Nie wiem, jak Wam to powiedzieć. Naprawdę. Mnie – pisarce – brakuje odpowiednich słów. Bo są takie rzeczy, których urody słowa nie są w stanie oddać.
Sukienka z szarej koronki, haftowany żakiecik i sznurowane kozaki na szpilce. Brzmi nijako, prawda? Może określać setki różnych od siebie ciuchów.

Dlatego, przy pomocy mojego ulubionego fotografa, postanowiłam Wam to po prostu pokazać:)

Ten zachwycający strój powstał pod Tatrami, w pracowni krawiectwa artystycznego Hafcik, prowadzonej przez panią Marię Fedro.
Ogromnie lubię osoby z pasją, a właściwie – osoby realizujące swoje pasje, przekuwające je na zachwycające twory i potrafiące swoją pasję wykorzystać, by odnieść sukces.
Pani Maria z pewnością należy do takich osób.

Ona, jako jedna z pierwszych, wpadła na pomysł tworzenia strojów w stylu nowoczesnej mody „góralskiej”. W Hafciku znajdziecie najróżniejsze wzory – od bardziej tradycyjnych po całkowicie luźno inspirowane oryginalnymi ubiorami z Podhala.

Ci, którzy śledzą mój profil wiedzą, że jestem fanką właśnie takiego nowoczesnego folkowego stylu, ale dopiero teraz trafiłam na stroje z Hafcika, choć samą firmę znałam od dawna.
I już od pierwszego przymierzenia te stroje mnie zaczarowały! Pani Maria trafiła mnie swoją krawiecką igłą prosto w serce:)

Uwielbiam ciuchy, ale nie lubię wydawać na nie za wiele. Jestem zagorzałą wielbicielką second-handów, w których potrafię spędzać długie godziny wyszukując rozmaitych „perełek” za grosze. Zdarza mi się kupować w chińskich marketach i tanich sklepach internetowych. Ale mierząc stroje z Hafcika zrozumiałam, jak wielka różnica jest między ciuchem ze sklepu, nawet bardzo dobrej marki, a ubraniem SZYTYM w pracowni krawieckiej! Rany, nawet halka z Hafcika leży tak idealnie, że mogłabym w niej pójść na elegancką imprezę!

W tym wpisie nie zachęcam Was do natychmiastowego składania zamówień w Hafciku. Nie namawiam, nie reklamuję.
To jest wpis dający upust mojemu szczeremu zachwytowi!

Gdybyście jednak przejeżdżali przez Poronin i zamierzali Hafcik odwiedzić, to zapewniam Was, że znajdziecie tam nie tylko piękne ubrania, ale też niesamowitą życzliwość i wspaniałą atmosferę, którą tworzy sprzedająca tam pani Marzena:)

Podobno hitem tegorocznych dekoracji świątecznych są te w jasnoszarym, pastelowym kolorze. Ja, jak to zazwyczaj robię, idę pod prąd i stół dekoruję bardzo kolorowo, radośnie i po góralsku.
Ale żeby nie być tak całkiem anty-trendy, to chyba założę w święta ten właśnie strój w odcieniach szarości:)

Hafcik

A czemu już mamy szopkę i świątecznie nakryty stół? Jest to związane z moim udziałem w akcji Urzędu Marszałkowskiego: „Małopolska – Święta jak w domu”. W następnych postach powiem Wam o tym więcej:)

*Cały strój ze zdjęć – Hafcik
*Czerwone korale – Małopolska