Katowice
…czyli – jak to wszystko ogarnąć?
 
Zlecenie wyjazdowe. Zlecenie na trzy dni. Problem. Bo Ojciec też dostaje zlecenie. To samo.
Syn na Szczycie zostaje poinformowany, że mama jedzie na Śląsk. Zostaje poinformowany, że tata jedzie na Śląsk. Mało tego, zostaje poinformowany, że babcia także jedzie na Śląsk, więc pyta podejrzliwie:
– Czy to przypadkiem nie jest ta sama sprawa?:)
Musi jechać do drugich dziadków, których widuje średnio raz na dwa miesiące. Co to będzie?
 
Miałam poważne obawy. Byłam cholernie zdenerwowana. Przez ponad trzy lata, tylko jedną noc Syn na Szczycie spędził bez rodziców, a wynikło to nagle i przez zupełny przypadek (pisałam o tym TUTAJ). 
Byłam więc bardzo niespokojna, jak poradzi sobie przez trzy dni z dala od mamy, z dala od taty, z dala od domu.
Dziadkowie również byli stremowani postawionym przed nim zadaniem. Zakupili zapas zabawek, by w kryzysowych momentach móc je wyciągać. Ja, wraz z synem, zapakowałam do auta torby pełne jego autek, robotów i innych gadżetów. Wszystko, byleby dziecko nie miało szansy się ani chwilę nudzić i zacząć myśleć o tęsknocie.
 
Mówi się, że życie jest pełne rozczarowań. Zgadza się. Ale na szczęście jest także pełne miłych niespodzianek i nie jest źle, dopóki te dwa zjawiska się równoważą. I taki był cały ten wyjazd.
 
 
Niespodzianka nr 1
 
Syn na Szczycie dał radę. Dał radę bardziej niż można byłoby się spodziewać. Duża w tym zasługa dziadków, którzy dwoili się i troili by zorganizować mu pełen atrakcji pobyt. Nawet ani razu do mnie nie dzwonił, a babcia w codziennych telefonach donosiła, że wszystko w jak najlepszym porządku.
Co innego, że po powrocie odkryliśmy, że dziecko jest niewiarygodnie rozpuszczone, bo dziadkowie z obawy przez jego płaczem za mamą i tatą, pozwalali wnukowi na absolutnie wszystko;)
 
Rozczarowanie nr 1
 
Wyjazd bez dziecka budził we mnie, jak chyba w wielu matkach, mieszane uczucia. Były wspominane obawy, ale była też pewna doza radości, że sobie trochę odpocznę, zrobię przerwę od codziennego „mamusiu to, mamusiu tamto” dwieście razy na dobę;)
Niestety, moje oczekiwania były całkiem naiwne. Tak wiele było pracy, tak byłam wykończona, że momentami marzyłam tylko o tym, by być z dzieckiem w domu i bawić się w roboty.
 
Hotel Prime Bytom
Chwila odpoczynku w pracy;)
 
Niespodzianka nr 2
 
Piękny hotel i przepyszne jedzenie – tak można żyć;) Dwadzieścia stopni na termometrze z porównaniu z pięcioma, które były na Szczycie, gdy wyjeżdżałam, także mnie ujęło:)
 
Hotel Rezydencja Piekary Śląskie
Hotel Rezydencja Piekary Śląskie 
 
Rozczarowanie nr 2
 
Na drugi dzień stopni na Śląsku już również było pięć…
I to akurat w dzień, na który były zaplanowane zawody sportowe na wolnym powietrzu w „Dolomity Sportowa Dolina”. 
 
Dolomity Sportowa Dolina
Jeszcze nigdy nie musiałam robić zdjęć w ulewnym deszczu, który zalewał mi obiektyw, ale pocieszałam się tym, że przynajmniej to nie ja muszę biegać w przeciwdeszczowych pelerynach po stoku, zjeżdżać na sankach, skakać w płetwach i wykonywać tych wszystkich innych zadań, jakie były postawione przed uczestnikami szkolenia:)
No i mogłam zdobyć tyle nowych doświadczeń – przede wszystkim z zakresu ochrony aparatu przed wilgocią;)
 
Dolomity Sucha Góra
 
Niespodzianka nr 3
 
Wrażenia, jakich dostarczył mi Śląsk, o czym pisałam Wam TUTAJ.
 
Hotel Rezydencja Piekary Śląskie
 
Rozczarowanie nr 3
 
Muszę się przyznać, że liczyłam też na szalone noce. Wiecie, wreszcie bez dziecka, sam na sam z mężem…:)
No i noce faktycznie były szalone – do północy skręcanie tablic szkoleniowych, pakowanie upominków, wypisywanie bilecików… Tak, okazuje się, że fotograf musi robić i takie rzeczy;)
 
Szkolenie
A o piątej rano pobudka. Ale przynajmniej przez kilka godzin mogłam spać niczym nie zakłócanym snem, bez wołania mnie przez syna w środku nocy;)
 
Matka na Szczycie
Matka na Szczycie po całym dniu pracy;)
 
Niespodzianka nr 4
 
Spotkanie Magdy Gessler w hotelowej restauracji.
 
Hotel Rezydencja Piekary Śląskie
 
Rozczarowanie nr 4
 
Podanie mi w tej restauracji Martini z sokiem pomarańczowym. Z sokiem pomarańczowym?! To jakby pić whisky ze spritem (choć podobno niektórzy tak piją)!
😉
 
Hotel Rezydencja Piekary Śląskie
Hotel Rezydencja Piekary Śląskie
 
Niespodzianka nr 5 – najpiękniejsza!

 

Radość Syna na Szczycie na nasz widok po powrocie!:)
 

P.S. I obowiązkowe selfie w hotelowych łazienkach. No musi być, w końcu jestĘ blogrĘ;)
 
Matka na Szczycie
Hotel Rezydencja Piekary Śląskie
 


  • Synek dał radę! Ja nie wiem czy Maria zgodziłaby się na trzydniowy pobyt u dziadków, widzę to czarno 😛

  • Czyli ogólnie daliście radę!! Przybijam wirtualna piatkę z gratulacjami 🙂

  • Haha, dzięki!:)

  • Dlatego my postawiliśmy syna przed faktem dokonanym, mówiąc mu o wszystkim na dzień przed wyjazdem. A to i tak okazało się błędem, bo cały wieczór były wrzaski i marudzenia, że chce jechać do babci natychmiast;)
    A jak zobaczył nową zjeżdżalnie u babci, to wpadł w zachwyt i mi mówi: "Tak, tak, jedź już";)

  • Zdecydowanie zbyt mało Twoich zdjęć:-(

  • Dużo niespodzianek jak na tak krótki czas. Ale najważniejsze, że synuś się stęsknił. 🙂

  • Jadąc do Warszawy miałam wielkie obawy…w sumie to była pierwsza noc bez Młodej 😉 Przeżywałam okropnie…Młoda dzwoniła i informowała mnie o wszystkim. Jak wróciłam rzuciła mi się na szyję, nie chciała puścić. Poryczałam się, a później mamo daj książeczkę 😉
    Zdjęcia jak zwykle super 😉

  • Dzieci szybko przyzwyczajają się do nowych sytuacji, a Syn na Szczycie dał radę bez mamy:). Dzielny chłopak!

    Faktycznie z Ojcem na Szczycie wykończeni jesteście na zdjęciu-Slask jak nic dał Wam popalić:).

    No i jak tam Magda Gessler- opieprzyła restauratorów, że jedzenie kiepskie było;)? Ja to bym chciała Gordona Ramseya spotkać:).

    Czad ta Wasza śląska przygoda!

  • Mam wielką ochotę na kolejny post modowy, tym bardziej, że uzbierało się sporo nowych ciuchowych łupów, ale pogoda zdecydowanie nie jest po mojej stronie:/
    P.S. Kilka dni temu w ostatni dzień wyprzedaży w moim ulubionym sh dorwałam świetne rzeczy po 2-4 zł, w tym balową sukienkę – nie mam pojęcia po co mi ona, ale za taką cenę – jak to mawia moja mama – grzech było nie kupić;)

  • U mnie to zawsze same niespodzianki, jak u Katariny;)

  • Chyba najgorzej u nas wyszli na tym dziadkowie, którzy byli wykończeni trzydniowym zabawianiem wnuka;)

  • No, muszę przyznać, że Syn na Szczycie dzielny jest i zaradny, i w ogóle złote dziecko by był, gdyby nie był taki dożarty i nerwowy;)

    Na tym zdjęciu mieliśmy z Ojcem na Szczycie niezły kryzys, ja zasypiałam na siedząco i nie umiałam utrzymać otwartych oczu. Takie na wariackich papierach to wszystko było, szybko, dużo na raz, a jeszcze mieliśmy za sobą całe przygotowania, odwożenie dziecka i podróż, więc lekko nie było:)

    Muszę się szczerze przyznać, że Magda Gessler mnie nie ujmuję, raczej wręcz przeciwnie, ale niespodzianka była spora, gdy nagle weszła na salę:) Opieprzyć nie opieprzyła, bo to chyba jakaś jej znajoma miejscówa, na szybach są naklejki, że miejsce przez nią polecane;)

    Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się wybrać na Śląsk, bardziej na spokojnie, chciałabym. Chociaż w sumie lubię też, jak dużo się dzieje, przynajmniej jest co wspominać:)

  • To pisz koniecznie:-) Suknia się jeszcze przyda na pewno. I na pewno będzie wyglądać jako stylizacja na blog;-)
    Ja wczoraj kupiłam sobie skórzano-futrzaną camelową kamizelkę 🙂 Nie mogę się na nią napatrzeć. Mała rzecz a cieszy. No, i jeszcze białą lekką bluzkę w kolorowe cekiny. A kiedyś szpilki w panterkę.
    Uzbierałoby się na wpis, ale w modowym kiepsko się czuję:-) Wszystko na mnie źle wygląda:-) A może to ja we wszystkim źle:-)

  • Jakoś nie wierzę, byś mogła w czymkolwiek źle wyglądać! A panterkowymi szpilkami, to mnie zabiłaś! Uwielbiam panterkę i uwielbiam szpilki!:) I w ogóle chętnie bym zobaczyła te Twoje zdobycze!:)

  • To bilans wychodzi na plus1 🙂
    Też nie przepadam za Magdą Gessler 🙂
    Pewnie męczący taki wyjazd i zamiast na pierwszym rozstaniu z synem ładnie odpoczywać to nieźle się napracowałaś 🙂
    Syn rozpuszczonyw kilka dni? No nieźle 😉

  • Ha, no tak, wychodzi jednak na plus, więc nie jest źle:)
    Faktycznie, spodziewałam się więcej rozrywki i odpoczynku, a o tym raczej nie było mowy, ale w sumie taka odmiana i tak coś tam daje, męczysz się przy czymś innym niż na c odzień – to odświeżające;)

  • Też za nią nie przepadam, za to moja mama ją uwielbia- zawsze, gdy do niej dzwonię, podaje mi jakieś kulinarne triki, które zobaczyła w jej programie:).

  • Zauważyłam, że wiele osób ją lubi, ale ja mam raczej negatywne przykłady jej działalności. Z trzech miejsc, które dobrze znam na Podhalu, gdzie robiła rewolucję, tylko jednemu wyszło to na dobre. Drugie jest znacznie gorsze niż było, lubiłam tamtą knajpę, a po rewolucjach już tam nie chodzimy, A trzecie zamknęło się jakoś po miesiącu od programu…

  • Może nie źle. Ale nigdy tego nie robiłam, więc nie czułabym się pewnie. Ale kto wie, może kiedyś zrobię? Będę mieć pamiątkę na starość:-) Szpilki są boskie:-)

  • No, pokaż je, pokaż!;)

  • Zachce Wam się częstszych wyjazdów 🙂 Jak Syn sobie radził to i jeszcze raz i kolejny sobie poradzi 🙂

  • A ja to mam zawsze tak, że sobie myślę, że fajnie byłoby się wyrwać gdzieś bez dziecka, a jak co do czego przychodzi, to decyduję się syna zabrać;) Tym razem takiej możliwości nie było, ale możliwości korzystania z tej wolności też niewiele…