Od zaprzyjaźnionej blogerki (Matka Antyterrorystka) dostałam dziś „nominację do LBA”.
Przyznam, że w pierwszej chwili zgłupiałam. Skojarzyło mi się to z czymś pomiędzy amerykańską ligą koszykówki, a organizacją wspierającą mniejszości seksualne.
Po lekturze jej posta wiedziałam już, że nic z tych rzeczy.
LBA, jak się dowiedziałam, to skrót od Liebster Blog Award. A otrzymanie takiej nominacji jest podobno wyróżnieniem.
Nie wiem, nie znam się, za krótko i stanowczo za płytko w blogosferze siedzę, ale w takim razie miło mi, że już zostałam wyróżniona:)

Polega to na tym, że nominujący bloger zadaje nominowanemu jedenaście pytań. Nominowany ma odpowiedzieć, a potem wymyślić swoje pytania i zadać je następnym blogerom. Taki łańcuszek.

Ja, jak zawsze, zrobię wszystko po swojemu. Na pytania Gosi z chęcią odpowiem, bo:
a) lubię odpowiadać na osobiste pytania (taka chęć wygadania lub przejaw megalomanii – sama nie wiem;p);
b) pytania Gosi są bardzo fajne.
Ale, że do łańcuszków pałam szczerą niechęcią, nikogo dalej nominować nie zamierzam. Wyłamuję się:)

Oto pytania, które zadała mi Matka Antyterrorystka i moje odpowiedzi.

1.Jeśli znajdujesz się w sytuacji teoretycznie bez wyjścia, co robisz? Odpuszczasz, czy szukasz nowych możliwości na rozwiązanie problemów?
  Modlę się.
2.Czym jest dla ciebie blogowanie?
Próbą czegoś nowego. Sprawdzaniem się na nieznanym do niedawna gruncie. Rozrywką.
Na pewno nie traktuję swojego blogowania całkiem poważnie. Czekam, jak się to rozwinie – wciągnie mnie, czy raczej odwrotnie. Jeszcze nie wiem;)
3.Kto jest twoim autorytetem?
 Jezus.
4.Jak widzisz siebie za 20 lat?
Rany, ja nie potrafię ogarnąć tego, co będzie za tydzień, a co dopiero za dwadzieścia lat! Brak umiejętności perspektywicznego myślenia to jedna z moich największych wad.
5.Muzyka, której słucham…
  …pozornie zupełnie do mnie nie pasuje. A w każdym razie często wywołuje zdziwienie u innych, bo fanki metalu zazwyczaj mają nieco odmienny styl niż ja 😉
…jest dla mnie bardzo ważna. Jestem muzyczną fanatyczką, słuchającą jedynie kilku ulubionych zespołów, cała reszta kapel i gatunków mogłaby dla mnie nie istnieć.
6.Najśmieszniejsza akcja w twoim życiu?
Nie pamiętam. Cenniejsze są dla mnie wspomnienia wzruszające, poruszające lub trudne. Nic nie poradzę, tak mam. Ponurak ze mnie.
7.Czy praca zawodowa odgrywa w twoim życiu ważną rolę?
I tak, i nie. Jeśli pisanie powieści przyjmiemy za moją pracę zawodową, to odgrywa jedną z najważniejszych. Jeśli cokolwiek innego, to się praktycznie nie liczy.
8.Z czym kojarzy ci się ślimak?
Z jednym ze Zwierzaków-Pocieszaków – bohaterów nowego projektu, w który jestem zaangażowana wraz z innymi blogerkami.
9.Twój sposób na szybką poprawę humoru?
 Zakupy, seks, whisky. Niekoniecznie w tej kolejności;)
10.Pierwsze skojarzenie ze świętami Bożego Narodzenia to…?
  … choinka. Wiem, banalne, ale miało być pierwsze skojarzenie;)
11.Twoje motto życiowe?
  Mam dwa, zaczerpnięte ze skrajnie różnych źródeł:
– „I can’t find a reason, why I should justify my ways” – Godsmack, „Straight out of line”
– “Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.” – Ewangelia wg św. Mateusza

A gdybyście, w jakimś dziwnym stanie umysłu, nie mieli dość moich odpowiedzi, to zawsze możecie na Gosi blogu znaleźć również WYWIAD, który ze mną jakiś czas temu przeprowadziła, w ramach swojej ciekawej akcji prezentowania różnych zawodów:)

Gdybyście natomiast sami mieli ochotę zadać mi pytanie, to zapraszam na mój profil na ask.fm

Matka na Szczycie