Każdej matce pewnie się to zdarzyło lub zdarzy – skrzywdzić własne dziecko. Większości z nas, przyjdzie to oczywiście zrobić w dobrej wierze lub przez przypadek. 
Przegrzejemy lub przeziębimy przez zły dobór ubranek. Założymy dziecku coś z czego inne dzieci będą się śmiały. Powiemy coś nie tak, jak należy. Niechcący nastraszymy dziecko. Niewychowawczo rozpieścimy. Można mnożyć najróżniejsze przykłady.

Poza tym, samo dziecko pewnie także po latach wyciągnie jakąś historię, w której czuło się skrzywdzone, a my nawet nie zdawałyśmy sobie z tego sprawy. I może nawet być to coś absolutnie kuriozalnego, jak wrzucenie do pralki jego ulubionej zabawki, co sprawiło, że straciła kolor lub zmuszanie do jedzenia brokułów.
 
Niestety, jest też tak, że wiele matek krzywdzi dzieci z głupoty. Nie chcę nikogo obrażać, ale dla mnie naprawdę czystą głupotą jest np. przekłuwanie uszu kilkutygodniowym czy kilkumiesięcznym dziewczynkom. Rany, kobiety, po co? Czemu to ma służyć? Bo Wam się tak podoba?
Na ten temat było już wiele artykułów i dyskusji, więc nie będę kontynuować tematu, wracam do głównego wątku.
 
W wychowaniu i opiece nad dziećmi wiele jest kwestii spornych i takich, które zależą od indywidualnej oceny danej osoby. Dla mnie na przykład, pewną formą krzywdzenia dziecka może być nadanie mu całkiem idiotycznego imienia. To ostatnio zresztą niestety dość popularne. Mamusia jest fanką takiego czy innego serialu i pragnie mieć w domu Rosario czy inną Jimenę. Potem mamusi fascynacja serialem przejdzie, a dziecku imię na całe życie pozostanie.
Nie chodzi mi nawet o same imiona, mnie także niektóre obcobrzmiące się podobają, poza tym może niedługo będzie tak, że same takie nas będą otaczać i powodem do wstydu dla dziecka stanie się tradycyjne polskie imię… Chodzi mi o mechanizm jaki za tym stoi, własne widzimisię ponad wszystko, traktowanie dziecka jak maskotki.
 
Takie traktowanie przejawia się także często w ubieraniu dziecka (szczególnie dziewczynek) a la „stara-maleńka”.
Czy rocznemu, a nawet kilkuletniemu dziecku niezbędna jest dopracowana stylizacja i najnowsze trendy? Dla rozsądnych ludzi to oczywiście pozostanie pytanie retoryczne.
Jasne, nie ma nic złego w tym, że raz na jakiś czas ubierzemy dziecko specjalnie, np. do okazyjnego zdjęcia. Ale zamęczanie małego dziecka coraz to nową stylizacją, jest dla mnie zdecydowanie przesadą. Dodatkowo, sam ten trend, w moim odczuciu, nie służy niczemu dobremu.
 
Wiem, że każda mama czasami robi coś, co nie jest dla dziecka najlepsze. Z różnych przyczyn, chcę wierzyć, że zawsze w dobrej wierze.
Niestety… Są przykłady takie, które wołają o pomstę do nieba. Jeden z nich sprawił, że zabrałam się w ogóle za napisanie dziś tego tekstu.

Przykład straszny, który od rana zepsuł mi humor i prawdopodobnie przez cały dzień się nie otrząsnę.
Filmik, który udostępniła Szalonooka, by napiętnować to, co jest na nim pokazane. 
 
Nie będę dawać Wam linku, jeśli będziecie chcieli, sami znajdziecie, ale ja żałuję, że filmik widziałam i nie chcę nikomu fundować podobnej traumy. Sam opis, który Wam przedstawię jest wystarczająco zatrważający.

Matka zabrała malutkie dziecko (nie wiem, dwu-, trzy-, czteroletnie, nie byłam w stanie się przyjrzeć, bo nie byłam w stanie oglądać tego dłużej niż kilka sekund) do tatuażysty. Na filmie widać, jak matka kurczowo trzyma wyjące z bólu, przerażone dziecko, a tatuator wykonuje mu tatuaż na rączce.
 
Serio, zbiera mnie na rzyganie, gdy Wam to opisuje. Koszmar! Nie sądziłam, że ludzie są zdolni do tak wszechpotężnej głupoty. I to głupoty zbiorowej – począwszy od matki, przez tatuażystę, po osobę nagrywającą filmik. I na dobrą sprawę do tak porażającego okrucieństwa!
 
Odbiera się dzieci ludziom z najbardziej błahych i idiotycznych powodów, odbiera się dzieci kochającym rodzicom, bo tak uznaje wielki i mądry sąd. A taka tępa baba, taki głupi potwór (bo inaczej nie jestem w stanie tej matki określić) może swobodnie krzywdzić swoje dziecko w imię własnego upodobania.
 
Zawsze uwielbiałam tatuaże, teraz pierwszy raz w życiu żałuję, że je mam, w tym momencie kojarzą mi się z czymś potwornym…
  • Już tego filmiku oglądać nie będę…masakra co do reszty tekstu- nic dodać, nic ująć 😉

  • Widzę, że mamy bardzo podobne podejście. Dziecko XXI jest dzieckiem mającym spełniać oczekiwania, zachwycać, wywoływać "ochy" i "achy" wśród przechodniów. Przypominać porcelanowe lalki. Dla mnie dziecko powinno mieć prawa do bycia dzieckiem. Do brudzenia się i podejmowania własnych decyzji. Ubierania się tak, aby nie krępować zabawy. Zabawy, która przecież powinna być dla niego najważniejsza. Nie moda. Nie świat dorosłych. Nikt mi nie wmówi, że przekłucie uszu to nic wielkiego. Sama miałam przebite w wieku dwóch, trzech lat i do dziś pamiętam ile stresu mnie to kosztowało. A kolczyków do dziś nie noszę. Stroje księżniczek, milion albumów na portalach zdjęciowych… to wszystko ma tylko zaspokoić próżność rodziców. Dobra dziecka w tym nie widzę.

  • Znaczy się dodać można jeszcze wiele ale z Twoimi słowami całkowicie się zgadzam…chciałam przekłuć Młodej uszy…nie zrobiłam tego i bardzo się cieszę 😉 Strojenie dziecka- moje dziecko na naszym ślubie miało sukienkę…jedynie w urzędzie, później od razu kazała ją zdjąć, to samo było w święta 😉

  • Masakra. Dziwię się, że tatuażysta jednak nie odmówił. Okazuje się, że głupota ludzka nie ma granic. Chyba co niektórzy zapominają, że dziecko nie jest ich własnością.

  • Ja naprawdę żałuję, że natrafiłam na ten filmik, cały czas mi niedobrze i nie potrafię się otrząsnąć. Docierają od czasu do czasu z mediów różne doniesienia, że matki krzywdzą, czy nawet zabijają własne dzieci, ale chyba nigdy nie widziałam przykładu krzywdzenia z tak potwornej, niewyobrażalnej głupoty, co sprawia, że to jest jeszcze bardziej przerażające.

  • Widocznie tatuażysta był takim samym skończonym, popieprzonym debilem, jak ta matka. Raczej nie zdarza mi się używać tak negatywnych i obraźliwych określeń w stosunku do innych ludzi, ale w tym przypadku nie da się inaczej. Za jaja takiego powiesić to mało, nie wspominając już o matce.

  • Mnie rażą te wszystkie blogi modowe, których bohaterami są dzieci. Ale słyszałam już dziesiątki argumentów na ich obronę, z których głównym jest, że "dziecko samo chce i sprawia mu to radość". No cóż, mojemu dziecku sprawiałaby radość zabawa siekierą, bieganie z nożem i wsadzanie paluszków do kontaktu, a jednak w to się nie bawimy…
    Pomijając już wszystko inne, jakie wzorce tworzy się w takim małym bohaterze modowego bloga? Że nie on/ona jest ważny, a ciuchy i wygląd…

    Ja rozumiem przekłuwanie uszu, jeśli dziecko samo chce i oczywiście w odpowiednim wieku. Ja miałam chyba siedem czy osiem lat i uważam, że to jeszcze było za wcześnie. Pamiętam, że nie do końca chciałam, ale moja mama uległa modzie, że na Pierwszą Komunię będą złote kolczyki;)

  • O Boże tatuaż u dziecka?! Czy za takie coś nie powinno się wylądować w więzieniu? Brak słów, sama też mam dwa tatuaże i po prostu nie mieści mi się to w głowie jaki ból mogło czuć to dziecko….Co do przekłuwania uszu, ja sama mając siedem lat poprosiłam mamę o kolczyki i była to moja decyzja. Bolało, ale mimo wszystko pamiętam, że bardzo się cieszyłam, także ja również zostawiam decyzję Marysi, będzie chciała to przekłujemy, nie to nie 🙂 Jako mama dziewczynki muszę przyznać, że lubię ją czasem wystroić i czasem popstrykamy jakieś zdjęcia, niemniej jednak uważam, że dziecko powinno czuć z tego satysfakcję i nie być do niczego przymuszane. Gdy robimy sesję na bloga z przyjaciółkami ubrania latają po całym domu, Marysia buszuje wśród ciuchów i butów z wielkim bananem na buzi, jeszcze większy uciesz jest wtedy, gdy któraś ciocia pozwoli coś ,,przymierzyć". Co nie zmienia faktu, że uwielbia latać w dresach i bawić się piłką z kuzynami. Wszystko z umiarem i najważniejsze, aby sprawiało frajdę! Ale się rozpisałam…to dlatego, że lubię czytać Twoje posty 😉

  • Szalonooka, która udostępniła filmik, napisała, że podobno ta kobieta poniosła konsekwencje prawne, ale jak słusznie zauważyła jedna z komentujących, to nie cofnie bólu i przerażenia tego dziecka. Ani nie zmaże tatuażu. Nie wiem nawet, co mu tatuowali, bo nie byłam w stanie dłużej oglądać tego nagrania, przerażenie na twarzy dziecka było porażające, cały czas zbiera mi się na płacz, jak o tym myślę.

    Widziałam u Ciebie stylizacje Marysi, są bardzo ładne i wyważone. Bo co innego od czasu do czasu ubrać dziecko jakoś wyjątkowo (każda matka przecież to lubi) i od czasu do czasu zaszaleć i pobawić się w przebieranki. A co innego zakładać bloga tylko o modzie dziecięcej, gdzie każdego dnia pojawia się maluch w innej wymyślnej stylizacji, zazwyczaj bardzo nieodpowiedniej do swojego wieku.
    Tak, jak napisałaś – wszystko powinno być z umiarem!

  • P.S. Lubię długie komentarze, przeważnie sama takie piszę;)

  • Kurde , nie wiedziałam że aż tak Cie ten temat poruszy 🙂

  • Wszystko, co dotyczy krzywdy dzieci porusza mnie straszliwie. Dlatego nie oglądam tv, nie czytam gazet, nie słucham radia. Nie chcę wiedzieć! Za bardzo to przeżywam.

  • Ja zazwyczaj przełączam….Chociaż ostatnio oglądał film fabularny o aborcjach w Rosji. Najbardziej mnie przeraziło zdanie lekarki "Pracuje w zawodzie dwadzieścia lat, lubie swoją pracę". Ale chyba muszę o tym napisać post bo to na jedno zdanie jest mało.

  • Ach, to kolejny temat, który mnie przeraża i przerasta. Kiedyś aktywnie się udzielałam w obronie dzieci nienarodzonych, później po prostu zabrakło mi sił. Któryś z kolei opis późnej aborcji i dziecka, które urodziło się żywe i zostało odłożone by umarło z zimna lub głodu… Nie potrafię, rozpadam się na milion kawałków…
    Kiedyś napisałam o tym tekst:
    https://www.facebook.com/notes/katarzyna-targosz/ch%C5%82%C3%B3d/417279811750857

  • Wiesz, ostatnio trafiłam na takiego bloga modowego z dwójką bliźniaków w rolach głównych (chłopca i dziewczynki) o ile zainteresowanie pięciolatki modą i ubrankami jestem jakoś w stanie zrozumieć, to z chłopcem sprawa już nie jest taka oczywista…Myślę, że blogi o takiej tematyce to raj dla matek, które swoje przerośnięte ambicje przenoszą na dzieci i nie czarujmy się chodzi tam o kontrakty reklamowe, czyli kasę przede wszystkim (przynajmniej ja tak myślę) Te idealne pokoiki, zabawki ekologiczne, mebelki w stylu retro najlepiej w białym i szarym kolorze. Rozumiem, że każdy ma swoje wizje, estetykę i tak dalej ale trzeba pozwolić być dziecku dzieckiem. Gdy ostatnio zobaczyłam zdjęcie tej małej (Vivi bodajże) na łóżku w stylu polówki, bez materaca, za to w stylu retro zrobiło mi się jej po prostu żal….

  • Też nie obejrzałam do końca. Nie byłam w stanie. A ja miałam wyrzuty sumienia u lekarza, jak trzymałam dziecko przy dosyć bolesnym zabiegu. Do tej pory się zastanawiam, czy nie mogłam tego inaczej rozwiązać :/

  • Tak, te stylizacje dziecięcych pokoików też we mnie budzą mieszane uczucia. Zgadzam się, że niektóre są śliczne, ale bardziej jako na przykład aranżacja do sklepu meblowego, a nie miejsce życia dla dziecka.
    Ja widziałam ostatnio taki czarno-biały. Naprawdę super to wyglądało na zdjęciu, ale nie wyobrażam sobie dziecka zamknąć w tych dwóch barwach!

  • Bo każda normalna matka tak właśnie czuje – chce zaoszczędzić dziecku cierpienia, jak tylko się da!
    Dlatego matka świadomie i dla własnej zachcianki zadająca dziecku cierpienie jest czymś niewyobrażalnie potwornym!
    Mnie trudno o tym nawet pisać, bo nie umiem dobrać właściwych słów na to zjawisko, nie ogarniam!

  • Ja na pewno filmiku nie obejrzę, wystarczy mi to, co przeczytałam. Dużo widziałam takich przykładów głupoty u rodziców, jak np. matka, która zabierała swą kilkuletnią córkę do solarium, by wyglądała seksownie (!!!), albo patologiczna rodzinka Honey Boo Boo, gdzie otyła matka chce zrobić z córeczki małą miss (swoją drogą te programy też są popieprzone- ambitne mamuśki posyłają swe córeczki na konkurs, który, co tu dużo mówić, jest pożywką dla pedofilów) i te przykłady mogłabym mnożyć. Ja jestem dosyć radykalna i zwyczajnie odbierałabym prawa rodzicielskie w takich wypadkach. Może by to czegoś ich nauczyło?

  • W takich przypadkach tak, bo to patologia, a nie rodzicielstwo. Oczywiście w takich sprawach, każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie, nie chcę generalizować, ale w wielu faktycznie te kobiety potwornie krzywdzą dzieci. To jest straszne, że robią to właśnie matki, osoby, które powinny być pierwszym, największym opiekunem dziecka, takim aniołem stróżem!
    A z kolei natrafiam też na wiele wiadomości o przypadkach, gdy odbiera się dzieci ludziom z idiotycznych powodów, dobrym, kochającym rodzicom!
    Był przypadek gdy odebrano dzieci ojcu, bo nie mieli łazienki w domu… Zamiast dać im zapomogę na zrobienie tej cholernej łazienki, komuś było prościej (a może opłacalniej) dzieci zabrać do domu dziecka…

  • Z tymi blogami modowymi zgadzam się z Tobą w stu procentach. I nic więcej nie napiszę, bo musiałabym nie przebierać w słowach:).

  • Rozumiem:)

  • Napiszę może parę słów na temat Opieki Społecznej, mimo że wpis bezpośrednio jej nie dotyczy, ale Twój komentarz przypomniał mi parę spraw.

    Otóż moja koleżanka samotnie wychowująca dziecko ubiegała się kiedyś o pomoc z opieki. Nie dostawała alimentów, więc myślała, że jakaś zapomoga jej się należy. Przyszła pani, zrobiła wywiad środowiskowy, no i kumpela dostała bułkę z masłem. A wiesz czemu? Bo miała w domu czysto, widać było, że to nie żadna patologia, a córeczka jak malowane. Argumentacja doprowadziła ją do szału, mnie zresztą też.

    Przez 4 lata pracowałam jako listonoszkę i napatrzyłam się na to, co robi patologia, która żyła (znaczy piła) dzięki czekom z opieki. Przez cały miesiąc ludzie chlali od rana do wieczora, urządzali burdy, a dzieci mieli gdzieś. Dobrze jednak wiedzieli, kiedy ma się u nich zjawić opieka- wtedy przez dzień nic nie pili, dzieciaki odświętnie poubierali i odstawiali szopkę, jacy to oni porządni. No i kasę z opieki dostawali i to niemało. Wynika więc z tego, że porządni ludzie szans na zapomogę nie mają, za to patologia już tak. I żyją sobie, jak u Pana Boga za piecem, a samotna matka musi harować za dwóch.

    To chore i przykre.

    Wybacz, że się rozpisałam.

  • Niestety, jest w wielu przypadkach tak, jak piszesz. Zresztą ten mechanizm widać i w innych kwestiach – np. ściga się niezamożnych ludzi o 50 czy 500zł, a Ci, którzy defraudują miliony są bezkarni…
    Mam swoje własne zdanie, dlaczego tak to na tym świecie wygląda, ale to dyskusja ideologiczna na całkiem inną okazję:)