Tytuł wpisu może Was zdziwić, bo w końcu ma to być relacja z Targów Książki, czyli imprezy, na której to książka powinna być główną bohaterką.
No właśnie nie;) Książka nie może bowiem istnieć bez ludzi – autorów, wydawców, czytelników. Bez pisarza nie ma szans powstać, beż wydawcy – zaistnieć na rynku, ale ostatecznie to czytelnicy nadają jej najważniejszy i największy sens.
My, autorzy, piszemy dla Was. Owszem, też dla własnej satysfakcji i by dać upust twórczym potrzebom, ale bez czytelników równie dobrze moglibyśmy pisać do przysłowiowej szuflady.
Nie można także zapomnieć o innych osobach zaangażowanych w ten proces „istnienia” książki – recenzentach, dystrybutorach, księgarzach.
A Targi Książki były świętem nas wszystkich!



Dla mnie na tegorocznych Targach Książki w Krakowie najważniejsze były przemiłe spotkania. To były wręcz takie „Targi Spotkań”, okraszone ogromną dawką emocji.
Moja relacja będzie bardzo subiektywna. Zawiedziecie się, jeśli oczekujecie, że przedstawię Wam, jacy byli wystawcy i jakie pisarskie sławy. Niestety, nie miałam zbyt wiele czasu na zwiedzanie targów, a przyznam też szczerze, że – nie wiem, czy to dobrze, czy źle – sławy nie bardzo mnie interesują.
Jeśli oczekujecie dziennikarskiej relacji z tego wydarzenia, to polecam zajrzeć do Books and Babies – Kasia przygotowała bardzo rzetelny targowy wpis (TUTAJ).


W zeszłym roku faktycznie udało nam się więcej na targach zobaczyć (moją zeszłoroczną relację znajdziecie TUTAJ) i skorzystać z licznych atrakcji. W tym roku nie starczyło na to czasu i sił. Po wszystkich emocjach związanych z moim spotkaniem autorskim, udało nam się odwiedzić tylko kilka innych stoisk.
Ale po kolei:)


Właściwie natychmiast po przybyciu do hali EXPO, zostałam porwana na wywiad dla Nexto.pl (możecie obejrzeć go właśnie na tym portalu – w zakładce VIDEO RELACJA na stronie głównej).

 

 

A po udzieleniu wywiadu, przedzierając się przez gęstniejący na targach tłum, udałam się na stoisko Wydawnictwa JanKa, gdzie czekałam na Was:)
Zanim przybyli czytelnicy, była jeszcze chwilka na rozmowę z moimi wydawcami – Janiną i Janem Koźbiel.

 

 

 


A potem zaczęliście przybywać:) Bardzo, bardzo ucieszyły mnie te spotkania. Nie spodziewałam się aż tak wielu czytelników. W pewnym momencie zrobiła się nawet spora kolejka!

 

Nie wiem, ile wypisałam dedykacji, ale było ich sporo i jak zawsze przy tym nieźle się denerwowałam, bojąc się zrobić jakiś błąd;)
Takie chwile są dla mnie zawsze pełne emocji i tym razem zdarzyło się, że zamiast „Kraków”, zaczęłam z rozpędu pisać „Bukowina Tatrzańska”;)
Chwilami miałam też przy pisaniu dedykacji pomocnika😉

Było też wiele zdjęć z czytelnikami – jeśli ktoś z obecnych na spotkaniu to czyta i chciałby się ze mną podzielić naszymi wspólnymi fotkami, to będzie mi bardzo miło:)

 

 

 

Największe wzruszenie wywołało we mnie pojawienie się JEJ! 🙂 Jednej z moich sieciowych aniołków, cudownej i pięknookiej Kasi z Books and Babies!
Zachowałam się niczym nastolatka na widok ulubionego wokalisty i z piskiem rzuciłam się jej na szyje:)
Od Kasi dostałam też prezenty, ale nie pokażę Wam ich na zdjęciu, bo już zostały zjedzone;)


To był dopiero początek wspaniałych spotkań, bo po chwili dołączyła do nas Ania z bloga Recenzentka, którą poznałam na początku mojej pisarskiej drogi – na pierwszym moim spotkaniu autorskim w Krakowie.
Pięknie nam się to złożyło, bo to właśnie dzięki Ani poznałam w sieci Kasię:)

Miałam okazję podziękować Ani na żywo za przewspaniałą recenzję „Jesieni w Brukseli”, którą jakiś czas temu napisała (TUTAJ). Mówiąc „przewspaniałą” nie odnoszę się do tego, że była pochlebna, lecz do jej fantastycznej, wieloaspektowej treści i kunsztu z jakim została stworzona. Dla mnie to chyba na zawsze będzie najlepsza recenzja, jaką czytałam.
Tym razem dzięki Ani poznałam panią z krakowskiej biblioteki i mam nadzieję, że ta nowa znajomość zaowocuje twórczymi przedsięwzięciami!


 

Oczywiście nie mogło zabraknąć także mojego spotkania z Anią Grzyb (Pisaninka), jeszcze do niedawna blogerką książkową, a teraz także pisarką.
Anię również znam od dłuższego czasu – to właśnie ona była jednym z patronów medialnych mojej debiutanckiej powieści. Była jedną z pierwszych osób z branży z jakimi miałam kontakt.
Teraz ja miałam okazję dorwać jej książkę, do tego z przepiękną dedykacją.
Więcej o powieści Ani opowiem Wam już wkrótce, bo przeczytałam ją całą zaraz następnego poranka – to już chyba całkiem niezła rekomendacja, co?


Odwiedziła mnie także przesympatyczna Milena z Łaciaty Blog Książkowy, urocza dziewczyna, która również ostatnio wydała swoją powieść. Niestety nie zdołałam dorwać tej książki na targach, ale na pewno to nadrobię!
Z emocji mówiłam do niej per pani, zapominając, że wcześniej pisałyśmy do siebie po imieniu;) Zdjęcia z Misią niestety nie posiadam, bo mój osobisty fotograf ze swoim asystentem, czyli Ojciec i Syn na Szczycie akurat gdzieś w tym czasie zniknęli. 

 


A na koniec, prawdziwym zrządzeniem losu, spotkałam jedną z moich ulubionych książkowych blogerekWiolę z Subiektywnie o Książkach, co spowodowało mój kolejny wybuch radości:) Spotkanie było tym bardziej emocjonujące, że całkiem niespodziewane, bo nie wiedziałam, że Wiola jednak na targi się wybrała!


Syn i Ojciec na Szczycie w czasie spotkania Matki, bardzo dzielnie się spisywali. Przede wszystkim wspierali mnie swą cudowną obecnością. Bardzo się cieszę, że mogliśmy być na targach całą trójką, tylko z moimi chłopakami potrafię być w pełni szczęśliwa, mimo że czasem trudno się rozmawia mając na rękach 20kilowego chłopa;)


 


A do tego Ojciec na Szczycie, jak zwykle, pełnił rolę mego osobistego fotografa, a Syn nawet za robienie reklamy się zabrał🙂


Zaaranżował także ciekawy balonowy happening (balonów uzbierał wiele, bo były na co drugim stoisku). Siedziała więc sobie matka bez balona, zajęta rozmową, ale po chwili już balon otrzymała, po kilku sekundach miała już dwa balony, a po kilku następnych już trzy😉 Nie wiem jaką miałabym kolekcję, gdyby Ojciec na Szczycie Syna nie przystopował;)

Po oficjalnej części Rodzina na Szczycie poszła trochę targi pozwiedzać. Oczywiście zajrzałam na stoisko Wydawnictwa eSPe, które bardzo cenię za świetne książki i z którym miałam przyjemność jakiś czas temu bliżej się poznać.
I jakby to powiedział Syn na Szczycie – „mama-gapa!”, bo nawet zdjęcia nie zrobiłam!
Winne są wielkie emocje, jakie tego dnia przeżyłam, trochę winny też potworny tłum, który nie sprzyjał trzeźwemu myśleniu.
Ale za to kupiłam w eSPe książkę, na którą miałam chrapkę, od kiedy przeczytałam jej recenzję u Books and Babies„Opowieści z Arki Noego” z przepięknymi ilustracjami. Dopiero w domu odkryłam, że eSPe dorzuciło ciekawy gratis – bardzo dziękujemy za miłą niespodziankę:)

Mam wrażenie, że w porównaniu z ubiegłym rokiem, mniej było atrakcji dla dzieci. A może po prostu byliśmy już zbyt zmęczeni by ich wypatrywać. Udało nam się jednak natrafić na stoisko firmy TACTIC, gdzie Syn na Szczycie miał szansę zagrać w Kurzy Wyścig. Gra bardzo nam się spodobała i kto wie, może stanie się prezentem na zbliżające się urodziny syna:) 

 

 


A to nasze targowe zakupy. Powiedziałabym, że dość eklektyczny zestaw;) Pewnie przy innych targowych gościach wypadamy blado pod względem ilości kupionych książek, ale naprawdę zabrakło nam już sił na dalsze zwiedzanie i kupowanie, tym bardziej, że Rodzina na Szczycie ostatnio w nie najlepszej formie zdrowotnej jest.
Tym razem poprzestaliśmy więc na jednej książce dla matki – „Życie z drugiej ręki” Anny Grzyb (recenzja wkrótce), dwóch książkach dla syna (bajka o Śwince Peppie nie załapała się na zdjęcie;p) oraz grze Angry Birds Space, którą udało nam się dorwać u TACTIC w bardzo promocyjnej cenie.

 

A na koniec po-targowe wnioski. I znów Was pewnie zaskoczę, bo takich wniosków jak moje, raczej się nie spodziewacie;p Ale u Matki na Szczycie zawsze musi być niestandardowo.
Wniosek nr 1: muszę popracować nad uśmiechem, bo prezentowanie stanu dziąseł i mrużenie oczu a la chory Chińczyk nie jest chyba najbardziej korzystnym wariantem;)

 

Wniosek nr 2: muszę mniej gestykulować podczas rozmowy;)


Wniosek nr 3: chyba pora zacząć nosić okulary;)



A na koniec, tradycyjnie, PODZIĘKOWANIA – bo dziękować jest za co!
Czytelnikom za przybycie i niejednokrotnie bardzo miłe słowa na temat moich powieści.
Przyjaciołom i znajomym za obecność i cudowne chwile.

Państwu Koźbiel z Wydawnictwa JanKa za zaproszenie mnie na targi i organizację wspaniałego spotkania.
Pani Marii z Wydawnictwa eSPe za chwilę sympatycznej rozmowy (a na targach wcale o chwilę spokojnej rozmowy łatwo nie było:)).
Moim chłopakom za to, że są tacy wspaniali i bardzo mnie wspierają w tym, co robię!