Jak już może wiecie, tydzień temu na Szczyt dotarła bardzo sympatyczna przesyłka. Dekoracyjne kulki Cotton Balls od Cottonove Love
Wraz z tą przesyłką Matka na Szczycie otrzymała także specjalną misję. Bo kulki zostały wysłane do mnie i kilku innych blogerek w bardzo konkretnym celuprzetestowania i wydania opinii na temat nowego rozwiązania technicznegowprowadzonego przez Cottonove Lovekabelka z lampkami ledowymi zasilanymi bateryjnie.
 
Matka na Szczycie testowała więc we dnie i w nocy. Testowała sama i w towarzystwie syna. Testowała w najróżniejszych okolicznościach i oto może Wam wyniki tych swoich testów przedstawić.
 
 
Miałam oprócz tego także swój prywatny cel – chciałam sprawdzić, jak Cotton Balls będą prezentować się w tradycyjnym góralskim domu. Do tej pory oglądałam je zazwyczaj we wnętrzach pastelowych i romantycznych lub minimalistycznych i nowoczesnych. Z połączeniem ich z drewnem i folkowymi akcentami do tej pory się nie spotkałam i byłam bardzo ciekawa jak wkomponują się w taką stylistykę.
 

Mogłam sama wybrać kolory kulek, które otrzymam, więc sięgnęłam po barwy ziemi przełamane czerwienią, tak typową dla wzornictwa góralskiego. To był, myślę, dobry wybór.
 

 

Ale od początku. W paczce, oprócz pięknie zapakowanego zestawu, znajdowało się także kilka zapasowych kulek w odcieniach z podobnego zakresu kolorystycznego.
Doceniłam to, ponieważ wiadomo, że rzeczy lubią się niszczyć, zwłaszcza w pobliżu Syna na Szczycie😉 Zapasowe „ballsy” dają gwarancję, że cały łańcuch będzie służył długo i nie pogrzebie go zniszczenie jednej z kulek.
Dodatkowo mogłam dzięki nim pokombinować z większą ilością kolorystycznych zestawień.
 

 

Samo pudełko także bardzo mi się spodobało. Nie jestem fanką stylu eko, ale lubię takie minimalistyczne i naturalnie wyglądające opakowania.
Do kompletu kulek dołączony był kabelek z dziesięcioma żaróweczkami typu LEDoraz dwie baterie „paluszki” do jego zasilania. Kabelek przezroczysty, delikatny, nierzucający się w oczy, co jest dużym plusem przy elementach dekoracyjnych.
 
 
Samo zamontowanie kulek na kablu jest dziecinnie proste i, jak możecie zobaczyć, nie sprawia najmniejszej trudności nawet trzylatkowi.
Na tym etapie pojawiło się jednak moje pierwsze i w zasadzie jedyne zastrzeżenie – większość kulek miała idealnie dopasowane otworki, ale na dwóch z nich były one za duże i kulka natychmiast spadała (na zdjęciu porównanie otworków – tego w sam raz i tego za dużego).
Z tego powodu musiałam zrezygnować z zamontowania dwóch kremowych Cotton Balls i zastąpić je innym kolorem.
 

Z pozostałymi nie było żadnego problemu, nie spadały nawet podczas przenoszenia sznura, owijania, zawieszania, itd.
 
Zmontowanie sznura Cotton Balls zajęło nam kilka minut i już po chwili mogliśmy testować jak świecą i jak się prezentują w pełnej krasie.
 

 

Jeśli chodzi o wprowadzenie kabla z żaróweczkami ledowymi zasilanego bateriamidla mnie rewelacja! To zastosowanie w mojej opinii ma praktycznie same pozytywy!
 
Pierwszy, najbardziej oczywisty – nie potrzebujemy dostępu do gniazdka elektrycznego. Nienawidzę plączących się po domu kabli, a tych zawsze jest za dużo – telewizory, laptopy, drukarki, lampki, przedłużacze, czajniki, ładowarki, radia, etc.  A też nie zawsze tam, gdzie akurat chcielibyśmy dekorację zawiesić, gniazdko się znajduje.
Rozwiązanie z zasilaniem bateryjnym daje w tej kwestii nieograniczone możliwości
Dzięki temu kulki są także bardziej „mobilne”. Przez kilka dni przenosiłam je z miejsca na miejsce, sprawdzając, gdzie najładniej będą się prezentować. Gdybym musiała za każdym razem szukać dostępu do kontaktu, na pewno nie chciałoby mi się tak eksperymentować. 
 
 
Po drugie, te dekoracje często są wykorzystywane w pokojach dziecięcych. A wiadomo – dziecko + instalacja elektryczna to nie najlepsze połączenie. Nie znam się na napięciu, prądzie i voltach, ale tak na chłopski rozum – napięcie w bateriach jest znacznie niższe od tego w kontakcie, więc nawet jeśli dziecko kabel zerwie, przegryzie, rozetnie (najróżniejsze rzeczy dziecku do głowy przyjść mogą), to ryzyko jest mniejsze.

Poza tym, gniazdka elektryczne przeważnie są montowane nisko, więc kabel także wtedy jest nisko – w zasięgu dziecięcych rączek. Kabel zasilany bateriami można rozpiąć nawet pod sufitem, bez obaw, że dziecko się do niego dobierze.
 

 

Jednym jedynym minusem może się tutaj wydawać konieczność wymiany baterii i idące za tym koszty, ale ja, jak na razie, nie odnotowałam takiego problemu. Pewnie zależy to od stopnia i sposobu wykorzystania świecących kulek. Nasze w końcu wylądowały w sypialni i zapalam je codziennie, gdy zapada zmrok. Gaszę idąc spać. Wczoraj zapomniałam zgasić i świeciły całą noc.
Baterie cały czas dają radę i myślę, że jeszcze długo posłużą (jak wiadomo ledy są bardzo mało prądożerne). Zawsze można także zainwestować w akumulatorki.
 
 
Cotton Ballsy dają bardzo przyjemną, ciepłą poświatę. Tak, bardziej poświatę, niż światło. Bursztynowy blask, przełamanie mroku. Jako nocna lampka mogą się nie sprawdzić, ale jako nastrojowy detal wystroju wnętrza– jak najbardziej.
 
U nas doskonale funkcjonują jako element właśnie rozproszenia ciemności. Dają akurat tyle światła, by w pokoju nie było całkowicie ciemno, ale na tyle niewiele, by nie przeszkadzały zasnąć Synowi na Szczycie.
 

 

Podsumowując tydzień testowaniajestem jak najbardziej na tak:)
Zdecydowanie opowiadam się za kablem ledowym z bateriami.
Bardzo także cieszę się, że Cotton Balls dotarły na Szczyt przynosząc nam swoje łagodne ciepło i delikatny urok. A Cottonove Love dziękuję za okazane mi zaufanie i wybranie mnie do roli testerki:)
 
Z tego, co się orientuję, sznury z kulkami dostępne są w różnych długościach. Polecałabym Wam te dłuższe, dziesięć kulek to dla mnie jednak troszkę za mało, wydaje mi się, że z dłuższym łańcuchem światełek można by stworzyć jeszcze ciekawsze dekoracje. Wolałabym też, żeby kulki były troszkę większe, bardziej wyraziste.
No, ale teraz to już się czepiam. Babie nigdy się do końca nie dogodzi;) 
 
 
  • Fajne, już widzę, jaką Gaja miałaby uciechę, wszystkie by mi poniszczyła.

    We Włoszech jeszcze takich nie widziałam, ale też specjalnie się nie rozglądałam. Muszę to uczynić:).

  • Ja ostatnio nie przykładałam wielkiej wagi do wystroju wnętrza. Kiedyś wręcz przeciwnie, ale mój syn robi takie spustoszenie wokół siebie, że upiększanie tego chaosu, jaki mamy w domu, po prostu nie ma sensu:)
    Dlatego tak doceniłam kabel na baterie i to, że można go umieścić poza zasięgiem dziecka:)
    A taka dekoracja niby drobiazg, a cieszy:)

  • Aj piękne 🙂 zbieram kasę i muszę sobie sprawić 😀

  • Napisalam i chyba zniknelo;/ bo nic is enie wyswietliło- taka ze mnię komuterowa znawczyni. Napisałąm ze widizałam coś podobnego w jednym z norweskich domow ale to była Polska rodzina;) hehe troche nie bardzo było mi zapytac jak to działa i właściwie to po co to ale chyba teraz jakby rozumiem i widze o co chodzi. Podoba mi sie to dekoracyjne cudo. Zapisalam juz do listy zakupów Wielkanocnego powrotu do kraju baranow:) ah i mam nadzieje ze to wlasciwa strona na jakiej znalazlam je do kupienia;P

  • Od dawna się przymierzam do zakupu i chyba wreszcie się skuszę 🙂

  • Kulki można zakupić pod tym adresem: http://www.cottonovelove.pl
    Ja żałuję, że nie wiedziałam o ich istnieniu wcześniej, kiedyś kombinowałam z dekoracją przy użyciu lampek choinkowych na ścianie, a te kulki są o wiele bardziej stylowe i dają przyjemniejsze światło:)

  • Mnie najbardziej podoba się to, że dodają wnętrzu jakiejś takiej miękkości, naprawdę tworzą fajny nastrój po zmroku:)

  • Warto:) Są naprawdę oryginalnym detalem, który potrafi nadać klimat całemu wnętrzu:)

  • Kasiu dzięki kulkom trafiłam na ten Twój szczyt! Bardzo tu fajnie!
    I ja niedługo wstawię swoje wyniki testów – będzie niebiesko, delikatnie i w zupełnie innym stylu niż u Ciebie 🙂 Zapraszam na moje recenzje i do podglądania bloga!
    Pozdrawiam!

  • Miło mi to słyszeć, zapraszam do stałego zaglądania:) Na pewno też zajrzę do Ciebie, jestem bardzo ciekawa kolejnej "kulkowej" stylizacji i z chęcią poznaję nowe ciekawe blogi:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

  • Witam Cię Mamo na Szczycie. Ja rowniez testowalam CL i u nas w zestawie nie przytrafił się taki większy otwór jak u Ciebie, musiałaś mieć pecha, ale to super, że ekipa CL wyslala Ci wiecej kulek i mogas te wypadające zamienić. Zdjęcia sa swietne! i blog również. Ja juz po 1 wstępnej recenzji, niedługo będą nastepnę 🙂 pozdrowienia serdeeczne dla Ciebie i synka z wielkopolski od Agi i Mai
    http://www.makeonewish.pl

  • Widziałam, wyniki Twojego testu były chyba pierwsze. Te pastelowe kulki są najpiękniejsze, zestaw różowo-błękitny jest prześliczny, ale u nas takie kolorki do niczego by nie pasowały:)
    Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa, pozdrawiam:)

  • super zdjęcia i widać, że dobra firma, która wysłała dobry zestaw! 🙂

  • Tak, ze strony firmy wszystko w pełni profesjonalnie. A co do zdjęć – dziękuję, miło słyszeć, że się podobają:)
    Pozdrawiam:)