Naprawdę. Ogólnie nie lubię owadów (kto lubi?), ale z większością z nich nie mam specjalnego problemu. Pająki i inne długonogie stwory mnie nie przerażają. Ale przerażają mnie biedronki.
Nie wiem dlaczego. Przecież takie malutkie, w kropeczki, bohaterkami bajek bywają, a ja na widok biedronki wpadam w panikę.
 
Ale jest biedronka, za którą przepadam – Biedronka. Tak, uwielbiam robić zakupy w Biedronce i nie wstydzę się do tego przyznać (bo podobno niektórzy się wstydzą, czego kompletnie nie rozumiem).

Odkąd otwarto Biedronkę w Białce Tatrzańskiej, nasze codzienne życie stało się znacznie łatwiejsze. Nie musimy już jeździć na zakupy dwadzieścia kilometrów, a jedynie jakieś siedem;)
Jest też oczywiście taniej, niż w lokalnych, nastawionych na turystów sklepach. Zdarzają się protesty i głosy, że Biedronka zabija drobnych przedsiębiorców, prowadzących małe sklepiki. Tak, to przykre, być może nie powinno tak być, ale life is brutal. Każdy chce jakoś żyć. Jeśli ceny w okolicznych sklepach są znacznie zawyżone (a w ferie i wakacje przeważnie skaczą jeszcze o kilka procent w górę), to dlaczego mam przepłacać? Wybieram Biedronkę. Proste.
 
Uwielbiam Biedronkę także za promocje i możliwość zakupu najróżniejszych rzeczy w bardzo korzystnych cenach. Akcesoria do domu, zabawki, książki… Właśnie w Biedronce udało mi się dorwać, za śmieszną cenę, jedyną z książek Koontz’a – mojego ulubionego autora – której jeszcze nie czytałam. Moja radość tego dnia była ogromna.

I właśnie w Biedronce, również za grosze, kupiłam moje ulubione megawygodne botki, w których przechodziłam całą jesień.
 
 
Mogłabym długo wymieniać ile okazji udało mi się dorwać w tym sklepie. Bo bardzo lubię polować na okazje. Oczywiście, bez przesady – o karpia i torebki w Lidlu się nie biję (zresztą, nie mamy tu Lidla;p), ale kręcą mnie takie sklepowe łowy
Wkrótce opowiem Wam o tym więcej, w specjalnym poście, który przygotowuję. Będzie o tym jak kupić rzecz o wartości 400zł za 10zł. Już niedługo:)
 
A dlaczego w ogóle zabrałam się dziś za ten wpis? Otóż skłoniły mnie do tego wczorajsze i dzisiejsze zakupy w Biedronce. Między innymi, wykupiłam wszystkie sztuki rewelacyjnego masła do ciała.
 
 
Na masło to trafiłam jakiś czas temu i jestem nim oczarowana! Cena – rewelacja – 9zł za 300g! Jakość – rewelacja! Zapach – rewelacja!
Nie lubię słodyczy, ale uwielbiam kosmetyki o słodkim zapachu. To waniliowe masło pachnie niczym pyszny budyń. Do tego ma prawdziwą konsystencje masła, a nie – jak to się czasem zdarza z innymi (droższymi!) masłami, które takimi się zwą, ale przypominają lekki balsam. 
 
 
W białczańskiej Biedronce już go nie szukajcie, wykupiłam wszystkie 🙂 (bo to produkt tylko chwilowo będący w ofercie), ale szczerze polecam.
A pod linkiem poniżej możecie zobaczyć, jakie inne okazje można aktualnie w Biedronce dorwać:
 
Kolejną rzeczą, którą wczoraj zakupiliśmy był wyciskacz do cytrusów, który oczarował Syna na Szczycie, bo wszelkie maszyny, również kuchenne, bardzo go interesują.
 

Od razu po powrocie do domu zabraliśmy się za wyciskanie i raczyliśmy pysznym, świeżym i zdrowym soczkiem
Jeśli chcecie wiedzieć jakie jeszcze kuchenne przybory i akcesoria są obecnie do zdobycia w Biedronce (niektóre za naprawdę śmieszne ceny!), zajrzyjcie tutaj:
 
Dziś pojechaliśmy jeszcze po toster (czy też opiekacz do kanapek, różnie go zwą), którego w sklepie wczoraj nie zauważyłam, ale właśnie z linku powyżej, czyli z promocyjnej gazetki,  dowiedziałam się, że jest dostępny.
A przy okazji kolejnego pobytu w Biedronce znalazłam nie lada gratkę kurtkę dziecięcą, która już jakiś czas temu mi się podobała. Dziś była przeceniona na 25zł! Porządna, świetnie wykonana zimowa kurtka za 25zł!!! Mieliśmy szczęście, była ostatnia sztuka, akurat w rozmiarze Syna na Szczycie:)
Tak nam się spodobała, że natychmiast po powrocie do domu sprawdzaliśmy ją w warunkach terenowych:)
 
No i książki! Uwielbiamy serię Mały Chłopiec. Tak – my – i ja, i syn.
Kiedyś te książeczki były dostępne w kioskach, jako gazetka – co miesiąc pojawiał się kolejny tom. Kompletowaliśmy je z wielkim zacięciem. Kilka, których nam brakowało dokupiłam w księgarni (specjalnie zamawiałam!). A oto pojawiły się w Biedronce
 

I jakie zaskoczenie! Myślałam, że mamy już wszystkie, a tu okazało się, że wyszły całkiem nowe części.
I tak, staliśmy się posiadaczami Dżipa Alka
 
Co to jest za książka! Niezwykle życiowa! Myślałam, że będę pierwszą, która wyda powieść o trudnych warunkach drogowych na Szczycie, a tu proszę! Sami zobaczcie!
 
 
W tych książeczkach niezwykle podoba mi się śliczna i barwna grafika. A dla mojego syna, fana motoryzacji, są nie lada gratką. Teraz pojawiły się także nowości z tej serii – większe książki z wieloma pojazdami w środku.
 
 
I już ostatnia Biedronkowa inspiracjaWłoskie Smaki 
 
Syn na Szczycie oprócz tego, że jak już wiecie, jest miłośnikiem wszelakich maszyn i miłośnikiem wszelkich pojazdów, jest także miłośnikiem kota Garfielda. A kot Garfield jest miłośnikiem lasagne (podobnie jak Matka na Szczycie). I dlatego właśnie Syn na Szczycie męczył matkę, by lasagne mu zrobiła.
Matka z łatwością się zgodziła, bo to jedna z niewielu potraw, które umie i lubi robić. A wszystkie niezbędne składniki kupiła – no właśnie – w Biedronce!🙂
 

Jutro, jak na niedzielę przystało, wystawny obiad zrobię, czyli lasagne będzie:) Chcecie mój przepis?

A takie opowieści o zakupach i wartych uwagi produktach będę Wam od czasu do czasu podrzucać. Ale bez ściemy. Tylko o rzeczach, które sama odkryłam, sprawdziłam i uważam, że są warte polecenia.
No i będą teksty o tym, o czym już wspomniałam, jak mieć naprawdę świetne i markowe rzeczy, za naprawdę bardzo niewielkie pieniądze:)

  • Też nie uważam, że zakupy w Biedronce są powodem do wstydu-) I też je tam robię. Oto dowód: http://www.booksandbabies.pl/2015/01/smarzowski-kuna-i-biedronka-szukam.html P.S. Od zakupów w "luksusowych" delikatesach chyba jeszcze nikomu krew nie zmieniła barwy na błękitną…:-) a poza tym każdy ma prawo kupować gdzie chce;-)

  • Tak, pamiętam ten Twój wpis:)
    Ludzie mają różną mentalność, zdarza się czasami, że w naszej wioskowej Biedronce cały dzień pusto, a po zmroku się klienci zjeżdżają, jakby wyprawa do Biedronki była czymś wstydliwym, co lepiej pod osłoną nocy robić;)

  • Aj Biedronę uwielbiam 🙂

  • Ja tak samo:)

  • We Włoszech Biedronki niestety nie ma, ale za to jest Lidl, w którym uwielbiam robić zakupy i też się tego nie wstydzę. Zresztą nie rozumiem snobów, którzy tu nie pójdą, tam nie wejdą, bo gańba, w ciuchy z sieciówki się nie ubiorą, bo obciach etc. Nawet gdybym była milionerką, nie zaprzestałabym robić zakupów w dyskontach, no bo po co mam przepłacać:)?

    Biedronki zaś to jedne z nielicznych owadów, które naprawdę lubię:).

  • Też kiedyś lubiłam robić zakupy w Lidlu, gdy mieszkałam w Krakowie (akurat miałam wtedy blisko do tego sklepu).
    I dokładnie – uważam tak samo – po co płacić drożej, jak nie trzeba?:) To kwestia zwykłego zdrowego rozsądku:)
    A rzeczy, dajmy na to – z sieciówki i z drogiego butiku, czasami niczym się nie różnią, oprócz metki. Wyjątkiem dla mnie są przedmioty (np. ubrania) autorskie. Coś szyte w pracowni, powstałe z pasji, z dbałością o każdy szczegół. Wtedy tak, mogę za taką rzecz dać więcej. Pisałam o tym tutaj:
    http://matkanaszczycie.blogspot.com/2014/12/iga-w-serce.html
    🙂

  • A ja nawet wcześniej gazetki przeglądam, żeby wiedzieć co i kiedy warto upolować choć lego w promocyjnych cenach dla nas zabrakło …
    i widzę, że u nas tłoczno tam, nawet w godzinach szczytu, czyli po pracy…
    więc i górale na promocje czatuja, bo czemuż by nie?

  • Sprytnie:) Ja dopiero niedawno ten serwis z gazetkami odkryłam.
    Też nam się parę razy zdarzyło nie załapać na jakiś upatrzony produkt, ale jeśli bardzo nam zależało, to jeździliśmy po różnych Biedronkach aż w którejś znaleźliśmy;)
    Na szczęście w NT i Zakopanym jest ich całkiem sporo:)