Co jakiś czas dzieje się coś, co każe nam przewartościowywaćnasze podejście do życia. Umiera ktoś bliski, lub też ktoś nam zupełnie nieznany, którego jednak śmierć jest dla nas z jakichś względów poruszająca. Zdarza się też, że dowiadujemy się, jak bardzo trudną sytuację życiową ma ktoś obok nas, z jakimi straszliwymi chorobami musi się mierzyć, jak bardzo los go doświadcza. Albo i dzieją się cuda – spotykają nas wspaniałe wydarzenia, budzące wzniosłe emocje.

Te wszystkie sprawy nas poruszają, skłaniają w jednej chwili do podjęcia postanowień, które można zawrzeć w stwierdzeniu „będę lepszy”.


Będę doceniać to, co mam.
Będę poświęcać więcej czasu rodzinie.
Będę więcej bawić się z dzieckiem.
Będę celebrować każdą chwilę.
Będę bardziej otwarty i wrażliwy na innych.
Będę bardziej pobożny.
Będę wykorzystywać każdy moment, który jest mi dany.
Będę skupiać się na tym, co najważniejsze.
Będę się zdrowo odżywiać.
Będę się mniej denerwować.
Będę milszy dla ludzi.
Będę pokonywać swoje słabości.
Będę walczyć ze swoimi nałogami.
Będę lepszy dla żony.
Będę lepsza dla męża.
Będę lepszy/a dla dziecka.
Będę lepszy.
Znacie zdania z tej listy? Ile razy przewinęły się przez Wasze głowy? Zdania, które (przeważnie) pomyśleliście pod wpływem jakiegoś wydarzenia, które kazało przewartościować Wam Wasze życie.
Na chwilę.
Przyznam się Wam do czegoś. Każdego dnia budzę się z myślą: „Dziś będę lepsza! Dziś bardziej się postaram. Dziś będę upgrade’owaną wersją siebie.”
Mam wiele wad, Ojciec na Szczycie mógłby Wam o nich sporo opowiedzieć. Niektóre udało mi się faktycznie zwalczyć, z wieloma innymi nadal się borykam. I naprawdę, tak bardzo chciałabym być lepsza!
Dostałam w życiu bardzo wiele, znacznie więcej niż na to zasługuję. Znalazłam Księcia z Bajki, spełniłam wszystkie swoje marzenia. I to sprawia, że nieustannie pragnę być tego godna – a więc być milsza, pogodniejsza, bardziej otwarta i skłonna do pomocy, bardziej życzliwa i empatyczna, lepiej zorganizowana, oszczędniejsza, energiczniejsza, weselsza, spokojniejsza… lepsza. Doceniać to co mam w każdej chwili, celebrować i dbać, zamiast śmieć na cokolwiek narzekać.

Ale przeszkadza mi gen bylejakości. Nie słyszeliście o nim? Ja też nie, sama go wymyśliłam:)

Jednak, czy nie jest to coś, co jest naszym ludzkim przekleństwem? Chcemy być lepsi, tacy wspaniali, na jakich nas stać i to się często udaje. Ale komu udaje się to stale i na co dzień?
Spełzamy, obniżamy standardy. Mieliśmy być lepsi dla partnera. No tak, jeden, dwa romantyczne dni, a potem znowu kłótnia, bo ponoszą nas emocje. Mieliśmy być lepsi dla dziecka? Kilka wspólnych zabaw, ale przecież ileż tak można, jest tyle spraw do zrobienia… Mieliśmy pracować nad sobą i dbać o swój rozwój? A za kilka dni przychodzi zniechęcenie. Jest zresztą nasz ulubiony serial w telewizji. I trzeba powiesić pranie. Gdzie w tym czas na starania o lepszą wersję siebie?
Chcemy doceniać to, co mamy, ale przecież sąsiad właśnie kupił nowy samochód, a my nie. Mieliśmy być bardziej oszczędni, ale jeszcze tylko te buty i tamta torebka, no i jeszcze ta spódniczka…:) 
Być może są tacy (mam nadzieję, że są), którym naprawdę na trwałe udało się zmienić, lub tacy, którzy po prostu nie czują żadnej potrzeby zmiany swego postępowania. Jednak większość ludzi widzi, że mogłaby pod jakimiś względami się poprawić, a wciąż pokonywana jest przez gen bylejakości
Ten, który sprowadza nas na manowce zniechęcenia i przyzwyczajenia. Ten, który szepcze nam fałszywie, że codzienność, w której zapominamy, że mieliśmy się bardziej starać, jest OK. Myślimy – „Jutro się postaram, pojutrze, od poniedziałku, a zresztą nie jest przecież tak źle, by trzeba było to zmieniać”.
Nie mam pojęcia, jak pokonać gen bylejakości. Codziennie próbuję. Kiedyś myślałam, że z nim wygrałam, ale było to tylko chwilowe zwycięstwo. I może to faktycznie, jak gen, jest zakorzenione głęboko w nas, w naszym człowieczeństwie – wciąż mamy próbować i walczyć z samymi sobą, z naszymi słabościami i wadami, które przecież są takie ludzkie.
A Wy odczuliście kiedyś działanie genu bylejakości? Chcielibyście coś w sobie zmienić? Mogłabym Wam powiedzieć – zmieńmy, teraz, zaraz – ale to tylko słowa… Może kluczem jest odpowiednia motywacja, a może nie ma klucza? Może nie dane jest człowiekowi być w pełni z siebie zadowolonym?