„Zimowe dzieci” Jennifer McMahon to książka, która zaintrygowała mnie od pierwszego wejrzenia. Kto, jak kto, ale Matka na Szczycie wie o zimie bardzo wiele, nawet więcej, niż by chciała 😉
Okładka w połączeniu z tytułem wskazywały, że otrzymam opowieść, której klimat będzie mi bardzo bliski. I nie zawiodłam się!
Całość historii rozgrywa się w środku niezwykle mroźnej i śnieżnej zimy w amerykańskim stanie Vermont. By dopełnić obrazu dodam, że głównym miejscem akcji jest niemal odcięta od świata wiejska farma. Czyż to wszystko nie brzmi znajomo? Prawie jak na Szczycie! 😉
Zachwycały mnie zdania pojawiające się co kilka stron, takie jak (cytuję z pamięci) – „w kominku już wygasło i w domu panował chłód„, „ściskała kurczowo kierownicę, starając się coś dojrzeć wśród wirujących płatków śniegu„, „za oknami szalała śnieżyca” – no, jakbym czytała o sobie! 😉

 

Pomijając zimową otoczkę nadającą powieści unikalny klimat, sama fabuła jest także porywająca. W książce znajdziemy ponure rodzinne tajemnice, mroczne pragnienia i zmarłych wstających z grobów.
W niesamowicie zgrabny sposób autorka przeplata sceny z początków XX wieku ze scenami z czasów współczesnych. Z początku myślałam, że taki sposób prowadzenia narracji nie będzie mi się podobać, a okazało się wręcz przeciwnie – to czyniło książkę tym bardziej ciekawą. Samo rozwiązanie zagadki jest zaś czytelnikowi serwowane małymi kęsami.
Podziwiam wyobraźnię autorki, niezbędną do skonstruowania tak misternej i złożonej intrygi!



Nie mogłam oderwać się od tej książki, a dodatkowo, myślałam o niej nawet w chwilach, gdy jej nie czytałam. To zasługa nie tylko wciągającej treści, lecz także stylu autorki – sugestywnego, nastrojowego i zgrabnego, a jednocześnie nienachalnego i prostego w odbiorze. Czytelnik zostaje porwany do przedstawionego w książce świata z taką mocą, że zaczyna na własnej skórze czuć powiewy zimowego wiatru i z niepokojem zerka na drzwi garderoby, sprawdzając, czy przypadkiem nic przez nie nie wychodzi.



„Zimowe dzieci” to książka z elementami horroru, jednak horrorem na pewno bym jej nie nazwała. Tworzą ją wątki obyczajowe i sensacyjne, doprawione idealną ilością grozy.

Dla mnie to jedna z najlepszych książek tego gatunku, jaką czytałam, więc polecam Wam gorąco tę pozycję! Pozycję, która przeniesie Was w mroźny, mroczny i zimowy świat sekretów, rodzinnych dramatów i tajemniczych istot zwanych „śniącymi”. 

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Media Rodzina oraz organizatorkom imprezy Mikołajki w Grodzie Kraka, na której to imprezie książka została mi przekazana 🙂

P.S. Powieść „Zimowe Dzieci” została wydana w serii „Gorzka Czekolada”, o której to serii wydawnictwo pisze, że „pozostawia na długo słodki posmak z nutą goryczy„. I to, moim zdaniem, idealnie pasuje do tej konkretnej powieści. 

 

  • Po opisie stwierdzam, że książka zdecydowanie dla mnie, sugestywnie, nastrojowo, z elementami grozy… tak to coś zdecydowanie dla mnie. Już dopisałam do listy poszukiwanych książek. 🙂

    • Bardzo dobra książka, więc zdecydowanie polecam! 🙂