Matka na Szczycie

Kiedy Syn na Szczycie miał jakieś dwa lata, rozmawiałam ze znajomą, której syn miał wtedy niecałe pięć. Opowiadała mi, jak jej dziecko się z nią kłóci i jak na wszystko, co jest nie po jego myśli krzyczy do mamy: „Nie lubię cię!”.
Trudno było mi to pojąć. Myślałam nawet, że to ona, matka, popełnia jakieś błędy wychowawcze, że musi robić coś, co skłania dziecko do takiego zachowania. Wydawało mi się to niewiarygodne, żeby małe, słodkie, niewinne dziecko mogło w ten sposób zwracać się do rodzica.

Minęło trochę czasu. Syn na Szczycie ma niecałe pięć lat. I w ostatnich tygodniach często słyszymy od niego, że nas nie lubi. Wystarczy, że mamy inne zdanie niż on, czegoś zakazujemy, na coś się nie zgadzamy…
Próbowaliśmy najróżniejszych reakcji. Tłumaczeń, że jest nam przykro, gdy tak mówi. Reagowania z miłością, mówiąc, że za to my go kochamy. Obojętności, pokazując, że nie robi to na nas żadnego wrażenia. A nawet surowego podejścia i straszenia karami.
Tylko jedna reakcja nigdy nie przyszła i nie przyjdzie nam do głowy – nigdy nie odpowiemy, że też go nie lubimy.

Na Szczycie jest mnóstwo miłości. Nie tylko syn, ale także matka z ojcem, wiedzą, że są bardzo kochani. I to jest podstawa naszego życia i działania. Cokolwiek zrobiłoby dziecko i jak bardzo by coś przeskrobało, zawsze wie, że jest kochane.
I my wiemy, że nas kocha, nawet, gdy tupiąc nogą krzyczy: „Nie lubię cię!”.

Bo to jego „Nie lubię cię!” to próba wyrażenia frustracji, powiedzenia „Nie podoba mi się sposób w jaki teraz postępujesz”. I ja to rozumiem. Niestety, inną kwestią jest to, że często frustracje Syna na Szczycie bywają nieadekwatne do sytuacji. Dorósł do takiego wieku, w którym chce mieć już całkiem sporą kontrolę nad tym, co się wokół niego dzieje. Chce sam decydować o wielu sprawach. Zbyt wielu, jak na pięciolatka, choć jednocześnie imponuje mi jego zaradność.
Kiedyś pisałam Wam na fp, co zrobił w sytuacji, gdy bardzo chciał nową, upatrzoną zabawkę, a my powiedzieliśmy mu, że jej nie kupimy (bo byłaby to jakaś stutysięczna zabawka w domu) – wziął mały skórzany portfelik, znaleziony gdzieś w szufladzie i chodził po całej rodzinie, prosząc o drobniaki, aż w końcu uzbierał całą potrzebną mu kwotę 🙂

Jednak nie zawsze da się wszystko zorganizować po naszej myśli. Każdy z nas to wie, że w życiu bywa różnie. Nawet gdy, tak jak ja, zawsze staramy się naginać rzeczywistość do naszych potrzeb i wyciskać z niej ile się da, czasem po prostu się nie da. W takich właśnie sytuacjach Syn na Szczycie reaguje frustracją i swoim „Nie lubię cię”. Bo to właśnie my, rodzice, jesteśmy dla niego reprezentantami wrogiej, w danej chwili, rzeczywistości.

Podejrzewam, że jego zachowanie jest całkiem typowe dla tego etapu rozwojowego, gdzie rosnąca potrzeba kontroli nad sytuacją, ściera się z rzeczywistością, która nawet dla dorosłego często bywa nie do ogarnięcia, a co dopiero dla pięciolatka.
Jest to jednak, na tym etapie, dla nas pewnym problemem, który musimy rozpracować. Pierwszą myślą, jaka przychodzi do głowy, jest to, by dać dziecku więcej kontroli nad tym, o czym może decydować, ale to akurat działa u nas od dawna. Może wybierać, co chce zjeść, co ubrać, pytamy, czy woli jechać tu, czy tam, itd.

Po cichu liczę, że może to po prostu samo przejdzie, tak jak samo przyszło. Już zdarza się rzadziej niż kilka tygodni temu. Do tego dużo spokojnych tłumaczeń i dużo miłości. Zastanawiam się jednak, czy coś jeszcze, co mogłabym/ powinnam zrobić?
A Wam zdarzały się takie sytuacje z Waszymi dziećmi? A jeśli tak, to podpowiedzcie, jak sobie z nimi poradziłyście?

  • Nie lubię Was, nie kocham Was nawet ostatnio padło z ust Młodej. Gdzieś mi się przewinęły jakieś informacje na temat jak reagować w takich chwilach i jedno co zapamiętałam, to odpowiedź „Ja cię lubię, ja cię kocham” i tak robię. Słowa, że mnie nie lubi padają coraz rzadziej :Dale wiadomo na każdego działa coś innego 🙂

    • Czyli jednak miałam rację, podejrzewając, że to typowe dla tego wieku! To pocieszające, bo znaczy, że przejdzie 🙂

      • Ale wiesz, jak to pierwszy raz usłyszałam to mnie aż zatkało. Nikt nigdy tak do niej nie mówił. Miała też okres, że bardzo mojego brata i taty nie kochała. Prawda jest taka, że kocha ich bardzo i oni ją 😀 Wytłumaczyłam jej, że to dla nich przykre, że tak mówić nie powinna, ale to wyglądało tak, że nie kocham cię dziadku, a za sekundę się przytulali i mówiła, że kocha mocno. Z dziećmi nigdy nudy nie będzie 🙂 Z jednego wyrosną, coś nowego nam zafundują 😀

        • Właśnie Synowi na Szczycie trudno cokolwiek coś wytłumaczyć, bo charakterek ma po mnie i woli sam wyciągać wnioski, niż kogokolwiek słuchać 😉
          Ja też się zdziwiłam nieźle, jak tak zaczął do nas mówić, ale od razu przypomniałam sobie tę rozmowę ze znajomą sprzed lat i tak pomyślałam, że to musi być w pewnym wieku typowe zachowanie.

  • Oj, słyszałam to już kilka razy. To normalne zachowanie. Wynika tak jak napisałaś z nagromadzenia emocji, frustracji, próby wyrażenia swojej złości. Dopóki dziecko nie próbuje Cie uderzyć z tej swojej złości, nie jest źle. Myślę, że na to nie ma złotego środka, choćby z tego względu , że każde dziecko jest inne! To po prostu trzeba przeczekać, reagować na tyle na ile ma to sens i daje jakikolwiek skutek, to co robicie może Ci się wydawać nieskuteczne, ale chyba nie ma lepszych sposobów, więc trzeba próbować dalej 🙂

    • Dzięki za opinię! Też mam właśnie podobne przemyślenia na ten temat 🙂

      • Kochana, pogadamy za kilka dni! Normalnie nie moge już wysiedzieć tak przebieram nogami 🙂

        • Też się nie mogę doczekać!!! 🙂

  • Nie lubi. Nie musi. Tyle. Ja tak to właśnie tłumaczę. Nie musi mnie lubić. Ale i tak kocham. Zawsze. Bardziej martwią mnie szantaże „jak się ze mną nie pobawisz to nie będę Cię lubić” na placu zabaw, ale może to też taki etap?

    • O, to u nas na szczęście na pomysł takich szantaży nie wpadł, ale może dlatego, że już się nauczył, że szantaże na nas wielkiego wrażenia nie robią 😉 Szkoda tylko, że to samo w drugą stronę i po Synu na Szczycie też wszelkie prośby i groźby raczej spływają 😉

  • U mnie też się to zdarza, zawsze wtedy odpowiadam: ” A ja (a my) cię kocham”. Po chwili, jak jego emocje się uspokajają, zwykle przechodzi:-) Możesz też zastosować metodę mojej córki. Jak mnie czasem bardzo zezłości i robię swoją wściekłą minę, Marlena patrzy na mnie i mówi: „Taka ładna jesteś mamusi. Taka jesteś piękna…” I musi mi przejść:-) Więc czasem stosuję to w drugą stronę:-)

  • U mnie jeszcze nie rozumie takich stwierdzeń. Często przy fochach raczej przychodzi się przytulić, szukać ukojenia w ramionach rodziców

    • Słodko, też bym tak chciała 🙂 Ale u nas raczej nigdy nie było szukania pocieszenia, wręcz przeciwnie, przy fochu lepiej nie podchodzić, bo się jeszcze bardziej focha rozbucha 😉

  • My tylko raz mieliśmy taka sytuację ale sądzę ze to przed nami. Pamietam, że powiedziałam synowi że jest mi przykro to słyszeć i on wtedy szybko mnie ukochał mówiąc ja żartowałem przecież cię kocham wiesz o tym, prawda? Tak wiec jak sama stwierdziłas te słowa to wyraz emocji których kilkulatki nie potrafią zdefiniować

    • Może więc Was ominie, skoro sam się od razu zreflektował 🙂

  • U nas też się pojawia hasło „nie lubię”, najczęściej w stosunku do młodszego brata. Nie będę oryginalna: mówię, że jest nam przykro, ale my i tak go lubimy, kochamy i nie przestaniemy.
    Ostatnio opcja się zmieniła i usłyszałam „lubię tylko mamusię”. To oczywiście bardzo miłe, ale trochę mnie zaniepokoiło. Na szczęście za chwilę dodał, że brata i tatę tak troszkę też 🙂

    • U nas już były najróżniejsze konfiguracje, kogo z rodziny lubi, a kogo nie, ale najczęściej po równo wszystkich nie lubi 😉

  • Aleksandra

    Też bardzo często słyszę od Szymka, że mnie nie lubi. I wiesz co odpowiadam? „A ja i tak cię kocham!” :).

  • Ja też słyszę z ust mojego Synka „Nie lubię Cię”, ale zawsze mówię Mu, że ja bardzo Go kocham 🙂

  • To kwestia wieku i złości 🙂 ale przechodzi im z wiekiem

    • Na to liczę 🙂 U nas niedawno była spora kumulacja tego zachowania i słyszeliśmy „nie lubię cię” dosłownie co chwilę, ale chyba nasze tłumaczenia coś przyniosły, bo w ostatnich dniach już mniej się zdarza 🙂

  • Oj tez czasem to slysze:)

    • Dobrze wiedzieć, że z tego, co tu piszecie, to typowe zachowanie w pewnym wieku 🙂

  • My z mężem od kiedy córcia się urodziła, śmiejemy się, że czekamy aż nam wykrzyczy „Nienawidzę was”. Myślałam, że takie rzeczy to dopiero jako nastolatka, a widzę, że dużo wcześniej będzie „nie lubię Was”. Takie naturalne etapy, moja recepta to dużo miłości i jeszcze więcej cierpliwości 😉

    • My się własnie zastanawiamy, co to będzie, jak syn będzie nastolatkiem! 😉

  • Przyjdzie mu 🙂 też to słyszę 🙂 zawsze odpowiadam ,,ja Cię bardzo kocham”

    • Właśnie na to liczę, że przejdzie, jak inne „fazy” 🙂

  • Narazie jest to dla mnie kompletnie nie pojęte, moja Majka ma 1,5 rok,u i jak zaczęła mówić Mama moje serce urosło do rozmiarów kuli ziemskiej, czekam teraz z utęsknieniem na kocham Cię lub coś podobnego. O „nie lubię Cię” czytałam kiedyś dużo i rzeczywiście to przejaw pewnego wieku, na pewno przejdzie szybciutko! Podoba mi się metoda – a ja za to bardzo Cię kocham – może to pomoże?

    • Buziaki dla Was :*

      • Ja też nie umiałam pojąć, jak słyszałam różne opowieści o kilkulatkach, a mój syn był jeszcze rozkosznym bobasem 🙂 A potem nagle ten słodki bobas się zmienia w małego, krnąbrnego terrorystę 😉

        • Buziaki również przesyłamy 🙂 :*

        • Te rozkoszne bobasy z dnia na dzień zmieniają się w energetycznych krwiopijców i terrorystów emocjonalnych hihi 😀 Mam wrażenie, ze moja Maja już zaczęła grać na moich uczuciach momentami a potrafi to wykorzystać w 100%! aaaa aż wstyd się przyznać – 1,5 roku i taakie akcje 🙂

          • Dzieci są świetnymi obserwatorami i szybko uczą się, co na rodziców działa, a co nie 😉

          • To o moim zachowaniu można książkę napisać więc moja Majka może zaczać tworzyć notatki 😉 hihi nie należę do tych spokojnych i nie dziwię się, że moje dziecko tez nie hihi 🙂

          • U nas podobnie 🙂

          • Zaczynam coraz bardziej mysleć, że my chyba jesteśmy podobni do siebei wiesz :):*

          • 🙂

  • Karola

    Uff, my na razie jesteśmy na etapie przytulań, z czego skwapliwie korzystam, bo zdaję sobie sprawę z tego, że syn w przyszłości pewnie nie będzie tak często sam przychodził i przytulał mamę z całej siły 😉
    Trochę przeraża mnie fakt, że później nastąpią takie mniej przyjemne etapy, ale cóż – taka kolej rzeczy widać.

    • Ja z perspektywy czasu oceniam wiek około dwóch lat, jako najfajniejszy wiek dziecka. Jest już ono zaradne (jak na swój wiek oczywiście), komunikatywne, ciekawe świata, ma już czasem swoje zdanie, ale jednocześnie jest jeszcze takie słodkie i zapatrzone w rodziców 🙂

  • Boję się, co będzie, jak nasza prawie 2-latka dojdzie do tego etapu, bo już teraz niezłe z niej ziółko 😉

    • Haha, to tak jak my już się boimy, co to będzie, jak Syn na Szczycie wejdzie w okres dojrzewania 🙂

  • Pierworodny też mi takie kwiatki wstawiał:) Drugorodny ze względu na swoje wcześniactwo i opóźniony rozwój mowy, inaczej daje mi się we znaki i czasem chciałbym (wiem może to głupio zabrzmi, by mi powiedział, że mnie nie lubi. Tak marzę o tym, by w końcu zaczął dobrze mówić:) ale masz rację, dziecko pop prostu nie kontroluje czasem swoich emocji i w tym nasza rola, by nie poczuło, że to my tracimy nad czymś kontrolę:)

    • Tak to chyba zawsze jest, że się czeka na te kolejne etapy rozwoju dziecka, a potem się za głowę można złapać, zadając sobie pytanie, czemu się tak tego wyczekiwało 😉

  • Tak chyba jest zawsze…coś się wydaje nam nieprawdopodobne do momentu, kiedy zacznie nas dotyczyć 🙂 Ja nie słyszę tego zbyt często, ale zdarza się. zazwyczaj szybko mija, bo odpowiadamy „a ja Cię bardzo kocham. Rozumiem, że jesteś zła, bo…” i mija. Dziecko, które czuje się zrozumiane, mniej się buntuje. Tak przynajmniej jest u nas 🙂

    • Świetnie powiedziane! Właśnie dzisiejszy dzień przyniósł mi nieco przemyśleń na temat rozumienia dziecka i poświęcania prawdziwej uwagi jego słowom, co pewnie wkrótce zaowocuje nowym wpisem 🙂

  • Taki sposób wyrażania buntu przez dziecko, oczekuje natychmiastowej reakcji z naszej strony. 🙂

    • Tylko, że mój syn zawsze oczekuje natychmiastowej reakcji z mojej strony, od momentu, kiedy otworzy oczy, do momentu kiedy zaśnie 😉

      • Cały w tym urok, nieprawdaż. 😉

        • To jest tak, że teraz chciałabym żeby był bardziej samodzielny, a za kilka lat będę tęsknić do czasów, gdy mama była na pierwszym miejscu 🙂

  • Oj znamy to znamy:) Ale doskonale rozumiem to wyładowanie emocji:) Ja zawsze wtedy mówię : „ja Cie Kocham i rozumiem…” i dalej jakoś leci…To chyba najlepsza recepta:)

    • U nas się w ostatnich dniach zmieniło i mruczy sam do siebie: „nie lubię ich” 🙂 Może to sygnał zanikania tego zachowania? 😉

      • Ale to świetne jest takie mruczenie, choć rozumiem, że może czasem wkurzyć i jakoś tak mamy poczucie, że trzeba reagować, ale mnie to absolutnie bawi…Nasze dzieci dojrzewają, ot co! Kształtuje im się osobowość! I wiesz….ja nie wiem czy nasze dzieci z tego wyrosną przed 20 rokiem życia:P

        • Ja na mruczenie nie reaguję, a wręcz się cieszę, że sam do siebie gada i nie oczekuje odpowiedzi 😉

  • U nas Gaja ostatnio albo kopie, albo bije, jeśli jej się coś nie podoba. Tłumaczymy, że tak się nie reaguje, a w domu nie ma miejsce na agresję i niby rozumie, ale nadal robi swoje… Też liczę na to, że jej przejdzie.

    • Myślę, że to taki etap rozwojowy, gdy dziecko nie do końca umie sobie radzić jeszcze z silnymi emocjami.

  • Marta Gołek

    Przytulamy i rozmawiamy, jak nawałnica przejdzie. U nas nie ma „nie lubię Cię”, ale jest krzyk, warknięcie na miarę Króla Lwa. Taktyka zadziałała i jest lepiej. Tylko spokój może nas uratować.

    • Masz rację, spokój przede wszystkim 🙂

  • Karolina

    Trudna sprawa, bo przykra dla rodzica, jednak tak jak mówisz nie ma co się obrażać na dziecko ( a tego nikt nigdy nie powinien robić), bo ono samo nie rozumie tak naprawdę co się dzieje, nie radzi sobie z emocjami. Szuka wyjścia, wyładowania, ulgi. U nas bywały inne sytuacje, jednak kiedyś zapytałam córkę jak poczułaby się gdybym ja jej powiedziała, że jej nie lubię, czy odezwałabym się w taki sposób jak ona do mnie..wtedy się zastanowiła i przestała. Ona wie, że kocham ją ponad wszystko, uwielbiam i nie zmieni się to, gdy coś przeskrobie, popełni jakiś błąd ( jeśli chodzi o dorosłe dzieci i różne wybory mam może troszkę inne podejście – to inna bajka, ale miłość i tak nie znika). Dzieci potrzebują granic, bo wtedy czują się bezpiecznie, jednak przesada w każdą stronę nie jest wskazana. Myślę, że to co się dzieje po prostu minie 🙂 Na pewno widzisz często zawziętą lub skupioną minę i iskry idące uszami świadczące o tym, że nad czymś intensywnie myśli, szuka rozwiązania, wyjścia z sytuacji 🙂 Np. przejścia po rodzinie z portfelikiem – mega !!! Córka mojej znajomej chciała sprzedawać prace, które zrobiła w przedszkolu 😉 Życie łatwe nie jest, a problemy dzieci są na miarę ich wieku 🙂 Dla nas może śmieszne, ale dla nich śmiertelnie poważne 🙂

    • My ostatnio na parkingu widzieliśmy chłopca, który wdrapał się na drzewo i nazrywał szyszek, a potem pytał wszystkich, czy chcą kupić szyszki. Okazało się, że za sprzedane szyszki chciał sobie kupić puszkę coli!