31 października 2010; Zaręczyny; ślub; dzień, w którym dowiedziałam się, że jestem w ciąży; narodziny syna; Dzień premiery „Wiosny po wiedeńsku”; dzień operacji syna i dziś! Oto najważniejsze dni mojego życia, dni najbardziej doniosłe, dni największych emocji!

Siedzę i co chwilę myślę: „Rany, to dzisiaj!!! To się naprawdę dzieje!!!”:) 
Tak długo na to czekałam, chwilami nawet myślałam, że może wcale się nie uda. A oto nadszedł ten dzień!
Całe czekanie, wszystkie wątpliwości, nerwy i zniechęcenia, nie mają już najmniejszego znaczenia. To dzisiaj!DZISIAJ!:) 

Myślałam, że emocji tak wielkich, jak przy premierze mojej debiutanckiej powieści już nigdy więcej nie przeżyję. Utwierdzało mnie w tym przekonaniu też to, że na tę książkę czekałam już w mniejszym napięciu.
Ale oto przyszły ostatnie dni przed jej publikacją i moje uczucia oszalały!
Oto w końcu przyszedł dzień jej wypuszczenia na rynek i czuję się dokładnie tak samo, jak w dzień premiery „Wiosny po wiedeńsku”!
Chce mi się płakać, chce mi się krzyczeć z radości, chce mi się skakać i tańczyć! Znowu miałam ochotę rzucić się na szyję panu kurierowi, który przywiózł mi dziś moje egzemplarze autorskie i znowu zalałam się łzami wzruszenia, biorąc po raz pierwszy do ręki moją najnowszą powieść. 

Pierwsza, na gorąco fotka poryczanej Matki na Szczycie, którą zamieszczam tylko i wyłącznie na specjalne życzenie Antyterrorystki;)


Zastanawiam się, czy tak będzie zawsze, przy każdej książce? Nie wiem. „Wiosna po wiedeńsku” była w pewien sposób najważniejsza, bo była pierwsza. Ale „Jesień w Brukseli” jest dla mnie najważniejszą książką z przyczyn osobistych. 


Nie wiem, czy kolejne premiery będę przeżywać równie mocno i nie wiem, czy każdemu pisarzowi towarzyszą podobne emocje, gdy pierwszy raz bierze do rąk swoją świeżo wydaną książkę. Ale na razie to nie ważne, bo DZIŚ jest DZIŚ!I jest to jeden z najpiękniejszych i najważniejszych dni mojego życia!!!  

A tak dziś świętowaliśmy – w naszym własnym stylu;)


Mam nadzieję, że „Jesień w Brukseli” znajdzie licznych czytelników, których porwie podobnie jak „Wiosna po wiedeńsku” – choć to dwie całkiem różne książki.
Mam nadzieję, że spędzicie z „Jesienią…” miłe, fascynujące, pełne wzruszeń chwile tej wiosny! Bo w tym roku JESIEŃ NADESZŁA WIOSNĄ!:D

  • Bardzo się cieszę Kasiu! Możesz być pewna, że jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobię, gdy już pojawię się w Polsce, będzie zakupienie Twoich książek. Mogłabym co prawda zamówić przez internet, ale do wyjazdu pozostał tylko miesiąc, więc poczekam:).

    Przyznam też szczerze, że odrobinę Ci zazdroszczę wydania książki- sama bym chciała coś napisać, ale nie umiem się przełamać.
    W każdym razie przygotuj się za jakiś czas na męczarnię z mojej strony o autograf:).

  • Jeszcze raz gratuluję i życzę, żeby zawsze były takie emocje po wzięciu po raz pierwszy własnej ksiązki do ręki (w dniu premiery). 🙂

  • Niedługo one Ciebie czekają!;) I ja też na tę Twoją premierę z niecierpliwością czekam!:)

  • A ja sobie marzę o tym, byśmy mogły się spotkać!:) Może przemyślicie to odwiedzenie Tatr, albo chociaż Krakowa?:)

    Jeśli chodzi o wydanie książki, to aż sama sobie tego zazdroszczę;) Marzyłam o tym od… będzie już z jakieś 15 lat! To nie jest coś, co łatwo przychodzi (przynajmniej w większości przypadków), ale warto próbować. Masz świetny styl, pełen humoru i świeżości, więc – mówię całkiem serio – spróbuj!

  • Jeszcze raz gorąco gratuluję! Wydajesz już drugą książkę a ja jeszcze pierwszej nie czytałam, pozostaje mi zamówić obie w hurcie przez internet 😀

  • Gratuluję kolejny raz:-) Już sama nie wiem co pisać, czekam aż kurier przywiezie mi książkę:-) A do spotkania chętnie dołączę się, jak mnie nie pominiecie:-)

  • Raz jeszcze gratuluję!!! i dziękuję za zdjęcie z dedykacją <3 Styl świętowania- rewelacyjny…nie ma sztuczności- czym chata bogata 🙂 i jest imprezka

  • To nic – będziesz miała, co czytać na wakacje:)
    Chciałam napisać, że książki idealne na letni relaks na leżaku, ale jeśli to lato będzie podobne do poprzedniego u nas – to raczej na relaks pod kocykiem w deszczowy dzień;)

  • Oczywiście, że chcemy, żebyś się dołączyła! I Gosia też niech się już pakuje!:)
    Zrobimy sobie nasz własny mini zjazd blogerek:D

  • Dokładnie – lubimy prostotę:) Nie ma co kombinować i wydziwiać:)

  • :-):-) Nie mogę się doczekać!

  • 😀

  • Chyba książkę kupię, przyjade w końcu w tary i wpadnę po autograf 🙂

  • Bardzo mi się ten plan podoba! 🙂

  • Powtórzę się – wielkie, wielkie gratulacje! Obyś każdą premierą ta przeżywała, to coś pięknego!

  • Dziękuję:*

  • Moja już za miesiąc, nogami przebieram. 🙂

  • Ostatnio to same powody do radości!:):):)

  • gratuluję! bardzo bym chciała własną powieść napisać… dałaś mi nadzieję, że to możliwe jak bardzo się chce!

  • Oczywiście, że możliwe, chociaż nie takie proste;) Trzeba mieć dużo cierpliwości i nie zniechęcać się niepowodzeniami:) Ja długo o tym marzyłam i długo czekałam, ale w końcu się udało:) I tego Tobie też życzę:)

  • Cudny blog <3
    Uwielbiam takie posty i proszę o więcej takich ,
    miło wraca się do takich blogów !
    Co powiesz na wspólną obserwację ?
    Jeśli się zdecydujesz zapraszam do mnie
    Ja uczciwie się zrewanżuję <3
    http://patrycjabunt.blogspot.com/

  • Dziękuję za miłe słowa:) Pozdrawiam!

  • Gdzie on line można kupić Twoje książki?

  • Gratuluję Ci Kochana z całego serca! a można u Ciebie kupić egzemplarze z autografami? prześlij tylko kwotę i nr. konta bo ja pierwsza w kolejce jestem!

  • Myślę, że we wszystkich księgarniach internetowych powinny być, a na pewno w większości. Wystarczy wpisać w google "Jesień w Brukseli Targosz" (lub "Wiosna po wiedeńsku" – zależnie, której książki szukasz i wyskoczą:) Jeśli chodzi o "Wiosnę po wiedeńsku" to ostatnio widziałam ją też na Allegro w dobrych cenach. Można także zamawiać bezpośrednio na stronie mojego wydawcy – Wydawnictwa JanKa.
    Pozdrawiam:)

  • Dziękuję:*
    W sprawie książki napisz do mnie na priv na fb, powiem Ci co i jak:)