Czapki Starling

…czyli mix dialogów i ostatnich fotek ze Szczytu. Poprzednie nasze szczytowe miksy znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.
Zaczynamy! 🙂

– Dobrze, że się uśmiechnęłaś na tym zdjęciu, bo inaczej wyglądałabyś jak chory szczur – ocenił Ojciec na Szczycie fotkę swej małżonki.

*

– Bardzo się cieszę, że zjadłeś dziś w przedszkolu cały obiadek – chwalę Syna na Szczycie, autentycznie szczęśliwa, bo w jego przypadku to szczególny wyczyn. – Chyba zasłużyłeś na jakąś nagrodę.
– Tak! Robota!
– Nie, Szymusiu, nie robota. Jakąś malutką nagrodę.
– Malutkiego robota?

*                                                                           

Czytam książkę „Czarny wiatr” Clive’a Cussler’a. Książka dla mnie fascynująca, bo od jakiegoś czasu pasjonuje mnie tematyka związana z marynarką wojenną i okrętami (wszystkiemu winny serial „The Last Ship” i kapitan Chandler;))
W trakcie czytania natrafiam na wyjątkowo ciekawą informację, którą dzielę się z Ojcem na Szczycie:
– Wiedziałeś, że nurkowie SEAL używają specjalnych aparatów tlenowych z zamkniętym obiegiem powietrza, dzięki czemu nie da się wyśledzić ich pod wodą po bąbelkach powietrza? (serio mnie to fascynuje!)
– No, ba! – odpowiada on. – Sam takiego używam.

*                                                                             


Czekamy z synem w poczekalni w przychodni. Przed nami dwie panie. Po jakimś czasie, żeby czymś dziecko zająć, mówię:
– Zajrzyj, czy dalej są te dwie panie, czy już któraś weszła.
Syn na Szczycie idzie do drugiego pomieszczenia, wraca i oznajmia.
– Dalej są te dwie panie, z tą różnicą, że jest już tylko jedna.

Zima


*

Poznałam ostatnio siłę prawdziwej macierzyńskiej frustracji, a było to, gdy Syn na Szczycie o wpół do piątej rano zbudził mnie słowami:
– Mamo, chciałbym jakieś śniadanie!

*

Odprowadzam Syna na Szczycie do przedszkola. Oczywiście są uściski, przytulanie i syn ewidentnie nie chce się ze mną rozstać, powtarzając, że bardzo mnie kocha i będzie tęsknić.
Wzruszające? A, gdzie tam, to tylko pozory.
Wracam popołudniu i co? Mały drań bawi się w najlepsze, ignorując moje pojawienie się.
Podbiega do niego dziewczynka z wołaniem:
– Twoja mama przyszła!
– Widzę, widzę… – odpowiada nonszalancko Syn na Szczycie i nie porzuca zabawy.

*

Za to wzruszająco zachował się w innej sytuacji – gdy wybraliśmy się na kilka dni do babci. Podczas drogi dokonaliśmy przerażającego odkrycia – zapomniałam spakować jego ukochanych kocyków. Kocyki są dla Syna na Szczycie najważniejszymi przedmiotami na świecie, więc oczywiście uderzył w płacz. Matce zrobiło się strasznie głupio, więc mówi:
– Przepraszam, naprawdę bardzo mi przykro. Nie wiem, jak mogłam o nich zapomnieć, to moja wina.
I stało się coś magicznego. To moje pokajanie się zatrzymało łzy Syna na Szczycie, który przestawszy płakać, powiedział:
– Nie przejmuj się, mamo, jakoś damy radę.

Lepienie bałwana


*

Bawimy się Transformersami. Optimus z drugim robotem złamali prawo i przyjechała po nich policja.
– Zamykamy ich do więzienia – oznajmia policjant (w tej roli Matka na Szczycie).
– Tylko tego jednego – prostuje Syn na Szczycie. – Optimus nie idzie do więzienia, bo Optimus jest WSZYSTKICH KOLEGĄ.
Taki mały, a już wie, jak to w świecie funkcjonuje;)

*

– Zrobiłaś już temu zdjęcie? To już można jeść? – pyta Ojciec na Szczycie.
Uroki życia z blogerką;)


*

Syn na Szczycie żąda włączenia bajki słowami:
– Bo Szymuś tak mówi, a z Szymusiem się nie dyskutuje!

*

Pies podszedł do miski i zaczął zjadać suchą karmę. Wtem Syn na Szczycie wpada z dzikim okrzykiem:
– Aaaaaaaa! Bestia chrupie!!!

Wyciąg Rusinski
*

Sytuacja w Biedronie. Syn na Szczycie wrzeszczy, wyje, nic mu się nie podoba, wszystko nie tak – ostatnio tak ma.
– To normalne w tym wieku – pociesza mnie pani kasjerka. – Pewnie ma ze cztery lata, co?
– Dokładnie cztery! – odpowiadam zaskoczona.
– No, to wszystkie dzieci tak w tym wieku. Przejdzie mu.
– O, pocieszyła mnie pani! – mówię zadowolona.
– Za jakieś dwa lata – dodaje pani kasjerka.

*

Jadę wypożyczonym autem, w którym, co jakiś czas wyskakuje kontrolka z napisem „SHIFT”. Mówię do Ojca na Szczycie:
– Cholera wie, o co z tym chodzi! Popatrz, co jakiś czas mi ten SHIFT wyskakuje!
– Dobrze, że nie ESCAPE – odpowiada Ojciec.
*

Rozmawiamy z synem o Bożym Narodzeniu:
– A czemu się ta gwiazda nazywa „Betlejemska”? – chce wiedzieć on.
– Bo pan Jezus urodził się w mieście, które nazywało się Betlejem i nad tym miastem ta gwiazda zaświeciła – tłumaczę. – Ale była taka duża i jasna, że widać ją było i w innych krajach – dodaję na swoją zgubę.
– W Chinach też?
– Też.
– A prawdziwi ninja ją widzieli?
I tak zboczyliśmy z właściwego tematu 😉

*

– Szymonku, chcesz kromkę z salami?
– Z jedną SALĄ.*I na koniec – adekwatne do sytuacji – ulubione powiedzonko Syna na Szczycie:
KONIEC KROPKA PL 🙂

Atelier Maria Fedro
Płaszczyk z Atelier Maria Fedro – więcej na jego temat wkrótce 🙂