Gdy Audioteka.pl zaproponowała mi współpracę, musiałam się chwilę zastanowić. Moje doświadczenia z audiobookami sprowadzały się do słuchania w dzieciństwie słuchowisk dla dzieci z płyt winylowych. Nie lubię wszelkich booków, lubię książki – taki twór z okładką i szeleszczącymi kartkami. Audiobooka słuchałam do tej pory raz, przez chwilę w czyimś samochodzie i muszę przyznać, że było to wydarzenie ważne, bo dzięki temu poznałam książkę, która – nie będzie to przesada, jak powiem, że zmieniła moje życie. Ale oczywiście przeczytałam ją potem w klasycznej, papierowej formie.
 
Postanowiłam jednak spróbować i dać audiobookom szansę. Wiedziałam, że pokochać ich nie pokocham, ale byłam ciekawa, jakie uczucia we mnie wzbudzą.
Wybrałam dwie pozycje – jedną dla siebie (książkę, którą od dawna chciałam przeczytać), drugą dla Syna na Szczycie.
Pomyślałam, że interesująco będzie porównać nasze reakcje i opinie. I najpierw, w dzisiejszym wpisie, opowiem Wam o przygodzie syna. 
 
Jak już wspominałam, ja w dzieciństwie lubiłam słuchowiska. Ale to były przecież całkiem inne czasy. Czasy bez setek kanałów telewizyjnych, bez bajek lecących cały dzień, bez gier, grafik, tysięcy kolorowych książeczek. Zastanawiałam się, czy w dzisiejszych czasach dziecko może w ogóle zainteresować się samą opowieścią, bez migających obrazków i barwnej oprawy.
 
Podstępnie wybrałam audiobook w tematyce, która jest ulubioną tematyką Syna na Szczycie. Jakżeby inaczej – o straży pożarnej. Zdecydowałam się na książeczkę króciutkąkilkuminutową, bo wiem, że w wieku trzech lat dziecko nie jest w stanie zbyt długo skupić uwagi na jednym i tym samym.
 
Wybór pozycji „Jak Wojtek został strażakiem” był dobrym wyborem. Oprócz kryteriów wymienionych powyżej, czyniących książeczkę atrakcyjną dla mojego dziecka, dodatkowym plusem jest jej rymowana forma. Czytana jest bardzo ciekawie, więc słucha się miło.
 
Na początku Syn na Szczycie dopytywał się, gdzie jest ta bajka;) Puściłam mu audiobook z komputera i zdziwiło go, że za słowami nie idą obrazki. Ale – co mnie zaskoczyło – słuchał z zainteresowaniem do końca. 
 
Może audiobook nie przebił u nas telewizyjnych bajek, ale tak sobie myślę, że jest świetną opcją np. do samochodu na dłuższą podróż z dzieckiem. Albo jako bajka na dobranoc
Od ponad roku Syn na Szczycie codziennie wieczorem życzy sobie, by wieczorem opowiedzieć mu bajkę. I naprawdę już wymiękam. To ponad 356 wymyślonych przeze mnie bajek i kończą mi się pomysły. Myślę, że rozejrzę się za jakimś dłuższym audiobookiem z rozdziałami, tak by syn codziennie przed snem mógł wysłuchać jednego fragmentu.
 
Podsumowując – w przypadku pozycji dla dzieci – audiobooki pozytywnie mnie zaskoczyły i myślę, że warto je od czasu do czasu wykorzystywać, jako alternatywę dla bajek i kolorowych książeczek, w których obrazy podane są na tacy. Słuchanie audiobooka pozwala dziecku tworzyć w wyobraźni własne wizualizacje treści, jest więc na pewno bardziej rozwojowe.
 
O moich wrażeniach ze słuchania książki opowiem Wam niedługo, a jeśli Wy chcielibyście poszukać czegoś dla siebie lub Waszych dzieci, to sprawdźcie serwis Audioteka.pl, gdzie znajdziecie naprawdę wiele ciekawych pozycji z wielu gatunków literackich.
 
www.audioteka.pl
 
  • Znam tę bajkę:-) i bardzo ją lubię:-) Widzę, że zaczęłaś współpracę z Audioteką. Ja miałam się skontaktować z nimi po świętach, i ciągle tego nie zrobiłam. Ale Twój post mi przypomniał:-)

  • Nie miałam jeszcze doświadczeń a audiobookami…ale nie mówię, że nigdy nie skorzystamy 😉 Jednak moja miłość do książek papierowych nadal mnie powstrzymuje 😉

  • Wiem, rozumiem Cię doskonale. Ja się raczej nie przekonam, ale o tym w innym wpisie będzie, za to dla dziecka to fajna sprawa. Wiesz, czasem trzeba dać oczom odpocząć od oglądania bajek i obrazków i wtedy taki audiobook jest jak znalazł. Albo właśnie w aucie, gdzie nie każdy może coś oglądać (ja np. nie mogę czytać w żadnym pojeździe, bo robi mi się wtedy niedobrze). No i to, co napisałam – warto dziecku czasem coś bez obrazów podsunąć, żeby rozwijać jego wyobraźnię:)

  • Widzisz, samo dobro te blogi;) Ja ostatnio sobie przypomniałam o zaległości w oddaniu książek do biblioteki, dzięki wpisowi Antyterrorystki;)

  • Ja nie umiem się do audiobooków przekonać- książki akcpetuję tylko w tradycyjnej formie:). Mój mąż ma tak samo i kiedy pozbieraliśmy nasze książki do kupy, okazało się, że mamy tu niezłą bibliotekę. A połowa czeka w Polsce.

    Natomiast jeśli chodzi o pozycję dla dzieci, to może warto kupić, zwłaszcza że dla Gai przyda się słuchanie języka polskiego nie tylko w bajkach:).

  • Też jestem z tych niesłuchających, ale pamiętam, że mojej córci kupowałam kasety z bajkami i to był bardzo dobry pomysł, jak nie miałam czasu jej poczytać albo jechaliśmy autem. 🙂

  • 🙂
    A bajkę pamiętam od lat, bo mój brat ma na imię Wojtek, jest młodszy ode mnie o 9 lat, i kiedy podrósł trochę, ta bajka była często czytana:-)

  • U nas z kolei wszystko, gdzie występuje straż pożarna ma wzięcie;)

  • Tak, dla dzieci to faktycznie fajna sprawa, tym bardziej, że są bardzo ładnie czytane, w bajkach telewizyjnych nie ma takiej pięknej wymowy i focusu na język.

  • Dokładnie – do auta dla dziecka audiobooki są idealne:)

  • ja muszę czuć zapach i dotyk takiej prawdziwej książki ….
    audiobooki nie idą ze mną w parze, ale może to też dodatkowo dlatego, ze jestem wzrokowcem …

  • Właściwie to mnie to cieszy, że jednak większość woli książki tradycyjne:) Ale audiobooki mają swoje zalety, o których jeszcze opowiem w przyszłości:)