Tak, do Was mówię. Do Ciebie, i do Ciebie, do Ciebie, i do Ciebie też! Jesteście wspaniali. Wy, moi czytelnicy!
Wszyscy Ci, którzy są ze mną w moim świecie, dzięki komentarzom na blogu lub fp, rozmowom mailowym, wymianom wiadomości, itd.

Nie będę wymieniać każdego z osobna, bo istnieje ryzyko, że kogoś mogłabym w roztargnieniu pominąć. A nie chcę pomijać nikogo, chcę Wam wszystkim podziękować!

Ostatnio przechodzimy na Szczycie nieco trudniejszy czas. Nie lubię mówić o swoich problemach. Po prostu nie lubię i już. Nie lubię też mówić o pojawiających się w mojej głowie obawach, w myśl zasady – „spoken fears can come true„.
Być może za jakiś czas opiszę Wam z jakim kłopotem w tej chwili się zmagamy, jeśli dojdę do wniosku, że nasze doświadczenia mogą być dla kogoś pomocne.
W każdym razie, życiowe trudności sprawiły, że nieco podupadłam na duchu, a do tego zaczęłam zastanawiać się nad sensownością tego, co i jak robię.

I wtedy pojawiacie się Wy! Jesteście moją ogromną siłą napędową! Co dzień dodajecie mi skrzydeł, co dzień utwierdzacie w przekonaniu, że jestem na właściwej drodze.
Pamiętacie ten fragment z „Jesieni w Brukseli”, w którym Konstancja odkrywa, że „Bóg działa poprzez ludzi stawianych na naszej drodze„? Powiadam Wam, że tak właśnie jest!:)
Ostatnio otrzymuję mnóstwo znaków. I znowu – dzięki Wam. Gdy tylko zaczynam się zastanawiać nad moim pisaniem/blogowaniem, i myśleć, czy to w ogóle ma sens, pojawia się nowa wiadomość, w której ktoś z Was pisze mi, że właśnie przeczytał moją powieść i jest pod ogromnym wrażeniem.
Już nawet nie liczę, ile razy podziękowaliście mi za napisanie którejś z moich książek, co jest dla mnie największą możliwą nagrodą!
Ostatnio jedna z czytelniczek zacytowała fragment z „Jesieni…” przy okazji, w której ja sama właśnie o tym fragmencie sobie myślałam. Może dla innego pisarza nie byłoby to niczym szczególnym, ale dla mnie takie momenty są niezwykle wzruszające!
Nadsyłacie mi często swoje zdjęcia z moimi książkami (do obejrzenia galerie „WIOSNY…” oraz „JESIENI…„).
Piszecie do mnie, gdy jakiś temat z bloga (no, dobra, podobno poprawna forma to blogU;p) was szczególnie poruszy.
Gdy poprzez fp proszę Was o pomoc w jakiejś dziedzinie – od najbardziej błahych spraw, po te całkiem poważne – zawsze mogę liczyć na Waszą reakcję!
A nawet dostaję od Was przemiłe prezenty! 

Z wieloma z Was bardzo się zaprzyjaźniłam. Niektóre z tych przyjaźni trudno przenieść do realu, z racji odległości jakie nas dzielą, ale te znajomości nie są przez to mniej cenne.
Dzięki Wam bardzo się rozwinęłam, bo poznałam wiele nowych dziedzin, tematów, inspiracji. Każdy z Was jest niezwykłą osobą i wiele wnosicie w mój świat!
Z tych, już wspomnianych, Waszych wiadomości na temat moich książek wiem, że ja także mogłam co nieco wnieść w Wasze życie. To cudowne uczucie!


Dziękuję Wam z całego serca! 

P.S. A już za kilka dni, z okazji urodzin Matki na Szczycie – zarówno blogerskich, jak i prywatnych – będę chciała Was nagrodzić nie tylko – jak teraz – dobrym słowem, ale i prezentami:) Pamiętacie MamyMaki? Trochę ich rozdamy:)