Matka Na Szczycie, oprócz tego, że jest matką, jest także pisarką. Brała więc udział w Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie, które odbywały się w dniach 23-26 października 2014.
Ale, że matka jest jednak przede wszystkim matką, to na targach była z synem. Była także z mężem, bo matka jest również żoną.
Ale męża na zdjęciach nie ujrzycie, ponieważ pełnił rolę osobistego fotografa Matki i Syna:)

Targi Książki Kraków
Było super! To może mało wyrafinowany komentarz, lecz najlepiej oddający moje wrażenia
Mnóstwo atrakcji, niezwykła atmosfera oraz imponujący obiekt Kraków Expo – wkomponowany w (tak przeze mnie uwielbiany) krajobraz industrialny.

Targi Książki Kraków 2014
Targi Książki Kraków 2014

Najbardziej zaskoczyły mnie tłumy! Podobno rynek książki ma się źle, podobno Polacy nie czytają. Po moim pobycie na Targach trudno mi w to uwierzyć. Korki na całą dzielnicę, wielometrowe kolejki do kas, ścisk w środku, obładowani książkowymi zakupami zwiedzający.

Kraków Expo

Kraków Expo

Impreza naprawdę imponująca i niezwykła. Prawie wszystkie wydawnictwa z kraju, pisarze polscy i zagraniczni. Literatura, nauka, religia, zabawa… Wszystko!
Ponieważ, jak wspomniałam, towarzyszył mi mój syn (oraz mąż, ale to w kontekście tego, co chcę powiedzieć, nie odgrywa roli), to skupialiśmy się głównie na książeczkach dla dzieci i licznych miejscach zabaw.

Targi Książki Kraków 2014
Targi Książki Kraków 2014
Wydawnictwo Zielona Sowa

I wiecie, takie targi to świetne miejsce dla dzieci. Nie tylko pomaga zaszczepiać zamiłowanie do literatury i zainteresowanie książkami, ale jest także – najzwyczajniej w świecie – wielką salą zabaw.
Były puzzle, układanki, maskotki, warsztaty plastyczne, gry i zabawy. Był krakowski Teatr Groteska, wielkie smoki i animacje dla dzieci.

Teatr Groteska

Nie udało mi się zobaczyć wszystkiego, ani nawet porozmawiać z każdym, z kim planowałam. Za duży teren, za dużo wydarzeń, za duży zgiełk i tłum. Ale mimo to, a może „za to”, miałam przyjemność odbyć kilka niespodziewanych, zaskakujących i przede wszystkim – przemiłych spotkań.

Duże znaczenie miało dla mnie spotkanie z Izabelą Sową.

Izabela Sowa

Pamiętam, jak przy pierwszej rozmowie z moim wydawcą, jeszcze przed podpisaniem umowy, zapytał mnie on o ulubioną polską pisarkę. Odpowiedziałam – Izabela Sowa.
I oto siedzę z nią – jak pisarka z pisarką, ona z moją książką, ja z jej
Twórczość Izabeli Sowy poznałam lata temu, czytając „Cierpkość wiśni”. Później czytałam wiele innych jej powieści, ale ta pierwsza pozostała moją ulubioną. Opowiadała o studentach zaczynających swoje samodzielne życie w Krakowie, a ja natrafiłam na tę książkę, gdy… zaczynałam studia w Krakowie:)
Mam nadzieję, że pani Izie spodoba się „Wiosna po wiedeńsku”, tak, jak mnie przed laty spodobała się „Cierpkość wiśni”. Wydaje mi się, że mamy nieco podobny styl, a do tego autorka przyznała, że – tak jak ja – czerpie inspirację do pisania ze swoich osobistych przeżyć i doświadczeń.

Cała nasza trójka – ja, mąż i syn – wychodziliśmy bardzo zadowoleni (choć nieco zmęczeni panującym gwarem).

Expo Kraków

Wydarzenie, na którym z pewnością warto być! Obowiązkowe dla wszystkich związanych z literaturą zawodowo i polecane dla czytelników. Nawet niekoniecznie takich zamiłowanych, niekoniecznie dla moli książkowych. Impreza fajna nawet jako – no właśnie: impreza. A oprócz książek można było nabyć puzzle, gry, rękodzieło i pewnie wiele więcej rzeczy, ale jak Wam powiedziałam – ciężko było, nawet mając do dyspozycji cały dzień – wszystko zobaczyć.

Na koniec trochę swojskich klimatów, czyli dowód na to, że górskie szczyty zawsze prześladują Matkę Na Szczycie:)

Targi Książki Kraków
Targi Książki Kraków

 

Nasze targowe zdobycze – jak zawsze te same proporcje – dla Ojca nic, dla Matki coś, a dla Syna całe mnóstwo;)

Targi Książki

 

I fotka, którą po prostu MUSIAŁAM sobie zrobić. Kto zna moją pierwszą powieść, ten wie dlaczego;)

Kraków Expo Wiedeń

Kończąc, wracam do poruszonego na początku tematu. Późnym wieczorem, po powrocie, zastanawialiśmy się w gronie rodzinnym, jak to jest z tym czytelnictwem. I chyba najlepszym podsumowaniem jest to, które wygłosił mój osiemdziesięciotrzyletni dziadek: „Bo Polska to jest taki kraj, o którym wszystko można powiedzieć i wszystko będzie prawdą. Polacy nie czytają – ano, nie czytają. Polacy lubią czytać – ano, lubią.”
🙂