Nie do końca wiem, czy warto polecić Wam wystawę makiet kolejowych, którą ostatnio oglądaliśmy.
Na pierwszy rzut oka nie jest ani jakaś szczególnie okazała, ani szczególnie „wypasiona”. Ale potrafi zaskoczyć.
Dzieci mają frajdę z obserwacji jeżdżących pociągów, biegania za nimi i wypatrywania, kiedy wagony wyjadą z poszczególnych tuneli. A dorosłego zachwyci coś innego. Coś, co mnie totalnie zafascynowało – precyzja.
Niesamowita wierność i dokładność z jaką makiety zostały wykonane. Każdy szczegół – każda deska w tartaku, młoteczek, kwiateczek, każda oś w samochodzie i szprycha w rowerze, każda cegiełka i dachówka, każda scena sytuacyjna – precyzja wykonania zachwyca w każdym najdrobniejszym elemencie.
Wystawa makiet jest też fajną propozycją na niepogodę, na dzień, gdy deszcz nie pozwala wybrać się na spacer w plener, czy wycieczkę w góry.
Znajduje się na Równi Krupowej w centrum Zakopanego, tuż obok wystawy Lego i wesołego miasteczka i postoi do końca wakacji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 

 

 

 

  • Mnie takie rzeczy nie kręcą, ale gdyby Myster Pi by tam poszedł, spędziłby cały dzień, oglądając wystawę, a ja na pewno bym za nim łaziła :). W każdym razie jest na co popatrzeć :).

    P.S. Boskie masz legginsy (lub spodnie). Jak to się teraz pisze- zazdraszczam!

  • Chłopaki lubią inne rzeczy niż my. Czasami ciężko mi się do tego przyzwyczaić, ale uczę się chłopięcych zamiłowań od syna i ja.
    Kolejki, dinozaury, rycerze są mi teraz bliższe niz lalki z dzieciństwa 🙂

  • A to mnie akurat zawsze bardziej takie chłopięce rzeczy kręciły i jestem prze-szczęśliwa, że mam syna, a nie córkę, z którą musiałabym ubierać lalki, czesać kucyki i wiązać kokardki kotkom;)
    Ostatnio wykańcza mnie ciągłe udawanie transformersa, ale jak sobie pomyślałam, że w innej sytuacji musiałabym udawać Barbie z Kenem (choć nie wiem, czy oni jeszcze w ogóle są trendy;p), to od razu mi się humor poprawił;)

  • Każdy lubi co innego, mnie np. niezbyt kręcą zabytki z zwiedzanie muzeów (no, przyznałam się wszem i wobec;p), ale takie wystawy mnie jak najbardziej interesują.

    To spodnie, legginsów nie noszę w ogóle, bo wyglądam w nich jak bocian, albo kasztan na patyczkach;)

  • Ja już wiem po co te posty wrzucasz:) Chcesz mnie zachęcić jeszcze bardziej do przyjazdu:) Młoda chyba by nie wyszła widząc pociągi, pojazdy…oj mam nadzieję, że zobaczymy je na żywo 😀

  • Wszystko tylko w tym celu, bo już nie wiem, co robić, żeby Cię ściągnąć:)

  • Podziwiam ludzi, którzy potrafią coś takiego zrobić. Ileż to trzeba mieć cierpliwości! 🙂

  • Dokładnie!!! Ja bym nie dała rady, przy pierwszym podejściu rzuciłabym w cholerę;)

  • Wow jakie fajne te makiety 🙂

  • Ja mam taka makietę prawie pod oknem i do tej pory tam nie doatarłam! Przyznam, że cena wstępu mnie odstrasza lekko! Popieram Sabinkę – spodnie sa boskie!

  • Wow, zdjęcia fenomenalne! Ja lubię takie rzeczy 😀 Ważne, że dzieci mają frajdę 🙂

  • Szczerze mówiąc, to nawet nie wiem ile wstęp kosztował, bo mieliśmy jakieś karnety zniżkowe i nie wyszło nam wiele. Mnie odstrasza wstęp do Energylandii (duży park rozrywki pod Wadowicami), do której planujemy się wybrać, ale blisko 100zł od osoby za wejście na razie nas zniechęca skutecznie;)
    A spodnie są z Chińskiego Marketu ;p

  • Ja też lubię i nie wiem kto miał większą frajdę – syn, czy ja?;)

  • I jeszcze fajne w nich było to, że niektóre przenosiły do poprzedniej epoki, jak choćby sklep "Pieczywo", czy "Piwo Żywieckie";)

  • Uwielbiam takie wystawy i makiety. My byliśmy w listopadzie w Borówcu pod Poznaniem oglądać taką makietę. Cudo po prostu. Ile ciężkiej pracy, pasji i pieniędzy to wszystko kosztuje. Ale piękne

  • Dokładnie – najbardziej fascynujące jest to, ile pracy w to było włożone i precyzji!

  • Ja to zawsze jak taki kasztan wyglądam:-)

  • Mój syn byłby zachwycony!:-) "Moje" domki dla lalek jednak mi bardziej się podobają:-)

  • Haha, coś Ty znowu wymyśliła?!;) Ja ciągle czekam na Twoje zdjęcie w nowej fryzurze:)

  • A ja zawsze bardziej lubiłam takie męskie tematy, dlatego cieszę się, że mam syna:)