Katarzyna Targosz
Siedem lat. Niby nie tak wiele. Ale te siedem lat to połowa mojego dorosłego życia. To czas najbardziej szalony, a jednocześnie czas wybierania własnej drogi i podejmowania kluczowych decyzji.
Czas w Krakowie.
Kraków jest dla mnie wyjątkowy jak żadne inne miejsce na świecie. Tam wszystko się zaczęło. Tam dorastałam, zmieniałam się z zagubionej dziewczyny w świadomą siebie kobietę.
Tam wydarzył się pierwszy wielki cud mojego życia. Tam przeżywałam największe porażki.
I choć wszystkie najważniejsze wydarzenia mojego życia miały miejsce gdzie indziej, to gdyby nie Kraków, żadne z tych późniejszych zdarzeń nie mogłoby mieć miejsca.
Kładka Bernatka
 
Moje miasto. Moje miejsce na świecie. Czasami ponure i przytłaczające, czasami urzekające swoim pięknem. Czasami ciche i melancholijne. Czasami irytujące swoim zgiełkiem. Tak samo zmienne i dziwne jak ja. Czasami chciałam stąd uciec, ale tylko tu tak naprawdę pasowałam.”
Zakrzówek
 Tak będziecie mogli przeczytać w „Jesieni w Brukseli”. Ja przez długi czas też tak myślałam. Do niedawna. Bo coś się zmieniło.
Przez pierwsze lata mieszkania na Szczycie wciąż marzyłam o powrocie do Krakowa. Do tego ukochanego Krakowa, w którym żyło mi się najlepiej (o czym pisałam TUTAJ).
Ale teraz już o tym nie marzę
Matka na Szczycie
Najprostsze wytłumaczenie to takie, że przyzwyczaiłam się do Szczytu, wrosłam w to miejsce, zapełniłam je nowymi wspomnieniami i emocjami.
I właśnie teraz, podczas poniedziałkowego pobytu w Krakowie dotarło do mnie, że tak właśnie miało być.
Gdybym nadal mieszkała w Krakowie, nie byłby on dla mnie miastem tak wyjątkowym. Miejsca nie byłby przepełnione wspomnieniami, nie kojarzyły się tak silnie z ważnymi momentami z mojej przeszłości, bo zadrukowywałabym je nowymi zdarzeniami i codziennymi sprawami.
Kazimierz Kraków
Drugą, równie ważną, kwestią jest to, że ostatnio doceniłam Szczyt. Tak, ja – osoba na wskroś miastowa, dostrzegłam więcej plusów mieszkania na wsi niż w mieście. Ale o tym będzie w następnym wpisie.
Kładka Bernatka Kraków
W osobnym wpisie, za jakiś czas, będzie także więcej o samym Krakowie i ważnych dla mnie miejscach (choć już teraz możecie zobaczyć jedno z nich na zdjęciach), bo miejsca ważne dla mnie są jednocześnie miejscami bardzo istotnymi dla K. – bohaterki „Jesieni w Brukseli”, która zabierze Was ze sobą do tego miasta o „świetle lekko rozproszonym, przefiltrowanym przez delikatną mgiełkę, nostalgicznym i złocistym.
Kłódki kładka
Kładka Bernatka
Jadąc tym razem do Krakowa, sama nie wiedziałam, jak chcę spędzić ten dzień. Myślałam o porobieniu ładnych zdjęć na potrzeby wpisów związanych z moją kolejną powieścią, bądź o jakiejś sesji wiosennej mody w wielkomiejskim plenerze. 
 
Podgórze Kraków
Ale oczywiście skończyło się zupełnie inaczej – bo będąc w Krakowie spędzam czas po prostu na cieszeniu się chwilą.
Na odwiedzaniu ukochanych miejsc, na wspomnieniach, na łapaniu delikatnych nitek przeszłości, które wciąż tam dla mnie powiewają niczym ledwo uchwytne babie lato. Tylko tam potrafię pamiętać kim kiedyś byłam i tylko tam uczucia mają tak słodko-gorzki, niezwykły smak. 
 
*
 
Ale żeby nie można było powiedzieć, że był to wyjazd całkowicie bez blogerskiego zacięcia, dostarczam więcej fotek i garść informacji:)
 
Oto jedna z moich ulubionych krakowskich lokalizacji – magiczny Zakrzówek – jedno z miejsc akcji mojej następnej powieści. Uwaga – znowu spoileruję (!)  
 
Zakrzówek Kraków
Na Zakrzówku
 Trudno było się dziwić, że miejsce przyciągało swoim urokiem. Położone niemal w samym sercu Krakowa, kusiło namiastką Lazurowego Wybrzeża. Malownicze jezioro na dnie zalanego wyrobiska miało intensywnie turkusowy kolor. Otaczały je pionowe wapienne bloki skalne, a dalej gąszcz zarośli, obecnie przybrany we wszystkie kolory jesieni. Było zachwycająco.”
Jesień w Brukseli
Matka na Szczycie
Zakrzówek 
I speszyl ekskluzif okejszyn – Ojciec na Szczycie w pełnej krasie:)
Ojciec na Szczycie
Podobno w Poznaniu pielgrzymki fanów Małgorzaty Musierowicz chadzają na Roosvelta. Ja na pielgrzymki fanów nie liczę, ale może kiedyś ktoś wyjątkowo porwany „Jesienią w Brukseli” będzie szukał np. Norymberskiej😉
Norymberska Kraków 
A to Kładka Bernatka, na której byłam pierwszy raz. Gdy mieszkałam w Krakowie jeszcze jej nie było.
Swojej kłódki nie powiesiłam, nie przejawiam tego rodzaju sentymentalizmu;)
Kładka Bernatka
Kładka Kraków
Kraków Podgórze 
I oczywiście Wisła, która zawsze mnie w Krakowie fascynuje. Tak dziwnie zakręca i tnie miasto na kawałki, czasami wydaje się, że jest wszędzie;)
Kraków Kazimierz
Kraków
Minimalny akcent modowy🙂
Płaszcz – ASOS 

Botki – ASOS 
Koszula – New Look
Spódniczka – no name
Wszystko zakupione w sh:)
Torebka – AliExpress
 
Kładka Bernatka
Kładka Bernatka 
Cricoteka. Też jej wcześniej na żywo nie widziałam. Fajnie się prezentuje, ale przyznaję się, że jakoś specjalnie mnie nie kręci;)
 Cricoteka Kraków
Cricoteka
Cricoteka Kraków
 

  • Haha ja ostatnio w Pepco dorwałam 4 pary balerinek znaczy ja 2 pary resztę mamę poprosiłam bo w NT już nie było mojego rozmiaru:) Balerinki za 9,99 to nie można było przepuścić takiej okazji:)

  • Ale piękny Kraków u Ciebie. Zupełnie magiczny :). Bo taki przecież jest – wielkomiejski, tętniący życiem, ale zawieszony między historią, tradycją i zaczarowaną dorożką. Pozdrawiam 🙂

  • O kurcze, balerinki za 9,99 i ja o tym nic nie wiedziałam?! 🙂
    Zapas balerinek już jednak mam, teraz poluję na jakieś fajne szpilki, daj znać, jakbyś gdzieś natrafiła na ciekawą szpilkową okazję:)

  • Dokładnie, taki właśnie jest – dla mnie to najbardziej różnorodne miasto o wielu obliczach. I taka też jest krakowska "Jesień w Brukseli":)

  • Mimo tłoku, korków i smogu też lubię Kraków. Ostatnio byłam tu na targach książki, a wcześniej – na wywiadzie u siostry Anastazji. Kraków ma urok, którego trudno mu odmówić. Też mam tam ulubione miejsca, malutkie kawiarenki, niektóre uliczki…
    P.S. Poznałam ostatnio dwie dziewczyny, które opuściły Kraków będąc w ciąży, bo "klimat" Krakowa bardzo nie służył ich zdrowiu. I wróciły w rodzinne strony, na Podkarpacie.

  • Cudny Kraków na Twoich zdjęciach, mnie zawsze już będzie się kojarzyć ze życiem studenckim, ach to były czasy niezapomniane 😀 Stylizacja świetna i wszystko z sh? Nieźle!

  • Ja opuściłam Kraków właściwie przez przypadek, tak wyszło i miało być tylko na chwilę;) Ale życie pisze swoje scenariusze i wszystko potoczyło się zupełnie inaczej:) Gdybym nie miała dziecka, pewnie nadal chciałabym wrócić do Krk, ale teraz patrzę przede wszystkim z perspektywy tego, co jest najlepsze dla syna i wydaje mi się, że Szczyt ma w takim ujęciu więcej zalet niż Kraków… O tym będzie w następnym wpisie zresztą:)

  • Mnie kojarzy się głównie z okresem już po studiach, z najbardziej magicznym, a zarazem przedziwnym i ekscytującym czasem w moim życiu:)

    Co do ciuchów – wszystko z Sortex'u mojego ulubionego:D Oprócz torebki, którą kupiłam na Ali za 5$:)

  • Muszę w końcu zabrać męża do Krakowa, bo jak na razie tylko Sląsk zna. Sama też bym się chętnie tam przejechała, bo ostatni raz byłam tam na wycieczce w podstawówce.

    Zdjęcia jak zwykle piękne, nawet Ojcie na Szczycie ładnie zapozował- Myster Pi jakoś zawsze ucieka od zdjęć i głupie miny robi, więc nie mogę się nim pochwalić:).

    Cztery pary- to się nazywa gest!

  • Oj, Śląsk to nie najlepiej wypadająca w oczach część naszego kraju;) Chociaż teraz się zmienił na lepsze, ja jeszcze pamiętam ten Śląsk z dzieciństwa, niczym z filmów Kutza;)
    Do Krakowa koniecznie go zabierz, a potem do Zakopanego na oscypka:)

    Ojciec na Szczycie także niechętnie pozuje, ale czasem uda mi się go zmusić;)

  • Hmm, hmmm, hmmmm… poruszyłaś cieniutkie nitki moich wspomnień. Zakrzówek to piękne miejsce, z którym również ja mam wyjątkowe wspomnienia! Zazdroszczę Ci takiego fajnego wypadu… Może i ja mojego Męża namówię na jakąś 1-dniową wycieczkę w ten weekend…?!

  • Hmm, hmmm, hmmmm… poruszyłaś cieniutkie nitki moich wspomnień. Zakrzówek to piękne miejsce, z którym również ja mam wyjątkowe wspomnienia! Zazdroszczę Ci takiego fajnego wypadu… Może i ja mojego Męża namówię na jakąś 1-dniową wycieczkę w ten weekend…?!

  • Zakrzówek to niezwykłe miejsce i myślę, że nie jesteśmy jedyne z tymi wspomnieniami. Pewnie wielu tam wiele przeżyło, niestety tragedie też…

    My w Krakowie bywamy często, to taki trochę dalszy wypad na zakupy;) Jeśli i tak zawsze trzeba po nie jeździć te 20km, to czemu nie pojechać 100:D Mieszkając na Podhalu trochę inaczej patrzy się na odległości;)
    Ale tym razem wyjątkowo byliśmy sami, co dało większy luz, a jednocześnie już planuję wypad z synem, bo chwilami żałowałam, że go jednak z nami nie było. Miasto oferuje tyle atrakcji dla dziecka!

  • Ajjj piękny Kraków, piękna Modelka. Ojciec na Szycie w końcu wygląda jak mafiozo 😉 Moimi ulubionymi miejscowościami są Zakopane i Trójmiasto…może kolejny będzie Kraków…

  • Prawda, że jak mafiozo?:D To samo mu dzisiaj mówiłam:)

    Z Trójmiasta kojarzę na żywo jedynie Sopot, z którym mam związane dziwne wspomnienia wywołujące mieszane uczucia. Chyba kiedyś byłam też w Gdańsku, ale to jako dziecko i nic nie pamiętam. Za to Zakopane…;p 🙂

  • A ja wciąż tęsknię za Krakowem, wciąż czekam aż przyjmie nas powrotem. Cudownie, że odnalazłam ten post, jest mi niezwykle bliski… Pozdrawiam 🙂

  • Cieszę się, że mój wpis trafił na osobę czującą podobnie:)
    Ja także tęsknię i także dłuższy czas czekałam na powrót, ale teraz już chyba nie czekam. Zresztą, wyjaśniłam to dziś w kolejnym wpisie, bo ta moja miłość do Krakowa jest z gatunku tych trudnych i skomplikowanych miłości;)