Przez krótki czas istnienia tego bloga, stały się już pewną tradycją moje podsumowania miesięcy.

Był więc SWEET OCTOBER oraz SWEET NOVEMBER.

Jednak grudzień był nie tylko SWEET, on był AWSOME&AMAZING!

Ale podsumowania grudnia nie będzie. Ten szczególny czas końcówki roku skłania do bardziej ogólnych podsumowań.
Facebook proponuje nam wygenerowany przez siebie post podsumowujący rok danego użytkownika. Nie wiem, czym kieruje się bezduszny program wybierając najbardziej istotne wydarzenia z naszego życia w 2014tym, ale w moim przypadku zupełnie nie utrafił.
Dlatego prezentuje Wam moje własne podsumowanie roku 2014tego. Najbardziej niezwykłego roku w moim życiu, z jeszcze bardziej niesamowitą końcówką.

To był z jednej strony trudny rok. Stawiający wiele wyzwań, weryfikujący przyjaźnie i układy, poglądy i marzenia.
Zmuszający do ciężkich wyborów. Przynoszący różne nieprzyjemne sytuacje. A jednak z każdej z nich wychodziliśmy obronną ręką. Wychodziliśmy silniejsi i bogatsi w doświadczenia.
To był rok, który jak żaden inny pokazał mi prawdę o mnie samej i o otaczających mnie ludziach.
To był rok, w którym wydarzyło się niesamowicie wiele. Wiele dobrego, wiele ciekawego, wiele fascynującego.
To był rok, w którym popędziłam naprzód, chwytając wszystkie swoje pasje i marzenia. Poznałam wielu nowych ludzi, nawiązałam nowe przyjaźnie.
To był rok, który czasami rzucał nami niczym małą łódeczką na spienionym morzu, ale zawsze po takim sztormie ofiarowywał nam cuda rajskich plaż.
Ten rok rozpoczął się kolejnym wielkim cudem w moim życiu. Cudem, za który z pewnością jestem niewystarczająco wdzięczna. Bo czy istnieje granica wdzięczności matki za zdrowie dziecka?
W tym roku w wyjątkowy sposób cieszyłam się wiosną. Przecież miała mi przynieść spełnienie ostatniego z życiowych marzeń – publikację mojej pierwszej powieści.
I tak oto ostatniego dnia kwietnia pojawiła się w księgarniach „Wiosna po wiedeńsku”, książka, której akcja toczy się… w kwietniu!:) Nie mogło to wypaść bardziej idealnie:)
Wraz z publikacją książki, życie nabrało rozpędu. Było wiele emocji, dobrych i złych, były wywiady (do przeczytania TUTAJ), mnóstwo recenzji, była nagroda „Najlepszej książki na lato” i był także wieczór autorski (TUTAJ), który odbył się – jakże wspaniale się to udało! – w wiedeńskiej kawiarni AIDA w Krakowie.
W roku 2014tym miałam przyjemność uczestniczyć w różnych mniejszych i większych eventach, jednak wspomnę tu tylko o dwóch z nich, ponieważ są dla mnie ważniejsze od pozostałych.
Bankiet z Mistrzami Kolarstwa w Hotelu BUKOVINA (TUTAJ) – to tam właśnie miałam okazję poznać pana Czesława Langa, wybitnego polskiego kolarza, a obecnie organizatora wyścigu Tour de Pologne.
Swego czasu pan Czesław (który jest przesympatycznym i pełnym ciepła człowiekiem) brał udział w wyścigach z moim ojcem. Niezwykle miłe było dla mnie odkrycie, że pan Lang dobrze go pamiętał, a jednocześnie bardzo przykre było dla mnie to, że na jego pytanie: „Co u Adasia?”, musiałam odpowiedzieć „Niestety, nie wiem.” Mogłam skłamać, by nie zobaczyć tej konsternacji na pogodnej twarzy pana Czesława…
Drugim istotnym wydarzeniem był mój udział w Spotkaniu na Szczycie, czyli zjeździe blogujących mam w Kościelisku (TUTAJ). To właśnie to spotkanie, w którym uczestniczyłam jedynie jako pisarka, ostatecznie skłoniło mnie do założenia swojego bloga.
W tym roku zaczęłam prowadzić bloga i pisać bajki dla dzieci, pisałam nadał powieści, ale też wróciłam do różnych pasji sprzed lat, jak robienie figurek z masy solnej (TUTAJ), czy grafika komputerowa (TUTAJ).
Odnowiłam także swoje inspiracje stylem góralskim i góralszczyzną, którymi fascynowałam się w liceum, a potem, wskutek ogólnie panującej mody na folk, na jakiś czas nieco mi się przejadły.
W tym roku odkryłam je na nowo, zachwycając się i sama tworząc inspirowaną stylem góralskim autorską biżuterię.
Co było wydarzeniem bardzo znaczącym – otrzymałam nowy aparat fotograficzny, mogąc tym samym aktywnie powrócić do jednej z moich dwóch największych życiowych pasji – fotografii.

„To była najważniejsza jesień w moim życiu” – mówi bohaterka „Jesieni w Brukseli”, mojej drugiej powieści. Ja za tę najważniejszą jesień uważałam do tej pory też właśnie tamtą (o co chodzi, wyjaśnię Wam w następnym wpisie). Ale jesień 2014 zburzyła w mojej głowie mit jesieni 2009.
Była piękna, była złota, była wspaniała i pełna cudownych wydarzeń.
Z całą pewnością wielką przyjemnością był dla mnie udział w Targach Książki w Krakowie, gdzie z dumą mogłam nosić plakietkę z podpisem „PISARZ”:) (TUTAJ).
Nie mogło mnie także zabraknąć w moim najważniejszym na świecie miejscu, o którym jeszcze nieraz u mnie usłyszycie.
Koniec roku był barwny i pracowity, dzięki mojemu udziałowi w akcji „Małopolska – Święta jak w domu” (TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ).
A także oczywiście dzięki Zwierzakom Pocieszakom (TUTAJ) i niezwykłemu pocieszakowemu spotkaniu w Krakowie (TUTAJ).
Końcówka roku była tak intensywna, że planowałam od stycznia nieco się uspokoić, ochłonąć i odsapnąć. Ale Pocieszakowe Dziewczyny mi na to nie pozwoliły. Już na początku nowego roku szykuje się kolejna pocieszakowa atrakcja, więc nowy rok zacznie się znów z przytupem (szczegóły wkrótce;p).
Ale najważniejsze w tym roku były inne rzeczy. To, że zwiedziliśmy niezliczoną ilość placów zabaw i parków; to, że mój syn nauczył się jeździć na rowerze i na hulajnodze.
To, że spędzaliśmy czas aktywnie, całą rodziną, odwiedzając zarówno nowe, jak i ulubione miejsca, ciesząc się wspólnymi chwilami.
A przede wszystkim to, że kolejny rok tak mocno się kochamy, że byliśmy zdrowi i szczęśliwi, że potrafiliśmy największą radość czerpać z naszych uścisków i uśmiechów.
I tego Wam właśnie na Nowy Rok życzę – wiele miłości i radości na twarzach Waszych i Waszych bliskich!
P.S. I w tym roku naprawdę polubiłam życie na Szczycie;) Zaczynam nawet lubić śnieg (TUTAJ) 😉
P.S.2 A żeby nie zostawiać starych spraw na nowy rok, odpowiadam na pytania, które zadała mi Poślubiona Książce, w ramach kolejnej nominacji do LBA.
1. Co skłoniło Cię do pisania bloga?
Odpowiedź TUTAJ 😉
2. Jaka jest Twoja największa pasja?
Pisanie i fotografia.
3. Film, do którego często wracasz to…
Wszystkie ulubione filmy oglądałam po kilka razy:) Tak samo po kilka razy czytałam ulubione książki.
4. Czy jest jakaś książka, która zmieniła Twój pogląd na świat?
Tak, zdecydowanie „Listy Lorda Foulgrina” Randy’ego Alcorn’a.
5. Co czytasz najchętniej?
Wszystko Koontza. To zdecydowanie mój ulubiony autor.
6. Wybiegasz z domu w pośpiechu. Co zabierasz ze sobą?
Dziecko:)
7. Dzień, który zmienił Twoje życie…
Dwa takie dni – dzień, w którym dowiedziałam się, że jestem w ciąży i dzień będący naturalną tego konsekwencją, gdy na świat przyszedł mój syn.
8. Słońce czy deszcz?
Słońce.
9. Książki stare czy nowe?
Ciekawe.
10. Bez czego nie byłabyś w stanie obejść się na wakacjach?
Bez aparatu fotograficznego.