jesienne liście

To zdecydowanie tag dla mnie, bo faktycznie całą sobą kocham jesień, więc gdy zobaczyłam zaproszenie do tej zabawy u Nihil Novi (TUTAJ), to wiedziałam, że muszę dołączyć.
I tak oto, przedstawiam Wam kilka moich jesiennych odpowiedzi i kilka jesiennych zdjęć, chociaż w momencie, gdy pisze te słowa, za oknem leży śnieg (!), więc może tag „kocham zimę” byłby bardziej na miejscu 🙂
Kto wie, może i o taki się pokuszę, bo wreszcie, po latach spędzonych na Szczycie zrozumiałam, że ta górska zima to nieunikniona część życia tutaj i dużo prościej ją polubić, zamiast z nią walczyć i na nią narzekać.

Ale teraz pozostańmy jeszcze przy jesieni. Poniżej moje odpowiedzi, a Was zachęcam do pisania w komentarzach o waszych jesiennych sympatiach i radościach.

jesień w Tatrach

Tatry jesienią

Ulubiona szminka na jesień:

Właśnie dopiero co taką kupiłam 🙂 Jakiś czas szukałam i niespodziewanie znalazłam ją w Lidlu, dokładnie taką, jaką chciałam – w kolorze jesieni (zdjęcie poniżej). I – tak, używam tanich kosmetyków, a nawet bardzo je lubię!

Ulubiony jesienny lakier do paznokci:

Oczywiście na jesień ciągnie mnie do wszelkich odcieniów złota, brązów i burgundów. Takimi kolorkami obecnie najchętniej maluję paznokcie.

lakiery do paznokci

szminka lidl

kosmetyki na jesień

Co najbardziej lubisz pić jesienią:

Jesień otwiera sezon na grzańca z goździkami i plasterkiem pomarańczy. Herbata z cytryną i różne inne aromatyzowane herbatki też mile widziane.

Ulubiona świeca zapachowa:

Bardzo, bardzo rzadko zapalam jakiekolwiek świece. Jakoś tak drewniany dom plus otwarty płomień średnio mi konweniują 😉 Ale jeśli już, to najbardziej lubię jesienią te o „świątecznych” zapachach – cynamonu, wanilii, piernika, przypraw korzennych, pomarańczy.

Ulubione jesienne perfumy:

Jesienne, zimowe, letnie, wiosenne – zawsze i wszędzie mam jedne absolutnie ulubione – Emporio Armani.
A jeśli chodzi o zapach, który bardziej pasuje mi do zimnych dni, niż do ciepłych, to inne perfumy, które bardzo lubię – Fahrenheit 32 Diora. Zapach dla mnie cudny, ale faktycznie jakoś w lecie ich nie używałam i zaczęłam ponownie dopiero, gdy zrobiło się chłodniej.

jesień

jesienne fotki

Ulubione akcesoria na jesień:

Botki, kozaki, szaliki, czapki – to jeden z wielu powodów, dla których uwielbiam jesień. Wprawdzie na Szczycie czasem i w lecie chodzimy w botkach i szalikach, ale jednak jesienią można w pełni zaszaleć z dodatkami.
W zeszłym sezonie jesienno-zimowym przekonałam się do czapek, których całe życie nie nosiłam, głównie dzięki odkryciu marki Starling, których czapki mnie po prostu zauroczyły (TUTAJ i TUTAJ). Teraz nie mogę się doczekać, by znów móc je nosić (tak, tak – ja nie mogę doczekać się zimy ;)).

Starling czapki Matka na SzczycieGdybyś poszła na imprezę Halloween’ową, za co byś się przebrała:

Nie poszłabym, tyle w temacie 😉

Jaki trend na jesień podoba Ci się najbardziej:

Nie znam się na trendach, nie śledzę ich. Wybieram po prostu to, co mi się podoba, ale ostatnio absolutnie oszalałam na punkcie frędzli. Kilka dni temu, kupiłam kolejne dwie torebki z frędzlami, choć mam już cztery inne 😉 Ale torebek i butów nigdy dość! 🙂
A przy okazji prezentacji nowych torebek, na poniższym zdjęciu prawdziwe oblicze jesieni na Szczycie 😉 Ta zimowa fotka jest z 6tego października.

matkanaszczycie.pl

Co lubisz, a czego nie lubisz w jesieni:

W jesieni lubię absolutnie wszystko, kocham ją całą sobą, to mój czas w roku! 🙂

I na koniec, dodaję jeszcze jedno pytanie, które już sama wymyśliłam, ale jakże mogłabym o tym nie wspomnieć 🙂 – książka na jesień:

Rozumiecie, że przy okazji jesiennego wpisu, ta lektura musiała się tu pojawić! Jeśli ktoś jeszcze nie zna, to gorąco Wam polecam – „Jesień w Brukseli” – powieść, którą najlepiej czyta się właśnie jesienią 🙂

Jesień w Brukseli Katarzyna Targosz

Jesień w Brukseli książka

  • Piękna ta jesień w górach! <3 Książki nie czytałam, ale po prostu muszę to zrobić! I "jesień" i "wiosnę"…

  • Ale Was tam zasypało na tym Szczycie! 🙂 Ja niezbyt przepadam za jesienią, szczególnie tą w Irlandii, chociaż na razie jeszcze nie jest tak źle, bo jest ciepło. Ale jak już zacznie wiać i lać, to pewnie do marca!

    • U nas jest podobnie – jak zacznie sypać, to do maja 😉

  • Ja jesienią wracam do picia herbaty z miodem, cytryną, goździkami, cynamonem i imbirem. Od wiosny herbaty nie piłam, więc jesień od razu kojarzy mi się z kubkiem czegoś ciepłego:-):-) Oczywiście, najbardziej lubię piękną złotą jesień, a nie jak pada przez kilka dni. „Jesień w Brukseli” polecam wszystkim!

  • Piękne widoki tam u Ciebie, choć ja raczej wybrałabym tego grzańca w drewnianym domku, niż spacery po śniegu 😉 Jestem wybitnie „niezimowa” 😀
    Moją książką jesieni będzie „Korona śniegu i krwi”, ponieważ trafiłam na świetne słuchowisko i teraz umila mi dojazdy na uczelnię 🙂
    Pozdrawiam!

    • Ja też byłam bardzo nie-zimowa, ale coraz bardziej się do tej pory roku przekonuję 🙂

  • 30-stka Blog

    A ja na przekór chętnie bym teraz przeczytała Twoją „Wiosnę po wiedeńsku” 🙂 „Jesień…” czytałam wiosną, więc tak jakoś wszystko na opak 😉

    • W takim razie polecam „Wiosnę…” 🙂

  • Karola

    Ja i „Jesień…” i „Wiosnę…” czytałam na jesieni i obydwie są na ten czas rewelacyjne! 🙂 Tą drugą szczególnie polecam tym, których męczy np. wydłużająca się plucha za oknem, porządny kop pozytywnej energii! 🙂
    O tak, grzaniec fajna sprawa, która wkracza jesienią na salony, w ogóle herbaty wszelkiego rodzaju, bo ja akurat jestem wybitną herbaciarą 😉 No i w końcu mogę przyodziewać się we wszystkie kurtki i płaszcze, w których nie muszę się gimnastykować, żeby brzucha widać nie było haha 😉 Może też to dziwnie zabrzmi, bo ogólnie krótszy dzień raczej nie uchodzi za coś pozytywnego, ale ja lubię te wydłużone wieczory, zwłaszcza jeżeli uda mi się zasiąść wygodnie w ciepłych pieleszach z książką <3

    • Mnie akurat ten wcześniejszy zmrok przeszkadza – z jednego powodu – po zmroku spada temperatura i to, co w dzień słonko wytopiło, zaczyna się zmieniać w lód i na naszej drodze robi się lodowisko…

  • „Potwierdzam, że Twoją powieść najlepiej czyta się jesienią, chociaż jestem przekonana, że w pozostałe pory roku jest tak samo. Tak jak Ci już wspominałam, zamierzam wrócić do „Jesieni…”, bo świetnie się czyta Twoją książkę. A tak poza tym, to też bym nie poszła na imprezę Halloweenową :). Bo i po co :)?

    • No właśnie, ja też nie wiem po co 😉 Halloween to ja mogę mieć co najwyżej rano przed lustrem, a wiek już taki, że najlepsza impreza to dla mnie ta z kołdrą i poduszką 😉

      P.S. Miłego powrotu do „Jesieni…” 🙂

  • Powieści Twoje są dobre na każdą porę roku 🙂 Widoki i stylówki jak zawsze super. Odnośnie kosmetyków z Lidla to słyszałam, że mają tam super kremy do twarzy i to za 8 zł 🙂

    • O kremach to nie wiem, ale kupiłam sobie tam takie różne maseczki w saszetkach i byłam z nich bardzo zadowolona! 🙂

  • Kasia! Piękne zdjęcia jesieni. A Twoja czerwona torebka z frędzlami skradła moje serce 🙂

    • Ja też od razu oszalałam na jej punkcie i jak ją tylko zobaczyłam, to wiedziałam, że musi być moja 😀

      • Ja też chcę taką! 🙂 🙂 🙂 Cudna!

        • W sumie, to nigdy wcześniej nie widziałam frędzli w czerwieni, raczej wszystkie zawsze w beżach, brązach, czerni i szarościach. O, czasem różowe się też zdarzają, ale czerwone zobaczyłam pierwszy raz, a ja lubię wszystko, co wyjątkowe 🙂

  • Kocham Anielskie chmury – tak je nazywam – piękne! 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja lubię jesień dopiero od niedawna, bo dwa lata temu to właśnie we wrześniu powitaliśmy Bąbla w naszej rodzinie 🙂 Podobnie jak Ty lubię wtedy wszystko, co mnie w jakiś sposób rozgrzewa – i herbatki, i grube swetrzyska, i ciepłe kolory w makijażu. Generalnie okropny ze mnie zmarzluch, więc takiej jesieni jak u Was na Szczycie chyba bym bez szwanku nie przetrzymała 😉

    • No, u nas zmarzluchem być się nie da, ale każdy kij ma dwa końce, bo my z kolei bardzo na upały jesteśmy nieodporni (u nas się prawie nie zdarzają), co było po nas widać w Rabce 😉

  • Pierwsze dwa zdjęcia cudowne 🙂 Jesień jest magiczna 🙂

    • To prawda, uwielbiam jesienną atmosferę 🙂

  • Ja nigdy nie lubiłam jesieni, a z wiekiem jakoś zaczęłam ją doceniać. Trochę Ci zazdroszczę zimy za oknem, bo w śniegu wszystko wygląda pięknie, ale z drugiej strony ta złota jesień z kolorowymi liśćmi jest u Ciebie krótsza… coś za coś więc – każdy ma coś fajnego 🙂

    • Ja nie lubiłam zimy, a w tym roku się mi jakoś niespodziewanie odmieniło i cieszę się na jej przyjście 🙂 Zresztą, u nas dużo łatwiej się żyje, gdy lubi się zimę, bo trwa ona większą część roku 😉

  • Ja uwielbiam Jesień, ale głównie tą cieplejszą 😉 Ale grzańca to bym się napiła, no i w sumie lubię też Jesień z to, że szybciej robi się ciemno, nastrojowo i mogę zaszyć się w domu wieczorem bez wyrzutów i czytać książki! No i muszę w Twoją koniecznie się zaopatrzyć 🙂

    • Ja też lubię tę atmosferę jesiennych wieczorów, a jednak wcześniejszy zmrok ma u nas swoje minusy, bo na drogach robi się u nas niebezpiecznie, gdy wraz z zachodem słońca chwyta mróz, a zima u nas potrafi być baaardzo długa 😉
      Życzę miłej lektury „Jesieni…” jesienią 🙂

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Piękne te zdjęcia, adruga fotka- magia.
    Sama nie wiem czy lubię jesień. Ja chyba nie lubię okresów przejściowych, a za taką jesień, jaką mam obecnie za oknem podziękuję- leje od tygodnia. Jesień kojarzy mi się z zapachem zgniłych liści gdy pada i zeschniętych, gdy świeci słońce. Z kocykiem, ciepłymi skarpetami. I czekaniem na grudzień, kiedy dni w końcu zaczną się wydłużać.

    • A ja właśnie najbardziej lubię okresy przejściowe 😉

  • Anna Sakowicz

    Jesień ma swoje plusy. Jednym z nich są z pewnością kolory, ale drugi znaleźć trudno. 😉 Ja czekam do wiosny. 🙂

    • Ja widzę w jesieni tyle plusów, że długo, długo bym wymieniała 🙂

  • Słabość do jesieni mam faktycznie ze względu na kolory, zapachowe świece i przygaszoną lampkę 🙂 Zaintrygowała mnie książka, ponieważ rok mieszkałam w Brukseli i jesień tam jest bardzo londyńska i deszczowa.

    • Haha, tytuł jest podchwytliwy, bo w tym przypadku „Bruksela” to nazwa budynku na krakowskim Osiedlu Europejskim 🙂

  • Po prostu ekstra. I choć ja aż tak nie kocham jesieni, to Twój post mnie mega pozytywnie nastroił. Dziękuję za to.

  • fotka z 6 października troszkę mnie przeraża, ale taka zimowa jesień jest lepsza od deszczowej:) pozdrawiam cieplutko:)))

    • U nas październikowy śnieg to całkowita norma, chociaż tym razem spadło naprawdę sporo 🙂

  • Pomarańcza i cynamon, może jeszcze nuta cedru, to moje ulubione zapachy świec, jako niesamowicie miły jesienny dodatek do czytelniczych przygód. 🙂

    • Pięknie! A też tak masz, że książki lepiej „smakują” jesienią? 🙂

  • Ale macie piękną zimę!!! Ostatnio też bardzo lubię frędzle, ale jestem cienias w stosunku do Ciebie, bo mam tylko jedną torbę z frędzlami!;) Nie zaszkodzi nadrobić…;p
    ladymamma.pl

    • Zawsze znajdzie się jakiś pretekst, żeby kupić nową torebkę 😉
      A co do zimy, to fakt, możemy się nią cieszyć od października do maja 😉 :p

  • Ja z perfumami mam tak, że używam ulubionych kilku w zależności od nastroju, nie zwracam uwagi na porę roku 🙂

    • Ja generalnie też, ale są faktycznie takie zapachy, które bardziej pasują mi do ciepłych lub zimnych okresów 🙂

  • Ach te zdjęcia jak ja u wielbiam na nie patrzeć, co do jesieni lubię tę polską złotą, ciepłą z kolorowymi liśćmi. Uwielbiam grzańca, kojarzy mi się z górami i gorącą czekoladę z marshmellows. Czapek nadal nie noszę i często żałuję ale tę ze zdjęć są urocze i może się do nic przekonam, kto wie. A książka na jesień? Tak, Jesień w Brukseli zawsze mi się idealnia komponuje z ciepłym kocem i herbatą, to takie nasze tio

    • Ooo, bardzo mi miło to słyszeć 🙂 :*

  • Czy to Twoja książka? Gdzie mogę ją kupić? I czy jest czytnik?

    • Tak, moja 🙂 Wpisz w google, na pewno sporo wyskoczy. Co do wersji na czytnik, to nie wiem. Na 100% jest e-book, ale na czytnik to chyba inny format, co? Ja się kompletnie nie znam, bo osobiście uznaję książki jedynie w wersji papierowej 😉

      • Aaaale czad! Kasia muszę ją mieć :* ściskam

        • To polecam też moją „Wiosnę po wiedeńsku” 🙂
          Miłego czytania 🙂 :*

  • Od dwóch sezonów (czyli od kiedy przejeżdżam na rowerze do pracy przez Park AWFu w Krakowie) uwielbiam jesień. Nie mogę zapatrzeć się na te różnokolorowe drzewa, skaczące wiewiórki, leżące wszędzie żołędzie. Zauroczyłam się u Ciebie zdjęciami gór, przepiękne. Aż zatęskniłam za weekendem w Zakopanym 🙂

    • A ja, czytając Twój komentarz, zatęskniłam za jesiennym Krakowem! Taki jesienny kocham najbardziej, zupełnie taki, jak właśnie z mojej „Jesieni w Brukseli” (bo ta Bruksela z tytułu, to budynek na krakowskim Osiedlu Europejskim 🙂 ).

  • Ja za to jesieni nie lubię. Nie czuję jej w ogóle :/ Pięknie tam u was! Wpraszam się na ciepłą herbatę 😉

    • A do herbaty koniecznie gorąca kwaśnica i oscypek z grilla 😀

  • Ale zazdroszczę Ci tej białej zimy! W Szczecinie bardzo rzadko mamy śnieg. Ubiegłej zimy był tylko w styczniu może przez tydzień. Chociaż kiedy 3 lata temu się w końcu zdenerwowałam i postanowiłam pojechać do Zakopca, żeby wreszcie mieć białe święta, to przywitał nas Halny i temperatury powyżej 10C. A śnieg był tylko na Kasprowym:). Jeśli chodzi o jesień, to tez jestem jej wielka fanką. Uwielbiam te wszystkie kolory, dynie, mgły, mżawki i grzybobranie:).

    • A widzisz, ja raz spędzałam Boże Narodzenie w okolicach Szczecina, lata temu, i była niesamowita biała zima z kopnym śniegiem 😉 Muszę przyznać, że Puszcza Goleniowska wyglądała uroczo w takiej zimowej szacie 🙂
      P.S. Też uwielbiam jesienne mgły 🙂

      • U nas tak raz na 4-5 lat jest porządna zima. To miałaś szczęście, że na taka trafiłaś:). Nad morzem też jest bardzo fajnie jak jest śnieg, tak oryginalnie:).

        • To prawda! Jak dotąd, jeden jedyny raz byłam nad morzem zimą, ale faktycznie – wrażenie niesamowite tej zaśnieżonej plaży 🙂

  • Muszę w końcu przeczytać tę książkę. Skoro jesień najbardziej pasuje, to wreszcie dotarł odpowiedni moment… 😀

    • Polecam! Mam nadzieję, że Ci się spodoba 🙂

  • Przez lata używałam Emporio Armani 🙂 Trochę mi się znudziło, ale myślę, że za jakiś czas znów do niego wrócę. Choć najbardziej kojarzy mi się z okresem studenckim.
    Jesień w górach jest piękna. Gorzej z tą w wielkim mieście. Szczególnie taką, kiedy siąpi z nieba cały boży dzień, jest szaro i ponuro. Jestem uzależniona od słońca i tego niestety najbardziej mi brakuje jesienią. Uwielbiam słoneczną jesień, ale niestety nie zdarza się ona zbyt często i na długo.

    • Dla mnie to najpiękniejszy zapach na świecie ever, nie znudził mi się przez 16ście lat 😉
      P.S. A jeśli chodzi o jesień w górach, to przez ostatnie tygodnie non stop siedzieliśmy w deszczowej chmurze 😉 Ale za to, jak wyjdzie słońce, to widoki wszystko wynagradzają 🙂

  • u mnie goździki i cynamon to obowiązkowe przyprawy jesienia. Nie tylko do grzańca ale też chetnie dodaje je do herbat z syropami.

    • Ja uwielbiam nawet nie tyle smak tych przypraw, co ich zapach 🙂

  • Jesień to dla mnie bardzo nostalgiczny czas. Trzeba pożegnać się z wakacyjną beztroską i przygotować do zimy.. Jesienne dni uświadamiają mi, że pięć długich miesięcy będę musiała czekać na wiosnę.

    • Tylko pięć? 😉 U nas, jak to mówią górale – 300 dni zimy, a reszta samo lato 😀

  • Karolina

    A na niebie Anioły…
    Ojej…ja w każdej porze roku widzę coś fajnego i kiedy już bliżej końca jednej to wyczekuję kolejnej 🙂 Jesień jest przepiękna i cieszę się, że mieszkam w Polsce, bo tutaj jest wręcz wyjątkowa 😉 To co pokazujesz potwierdza to co piszę i nikt temu zaprzeczyć nie może 🙂

    A kiedy wypijemy razem grzańca? 😛

    • Mam podobnie – uwielbiam samą zmienność pór roku, nastroje jakie ze sobą niosą, wyjątkowy klimat każdej z nich. Chociaż, jak to mówią – „Nasa Bukowina słynno ino za to, że 300 dni zimy, reśta samo lato” 😀
      A na grzańca, z tego, co pamiętam, jesteśmy niedługo umówione! 🙂