcja są ważne. Bo małżeństwo to nie tylko papier. Nigdy tak nie było i tak być nie powinno.

    • Dokładnie. Małżeństwo to nie jakaś umowa cywilno-prawna (choć w świetle przepisów tak wygląda), tylko akt oddania się sobie nawzajem i połączenia swojego życia w jedno. Dla mnie jest to krok nieodwołalny i o ogromnym znaczeniu.

  • Podpisuję się! 😀 Małżeństwo jest spoko 😀

    • Cieszę się, że jest nas tyle, myślących podobnie w tej kwestii 🙂

  • ja również uważam, że małżeństwo jest super 🙂 fakt faktem trzeba się kochać i szanować, a do tego ważne aby być dla siebie wyrozumiałym i cierpliwym, bo nikt nie jest doskonały, i każdy ma jakieś wady, chwile lenistwa, zmęczenia:) przed ślubem było fajnie, ale po ślubie jest jeszcze lepiej, inaczej…miłość staje się dojrzalsza, bardziej odpowiedzialna. Ta chwila w kościele wydaje się taka krótka, ale za to jest niezapomniana, bardzo wiele zmienia na całe życie 🙂 a Boże błogosławieństwo jest niezwykle ważne, cementuje związek i pomaga w chwilach słabości 🙂 nawet, gdy zadzieje się jakaś spięcie warto razem wrócić do tej chwili i przypomnieć sobie za co pokochaliśmy tę druga osobę i jak bardzo ją kochamy….wtedy wszystkie błahostki stają się nieistotne …. 🙂

    • Pięknie to napisałaś i zgadzam się ze wszystkim. Bardzo ważne jest to, co powiedziałaś o Bożym błogosławieństwie – będąc małżeństwem i przysięgając sobie przed Bogiem, zapraszamy Go do naszego związku, a On w nim działa. Dlatego, moim zdaniem, w małżeństwie łatwiej jest pokonywać ewentualne kryzysy i problemy, bo mamy w tym najlepszą możliwą pomoc, nie jesteśmy sami 🙂

      • Masz rację 🙂 🙂 nieraz my sami już odpuścimy, ale Bóg nie odpuści, zadzieje się coś czego się nie spodziewamy… i jak napisałaś „gdy Bóg z nami, któż przeciwko nam?” 🙂

        • Dokładnie 🙂

          • A tak z innej beczki … ostatnio trafiłam na bloga Katarzyny Olubińskiej http://bogwwielkimmiescie.pl/
            czytałaś już może jej książkę?? chyba sobie ją sprawie 😉

          • Ja gdzieś niedawno czytałam jeden jej tekst i bardzo mi się spodobał, zajrzałam wtedy też na bloga, ale nie miałam jeszcze czasu, żeby się w niego dokładniej wczytać.

  • Piękny tekst 🙂 Zgadzam się z każdym Twoim słowem, bo sama czuję podobnie 🙂 Przybij piątkę!!! <3

    • Super, bardzo się cieszę, że tyle dziewczyn ma podobne odczucia i doświadczenia 🙂 Przybijam! 🙂

  • Dla mnie małżeństwo to przede wszystkim partnerstwo ( poza miłością oczywiście- bo ona na pierwszym miejscu), po tych kilku dobrych latach mogę powiedzieć, że zdrowe relacje, wsparcie i obiektywizm są kluczem do sukcesu w związku…;)

    • Zdrowe relacje, dokładnie, bo na niezdrowych nie da się niczego zbudować.

  • Jak pięknie to napisałaś! Mam nadzieję, że i mnie się kiedyś taka miłość przytrafi 🙂 A Wam życzę wielu, wielu lat w takim szczęściu i harmonii.

    • Ja wierzę, że na każdego czeka jego „kiedyś” 🙂 Dzięki i życzę, żeby Twoje „kiedyś” prędko Cię odnalazło 🙂 :*

  • Cudownie to napisałaś! Ja też uwielbiam małżeństwo i tą dojrzałą miłość, i to że można tak na kimś polegać i po prostu być ze sobą „do końca naszych dni” 🙂 Wiadomo że nie zawsze jest jak w bajce i czasem zdarzają się zgrzyty, ale i tak bym tego nie zamieniła na nic innego!

    • Pięknie to powiedziałaś, nie mam nic do dodania 🙂

  • Pięknie napisane. 🙂 Dla mnie taka miłość jest dopełnieniem. Zawsze można, a nawet trzeba znaleźć czas na chwilę dawnego szaleństwa, ale to tylko szczyt góry, a jej podstawą jest być towarzyszem życie tej drugiej osoby i przyjacielem.

    • Dokładnie! Chwila wspólnego szaleństwa, jakieś niespodziewane zachowanie, itp., to fajne urozmaicenia, ale najważniejsza jest ta codzienna zwyczajna bliskość.

  • Znaleźć faceta idealnego … idealnego dla SIEBIE. I wtedy wszystko będzie lepsze, nie zawsze idealne ale zawsze szczere, pełne i nasze. Bo szkoda czasu na bzdury, dajmy drugiej osobie miejsce na bycie sobą, na niedoskonałości. Wtedy dostaniemy to samo. I kochajmy 🙂 Tak, małżeństwo jest fajne!

    • Cieszę się, że okazało się, że jest tyle osób, które myślą w tym temacie podobnie, jak ja 🙂

  • Wciąż słyszę, ze ktoś się rozwodzi, rozpadają się małżeństwa, które kiedyś były według mnie idealne, a ja patrzę z niedowierzaniem i zastanawiam się, co takiego musiałoby się wydarzyć bym musiała się poddać. Nigdy nie liczyłam na życie jak w bajce i wiem, że problemy się rozwiązuje, a nie przed nimi ucieka. Mój mąż też to wie. Dlatego zawsze mogę na niego liczyć a on na mnie. Myślę, ze to właśnie każdego dnia umacnia nasz związek.

    • Pięknie powiedziane! I wiesz, od razu, jak Was poznałam, widziałam między Wami tę miłość, porozumienie i taką zwyczajną-niezwyczajną serdeczność. Widać po Was, że jesteście nie tylko małżeństwem, ale też dobrymi przyjaciółmi 🙂

  • Karolina

    Na temat swojego małżeństwa nie mogę się wypowiadać, bo dawno go nie ma, ale nie było takie jak powinno. Tyle w temacie. Jednak bardzo bym chciała stworzyć takie, które będzie prawdziwe, przepełnione miłością i zrozumieniem. Mogłabym wymieniać dalej, ale nie to miałam na celu zaczynając komentarz 🙂 Kasiu…znamy się krótko, przeprowadziłyśmy kilka lecz bardzo poważnych, głębokich rozmów i naprawdę nie zdarza mi się słyszeć o takim małżeństwie jak Wasze 🙂 Kiedy o Was myślę to czuję ciepło i zrozumienie, wsparcie i radość 🙂 Tworzycie wspaniałą rodzinę 🙂 Małżeństwa idealne nie istnieją, ale Wasze jest ideałowi bliskie 🙂 :*

    • Ile ludzi, tyle historii i niestety muszę przyznać, że też nie znam zbyt wielu bardzo udanych małżeństw… Wynika to za pewne z bardzo wielu różnych czynników, każdy ma inną drogę, inne motywy, inny świat. Ja cieszę się, że moim światem jest mój mąż i syn, moja rodzina.

      • Karolina

        Ja bardzo się cieszę, że dajecie tako przykład i inspirujecie innych. Ja dzięki Wam też zrozumiałam parę rzeczy i czuję, że jest mi dzięki temu lepiej :*

  • Tata zawsze mi powtarza, że istnieje coś takiego jak „małżeńska demokracja”. Nie ma „moje”, „twoje”, jest tylko „moje” (czyt. kobiety) i „nasze”. Nie wiem czy brać to na poważnie i jak nastrajać się na „szukanie” mojej drugiej połówki 😉

    • Fakt, z kobietami bywa ciężko, często powtarzam mojemu mężowi, że gdybym była facetem, to bym się nigdy nie ożeniła ;), ale z mężczyznami też czasem nie ma lekko 😉

  • Mam trochę inne doświadczenia z małżeństwem, dlatego zawsze cieszę się, gdy słyszę, że ludzie są szczęśliwi w związku, że realizują się i że na nic innego by tego nie zamienili 🙂

    • Ile ludzi, tyle historii, każdy ma inną życiową drogę. Ja, faktycznie jestem bardzo szczęśliwa w małżeństwie 🙂

  • Jaaaakie zdjęcia <3 normalnie norweski black metal w tle powinien jeszcze lecieć 😉

    • O, jeny, ja to tylko metalu słucham, ale nawet nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak „norweski black metal” 😉 😀

  • Gratuluję! Wspaniale jest czytać, że ktoś jest szczęśliwy w związku i otwarcie potrafi o tym mówić. Dobrze, że Twoje „kiedyś” nadeszło. Wszystkiego dobrego życzę 🙂

  • Piękne słowa! Fajnie, że z taką szczerością opowiadasz o swojej miłości i małżeństwie. Twój wpis jest bardzo inspirujący i jest pięknym świadectwem tego jak miłość z każdym przeżytym wspólnie dniem staje się mocniejsza.
    Życzę Wam wszystkiego najlepszego i jeszcze więcej tylko miłości (jeśli tylko się da)!

    • Dziękuję za życzenia i za miłe słowa :* 🙂

  • Piękny wpis! Zgadzam się, że miłość małżeńska jest o wiele lepsza od tej z początku związku. Tuż przed moim ślubem wiele osób pytało czy nie jestem za młoda, czy nie chcę się jeszcze wyszaleć i dobrze zrobiłam, że ich nie słuchałam. To właśnie po ślubie odnalazłam siebie, wcześniej ciągle za czymś goniłam i mało rzeczy sprawiało mi radość.

    • „wcześniej ciągle za czymś goniłam i mało rzeczy sprawiało mi radość” – dokładnie, to jest to! Miałam identycznie! 🙂

  • Zgadzam się z Tobą całkowicie, o małżeństwo trzeba dbać na co dzień będąc dla swojego partnera dobrym, życzliwym, wyrozumiałym. Nie spalać się na czepianiu o pierdoły. To wspaniałe, że tak Ci się marzenia spełniły i że poukładałaś sobie po swojemu zycia. Sesja jak zwykle rewelacyjna, klimaty ze Zmierzchu:). To jest fototapeta, czy na prawdę byliście w takim zamglonym lesie?

    • Haha, dziwię się, że dopiero teraz ktoś wreszcie o to zapytał 😉 A jak myślisz? 😀

      • Myślę, że raczej foto tapeta, bo coś nie widać po Tobie, żeby Ci było zimno;).

        • 😀
          Fototapeta nie, ale zgadza się – w lesie nie byliśmy 🙂 Zdjęcie jest zrobione pod szafą w pokoju 😉

  • Pieruńskie maszkety

    Trafiłaś w dziesiątkę z tym tekstem, małżeństwo jest super zwłaszczA jeśli trafi się na właściwą osobę, oczywiście samo trafienie nie wystarczy, trzeba pracować nad sobą i nad związkiem i potrzeba jeszcze duuuużo miłości 🙂

    • Zgadza się! Nic dodać, nic ująć 🙂

  • „Miłość, która prowadzi nas przez życie.”. Piękne i prawdziwe. A najlepsze jest to, że jak damy jej się prowadzić i przetrwamy takie zwykłe, czasem nużące i pełne rutyny dni, przychodzą znowu, raz na jakiś czas te motyle w brzuchu z początków. Ale są lepsze, bo przyprawione stabilizacją i poczuciem bezpieczeństwa. 🙂

    • Pięknie powiedziane, zgadzam się z Tobą w zupełności 🙂

  • Super! Pięknie to napisałaś i bardzo się cieszę, że tyle osób ma tak pozytywne doświadczenia związane z małżeństwem! <3

  • Cudownie trafić na drugą połówkę. Też mam to szczęście. Tekst, jak zawsze, cudny. A zdjęcia uwielbiam <3

  • Jak ładnie to wszystko opisałaś. Ja mam wrażenie, że niektórzy za bardzo szukają tych uniesień, a za mało tego, co w życiu najważniejsze – wsparcia, troski, wspólnego, podobnego patrzenia na świat, podobnych potrzeb. Nigdy nie uda się znaleźć idealnej osoby, ale życie z ideałem byłoby strasznie nudne.

    • Można za to, wg mnie, znaleźć osobę „idealną” dla siebie, czyli taką, z którą stworzymy udany związek 🙂

  • Ania KukAnia

    Gdyby każdy spotkał w swoim życiu taką miłość 🙂 o ile piękniejszy byłby świat..

    • Ja wierzę, że dla każdego jest plan na życie, plan idealny dla tej osoby, tylko często za bardzo sami wszystko komplikujemy i nie chcemy dostrzegać szans, jakie dostajemy 🙂

  • Ja też nie wszystkie blogi, które komentuję, lubię na fb, bo nie zawsze umiem je tam znaleźć 😉

  • Moja jest z sh, a Ojca na Szczycie z Rock coś tam 😉 Nie pamiętam nazwy tego sklepu, ale sprawdzę na metce 😉

  • Super, cudownie słyszeć, że wiele z nas ma tak wspaniałe doświadczenia 🙂 :*

  • <3

  • Piękne zdjęcia.
    Moim zdaniem prawdziwa miłość to jest to o czym piszesz, a niestety nie zawsze małżeństwo jest temu równoznaczne. Stąd pewnie tyle rozwodów i problemów. Dużo ludzi bierze ślub, bo to już czas, bo ten wiek, bo z partnerem już kilka lat żyją, bo fajnie wystąpić w białej sukni. A to nie o to chodzi przecież. Dlatego uważam wszystkie udane związki za cudowne, ze ślubem, czy bez, liczy się porozumienie dwojga ludzi, o które jest coraz trudniej w dzisiejszym świecie z ludźmi nastawionymi na to, by tylko brać. A w związku trzeba też dawać 🙂

    • Grunt to trafić na odpowiednią osobę, takie jest moje zdanie 🙂

  • Masz 100% racji. Ja się przyznam, że nie wiedziałam ani o tej akcji, ani o tym, że istnieje coś takiego jak Tydzień Małżeństwa. Też nie wiedziałabym, co o tym napisać. 2qAle muszę powiedzieć, że tak się złożyło, iż moje własne małżeństwo jest bardzo szczęśliwe i uszczęśliwia mnie niemal każdego dnia. I też nie mam żadnej recepty na szczęście małżeńskie. No, może jedną: żeby wyjść za mąż z miłości i podchodzić do małżeństwa poważnie. Myślę, że ta ogromna ilość rozwodów w tych czasach bierze się w dużym stopniu stąd, że wiele osób małżeństwo traktuje z zasady jak coś, z czego można się wycofać w razie trudności. Ja podchodzę do tego jak do czegoś na całe życie. No i trafiłam na osobę, z którą dobrze się czuję, bo stanowimy dobrze wyważoną sumę podobieństw i przeciwieństw… 😉 Wiem jednak, że nie każdy ma tyle szczęścia. Znam związki średnio dobrane i znam takie, które się rozpadły, bo jedna strona czymś poważnie zawiniła, a nie zawsze było to coś możliwego do naprawienia lub niektóre przeszkody były nie do pokonania. Wydaje mi się, że i w tym trzeba mieć trochę szczęścia…

    • Bardzo mądre słowa. I chyba tak właśnie jest, jak piszesz. Mnie się wprawdzie wydaje, że nie ma przeszkód, których miłość nie pokona, ale to właśnie dlatego, że miałam to szczęście, że trafiłam na odpowiednią osobę, mojego Księcia z Bajki 🙂

  • Nie dalej jak wczoraj byłam na kobiecym spotkaniu, prowadzonym przez doświadczoną żonę i mamę, byłą miss.Atrakcyjna, zadbana i promieniejąca radością Beata ( mama 5 dzieci z szóstym w drodze) opowiedziała nam o swoim podejściu do ciała i kobiecości. Jak dla mnie ta entuzjastycznie nastawiona do życia dziewczyna jest ideałem trudnym do naśladowania. Ale pokazala, że duża rodzina wcale nie musi oznaczać zaniedbania matki. Z wyjątkiem sytuacji kiedy rodzina kiepsko radzi sobie finansowo, ale jestem przekonana, że i wtedy jest na wszystko sposób. Beata przekonywała, że elementem cementującym związek jest pielęgnacja związku poprzez cykliczne terminy randek tylko we dwoje I jeśli się temu lepiej przyjrzeć, swój związek wygrywają ci, którzy potrafią dobrze ustawić priorytety w życiu. Bo jeśli wymówiką do pójścia na randkę z mężem jest dla ciebie problem : Z kim zostawię dzieci? Odpowiedź brzmi: z inną mamą, której zrewanżuję się przy najbliższej okazji tym samym. W USA popularne sa weekendowe dyżury rodziców przy gromadce dzieci ( z noclegiem) aby para rodziców mogła wyjść do kina czy restauracji, spokojnie pogadać o planach , wyjaśnić problemy i wspólnie nacieszyć się własną bliskością. Jeśli tylko nauczymy się rozmawiać i inwestować właściwie swój czas, związek na tym tylko zyska.

    • Myślę, że wszystko zależy od konkretnej pary i tego, co danym ludziom pasuje, wątpię, czy są jakieś uniwersalne recepty. Na przykład ten pomysł z wymienianiem się opieką nad dziećmi z innymi mamami, kompletnie do mnie nie przemawia 😉