Życie na Szczycie ma swoje plusy. O tym już kilkakrotnie pisałam. Jednym z nich jest to, że ze szczytu widać więcej. Jest to wielkim atutem w taką noc jak wczorajsza (czy też dzisiejsza?), kiedy możemy podziwiać fajerwerki z całej okolicy, rozświetlające niebo nie tylko nad naszym Szczytem, ale całym Podhalem.


To jest wpis czysto zdjęciowy, przedstawiający Sylwestrowe Niebo Nad Szczytem i mój debiut w fotografowaniu fajerwerków.
Ogromnie je lubię. Wiem, wiem, co roku apeluje się, by nie strzelać w Sylwestra z uwagi na dzikie i domowe zwierzęta. Ale tak naprawdę najwięcej hałasu robią te idiotyczne race i petardy, które za to nie dają widowiskowych efektów świetlnych i nie wiem po co w ogóle ludzie je odpalają.

W tym roku w podziwianiu sztucznych ogni przeszkadzała trochę mgła, ale i tak udało mi się złapać kilka naprawdę pięknych.


Przy tej okazji dziękuję wszystkim blogerom i blogerkom za wspólne świętowanie i niezapomniany „Sylwester w dresach”:) To była szalona noc!:)

#selfie z Bukowiną Tatrzańską w tle, czyli najwyższy poziom lansu, sylwestrowy widok i sałatka wg przepisu Karoliny z Cukromania

Ponieważ szybko mnie wczoraj zmogło i zaraz po północy zaliczyłam czuły romans z poduszką, to dziś składam Wam najlepsze życzenia noworoczne.
A szczególnie gorąco pozdrawiam noworocznie wczorajszych współbiesiadników – Ania, Gosia, Marta, Żaneta, Karolina (której dodatkowo dziękuję za przepis na sylwestrową sałatkę gyros), Ania, Lena, Karolina, Kinga, Monika, Magda – i wszystkich innych, którzy wspólnie się bawili na „Blogerskim Sylwku”:)