Pewnie w tych dniach mieliście okazję już na wielu blogach przeczytać o Zwierzakach Pocieszakach i całym projekcie. Ale u mnie będzie o tym inaczej. Bardziej osobiście.
Zwierzaki Pocieszaki
Zwierzaki Pocieszaki
W tamtym czasie zmagałam się z pewnym zniechęceniem, jakie mnie ogarnęło w dziedzinie twórczych działań.
Zbyt wiele razy usłyszałam: „nie da się”, „nie ma jak”, „może później”, „jeszcze nie czas na to”, „to za trudne”, „nie ma sensu” i tak dalej.
Zbyt wiele stykałam się z ludźmi rozgoryczonymi, mało operatywnymi, bez wiary w cuda i marzenia, którzy chcąc, czy nie, przelewali swoje zniechęcenie na mnie.
Miałam nawet taki moment, że pomyślałam: „a pieprzyć to, nic już nie robię”.
I właśnie wtedy odezwały się do mnie Honorata Dyjasek i Monika Ludkiewicz, proponując mi udział w czymś NIESAMOWITYM.
Zwierzaki Pocieszaki
Oczywiście, na początku nie wiedziałam, jak bardzo niesamowite to będzie, choć pomysł od razu mi się spodobał.
Lubię twórcze wyzwania. Lubię ciekawe projekty, interesujące przedsięwzięcia. No i oczywiście – uwielbiam pisać. A do tego wszystkiego dochodziła jeszcze kwestia pomocy chorym dzieciom, która leży mi na sercu. Jak w świetle tego wszystkiego mogłabym się nie zgodzić?:)
 Zwierzaki Pocieszaki

W trakcie realizacji projektu okazało się, że chcąc dać coś innym, sama także coś otrzymałam. Właściwie nie „coś”. Otrzymałam niesamowicie wiele!

Zobaczyłam, że są jeszcze ludzie, którym się chce! Którzy potrafią gonić za pasją, tworzyć, dawać z siebie wszystko, tylko dlatego, że chcą. Bez żadnych profitów, bez pochwał i nagród. Czysta radość tworzenia, a przy okazji chęć niesienia pomocy.

Kolejnym prezentem były dla mnie nawiązane przy okazji przyjaźnie. Niektóre z dziewczyn znałam już wcześniej, inne spotkałam na „Spotkaniu na Szczycie” (do którego jeszcze za chwilę wrócę), z kolei następne poznałam już w trakcie pracy nad projektem.
Jak to w grupie bywa – z jednymi od razu złapałam wspólny język, z innymi pozostał większy dystans.

O mojej ulubionej blogerce, nie będę Wam tu pisać, ponieważ należy do grupy dziewczyn, które znałam już wcześniej. Ale muszę Wam wspomnieć o dwóch wyjątkowych osobach, które poznałam przy okazji projektu.
Anna Laurman – autorka ilustracji do Zwierzaków Pocieszaków, mieszkająca w moim ukochanym Krakowie graficzka, która obudziła we mnie nieco pogrzebane zamiłowanie do grafiki komputerowej.
I Karolina Klewaniec – dzielna mama zmagająca się z przeciwnościami losu z uśmiechem na twarzy. Potrafiąca przepięknie słuchać i nigdy nie odmawiająca pomocy (Karolina, tego kuriera to nigdy Ci nie zapomnę!;)). Jak się okazało, z Karoliną wiele nas łączy – pochodzimy z tego samego miasta i mamy bardzo podobne, wyjątkowe życiowe doświadczenia. Od razu złapałyśmy wspólny język i mam nadzieję na jeszcze wiele długich nocnych rozmów:)
I dzięki projektowi odkryłam coś jeszcze – że pisanie dla dzieci daje mi niesamowitą frajdę i satysfakcję! Od razu zabrałam się za tworzenie kolejnych bajek, już nie w ramach „Zwierzaków Pocieszaków” i mogę uchylić rąbka tajemnicy – w tej chwili trwają rozmowy z wydawnictwem odnośnie  ich publikacji:)
Zwierzaki Pocieszaki
O samej akcji i książeczce pewno większość z Was już słyszała, bo od wczoraj trwa istny szturm Pocieszaków na internetową przestrzeń:)
Przy okazji – dziękujemy blogerom i portalom, którzy włączyli się w promowanie całego przedsięwzięcia, pomagając nam dotrzeć do jak największej liczby osób.
Czym właściwie są Zwierzaki Pocieszaki?
To książeczka z bajkami dla dzieci. Dziesięć blogerek napisało dziesięć rymowanych bajek – każda o innym, przez siebie wybranym zwierzaku.
Pełną listę autorek i osób współtworzących książeczkę możecie znaleźć TUTAJ.
Ja miałam przyjemność i zaszczyt napisać wstęp i zakończenie do tej książeczki, a całość wieńczą niesamowite ilustracje Ani. Wszystkie autorki i osoby w inny sposób współtworzące książeczkę dawały z siebie wszystko w zamian za tylko jedną nagrodę – możliwość niesienia pomocy.
Każda złotówka ze sprzedaży książeczek trafia bezpośrednio na konto Fundacji „Kawałek Nieba” z Rumii.
Książeczka została wydana jako edycja limitowana w liczbie tysiąca egzemplarzy i można ją kupić wyłącznie TUTAJ
W pierwszą dobę sprzedało się ponad 100 sztuk, co jest prawdziwym sukcesem naszej akcji!
Ale powstanie książeczki nigdy nie byłoby możliwe bez wsparcia finansowego sponsora całego projektu. My dałyśmy to, co tylko mogłyśmy – czas, prace, umiejętności, ale jakimś sposobem trzeba było przełożyć powstałe bajki i obrazki na rzeczywistą, papierową formę. W tym pomógł nam Pensjonat REYMONTÓWKA z Kościeliska, pokrywając całkowity koszt wydruku książeczki.
Wielkie ukłony za ten gest!
Zwierzaki Pocieszaki
I tutaj, na koniec już, wracam na chwilę do wspomnianego „Spotkania Na Szczycie”, czyli zjazdu blogujących mam, które miało miejsce właśnie… w Pensjonacie Reymontówka. To tam poznałam Honoratę i Monikę – główne inicjatorki i pomysłodawczynie Zwierzaków Pocieszaków.
Zwierzaki Pocieszaki
Dlatego, w pewnym stopniu można powiedzieć, że Zwierzaki Pocieszaki swój całkowity początek, w postaci iskry zapału, pomysłowości i siły nawiązanych nowych znajomości, miały właśnie na Podhalu.
I jestem z tego dumna:)
A na koniec – osobista zachęta od Matki Na Szczycie i… Syna Na Szczycie:)