Uwielbiam Słowację. To naprawdę piękny kraj. W większości górzysty. Niewielki, do przejechania w kilka godzin.
Na Słowacji jest wiele zachwycających miejsc. Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście góry, których tam nie brakuje. To nie tylko Tatry, choć te są tam znacznie bardziej imponujące niż po polskiej stronie. Dalej w głąb tego kraju istnieją różne inne pasma, niższe oczywiście, lecz także bardzo urokliwe.
Ale Słowacja to także śliczne miasteczka z zabytkową architekturą, jak Koszyce (Košice) czy Lewocza (Levoča).

KOSZYCE
Źródło: https://www.facebook.com/SrdceEuropy

Liczne baseny termalne, z których moimi ulubionymi są te w Beszeniowej (Bešeňová), z brązową wodą, która odstrasza wyglądem, ale za to cudownie relaksuje dzięki dużej zawartości litu. 
 
Na Słowacji znajduje się wiele imponujących zamków, z których, moim zdaniem, najciekawsze są – Bojnicki (Bojnický zámok), Spiski ( Spišský Hrad) i Orawski (Oravský hrad). 

ZAMEK SPISKI
ŹRÓDŁO: https://www.facebook.com/SrdceEuropy
ZAMEK BOJNICKI
ŹRÓDŁO: https://www.facebook.com/SrdceEuropy

A wiedzieliście, że na Słowacji jest także morze? Liptowskie morze (Liptovská Mara), czyli wielkie jezioro-zbiornik retrencyjny u stóp gór.

Źródło: https://www.facebook.com/SrdceEuropy
Źródło: https://www.facebook.com/SrdceEuropy

„Krásy” Słowacji to również zachwycająca architektura, szczególnie ta w stylu szwajcarskim, jaką znajdziemy w rejonie Wysokie Tatry (Vysoké Tatry). 
Ten rejon jest moim ulubionym. Każdy chyba słyszał o miasteczkach takich, jak Tatrzańska Łomnica czy Smokowce (stary i nowy), które tam właśnie się znajdują. 
A absolutnie wyjątkowym dla mnie miejscem jest Szczyrbskie Jezioro (Štrbské Pleso), znajdujące się wysoko wśród Tatr. 
Co ważne dla mnie – można do niego dojechać samochodem 🙂 po krętych serpentynach, lub kultową kolejką, jeżdżącą przez wszystkie miejscowości rejonu Wysokie Tatry, zwaną – Električka

Źródło: https://www.facebook.com/SrdceEuropy
Źródło: https://www.facebook.com/SrdceEuropy

I w końcu Słowacja to też Bratysława, o której zwiedzeniu wciąż marzę. Bratysława ma jednak jedną cechę, która uniemożliwia mi jej odwiedzenie. Jest oddalona od Wiednia tylko o jakieś 50km, więc gdy jestem już tak blisko jednego z moich ukochanych miast, to olewam Bratysławę i wybieram Wiedeń;) 

Ale Słowacja to nie tylko piękne miejsca i krajobrazy, to także język, który mnie fascynuje.
Właściwie, bardzo podobny do naszego i bez większego problemu Polak ze Słowakiem jakoś się dogadają, szczególnie Polak z Podhala, ponieważ w gwarze podhalańskiej jest wiele słów wspólnych z językiem słowackim.
Ale czasami bywa bardzo śmiesznie. Mnie od dawna bawi sformułowanie, które kiedyś usłyszałam w słowackim radiu – zločinecké skupiny, czyli grupy przestępcze. Jak to ładnie brzmi – złoczynieckie;)

Ciekawe także są Strešné krytiny. To, wbrew pozorom nie „straszni kretyni”, a pokrycia dachowe:)
Jest też zakaz kúpania, który ostatnio Wam pokazywałam. 

 

I wiele jeszcze takich kwiatków by się znalazło, ale nie będę się zagłębiać w kwestie lingwistyczne, bo został mi jeszcze jeden istotny temat – słowacka kuchnia
Przepadam za słowacką kuchnią! A szczególnie za smażonym serem, który jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych potraw, oraz za bryndzowymi hałuskami (Bryndzové halušky). 

 

Kiedyś podawałam Wam na nie bardzo uproszczony przepis do wykonania w domu. Tradycyjne hałuski wystarczy zamienić na kluski kładzione, zrobić skwarki, a do skwarków na patelni wrzucić kostkę bryndzy i dolać troszkę mleka.
W minutę mamy sos do polania klusek. Smak niemal identyczny z tymi podawanymi w karczmach na Słowacji:) 

Źródło: https://www.facebook.com/SrdceEuropy

Powiedziałam Wam wiele o Słowacji, a teraz pora na coś konkretnego:) 
Najbliżej od nas jest słowacka miejscowość Zdziar (Ždiar) – kilka kilometrów od granicy Jurgów-Podspady, więc tam bywamy najczęściej. 
I tam też byliśmy w ubiegłą sobotę. Zobaczcie, jak tam pięknie! 

Przejście graniczne Jurgów-Podspady
 

 

 

A jeśli tak jak mnie i Was zachwyciła Słowacja, to polecam fp z pięknymi fotkami tego krajuhttps://www.facebook.com/SrdceEuropy  

  • Kocham Słowację, uwielbiam. Byłam w wielu miejscach, które pokazujesz. Smażony syr:-) jest smaczny, pyszne czekolady. W ubiegłym roku dwa razy byliśmy w Śvidniku, bo najbliżej nas:-) Ale wcześniej byłam i Smokovcu, Tatrzańskiej Łomnicy, Popradzie, Tatralandii, chodziłam po górach, zwiedzałam zamki. Słowacja jest piękna i lubię tam odpoczywać. Mam wiele zdjęć i też myślałam kiedyś, żeby pokazać Słowację na blogu. Ale Ty zrobiłaś to super.

  • To pokaż, koniecznie! Jestem bardzo ciekawa Twoich zdjęć!:)
    Też uwielbiam Słowację za wiele rzeczy i teraz przypomniało mi się jeszcze coś, o czym zapomniałam napisać w tekście – ład przestrzenny. Po naszej stronie reklama na reklamie, banery, szyldy, wszystko, za przeproszeniem, nasrane. Na Słowacji tego nie ma.

  • Byłam raz na Słowacji i zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Tatry po cih stronie nawet są ładniejsze (według mnie) a kuchnia……mniam 🙂

  • Tak, zdecydowanie są ładniejsze, bo są wyższe, większe i bardziej majestatyczne!:)

  • O tak, masz rację:-) Panuje tam taki naturalny porządek. Ja przekraczam granicę w Barwinku, i od razu czuję się lepiej. P.S. Moje zdjęcia są takie sobie… zwykłe, ale może napiszę bliżej wakacji. Kto wie?
    I Tatry piękniejsze niż w Polsce. Też się z tym zgadzam.

  • Napisz, napisz:) Widzisz, ja np. tej części Słowacji, która jest od Waszej strony to za bardzo nie znam, chętnie się czegoś dowiem o tamtych terenach:)

  • Na Słowacji byłam kiedyś przejazdem tak jak w Wiedniu:) Ale jeszcze trochę przede mną życia mam nadzieję i odwiedzę te miejsca:) Fotki piękne:) Język jest dość ciekawy jak widać:) Pośmiać się można a chodzi czasem o mało śmieszne rzeczy 😉

  • Życzę Ci, żeby się udało!:)
    Język jest super, zresztą ja ogólnie lubię języki i to, że właśnie w większości się zawsze jakieś kwiatki śmieszne znajdą:)

  • Piękne widoki, aż myślami wróciłam do dzieciństwa, gdy przez kilka kolejnych lat w wakacje zahaczaliśmy o Słowację. Za każdym razem odwiedzaliśmy Słwacki Raj – uwielbiałam to miejsce. Dla dziesięcioletniej dziewczynko to była naprawdę wielka przygoda.

  • A ja nie byłam na Słowacji nawet przejazdem, czego żałuję, patrząc na te przepiękne zdjęcia.

    Jeśli zaś chodzi o języki w kwiatki, to we włoskim ich niemiara, zwłaszcza dwuznaczności:).

  • Jeszcze wszystko przed Tobą:)

    Włoski też jest bardzo fajnym językiem, niestety znam tylko bardzo bardzo skromne podstawy, ale wydaje mi się, że sporo można zrozumieć, dzięki podobieństwom do innych języków. Kiedyś oglądałam wszystkie odcinki mojego ulubionego serialu albo po włosku, albo po rosyjsku, albo po niemiecku – zależnie jakie udało się znaleźć, w każdym razie po polsku nie było;)

  • A jeszcze pewnie wtedy taki wyjazd wiązał się z kontrolą graniczną. Ja pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, to kontrole graniczne robiły na mnie wielkie wrażenie. Bardziej się wtedy czuło, że to faktycznie wyjazd do innego kraju;)

  • Mnie zauroczył Słowacki Raj (mimo, że złapałam tam kontuzję po której do dziś jest blizna!), ale chętnie zabiorę tam kiedyś córkę, bo ona lubi się "wspinać" 🙂 Spodobałoby jej się tam!

  • Dla mnie najbardziej magicznym miejscem jest Szczyrbskie Jezioro, ale cała Słowacja pełna jest pięknych i zapadających w pamięć miejsc:)

  • A wiesz, że na Słowacji jest jedyne w Europie muzeum Warhola? Trafiliśmy tam przez przypadek (jakaś mała miejscowość, nie pamiętam nazwy). Rodzice Warhola byli Łemkami. Też podoba mi się ten kraj. Pamiętam, jak zajechaliśmy do Koszyc, szczęki nam lekko opadły. Piękne miasto. 🙂

  • Nie wiedziałam:)
    Ja najwięcej Słowacji to zjeździłam podczas ćwiczeń terenowych na studiach, jedna z fajniejszych rzeczy jakie mnie na studiach spotkały – te ćwiczenia. Oczywiście oprócz poznania Ojca na Szczycie:D

  • Ok, coś się pewnie pojawi:-):-):-)

  • Będę czekać:)