Stylizacje z wykorzystaniem dodatków z kolekcji MamyMaki przedstawiłam Wam w poprzednim wpisie (TUTAJ). Wiele z Was pytało mnie o kolczyki i torebki, które były na zdjęciach, więc pora odpowiedzieć. Przyznaję, nie chciałam odkrywać od razu wszystkich kart, żeby rozbudzić Waszą ciekawość:)
MamyMaki to przede wszystkim pasja. Pasja do folku i pasja do tworzenia. To praca, emocje i radość, zamknięte w filcowe kwiaty:)


 

 

 


Po przeczytaniu karteczki, która jest dołączana do każdego kompletu, już wiecie, że MamyMaki powstają na Szczycie, a ich autorką jest sama Matka na Szczycie;)
Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, mam sto pomysłów na minutę i niektóre moje pasje szybko przemijają – jak choćby było z decoupage, który po kilku próbach wydał mi się zbyt żmudny i nie na moją cierpliwość. Zamawiając liczne arkusze filcu i komponenty biżuterii, nie do końca wiedziałam, czy to ponownie nie okażą się wyrzucone pieniądze. Zdolności manualne mam średnie i większość plastycznych dziedzin jest nie dla mnie. Na szczęście decydując się na tworzenie MamyMaków, trafiłam w dziesiątkę. Pracowanie nad nimi daje mi dużą przyjemność i satysfakcję, a efekty – będę teraz nieskromna – są świetne;) 

 

 

 

Filc jest wdzięcznym materiałem, a samo tworzenie maków jest banalne. Sama musiałam wymyślić patent na ich wykonanie, ale wyszły już za pierwszym razem! Eksperymentowałam trochę z kolorami, formami i wielkościami – jak widzicie powstały różne wariacje.

 

 

 

MamyMaki to kolczyki, broszki, naszyjniki, spinki i pierścionki, a także torebki.
Koronnym elementem kolekcji są oczywiście czerwone maki, ale w jej skład wchodzą także bratki, niezapominajki, jarzębiny i jesienne liście. Obecnie pracuję jeszcze nad biżuterią z samych filcowych kulek. 


 

 

 

 

Na koniec mam dla Was dwie dobre wiadomości. Jeśli chcielibyście sami wykonać sobie makowe kolczyki lub torebkę, to niedługo zamieszczę na blogu, specjalnie dla Was, proste tutoriale.
A jeśli ktoś woli otrzymać gotową biżuterię, to będzie szansa jej wygrania jeszcze w tym miesiącu. Oczywiście u Matki na Szczycie:)