www.planaxy.com

Miejsca. Konkretne lokalizacje na mapie. Pisałam Wam już o nich nieraz, bo są dla mnie niezwykle istotne.
Miejsca są dla mnie jednym z głównych źródeł inspiracji. Są punktami, w których łączą się moje pasje. Uwielbiam podróże, a jako fotograf wręcz maniakalny, podczas każdej podróży wykonuję setki zdjęć. Ale najważniejsze jest dla mnie to, że miejsca, jak nic innego, inspirują mnie do pisania moich powieści.
Jestem niezwykle wyczulona na ich klimat, a przecież w każdym miejscu jest on inny. I ja także zmieniam się w zależności od miejsca, w którym przebywam, jakbym przesiąkała do szpiku kości jego atmosferą.

Gdy otrzymałam informację o konkursie z PLANAXY, nie wahałam się ani chwil! Od razu pomysł mi się spodobał. Zaplanować podróż marzeń? Ależ, proszę bardzo! Marzenia i podróże to przecież coś, co mnie nakręca.
Miałam za to pewien kłopot z wyborem miejsca, które chciałabym odwiedzić. Jak pewnie każdy, mam wiele takich lokalizacji, które chciałabym zobaczyć.
Pierwszą myślą jest zawsze mój ukochany Wiedeń, gdy tylko pojawia się możliwość dalszego wyjazdu. Czy nie byłoby wspaniale przejść się ponownie śladami mojej książkowej bohaterki, wypić kawę w Aidzie i z okien mknącego U6 spoglądać na życie wielkiego miasta?
A potem powiedziałam sobie: stop. Trzeba iść naprzód. Zbierać inspirację do drugiej części powieści, a będzie ona nieco bardziej podróżnicza.
Dlatego, gdybym miała wybrać się w dowolną podróż, to chciałabym przejechać się śladami bohaterów mojej kolejnej powieści, nim jeszcze oni sami tymi trasami przejdą.Zebrać jak najwięcej wrażeń i inspiracji, wykonać jak najwięcej zdjęć – wszystko po to, by powstająca książka była jeszcze lepsza i bardziej prawdziwa. 

Portal PLANAXY.COM to pierwsza porównywarka podróży. Powiem Wam, że dostępne na nim opcje odkrywałam z ciekawością. Takim planowaniem podróży i porównywaniem cen biletów zainteresowałam się już w zeszłym roku po spotkaniu z Jakubem Poradą (dziennikarzem, pisarzem i podróżnikiem), który zachwalał zalety taniego podróżowania. To, o czym opowiadał brzmiało fascynująco, ale przyznam, że szybko się zniechęciłam próbując realizować jego – nomen omem – porady w praktyce.
Przeszukiwanie internetu, różne tabele, wyszukiwarki, wyskakujące nowe okna – gubiłam się w tym, więc dałam sobie spokój. Aż do teraz, bo na PLANAXY.COM wszystko jest w jednym miejscu. Do tego czyste i przejrzyste, proste w obsłudze. Nawet tak odrealniona istota jak ja wszystko ogarnęła:) 

No, to przechodzę do meritum. Jesteście ciekawi jaką podróż marzeń zaplanowałam? Do dyspozycji – wg regulaminu konkursu – mam 5 000zł. To budżet dla jednej osoby. Oczywiście zabrałabym ze sobą Ojca na Szczycie, ale zgodnie z założeniami konkursu, w którym tym wpisem biorę udział, będę podawać koszty dla jednej osoby

1. Cel podróży.

Moją podróż zatytułowałam „Podróż w pogoni za twórczą inspiracją” i przebiegać ona będzie trasą, jaką planuję przewieźć bohaterów mojej kolejnej powieści.

2.  Dokąd jadę.

Ponieważ szybko się nudzę i lubię, gdy dużo się dzieje, nie dla mnie są standardowe wyprawy wakacyjne, w których obiera się jeden cel i leży plackiem na plaży przez dwa tygodnie. Ja w kilka dni pragnę przejechać znaczną część Europy, a głównym moim celem jest Szwajcaria z miastami takimi, jak Zurych, Lozanna i Montreux. Podróż pod koniec zahacza także o Wiedeń, bo gdzie najlepiej zakończyć cykl poszukiwania twórczych inspiracji, jak nie właśnie tam:)
Być może zaskoczyłam Was, że mogąc wybrać dowolny kierunek, zdecydowałam się na taki całkiem zwyczajny. Ale jestem wielką fanką europejskich miast i wolę je znacznie bardziej od egzotycznych i dalekich lokalizacji.

3. Trasa podróży
Kraków – Berlin – Zurych – Lozanna – Montreux – Caux – Montreux – Lozanna – Zurych – Wiedeń – Kraków.
4. Wybrane środki transportu.

Samolot Kraków-Zurych (z przesiadką w Berlinie)
Pociąg Zurych-Lotnisko – Zurych miasto
Pociąg Zurych – Lozanna
Pociąg Lozanna – Montreux
Kolejka Montreux – Caux – Montreux
pociąg Montreux – Zurych (z przesiadką w Lozannie)
Pociąg Zurych – Wiedeń 
Autokar Wiedeń – Kraków

5. Gdzie nocuję 

Senator Hotel Zurych (Zurych)
Hotel Park & Lac (Montreux)
Drag Hotel Keiser Franz (Wiedeń)

6. Atrakcje turystyczne

Jezioro Zurych i Dworzec Główny w Zurichu
Muzeum Olimpijskie w Lozannie 
Jezioro Genewskie i pomnik Freddie’go Mercury w Mountreux
Widok na Alpy i kolejka zębatka w Caux
Park Miejski i dzielnica Grnizing z regionalnymi winiarniami w Wiedniu

7. Podsumowanie kosztów podróży

Przelot samolotem z Krakowa do Zurichu – 1526,93zł
Przejazd z lotniska w Zurichu do centrum miasta 53zł
Dwa noclegi w Zurichu – 394zł x dwie noce -> 788zł
Przejazd Zurich-Lozanna 280zł
Przejazd Lozanna- Montreux – 50zł
Nocleg w Montreux – 775zł
Przejazd Montreux-Lozanna – 50zł
Przejazd Lozanna – Zurych – 280zł
Przejazd Zurych – Wiedeń – 348zł
Nocleg w Wiedniu – 297zł
Przejazd Wiedeń – Kraków – 130zł
Ogólny koszt: 4577,93zł 

8. Szczegółowy opis podróży

Wyruszam (oczywiście hipotetycznie) 1 lipca z Krakowa. Zaczynamy od wyboru opcji transportu. Wyszukiwarka szybko pokaże dostępne opcje w wyznaczonych przez nas kryteriach. Pokaże nam nie tylko różnice cenowe, lecz także czasy poszczególnych przejazdów.  Dzięki temu dowiaduję się, że autokar z Krakowa, przewiezie mnie do Zurychu za jedyne 150zł, ale za to jedzie aż 18 godzin!
Wybieram więc samolot. 1 526zł z groszami. Najtańsza z dostępnych opcji, za to z przesiadką w Berlinie. Trudno, niech będzie. W końcu lotniska też bywają inspirujące, zwiedzę ich więcej:)
A dlaczego kieruję się do Zurychu?
Bo dobra europejska powieść szpiegowska nie może istnieć bez sceny na dworcu w Zurichu😉 No dobrze, nie piszę powieści szpiegowskiej, jedynie kryminalną, ale na wakacjach można sobie troszkę poudawać, co nie?:) 

Teraz pora na szukanie noclegu. Dzięki wyszukiwarce wybieram Senator Hotel Zurich, gdzie znajduję promocyjną cenę na nocleg (387zł), a który ma całkiem dobrą lokalizację, niezbyt daleko od centrum (a wiem to dzięki temu, że wyszukiwarka pokazuje także szczegółowe lokalizacje na mapie).
Po chwili zastanowienia wybieram jednak pokój nieco droższy (394zł), bo kusi mnie jego dodatkowa opcja – widok na miasto.
Gdyby zależało mi na konkretnych wygodach , albo konkretnym typie hotelu, na PLANAXY mogę wyszukiwać również pod tym kątem.
Dzięki portalowi mogę sprawdzić nawet cenę przejazdu z lotniska w Zurychu do centrum, co pozwala szczegółowo zaplanować budżet. Koszt biletu  na pociąg to 53zł.
W Zurychu spędzamy dwie noce, za dnia zwiedzamy – oczywiście musimy przejść się nad imponujące jezioro Zurych, a może nawet przepłynąć je promem. Potem jedziemy dalej.
W Szwajcarii podróżuje się kolejami. To oczywiste. Oglądaliście kiedyś cykl dokumentalny „Podróże kolejami szwajcarskimi”? Ja oglądałam i właśnie ten program leżał u podstaw mojej fascynacji Szwajcarią. Dlatego teraz, będąc po latach znów w tym kraju, chcę odwiedzić stare śmieci, czyli okolice Jeziora Genewskiego.
Kierujemy się wreszcie na słynny hauptbahnhof który sam w sobie jest sporą turystyczną atrakcją. Niesamowita architektura i wyjątkowy klimat, który chcę chłonąć.      


Wybieramy pociąg jadący w kierunku Lozanny. Tu przez chwilkę miałam problem, ponieważ chcę dotrzeć do miejscowości Montreux, więc wyszukiwarka wyświetliła mi wiele opcji przesiadek, w których trochę się pogubiłam.
Ostatecznie jednak sobie poradziłam. Wsiadamy w pociąg do Lozanny – koszt biletu 280zł (nie bez powodu mówi się, że Szwajcaria to drogi kraj).
Skoro już wylądowaliśmy w Lozannie, to krótko ją zwiedzamy. Zjadamy pieczone kasztany i odwiedzamy Muzeum Olimpijskie.
Po krótkim zwiedzaniu Lozanny wsiadamy w pociąg do Mountreux. PLANAXY wyszukuje mi połączenie za 50zł od osoby. Świetnie. Szybko docieramy do celu, bo odległość niewielka.
W snobistycznym Mountreux już trudniej znaleźć hotel w dobrej cenie, musimy szarpnąć się na noc za 775zł w hotelu Parc&Lac, który i tak jest jedną z najtańszych opcji. Za to mamy świetną lokalizację – w samym centrum, z Jeziorem Genewskim po drugiej stronie ulicy. Oczywiście idziemy obejrzeć znajdujący się tuż nad brzegiem pomnik Freddie’go Mercury.
Na następny dzień musimy koniecznie wjechać do Caux, chcę ponownie po latach zobaczyć to miejsce. To właśnie gdzieś tam mieszkała Kamille z mojej pierwszej powieści, a  w drugiej części planuję bardziej zaangażować tę postać w akcję:)
Z Mountreux do Caux można dojechać kolejką zębatką, coś jak na naszą rodzimą Gubałówkę. I tu jedyny moment, w którym PLANAXY mnie zawiodło nie pokazując tego połączenia w swojej wyszukiwarce, a zamiast tego sugerując mi pieszą wycieczkę. No cóż, może i zdrowiej, ale jednak moja wygoda każe mi wybrać kolejkę. Trudno, jedziemy w ciemno.
A dlaczego chciałam pojechać do Caux i znajdującego się powyżej Rochers-de-Naye to zobaczcie sobie na zdjęciach:) 


Po tej wycieczce wracamy do Mountreux. Stamtąd wybieramy pociąg do Lozanny (50zł), a potem powrotny do Zurichu (280zł).
Później wsiadamy w kolejny pociąg – no jakżeby inaczej – do Wiednia:) Po prostu musiałam! 🙂 Koszt tego przejazdu to 348zł. Czas przejazdu to około 10 godzin, więc nie musimy szukać noclegu – wybieramy pociąg nocny i śpimy podczas podróży:)
A w Wiedniu, jak to w Wiedniu – spacery po starych śmieciach. Kupujemy bilet dwudziestoczterogodzinny na komunikację miejską i jeździmy – Grinzing, Kahlenberg, Prater, Innere Stadt i wszystkie inne ukochane miejsca. Oczywiście nie może zapragnąć Stadtparku, czyli Parku Miejskiego z pomnikiem Straussa, gdzie „cała historia się zaczęła”:)
Noc spędzamy w Drag Hotel Keiser Franz, gdzie cena jest przystępna (297zł), a skąd wieczorem możemy przejść się do Haurige na Grinzingu, czyli regionalnej wiedeńskiej karczmy serwującej lokalne młode wino (kto czytał moją powieść ten wie, jak takie miejsce może wyglądać). 


Następnego dnia czeka nas powrót do domu. Ponieważ do tej pory wydałam na podróżowanie nieco ponad cztery tysiące, zostaje mi jeszcze trochę  w budżecie. Wybieramy podróż autokarem za 130zł od osoby i tym samym jeszcze coś nam w sakiewce zostało;)
Podróż autokarem wprawdzie trwa około 10 godzin, ale za to wreszcie jest czas na poczytanie lub posłuchanie muzyki:) Cały plan podróży ułożyłam z pomocą portalu PLANAXY.COM. Wszystko zajęło mi około godziny. A teraz pora chyba ruszać w drogę, co?:)

Dodam tylko, że ta podróż jest bardzo zbliżona do podróży, jaką będą odbywać bohaterowie kolejnej części mojej powieści:)

A teraz trzymajcie kciuki za moje powodzenie w konkursie, bo biorąc w nim udział, mam szansę wygrać właśnie 5000zł na przeniesienie mojego planu podróży w rzeczywistość. Polecam Wam także sam konkurs – warto zawalczyć o taką nagrodę, a w planowaniu wakacyjnych podróży możecie zawsze sięgnąć po pomoc panelu PLANAXY.COM – naprawdę ułatwia sprawę, gdyż wszystko jest w jednym miejscu, a sama obsługa wyszukiwarki jest bardzo prosta.

A w jakie miejsca Wy udalibyście się, mogąc odbyć podróż marzeń?

www.planaxy.com

 

  • Fajna podróż! Ja marzę o Australii, ale biorąc pod uwagę moją niechęć do latania, na pewno nigdy się tam nie wybiorę.

    Już szykujesz kolejną książkę? Wow!

  • Podbijam!! Australia to dal mnie kraj marzeń!

  • Ja też będę pisać o tym:-) Ale jak zobaczyłam rozmiary teksu u Ciebie, to zaniemówiłam, będę trzy dni pisać!!!! Ale też mam podróż do opisania…:-)

  • Sabina, to masz podobnie jak ja, choć ja nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło. Kiedyś bardzo dużo latałam i lubiłam to, a teraz myśl o długim locie napawa mnie przerażeniem. Może to przez czasy w jakich żyjemy i ciągłe doniesienia o zamachach terrorystycznych?

  • P.S. Kolejne książki to ja cały czas szykuję, tylko tempo mam teraz tragiczne przez nawał innych zajęć:/

  • Ania, a kojarzysz serial "Córki McLeoda"? Lata temu go uwielbiałam i dzięki niemu też się zafascynowałam na jakiś czas Australią, a głównie tym, że można mieszkać z dala od wszystkiego, jeździć wielkim terenowym autem i mieć wszystko gdzieś;)

  • To jest taka moja wada (a może skrzywienie zawodowe?), że nie potrafię pisać krótko. Kiedyś Ojciec na Szczycie o mało nie padł, jak zobaczył moją notatkę służbową. Miało być kilka zdań na temat jakiegoś tam spotkania, a ja rozwinęłam to tak, że jeszcze chwila, a wrzuciłabym tam kilka wątków romantycznych, sensacyjnych i kryminalnych;)

  • Kasia jak wygrasz wrzucisz mnie w bagaż? Za nadprogramowe kilogramy zapłacę 😉

  • Masz to jak w banku:D Tylko własną walizkę musisz dostarczyć, bo w mojej zamek zepsuty i mogłaby Ci noga wystawać;)

  • 🙂 muszę kupić bo nie posiadam…moja została zniszczona 🙂 Może jak trochę schudnę to się w jaką torbę zmieszczę 😉

  • Moja podroz marzen!!!???Hmm…dobre pytanie!Pewno bym sie wybrala na jakies wyspy-bardzo daleko od codziennego zgielku w miescie. ALE TO TYLKO MARZENIA- dobrze ze za marzenia jeszcze sie nie placi;-)

  • To weź też udział w konkursie, może wygrasz, a wtedy ja się będę martwić skąd wziąć walizkę, żeby się w niej schować i z Tobą zabrać;)

  • No, powiem, że na takie egzotyczne wyspy, powiedzmy – Karaiby, też bym się wybrała. Na chwilę się oderwać, odpocząć, a potem pozwiedzać, bo ja za długo odpoczywać nie umiem;)
    Ale zniechęca mnie perspektywa długiego lotu samolotem:/

  • Hahah, skądś to znam. Ja jestem nieco małomówna, ale jak zacznę pisać, to czasem pasowałoby hamulec zamontować. A ta podróż z Planaxy mnie kusi, choć nie wiem, czy zdążę:-)

  • Z tego, co pamiętam, to chyba coś jeszcze około tygodnia trwa konkurs, więc zdążysz na pewno, tylko – siadaj i pisz! Jestem bardzo ciekawa Twojego pomysłu. A my tu już z Gosią mamy plany chowania się w walizkach, więc jeśli Ty wygrasz, to dwie dodatkowe walizki dostaniesz – w jednej ja, w drugiej Antyterrorystka;) Antyterrorystka to nawet w podróży pożądana jest – żaden atak terrorystyczny wtedy niegroźny;)

  • Niestety, nie zdążyłam:-( Ale widziałam na liście zwycięzców, że byłaś o włos od zwycięstwa;-) Gratulacje!!!!

  • No niestety, właśnie "o włos";) Ale dzięki udziałowi w konkursie przypomniałam sobie jak piękna jest Szwajcaria i postanowiłam tak czy inaczej jakoś tam się wybrać:)