buty stylistka radzi

Ostatnio czytałam artykuł na temat mody – TEN.  Generalnie nie czytuję tego typu tekstów. Tak, sama czasem piszę o modzie, ale nigdy nie czynię z niej wielkiej sprawy, nie wynoszę do rangi tematów mających znaczący wpływ na życie. Traktuję jak zabawę i rozrywkę, którą, moim zdaniem, jest.
Roztrząsanie, kto jak powinien się ubierać, kto robi to dobrze, a kto źle, gloryfikowanie branży modowej – męczy i śmieszy mnie taka tematyka, jednak jakoś tak mi się kliknęło. Raz na jakiś czas każdemu zdarzy się zrobić coś nie w jego stylu.

Artykuł jak artykuł, te ładnie ubrane, te źle ubrane, bla, bla, bla. Podziwiam, że ludziom chce się analizować tego typu rzeczy, ale każdy ma swój świat. Mnie na przykład ciekawią stacje metra i okręty marynarki wojennej, i też wielu może się dziwić moim zainteresowaniom 😉

Co mnie jednak zmroziło we wspomnianym artykule, to odpowiedź na ostatnie pytanie, w której stylistka mówi: „Niewyczyszczone buty to grzech śmiertelny„.
Ło, Matko na Szczycie! Padłam!

Wiecie, zbawienie duszy jest dla mnie akurat bardzo ważną kwestią, więc w popłochu spojrzałam na swoją dość pokaźną kolekcję butów. I, o zgrozo, połowa z nich niewyczyszczona!
Ale nie to jeszcze jest najgorsze, okazuje się, że ryzykuję również duszę własnego dziecka, bo i jego butów regularnie nie czyszczę. Kiedyś nawet przyklejoną psią kupą zajęłam się dopiero na drugi dzień, zostawiając buty w ogrodzie i olewając temat! Toż to – kierując się wypowiedzią pani stylistki – na ogień piekielny zasługuje!

Chciałabym widzieć minę księdza w konfesjonale, gdybym powiedziała, że zdarza mi się chodzić w niewyczyszczonych butach. Ale spowiadać się z tego nie mogę, bo niespecjalnie odczuwam żal za tego typu „grzechy”, a żal za grzechy jest niezbędnym warunkiem dobrej spowiedzi.

No, wygląda na to, że mam przechlapane, tym bardziej, że będę trwać w tym „grzechu”. Na Szczycie nawet wyczyszczone buty za chwile stają się brudne, wystarczy przejść z domu do auta. No, chyba że spadnie śnieg. Śnieg może moją duszę ocalić, bo on tylko ewentualnie buty moczy, a w mokrych butach grzechu nie ma.

A teraz poważnie – może to mój problem, ale denerwuje mnie używanie wielkich słów w odniesieniu do bzdur. Lepiej byłoby, gdyby ludzie tę uwagę i powagę, którą rezerwują dla rozdmuchanych błahostek, kierowali w stronę naprawdę poważnych kwestii.

P.S. I wiecie, drażnią mnie też takie wpisy, jak ten mój dzisiejszy, bo zawsze, czytając, myślę sobie: „Babo, jak to ci tak przeszkadza, to weź się zajmij czymś innym i o tym nie myśl, zamiast robić z igły widły!”. Ale, jak już napisałam na początku, każdemu zdarzy się czasem zrobić coś w nie jego stylu 😉

P.S.2 A spowiadać się z grzechów, tych prawdziwych, najlepiej w pięknym Ludźmierzu, gdzie nie tylko działa „stały konfesjonał” w Sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej, ale też przy okazji można pospacerować po uroczym parku.

Ludźmierz sanktuarium

Brama do jesieni

Matka na Szczycie

Brama wiary Sanktuarium Matki Boskiej Ludźmierskiej

  • No to rzeczywiście ciężki grzech popełniasz, tak jak ja 😀
    Takie rozdmuchiwanie to tylko robi niepotrzebną aferę z niczego. Ludzie łapią się takich tematów (jak np. niewyczyszczone buty), nie wiedzą jak się do tego zabrać i używają wielkich słów do w ogóle nic nie znaczącej kwestii 😉

    • Kiedyś, w czasach studenckich, pracowałam w drogerii i nie umiałam się nadziwić kobietom przez godzinę wybierającym odpowiedni odcień szminki. Wtedy koleżanka powiedziała mi, że to takie ich problemy zastępcze, że zamiast myśleć o tych poważnych kłopotach, skupiają się na dylematach typu kolor szminki lub marka tuszu do rzęs i chyba właśnie to jest sedno sprawy.

  • Szczerze to sobie myślę, że ludziom się w du… poprzewracało, stwarzają jakieś kosmiczne reguły, do których trzeba się stosować, bo inaczej ma się przechlapane. Jeśli się mieszka w błotnistym terenie czy górach, to jak te buty mają być czyste? No dajmy spokój, na raut przecież w nich nie pójdziesz. Dla mnie problemem jest głupota, a nie brudne buty. Dobija mnie, gdy czytam takie nagłówki artykułów, jak ten o butach, który przytoczyłaś, bo to wskazuje na to, że jesteśmy coraz większymi ignorantami, dla których najważniejszy jest wygląd, a nie to, co w środku.

    • Problemem jest głupota, a nie brudne buty – świetnie powiedziane, nic dodać, nic ująć! 🙂
      Ja to się średnio interesuje tego typu wytycznymi i raczej mam je gdzieś, ale tym razem mnie ruszyło, bo zawsze byłam wyczulona na odpowiedni dobór słów (takie skrzywienie zawodowe 😉 ). Tak samo razi mnie, jak ktoś mówi, że kocha np. swój samochód albo kubek do kawy, bo kochać wg mnie można tylko ludzi, no ale to oczywiście tylko moja opinia, może się nie znam i z kubkiem do kawy można udany związek stworzyć 😉

      • Fascynuje mnie to, naprawdę… głupota ludzka nie zna granic, i tu nie chodzi nawet o buty. Kiedyś w osłupienie wprawił mnie w jeden wpis na fb, w którym dziewczyna cieszy się, że syn mówi jej, że ma grubą d..ę. 🙂 Takie mądre z niego dziecko!
        Długo by wymieniać….

        • No, jeśli rzeczywiście miała grubą… 😉 😀 Prawdomówne dziecko to powód do dumy 😉 :p 😀

          • :-):-) mnie jednak zastanawia udostępnianie tych słów publicznie…:-):-) wiadomo, że internet wszystko przyjmie….
            ale gdzie tu sens?:-)

          • Sensu często brak 😉

  • Sporo mi się nazbierało tych ,,grzechów”
    czasem się zastanawiam, czy ludzie nie mają innych problemów 😀

    • Wydaje mi się, że mają, tylko takimi łatwiej jest im się zajmować…
      A u mnie, jak zawsze, wszystko na odwrót i to czyszczenie butów mnie właśnie przerasta 😉

  • Często bywa tak, że wytykami innym jedne błędy, a sami popełniamy inne. Nikt nie jest idealny;)

    • A to na pewno 🙂 Ja nawet w tekście sama sobie swoje wytykam 😉

  • Kasiu, dobrze, że o tym piszesz. Ludziom wciska się kity, że mają się zachowywać tak albo inaczej, wyglądać tak albo inaczej, jeść to, kupować tu, a jeśli nie podporządkują się tym zasadom to skończą marnie. A to co naprawdę ważne spychane jest na bardzo daleki plan. Takie podejście do mody, czy do innych aspektów życia jest coraz częstsze, za to mało jest głosów takich jak Twój, dlatego brawo 🙂

    • Dzięki :* Ja jestem osobą, która ma totalnego bzika na punkcie ciuchów. Uwielbiam je mierzyć, kupować, najlepsza rozrywka to dla mnie grzebanie po sh, ale… wiem, że to tylko rozrywka, do tego dość płytka i nawet mam sobie nieco za złe tę pasję. W każdym razie, interesuje się ciuchami, bo to mnie zwyczajnie cieszy, ale jednocześnie lata mi to, czy wychodzę z domu na zakupy w najnowszej stylówie, czy w starym dresie, a już tym bardziej, jak inni wychodzą, bo to naprawdę nie jest zbyt ważne.

      • No i to jest super. Niektórzy zapominają, że pod strojem, tak skrzętnie ocenianym, kryje się człowiek. :*

        • Albo specjalnie chcą odwracać od tego uwagę…

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja non stop w brudnych i ubłoconych po same kostki chodzę 🙂 Na takie spacery mnie Bąbel ciągnie, że nawet czołgiem byłoby chyba trudno przejechać, więc jak tu się nie upaćkać ? 😉

    Dajmy spokój, to faktycznie gruba przesada i wyolbrzymianie pewnym mało istotnych faktów. Autorka artykułu pewnie chciała go odpowiednio „wzmocnić” takim akcentem – a wyszło po prostu…głupio (co i mnie się w moich tekstach czasami zdarza) 😉

    • Witaj w gronie potępionych 😉 No, dobra, głupi żart, ale tak się wpisałam w konwencję pani stylistki 🙂

  • Brudne buty to moja zmora… Nawet chowając po zimie do kartonów brudne chowam, taka ze mnie ChPD 😉

    • Haha, witaj w klubie, robię tak samo, straszne z nas „grzesznice” 😉

  • Wiesz, co, na nizinach mieszkam ,ale piaszczysta droga pod domem powoduje, że notorycznie mamy brudne buty!!! Ale ze mnie grzesznica 🙂

    • Kochana, toż to o pomstę do nieba woła 😉 :p

  • Matka, TY no jak możesz…czyściec murowany

    • Uff, jak tylko czyściec to znaczy, że jeszcze nie jest tak źle, pewnie tych kilka czystych par mnie uratowało 😉 :p

  • Ha, ha, czasem dobrze jest wywalić z siebie jak coś wkurza. To prawda, że teraz ma się wrażenie, że z każdej pierdoły w tv, czy internecie próbują robić wielką rzecz. Wszystko pod publikę. Ale przyznam się, że ja mam obsesję na punkcie czystych butów i zawsze przed wyjściem staram się je ogarnąć.

    • Co innego obsesja, a co innego grzech 🙂 Obsesję rozumiem doskonale, bo każda z nas jakieś ma 🙂

  • Haha Kasia u nas na wsi ten grzech popełnić niezwykle łatwo, a może inaczej – trudno go nie popełnić jak do szosy 300 metrów a jesienią taką jak w tym roku podwórko tonie w błocie ;).

    • No właśnie, wieś jest skazana na takie „grzeszne” życie 😉 :p

  • Hahaha, ale się uśmiałam, dzięki. 🙂

    • Cieszę się, że dostarczyłam Ci powodu do śmiechu 🙂

  • Można pospacerować po parku w niewyczyszczonych butach 😉 Ja ostatnio zabierałam się do czyszczenia butów Młodej 3 dni 😉 czwartego dzionka mi się przypomniało 😉 i znów są brudne:)

    • Ja czasem mokrą chusteczką przetrę 😉

  • Anna Sakowicz

    Czasami myślę, że ludziom po prostu brak dystansu i dlatego ubierają banalne sprawy w wielkie słowa. 🙂

    • O tak, brak dystansu to zdecydowanie bolączka dzisiejszych czasów.

  • momenty z życia

    i ludzie mają czas na skupianie się na takich rzeczach? chyba dzieci nie mają 😀

    • Mnie też to zawsze zastanawia właśnie, że się im chce i że czas na to mają!

  • Oj to i ja mam przechlapane! Moje obuwie czyszczone od wielkiego święta i Oliwierkowe też…;) Kiedy byłam mała, zawsze w sobote wieczorem tata czyścił nam wszystkim buty, żebyśmy do kościoła mieli piękne… Przypomniało mi się właśnie i tak jakoś ciepło na sercu mi się zrobiło…:)
    Buziaki;*

    • Jej, fajne wspomnienie i fajny tata 🙂 <3

  • Widzę, że jest nas więcej, takich „grzesznic” 😉

  • Przyznaję się bez bicia, u mnie często ten „grzech” występuje. 😉
    Oczywiście na większe wyjścia zawsze się czyści, ale też i nie popada w skrajności. 🙂

  • to i ja strasznie nagrzeszyłam w tym temacie:)

  • Dowiedziałam się, że grzeszę swoimi butami. 😀

    • Człowiek to się zawsze czegoś nowego może dowiedzieć 😉

  • Karola

    A mnie w ogóle rozwalają styliści, którzy wypowiadają się na temat cudzych strojów nawet nie używający takich wielkich porównań – nie wiem, kim w zasadzie taki człowiek jest, aby mieć prawo do decydowania o cudzym stylu ubierania, czy jest dobry, czy kiepski? 🙂 Stroje, które czasem chwalą, dla mnie są tak okropne, że nawet gdyby ktoś miał mi za to dopłacić, to bym ich nie założyła idąc gdzieś pomiędzy ludzi 😉 I odwrotnie – to, co styliści starają się wyśmiać, bardzo często jest dużo ciekawsze i ładniejsze w moim odczuciu. Śmieszy mnie, kiedy czytam, że wielu ludzi z tzw. salonów bardzo liczy się ze zdaniem kogoś tam na temat ubioru, ja pierwszy raz spotykam się z nazwiskiem pani z przytoczonego przez Ciebie artykułu, a tu proszę – taka wyrocznia „modowa” 😉

    • Dokładnie, mnie też to śmieszy i trochę smuci, poza tym jest to wg mnie przykład strasznego przerostu formy nad treścią i tworzenia sztucznych problemów, przykładem, że dzisiejszy świat zapędził się w kozi róg. Co innego zwyczajnie lubić modę i mieć z tego radość, a co innego tworzyć z niej jakąś całą filozofię i traktować jako śmiertelnie poważną kwestię.

  • Bardzo mądre słowa. 🙂
    A brudne buty to buty, które przeszły wiele kilometrów, wiele zobaczyły… to buty człowieka o fajnym życiu po prostu.
    Człowieka, który jest zbyt zajęty zwiedzaniem świata i robieniem rzeczy ważnych, żeby co chwilę przystawać i polerować trzewiki. 🙂 Takie jest moje zdanie. 🙂

    • PIĘKNIE powiedziane!!! Bardzo mi się podoba Twoje spojrzenie na ten temat! 🙂

  • Haha, uśmiałam się. Tak się składa, że pisanie tego typu tekstów, było niegdyś moją pracą. Swoją drogą świetną zabawą było to dla mnie. Taka praca, jak nie praca. Nigdy jednak nie traktowałam tego tak całkiem serio. Za to jak najbardziej na poważnie podchodziłam do swoich słów, by nie drażnić czytelnika (tak jak w tym wypadku o którym piszesz), i też by w razie krytyki, nie urazić opisywanej osoby. Bardzo rzadko zdarza się jakakolwiek delikatność w wypowiedziach osób komentujących modę. Tutaj im więcej kontrowersji, tym lepiej. A moda to przecież zabawa i sposób na poprawę humoru, czy wizualne podkreślenie jakiś swoich cech osobowości itp. a nie najważniejsze co nas określa… Ps.: Choć uważam, że buty to najważniejszy element stroju, też często mam brudne. 😀

    • Ja mam bzika na punkcie butów, uwielbiam je kupować i nie umiem się powstrzymać, choć już nie mam gdzie ich przechowywać 😉 No, ale z czyszczeniem, to już zupełnie inna historia 😉

  • Po przeczytaniu twojego tekstu, boję się otworzyć szafy,w której trzymam nasze obuwie 😀 Bóg sam wie, co zobaczę 😛

  • A więc już po mnie….! Chyba muszę skoczyć do obuwniczego po jakieś wypasione środki do czyszczenia obuwia, bo nie wiem czy takimi zwykłymi to wystarczy 😀 Ale wiesz, dla nas to może i błahostka, ale dla stylistki za pewne sprawa najwyższej wagi 😉 Każdy ma tam jakiegoś swojego bzika 🙂

    • To prawda 😉

    • Lilann, moja Sp Mama była krawcowa.I wiesz, co chwile zwracała mi uqage typu:jeden guzik masz przyszyty innym kolorem niz pozostałe, masz zlexwyprasowany kolnierzyk przy bluzce albo szarpala na niewidzialna nitke,mowiac najspokojniej,o, zobacz,tu sie pruje.Zdejmij z siebie i połóż koło maszyny to obrzuce na szybko…
      Ale stylistka…Cóż,
      wolalabym kontakt korespondencyjny.Bo jestem fanka dżinsów i stylu na luzie

  • brudne buty, kurcze… jak się nie mieszka w centrum miasta gdzie chodniki pięknie wyłożone kostką, a w dodatku mieszka się w bloku na 4-… i x pietrze, kiedy mieszka się na wsi a wkoło las a do domu prowadzi droga szrutowa… to chyba normalne że te buty nigdy nie idealne 🙂

    • Pewnie komuś, kto mieszka w centrum miasta, w bloku, gdzie windą zjeżdża prosto do garażu, trudno sobie wyobrazić tę wiejską rzeczywistość 😉

    • Racja…Może nie nigdy…ale już godzinę po wyczyszczeniu wszystko wraca do „błotnistej normy”, zwłaszcza o tej porze roku:)

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Hahaha to się uśmiałam. Ja jestem notoryczną grzesznicą, bo zwyczajnie butów mi się czyścić nie chce- od świętą szmatką przelecę.

  • No cóż… O tej porze roku to bym chyba musiała połowe „wolnego” czasu poświęcić na czyszczenie butów choć zbyt wielu par w moim domu nie ma 😉

    • No właśnie, mnie też szkoda na to czasu, tym bardziej, że w moim miejscu zamieszkania to syzyfowa praca 😉

    • Niedawno pisałam na blogu post o priorytetach: pilne, ważne, poczeka.
      Obawiam się, że obuwie zwykle jest u mnie na 3 miejscu:) Także pełna zgoda! 🙂

  • O, Matko! Na dziś do spowiedzi nie zdążę na bank, tym bardziej do Ludżmierza:)
    Ale wiesz co? Muszę przyznać, że skoro nie wyczyszczone buty to „grzech śmiertelny”, moja dusza jest „poważnie zagrożona”:).
    Mało tego, zgrzeszyłam brudnymi butami wczoraj podczas ważnego spotkania biznesowego, bo biegnąc na przełaj wlazłam w błotnistą kałużę.Nie zawsze chce mi się przebierać po powrocie ze spotkań buty i czasem tak spontanicznie wychodzę w nich z psami na spacer….A wiejskie bezdroża to temat na poemat…
    Wybrałam jednak punktualne przybycie na spotkanie.A skoro należało na nie dojechać 40 km, wybierałam się zanim wstało słońce.”Jak cię widzą tak cię piszą”, zapewne to przysłowie miała pania stylistka na myśli, odżegnując od czci i wiary „modowe flejtuszki”, które zapominają o wypolerowaniu obuwia.Artykuły tzw. specjalistów od wizerunku traktuję z przymrużeniem oka.

    • Bo i tak ich traktować należy, ale smutne jest to, że niektórzy naprawdę śmiertelnie poważnie podchodzą do takich tematów. Jasne, że na spotkanie u prezydenta czy elegancki bankiet rzeczą niestosowną byłoby pójście w brudnych butach, ale raz – nadal nie byłby to grzech, a dwa – na szczęście takie okazje rzadko się na co dzień zdarzają 😉

  • pamiętam, ze u nas w domu wieczornym rytuałem było czyszczenie butów. mój tata siadał na małym krzesełku i czyścił wszystkie pary butów moje, mojej mamy i trzech sióstr, no i oczywiście swoje. każda z nas miała tyllko po jednej parze i zawsze rano musiały lśnić 🙂 to pewnie był ten strach przed grzechem śmiertelnym 😀

    • Piękne wspomnienie! No i jak ładnie tata dbał o Wasze dusze 😉

      • wtedy jeszcze nie wiedziałam 😀 dziś mogę mu tylko podziękować

  • Mikijiu

    Dla mnie czyszczenie butów momentami to zmora :c

    http://roseaud.blogspot.com/

    • Dla mnie zawsze, dlatego to olewam 🙂

  • O kurczę pieczone, ja też często nie czyszczę butów, a teraz mam takie zamszowe i w ogóle nie wiem nawet, czym je potraktować, aby wydobyć z nich dawną czerń. Generalnie to ciągłe czyszczenie butów nie zawsze ma sens. Ja poruszam się po mieście komunikacją pociągową i często też mam rower pod pachą – chodzę po trawie, kałużach, błocie… nie sposób utrzymać buty w czystości. Nawet jak wyczyszczę je wieczorem, rano po dojechaniu do pracy będzie to samo.

    • U mnie wystarczy, że wyjdę z domu, gdzie mam od razu żwir i błoto, żadnych chodniczków, żadnej cywilizacji, brutalne wiejskie życie 😉

  • Karolina

    Czy też masz wrażanie, że osoby, które mają czas i chęci na obczajanie kto w czym odważył się wyjść z domu wyglądając passe same wygląda jak ofiary mody? 😀 Ja z butami też miewam problemy…sorry….grzechy 😀 Jakoś specjalnie się tym nie przejmuję 😀

    • Wiesz, ja na to jakoś specjalnie uwagi nie zwracam. Życie na Szczycie jest naprawdę super, bo tu mogę mieć większość spraw w d…, a i wiele kwestii nas zwyczajnie nie dotyczy. Sąsiadka, jak idzie z krowami w pole, raczej nie ubiera najnowszej stylówy od Diora, a wygląda normalniej niż celebrytki spod ścianki 😉

  • O matko, padłam. Popłakałam się ze śmiechu.
    Przypomniało mi się to, że jak studiowałam, to po pewnym czasie zaczęłam odróżniać po wyglądzie, kto jest na jakim kierunku. Bawiliśmy się tym ze znajomymi w przerwach między zajęciami. Powiedziałam koleżance, że nie odróżniam tylko prawników. A ona na to: „Co Ty! Prawników łatwo zauważyć, oni zawsze mają ładne, czyste buty. Takie nienormalnie czyste, wyszorowane na glanc, jakby przed chwilą byli u pucybuta”. Myślałam, że przesadza, dopóki nie pokazała mi kilku znajomych chłopaków z prawa. Ich buty faktycznie tak wyglądały… 😉

    • Ciekawa historia 🙂 Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że na studentkę geografii nigdy nie wyglądałam, nieźle się kamuflowałam 😉

  • W takim razie grzeszę niemiłosiernie 😉

  • Hehe moje kozaki dziś po zniesieniu wózka to dopiero wyglądały. Ale dobrze, że są długie i koła otarły się o kozaki, a nie spodnie 😛
    W kwestii mody miałam kiedyś fazę na te wszystkie must-havy, blogi modowe, pokazy itd. ale z wiekiem mi to przeszło. Znalazłam w końcu swój styl i jest mi z tym dobrze, niezależnie od panujących trendów 😉

    • O, tak, wiek jest czynnikiem, który wiele spraw normuje 😉 Ja kiedyś miałam fazy na tipsy, sztuczne rzęsy i inne takie wynalazki, a teraz nie umiem się nadziwić, jak ja mogłam z czymś takim chodzić 😉

  • Okręty marynarki wojennej zapewne nieczęsto pojawiają się na Szczycie, więc i okazji do podziwiania zapewne nie masz zbyt wiele 🙂

    • Haha, to prawda, ale za to podczas wakacji nad morzem miałam okazję nawet takim popłynąć 🙂 Niezapomniane wrażenia, szczególnie, że okazało się, że mam chorobę morską 😉

      • Choroba morska w połączeniu z okrętem, to są na pewno niezapomniane wrażenia, ale widzę, że i do tego podchodzisz z dużym poczuciem humoru 🙂

        • Jak do wszystkiego, ale podczas rejsu wcale nie było mi do śmiechu, a mój mąż miał całe ramię posiniaczone, tak kurczowo się w niego wczepiałam 😉

  • No ja mam podobnie…Rano zawsze mi brakuje na to czasu, staram chodzić tak, żeby ich nie ubrudzić 😛 😛 zresztą dobrze, że mam taką pracę, że mnie ludzie bezpośrednio nie widzą to mogę schować pod biurko 😛 🙂

    • A u nas ostatnio nowy rodzaj zabrudzeń – zacieki z soli na butach 😉

      • na to też mam już sposób 🙂 smaruje raz na jakiś czas zwykłą wazeliną z apteki i mam spokój, a do tego plus taki, że ani razu żadne buty mi nie przemiękły (może nie na każdy rodzaj tworzywa to się sprawdzi, zamsz już raczej odpada aczkolwiek można nawet wysmarować samą część krawędzi podeszwy i to też zabezpiecza). Potem przemywam delikatnie ciepła wodą z szarym mydłem. Próbowałam różne specyfiki ale się nie sprawdzały 🙁 a wazelina jest idealnym rozwiązaniem 🙂

  • Buty czyszczę tylko na wielkie wyjścia – albo, jak już wołają o pomstę do nieba, to przetrę szmatką. Ale jest takie starodawne powiedzenie, że człowieka poznaje się po butach – jak brudne, to znaczy, że niechluj i brudas. No to trudno – ja zbyt dużo chodzę, żeby się przejmować butami.

    • Jak tu jedna z komentujących bardzo ładnie napisała – brudne buty, to buty ciekawego człowieka, który wiele przeszedł i wiele widział 🙂