Od rana zalewają mnie z fb plakaty i zdjęcia uśmiechniętych dzieci. Wszyscy emocjonują się Dniem Dziecka. I fajnie. Nie mam nic przeciwko obchodzeniu takich sympatycznych świąt, które są okazją do dodatkowej zabawy, zabrania dziecka do wesołego miasteczka czy wręczenia mu miłego upominku. Wszyscy lubimy rozrywkę i prezenty, więc , gdy jest okazja, to jak najbardziej warto ją świętować. 

Ale tak sobie myślę, że ja Dzień Dziecka obchodzę codziennie od ponad czterech lat. Obchodzę go od momentu, w którym na teście ciążowym zobaczyłam dwie kreski. Od tamtej chwili każdy dzień mojego życia był dniem dziecka – mojego dziecka, które jest dla mnie najważniejsze na świecie. 
Gdy pojawia się niemowlę, to wiadomo, że przez jakiś czas wszystko kręci się wkoło niego. Jego potrzeby są na pierwszym miejscu. Z czasem dziecko rośnie i staje się coraz bardziej samodzielne aż do momentu wyfrunięcia z rodzinnego gniazda. Z czasem buduje swój własny świat i coraz mniej potrzebuje matczynej pomocy. Ale czy którakolwiek kochająca mama może kiedykolwiek powiedzieć, że dziecko nie jest dla niej najważniejsze? Nawet gdy już jest dorosłe, nawet gdy ma już swoją rodzinę – zawsze pozostaje naszym najcenniejszym skarbem. 

Mój syn jest moim największym powodem do dumy i radości. Jest moim sensem życia. Nie sukcesy zawodowe, nie wydane książki, nie zrealizowane projekty. To, że jestem mamą jest moim największym życiowym osiągnięciem. Wojujące feministki pewnie rzuciłyby się na mnie z zębami za to zdanie, ale tak właśnie uważam. Rola matki to najpiękniejsza rola dla kobiety. I najbardziej wymagająca. Bo od momentu pojawienia się potomka każdy dzień do końca jej życia będzie dla niej Dniem Dziecka. Dniem, w którym dziecko będzie dla niej najważniejsze, a jego losy, poczynania, sukcesy i problemy będzie przeżywać bardziej niż własne.

  • I u mnie też ciągle Dzień Dziecka:-) A 1 czerwca jest akurat o książce:-)
    Ale kolory!!!!!!

  • Haha, a to jeszcze nie wszystkie, które w życiu miałam;)

  • No kolorowa z Ciebie mamuśka nie ma co! 😀

  • A od jakiegoś czasu mnie znowu zmiana koloru kusi:) Już – jak na mnie – bardzo długo czarne mam:) Ale co zrobić, jak Ojciec na Szczycie najbardziej ten kolor włosów lubi;)

  • Aj pieknie napisane 🙂 Pewnie, że każdy dzień z dzieckiem powinien być wyjątkowy:) i jest czy lepszy czy gorszy zawsze jest pod kątem najmłodszego członka rodziny 😉

  • Dokładnie – bywają takie dni, że człowiek się chce w kosmos wystrzelić, ale to też się zalicza do uroków macierzyństwa;);p

  • 1 czerwca jest dla mnei tylko dodatkową okazją do spacerów, drobnych prezentów czy wycieczek, bo dzień dziecka świętujemy codziennie !

  • Brawo! Tak właśnie moim zdaniem powinno być!:)

  • Zgadzam się z Tobą- każdy dzień spędzony z dzieckiem jest wyjątkowy, a we Włoszech to nawet Dnia Dziecka się nie obchodzi. Gdyby nie fejs i blogi, to na pewno bym o tym zapomniała :).

  • Obchodzić całkiem fajnie, jeśli to okazja do dodatkowej zabawy, ale zgadzam się też z tym, co pisała ostatnio Pani Rolnik – że w wielu wypadkach dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że ludzie okazują miłość, czułość, troskę i pamięć tylko w święta…

  • Piękni jesteście! I masz rację – powinniśmy nasze szczęście celebrować codziennie. Stop marudzeniu i uśmiechajmy się częściej:)

  • Świetny postulat! Jestem za!:)

  • uśmiech dziecka potrafi wynagrodzić wszystko…. nawet nieprzespana noc 🙂

  • Dokładnie! Ile razy jest tak, że mamy dość, że zmęczenie osiąga najwyższy poziom, że chce nam się płakać, a uśmiech dziecka, albo jego przytulenie się sprawia, że wszystko, co złe w jednej chwili znika!:)

  • To u mnie już niedługo dwudziestka strzeli. 🙂

  • U mnie pewnie też, zanim się obejrzę, skoro prawie cztery lata zleciały jak z bicza strzelił;)